#w1UaS
Raz na semestr kolega pochodzący z jakiejś dziury w Bieszczadach przywoził ze sobą dwie kuzynki. Dziewczyny dość przeciętnej urody, ciche i spokojne. Były traktowane jak księżniczki, życzenia odczytywano im z wyrazu twarzy i atencja ogólna do nich ledwo się mieściła w korytarzu. Dziewczyny odwdzięczały chętnie te uprzejmości, spędzając noce w łóżkach wybranych przez siebie aplikantów.
Pewnego razu jedna z nich zawitała i do mojego pokoju. Byłem w siódmym niebie, wizja pierwszego razu była w zasięgu ręki. W trakcie rozbierania się zauważyłem na jej ramieniu dużego siniaka. Zaniepokoiło mnie to i obejrzałem dokładnie jej całe ciało. Znalazłem wiele innych śladów fizycznej przemocy. Zacząłem wyciągać z niej przyczyny tego stanu rzeczy, zastanawiając się jednocześnie, czy powiedzieć o tym innym chłopakom, czy samodzielnie zmasakrować odpowiedzialnego za to gnojka.
Po dłuższym drążeniu tematu przyznała, że to z domu. Bije ojciec, bije wujek, bije matka, jest traktowana jak szmata i wół roboczy. Taka normalka na jej wsi, nic szczególnego. Są dziewczynami, więc niejako ludźmi drugiej kategorii. Tutaj z kolei wchodzą w świat jak z bajki, żyją jak w filmie, a że w zamian trzeba dupy dać, to i tak niska cena (jej słowa).
Wstrząsnęło to mną na tyle mocno, że jakoś nie bardzo miałem sumienia, aby przyjąć zwyczajową zapłatę za nocleg. Powiedziałem, aby poszła spać do łóżka, a ja przekimam na krześle. Rano spytała, czy może u mnie spać również następną noc, a jeśli możliwe, to jej siostra również. Zgodziłem się oczywiście. Dupa bolała od niewygodnego krzesła, ale opad szczęk kumpli, którzy usłyszeli, że chce spędzić u mnie kolejną noc, i to tym razem we dwie, wynagrodził mi to z nawiązką.
Parę dni później pojechały do domu, robiąc mi na odchodnym miły prezent. Żegnając się, na oczach kumpli, przytuliły się do mnie obie, całując namiętnie i dziękując za cudownie spędzony czas.
Moja fama jako guru seksu była wręcz namacalna. Otrzymałem nową ksywkę – Amor. Teksty typu „ucz mnie, mistrzu” były wręcz na poważnie. Przeczytawszy nieco literatury fachowej, udzielałem wielu rad, które często sprawdzały się w praktyce.
Nikt z zachwyconych poprawą własnych umiejętności łóżkowych chłopaków nawet nie przypuszczał, że pomaga im w tym prawiczek mający wiedzę czysto teoretyczną.
Wreszcie jakieś śmieszne wyznanie.
No tak połowicznie, ale się zgodzę. Szkoda tych dziewczynek ze wsi :c
Też mi ich szkoda. Mam nadzieję, że tak im się ułożyło w życiu, że nie musiały się już dłużej prostytuować.
No fajnie, dałeś jej 2 noce świętego spokoju. Ale trochę nie rozumiem czemu nie próbowałeś jej pomóc. Pogadać, zmienić sposób myślenia, zaproponować znalezienie pracy w mieście. Tu piszesz, że chciales "zmasakrować gnojka", bo myslales, że to jednorazowa akcja któregoś z twoich kumpli. A jak się okazało, że nie, że ktoś je bije regularnie to już nie było tematu?
Wystarczy słuchać kobiety i zwracać uwage na to czego ona chce, przecież widać, że mimo, że mówi tak to tego nie chce, tego się nie ignoruje
Jak kiedyś będziesz miał dziewczynę/żonę to zrozumiesz, że to tak wcale nie działa xd
A jak to działa?
Parafrazując mema: kobiety około 20 to by chciały mieć takiego Aragorna albo Legolasa. A po 30 jednak takiego Sama - spokojnego i wiernego, który zawsze jest. A okazuje się, że trafią im się Frodo - facet, który pójdzie nawet na koniec świata, żeby tylko pozbyć się pierścienia.
@Bodford takie głupie gadanie pokroju "będziesz starszy to zrozumiesz". Dobrze Selevan powiedział, trzeba obserwować partnerkę i jeśli widać, że coś jest nie tak to reagować. A nie jak w wyznaniu, bezmyślnie wykorzystywać sytuację
Jak nie Ty dzis, to dzień później dymali ją następni. Spieprzyłeś
Jak chciała zostać na następny dzień to raczej nikt jej nie dymał następnego dnia...czytanie ze zrozumieniem
Ale za to w kolejnym już tak
Prawiczek szybko by się czymś zdradził więc to opowiadanie nie jest do końca wiarygodne.
Poza tym dziewczyny też mogą w przyplywie szczerosci kiedyś powiedziec że do niczego nie doszło.
Amor to fajne imię dla psa.
Dla psa Umbriela :)))
Widzę że nic się nie zmieniło hahaha