#EjbG3

Zlamalam obojczyk malemu dziecku i sprawa trafila do sądu, za 2 miesiace mam rozprawe. A wszystko przez typową Karynę. Pewnego slonecznego dnia stwierdzilam, ze pojade sobie do warzywniaka na rowerze. Mam ten komfort, ze w mojej okolicy sa scierzki rowerowe przy chodniku, po ktorych zawsze sie poruszam, gdyz dobrze wiem jak wkurzajace jest wymijanie rowerzystow na waskich chodnikach. Po zakupach wracalam sobie z koszykiem pelnym warzyw do domu. Jednak w oddali zauwazylam niepokojacy widok - matka, typu Karyna + wózek + dwojka dzieci biegajaca wokolo. Karyna z wozkiem faktycznie szla po chodniku, ale dzieci biegaly po scierzce rowerowej. No trudno, gdy bylam juz dosc blisko, zadzwonilam kilka razy dzwonkiem, zeby zeszli mi z drogi. Karyna kazala sie dzieciom odsunac, wiec dobra, jade. W momencie, gdy juz prawie ich minelam, jedno z dzieci doslownie rzucilo mi sie pod kola. Nadal nie wiem dlaczego, moze myslalo, ze jeszcze zdazy przebiec, gdy jestem zaledwie pol metra za nim... Dziecko takie malutkie nie bylo, moglo miec z 5-7 lat. Mimo wszystko po prostu uderzylam w nie tym rowerem. Do tego na skutek zderzenia, ja sama z rowerem przewrocilam sie wlasnie na to dziecko. Nie dalam rady sie zatrzymac, to bylo po prostu wyjatkowo niefortunne zderzenie, a czas na reakcje wynosil ulamek sekundy. W kazdym razie chybs nie samo zderzenie bylo tu najbardziej destrukcyjne (nie jechalam szybko), a wlasnie ten upadek dziecka i moj z rowerew wprost na nie. Oczywiscie krzyk, placz, ja przerazona, rowniez poobijana. Co gorsza, zamiast podniesc dziecko, postanowila zaczac mnie szarpac, bo niby zrobilam to celowo... Jednak dosc szybko sie opamietala i zwrocila uwage na dziecko, ktore darło sie tak głośno, ze chwile pozniej to ja zadzwonilampo pogotowie. Zdazylam sie podniesc, otrzasnac, Karyna w tym czasie uspokaja dziecko. Zaczelam przepraszac, bylam przerazona i w ogromnym szoku. Jednak Karyna nazwała mnie głupią kurwą i zadzwonila na policje. Ta zaraz przyjechala, pogotownie rowniez. Dziecko przewiezli do szpitala, a policjanci mnie przesluchali i ewidentnie nie uwierzyli, ze ten wypadek byl celowy, jak twierdzila Karyna juz prawie wyliczajac ile wyniesie odszkodowanie. Ostatecznie policjanci jedynie ją troche uspokoili i odjechali. Ja wrocilam do domu. Jakis czas pozniej dostalam pozew. Tak, dokladnie, o celowe spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Stad tez sie dowiedzialam, ze dziecko ma zlamany obojczyk. Karyna oczywiscie rzada odszkodowania. Jak juzmowilam, rozprawa za niedlugo i martwie sie, ze faktycznie bede musiala placic, a nie mam takich pieniedzy. Ale w wyznaniu jest cos anonimowego. Dlaczego Karyna tak zareagowala? Bo rozpoznala mnie. W czasach licealnych (dawno temu) byłyśmy razem przez krotki okres czasu, lecz ja ją zostawiłam, bo nie moglam znieść jej poglebiajacych sie "patologicznych zapędów" typu narkotyki, wulgarnosc, nadmiar alkoholu. Domyslalam sie, ze skonczy jak typowa Karyna. Po rozstaniu mnie znienawidzila i jak widac nienawisc dalej trwa.
jakisLogin0001 Odpowiedz

Szukaj świadków zdarzenia, może jakiś kierowca uchwycił moment wypadku na kamerce w aucie, może ktoś widział.

TruskawkaBezSerca Odpowiedz

Scierzki rowerowe

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#MgUcC

Mam kocura i trzy kotki. Dwie z nich są wysterylizowane, ale trzecia większość czasu spędza z dala od podwórka i domu (najstarsza kocica ją odgania). Już po jednej ciąży nasza wędrowniczka przyprowadziła trójkę kociąt. Dwa z nich zagryzły sąsiedzkie psy, trzeci został z nami i do tej pory u nas siedzi (jedyny "facet" na podwórku). Jego matka miała trafić do weta zaraz po odstawieniu młodych, ale znowu nawiała. Po trzymiesięcznej nieobecności okazało się, że znowu miała młode, które urodziła i straciła u dalszych sąsiadów (głupio zrobiła wybierając na legowisko miejsce, przy którym mieszkają psy tresowane do polowań). Teraz nie mam zamiaru jej odpuścić i w końcu pojedzie na sterylkę, ale póki co zaobserwowałam dziwną sytuację... Jej dorosły już synalek najwidoczniej kojarzy matkę i korzystając z braku oporu z jej strony wrócił do picia kociego mleka.
Madiorvel Odpowiedz

Biedne koty

3125 Odpowiedz

To przypomniało mi historię, którą mama mi kiedyś opowiedziała.
Mnie jeszcze nie było na świecie, rodzice mieli kotkę. Wyjeżdżali na działkę i wypuszczali ją wolno - to było na wsi, ale nie takiej typowej, nikt traktorem nie jeździł. Nie była kastrowana, ale dawali jej tabletki, żeby nie wróciła z brzuchem. Niestety uciekła i przez dłuższy czas nie wracała. Gdy w końcu wróciła, mama szybko dała jej tabletki, które przez ten czas przestały działać. No i stało się - jakiś czas później wyczuła ruch w jej brzuchu. Natychmiast zaprzestała dawania jej tabletek, ale było już za późno, ciąża się przedłużyła, kocięta się udusiły. Od razu po tym ją wykastrowali.
Niefajna historia ogółem.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#PGZHh

Jak to jest gdy dowiadujesz się że byłaś zdradzana już po roku swojego małżeństwa będąc w drugiej ciąży, dowiadujesz się też o narkotykach, korzystania z panienek typu Roxa, dowiadujesz się też o ogromnym zadłużenia poprzez notorycznie nieplacenie składek ZUS, dowiadujesz się o kkamstwach internetowych.. Tak, urodzilam wzięłam rozwód.. Obecnie mieszkam u mamy. Mama ma depresje, można powiedzieć z deszczu pod rynne.. Alkohol i agresja. Czasami chciałabym po prostu umrzeć, ale muszę żyć dla dzieci. Gdzie ich ojciec?? A no tak po prostu zniknął z naszego życia. Z cudownego mężczyzny zmienił się w menela.. Koniec bajki
doznudzenia Odpowiedz

Zrobiłaś już to co najtrudniejsze: odeszłaś i rozwiodłaś się. Teraz powoli, powoli do przodu. Korzystaj z każdej możliwej pomocy: żłobek, 500+, opieka społeczna, alimenty, mieszkanie socjalne, co się da. To dla takich ludzi powinna być ta pomoc, a nie dla meneli robiących dzieci jako zarobek na wódkę.

nieRozumiemPytania Odpowiedz

Uwazam ze jesli kobieta potrafi odejsc mimo swoich obaw o dzieci to jest zajebiscie silna. Tak wiec uwazam ze Ty autorko jestes na tyle silna zeby zrobic kolejny krok i wziac sie w garsc. Podziwiam za odwage i kibicuje. Jak juz ktos napisal, najgorszy pierwszy krok juz zrobilas. Teraz dzialaj dalej. Dasz rade silna kobieto 😊

Zobacz więcej komentarzy (2)

#4OSYW

Kiedy zapodzieje mi się jakiś przedmiot, obojętnie co, mogą to być okulary przeciwsłoneczne, klucze do samochodu lub inna rzecz potrzebna mi w danym momencie - pierwszym o czym myślę podczas nerwowego szukania zguby jest to, żeby do niej zadzwonić. Dokładnie jak w przypadku zgubionego telefonu. Dopiero po chwili uświadamiam sobie jakie to niedorzeczne, ale nadal w głębi czuje dziwną potrzebę wykonania telefonu.
gitarzystka Odpowiedz

A ja przy przeglądaniu fizycznej książki często się wkurzam, że nie ma opcji "wyszukaj" jak w elektronicznych dokumentach i nie potrafię tego przeboleć. :D

Odpowiedzi (2)
OPeruit Odpowiedz

Możecie mnie teraz linczować, ale jak ja zgubię jakąś rzecz, nieważne czy w domu, czy na stancji, to pierwszy odruch to: Maamo!

Zobacz więcej komentarzy (3)

#aG4uw

Od dłuższego czasu mam problemy z wypróżnianiem się. Jak idę do łazienki dwa razy w tygodniu to jest sukces. Jednak znalazłam metoda aby móc częściej pozbyć się balastu (ziółka, kawy itp nie działają na mnie). Otóż zapisuje sobie w notatniku na telefonie "Pamiętaj o kupie!" i tak przypominanie sobie zawsze działa. Udało mi się już być na tronie co drugi dzień!
Haga Odpowiedz

No i fajno :)

Odpowiedzi (1)
Madiorvel Odpowiedz

Brawo!

#sRN9q

Mam 20 lat. Kiedy jestem sama w domu, oglądam przed dużym lustrem swoje miejsca intymne i zastanawiam się, czy spodobają się one w przyszłości mojemu wybrankowi serca.
Kuudere Odpowiedz

Nie ma w tym nic anonimowego.
- sąsiad

Odpowiedzi (1)
Haga Odpowiedz

Faceci mierzą sobie penisy, także spoko :)

#GKnmh

Gdy przygotowywałam się do pierwszej spowiedzi, spisałam wszystkie swoje grzechy na kartce A4. Swoim dużym, dziecięcym pismem zajęłam całą, a przy spowiedzi, by żadnego grzechu nie pominąć, wyciągnęłam ją i odczytałam księdzu.
Hugme Odpowiedz

Mój kolega zrobił to samo, tylko wychodząc z kościoła powiedział "nikt już nie będzie znał moich grzechów!" i zjadł tą kartkę

DownZpiekla Odpowiedz

Wspolczuje wszystkim dzieciom, ktorym wpaja sie, ze normalne czynnosci jakie wykonuje kazdy czlowiek sa strasznym grzechem, przez co wymusza sie na nich odczuwanie uczucia winy i jakis pan w niebie przez to wszystko cierpi.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#ZUQOR

Denerwują mnie luzie co mówią cos w stylu: "Ty masz źle? Ja to mam jeszcze gorzej"
Wesele i przy wyjsciu na papieroska jeden chłopak zapytany czemu chodzi o lasce powiedział, że jest chory i musi. Ogólnie choroba sprawia mu taki ból, że z trudem się porusza i posiada jekis stopień niepełnosprawności. Usłyszała to Ciocia Klocia no i zaczęło się. Ty jesteś chory? JA jestem chora! I litania czego ona nie ma. Tarczyca, cukrzyca, nadciśnienie, podciśnienie, ogonie wszystkie plagi egipskie...Tylko współczuć?
Oczywiście. Różnica pomiedzy chłopakiem a Ciocią Klocią jest taka, że owa Ciocia była zawsze pierwsza na parkiecie i schodziła ostatnia, a wymienione wszystkie dolegliwości jej nie utrudniały zabawy. Chłopak, pomimo tego, że młody i lubi tańczyć, to czuł się tak, że siedzenie go męczyło, a o potańczeniu nie było mowy.

Nasz naród chyba uwielbia opowiadać o tym, kto ma gorzej.
dexterone Odpowiedz

Tylko to cię denerwuje? Żebyś wiedział(a), ile mnie rzeczy denerwuje! Zliczyć nie mogę!
...
Przepraszam, pokusa była nieodparta xD.

Kuudere Odpowiedz

Na takich ludzi nie ma sposobu, nic na to nie poradzisz. Niektórzy po prostu lubią robić z siebie ofiary i tyle.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#NNKmv

Chodzę do gimnazjum, które połączone jest ze szkołą podstawową, co równoznaczne jest z dzieleniem korytarzy, toalet, sklepiku itp. To ostatnim się dziś zajmiemy. Jakoś od 2/3 lat dzieciarnia jest straszna i okropnie rozpycha się w sklepiku nie znając słów typu "kolejka". Nikomu z gimnazjum nie chce się walczyć z bachorami, więc uczęszczamy tam jak najrzadziej. Niestety dziś zapomniałam kanapek do szkoły, a lekcje od 8.00 do 17.05 sprawiają, że człowiek musi zjeść. Wygrzebałam jakieś drobniaki z plecaka i ruszyłam do sklepiku w oczekiwaniu na najgorsze. Po 10 min użerania się z dziećmi (była to duża, 30 min przerwa), oberwania parę razy po żebrach i wyzwania od szmat wkurzyłam się. Wyciągnęłam za koszulkę najbardziej agresywnego dzieciaka i całej gromadce zaczęłam tłumaczyć na czym polega kolejka nie szczędząc sobie niecenzuralnych słów. Najpierw zostałam wyśmiana przez wadę wymowy (nie mówię r), a potem jedna z dziewczynek powiedziała, że mam uważać bo nauczyciele i tak staną po ich stronie. I wiecie co? Miała rację. Moi rodzice zostali wezwani do szkoły, ocena o jedno obniżona (miała być do końca obniżona, ale nie chcieli, żeby ktoś szedł do szkoły średniej z naganą oceną bo popsuje dobre imię szkoły), uwaga oraz miałam przeprosić tego chłopca. Rodzice stanęli po mojej stronie, ale niestety jedyne co się udało to nie muszę się poniżać przed tym chłopakiem. Właśnie dowiedziałam, że gdy tylko ludzie z rocznika dowiedzieli się o mojej karze uznali, że zorganizują protest. Każdy ma dość, że te dzieciaki mogą wszystko (ostatni jakieś dziewczynki z 5kl kompletnie zdewastowały łazienkę i jedyne co im się dostało to uwaga za złe zachowanie), a my obrywamy nawet za to, że się źle uśmiechniesz (ja nie żartuje)

Teraz mały apel. Dzieci ogarnijcie się bo kiedyś to wy będziecie tymi starszymi. A do starszych. Sprawmy by te niewychowane bachory poczuły choć odrobinę szacunku do starszych. Besos.
Haga Odpowiedz

Mam nadzieje, ze chodzisz do logopedy. Mam nadzieje, ze nie chodzisz do pierwszej klasy bo wtedy słowo „dzieciarnia” w Twoim wypadku jest śmieszne xd

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#Ic6Zh

Cześć i czołem!
Może nie jest to iście anonimowe ale muszę się gdzieś wygadać.
Zacznę od tego, że mam 18 lat i chodzę do 2 klasy technikum. Profil zupełnie nie trafiony, męczę się jak cholera. Cóż, moje ostatnie dwa lata życia wyglądały mniej więcej tak: alkohol, randki z przypadkowymi facetami, wagary. W gimnazjum miałam bardzo dobre oceny a teraz...nawet nie skończę tego roku. Ostatnio podczas wolontariatu gdy stałam na ulicy podeszła do mnie grupka młodych ludzi. Postanowiłam, że porozmawiam z nimi bo i tak miałam czas. Okazało się, że byli członkami wspólnoty kościelnej. Cóż, wierząca nigdy nie byłam ale postanowiłam ich wysłuchać do konca. No i jakoś tak
się potoczyło, że poszłam na mszę tego
samego dnia. Nie wiem czy sobie to wmawiam, ale myślę, że pomogło mi to. Zaczęłam dostrzegać błędy które popełniałam, postanowiłam się zmienić. Nie jestem ultra wierząca ale codziennie znajduje czas na chwilę modlitwy. Myślę, że nie zjawili się przypadkiem. Spotkałam ich wtedy, kiedy miałam kryzys i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. W pewien sposób mi to pomaga. Podjęłam decyzję, że koniec z dotychczasowymi wyskokami i życiem jakby jutro miało nie być. Pierwszym krokiem jest zmiana szkoły na liceum zaoczne. No po prostu nie wyrobie dłużej w szkole która totalnie mnie nie interesuje. Wiem, że to wywróci moje życie całkowicie no bo jednak szkoła dzienna a zaoczna to jest różnica dość spora. Wiem, że będę musiała znaleźć pracę, dużo uczyć się w domu żeby zdać maturę... Myślę, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. Boje się tylko reakcji rodziców na to. Także drodzy anonimowi, trzymajcie kciuki za zmiany w moim życiu!
TrzeciorzednyMachacz Odpowiedz

nic nie dzieje się przez przypadek ;) powodzonka^^

Haga Odpowiedz

Jednak Bóg potrafi wesprzeć i pokazać prawidłowa drogę, tylko trzeba chcieć to zobaczyć. Tak jak z rzucaniem palenie, jeżeli robisz to na sile, a tak naprawdę nie chcesz rzucić to Ci sie nie uda. Trzymam kciuki autorki i powodzenia :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie