#1gPgU

Ja wiem, że 2020 nie był dla wszystkim dobrym rokiem. Z nadzieją i entuzjazmem wchodziłam w 2021, myśląc "Nareszcie będzie ok! Co możebyć nie tak?". Co pierwszy tydzień mi przyniosł?
*Jak na złość pralka (1,5 roku) i lodowka (3,5lat) zaczęły sie psuć.
*20 tydzień ciąży wyszło na badaniach, że maleństwo może mieć problemy sercowo...
*Nie zaliczyłam pozornie prostego egzaminu (odpowiadałam książkowo, a powinnam z testow od Red Cross, trolle).
*Przypadkiem, tylko dlatego, że marudzilam mężowi by wybral sie na badania, bo 5 minutowe oślepniecie na jedno oko (jedno razowy przypadek) nie jest przypadkiem... Dowiedzieliśmy sie, że ma 1,1cm guz na móżdżku (tam tworzą sie tylko nowotworowe guzy).
...
Jeszcze kilka incydentów drobnych mnie dobiło, ale nie warto o tym pisac już.
Więc widzę, że mamy kontynuację 2021. Mało tego, to moje talizmany które kiedyś otrzymałam od kogoś albo zakupiłem, niszczą sie lub gubią. Nawet w różańcu jeden korali lekko pękł (otrzymalam go do modlitwy i na ochrone od Księdza, który jest rodziną) Dziwne...
Sumując poplakałam 2 dni... teraz czasem popłakuje po kątach, gdy myślę że mogę stracić miłość swojego życia. Teraz czeka nas długa droga. Samotna niestety, bo mieszkamy za oceanem, sami, daleko od rodziny.
Nie odczuwam radości z ciąży, mimo że czekamy na tego drugiego upragnionego Naszego Kochanego Okruszka.
(T-T)...
ad13 Odpowiedz

A szklanka jest zawsze w połowie pusta?

"pralka (1,5 roku) i lodowka (3,5lat) zaczęły sie psuć"

Normalna sprawa, tego typu sprzęty wieczne nie są (z wyjątkiem tych, wyprodukowanych w PRL). Nie są na gwarancji?

"maleństwo może mieć problemy sercowo"

Czyli póki co nikt nie twierdzi, że je ma.

"Nie zaliczyłam pozornie prostego egzaminu"

Tragedia narodowa.

"tam tworzą sie tylko nowotworowe guzy"

Nowotwory dzielą się (najogólniej) na złośliwe i łagodne.

"moje talizmany które kiedyś otrzymałam od kogoś albo zakupiłem, niszczą sie lub gubią. Nawet w różańcu jeden korali lekko pękł"

To na pewno zwiastun rychłego końca świata. Na 100%.

Odpowiedzi (3)
JoseLuisDiez Odpowiedz

2020 nie był zbyt dobrym rokiem (a wręcz był ch...)
2021 - potrzymaj mi piwo.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#awHyZ

Odkryłem, że moja żona mnie zdradza.

Dziwne, że po mimo wszystko ją nadal kochałem, ale musiałem ukarać. Podpisała mały papierek, że nic nie dostanie w ramach rozwodu, a nawet będzie ja to nieźle kosztowało.

Ale to było za mało: wszedłem na stronę, gdzie były oferty sponsoringu. Wybrałem przy niej jedną z dziewczyn, która idealnie uzupełniała jej kompleksy wyglądu: duży biust, idealne pośladki.

Postanowiłem, że ona będzie siedziała, kiedy ja będę się bzykał z tą nastolatką, boginią fit.

Przy kolejnym spotkaniu bzykaliśmy się w trójkącie. Myślę, że tak powinna skończyć każda kobieta, która zdradzała...
Sciezka Odpowiedz

Ta. Absolutnie to sie wydarzyło.

Shido Odpowiedz

Wstawaj anon, znowu masz zmazy nocne

#clCAn

Ciekawe co dalej...

Ubiegły rok dał w kość każdemu. W mojej mikro skali ? - teściowie kolejny raz pokazali na co ich stać (nie każdy każdemu pasuje), przerobiłem kryzys małżeński, doszedłem do swojego dna. ALE.... zacząłem nad sobą pracować, zacząłem porządkować relacje, wywaliłem używki. Jestem na ciekawym etapie - niby jest lepiej, wydaje się że gorsze minęło... ALE nie mam kierunku - nie wiem co dalej, wiem czego nie chcę - problem w tym, że to łatwiejsze niż wiedzieć czego się tak naprawdę chce. Wiem że nie chcę wracać do starego porządku, nie spodziewałem się że mnie to dopadnie - kiedyś wydawało mi się że kariera i pieniądze będą dobrym celem... jak napisałem "wydawało mi się". Jest jeszcze jedna rzecz którą sobie uświadomiłem - ile by ludzi i bliskich nie było wokół to z największymi problemami człowiek i tak zostanie sam - nie ma innej możliwości żeby pewne tematy przepracować z kimś póki się samemu tego nie wyprostuje ze sobą.
ad13 Odpowiedz

Nie rozumiem po co to nawiązanie do zeszłego roku, który (niby) dał w kość każdemu. To jakaś nowa moda?

#x9gac

Najbardziej nie mogę wybaczyć mojej matce, że nigdy nie stawała w mojej obronie, jak byłam atakowana, często bezpodstawnie. Zamiast tego od razu przyjmowała na wiarę zarzuty wobec mnie wysuwane przez inne osoby i je analizowała, tak, aby to, co ja mówię postawić w negatywnym świetle. Tak było przez całe dzieciństwo i młodość. Nie reagowała jak byłam nękana w szkole, choć trwało to latami. Mój problem zawsze był umniejszany. Z emocjami w ogóle się nie liczono. Dlatego bardzo często czuję się zaszczuta i osamotniona, jeżeli jest jakiś konflikt. Myślę, że prawdziwym powodem była dla niej po prostu wygoda. Dla nauczycieli zresztą też. Przecież łatwiej jest nie zauważać. Obecnie zawsze mam swoje zdanie i przekonanie, że muszę o nie walczyć do przysłowiowej kropelki krwi. Ale straciłam wiarę w ludzi i jestem bardzo nieufna.

#6KEwO

Nie lubię ludzi z południa. Po prostu uważam, że ten teren pomiędzy Krakowem a Podhalem pełen jest nienawiści i małych wiosek, gdzie każdy każdego utopiłby w łyżce wody. Sama jestem z centralnej Polski i po wyjeździe na studia do Krakowa, uświadomiłam sobie jaka to jest wieś, ale głownie mentalna, w negatywnym znaczeniu tego słowa. Wiem, że szerzę stereotypy, ale naprawdę tyle wydarzeń z kategorii złośliwości, wyszydzania czy wbijania szpil, nie spotkałam w innym mieście. Oczernianie i szkalowanie to powinien być sport towarzyski w Krakowie. Myślę, że w Warszawie można spotkać więcej zachowań po prostu chamskich, ale otwarcie chamskich i prostych, bez całej otoczki niszczenia drugiego człowieka. Krakusi bronią się, że to wszystko wina przyjezdnych, a oni są z reguły życzliwi w obyciu. Nie wydaje mi się. Obecnie po kilku latach Kraków wciąż kojarzy mi się z ludźmi o przysadzistych sylwetkach, kaprawych oczkach i w wypadku kobiet kaczuszymi nogami oraz wiejskich wzorach czerwonych polnych kwiatków na ubraniach. Obojętnie, w którym wieku. Mieszkam od kilku lat w Warszawie i uważam, że nie ma tu tak toksycznej atmosfery, jak na południu Polski. Wiem, że to, o czym piszę to nie reguła i nie chcę tworzyć jakiś socjologicznych teorii, ale naprawdę spotkało mnie tyle toksycznych sytuacji na południu Polski, że aż żal mi tych ludzi, którzy są złośliwi, bo to wynika chyba z jakiś braków socjalnych i ekonomicznych w dzieciństwie.
Jestjakjest Odpowiedz

A w Tobie samej to jakiejś toksyczności to nie ma? Co mają kaczusze nogi do charakteru? Co to za stwierdzenie, że Kraków to mentalna wieś??
Szydzisz z ludzi, którym to samo zarzucasz (pewnie krakowskie wpływy, a jakże) jak czujesz się lepsza to zrób to lepiej i inaczej, to pogadamy.

rockandrollqueen Odpowiedz

W sumie to tym wyznaniem, na najbardziej toksyczną, wredną i złośliwą osobę, kreujesz się ty sama.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#R7T8a

Tu autor tego wyznania #etHGn które zapewne pojedzie szybko w stronę archiwum, ponieważ niby "jest wymyślone" otóż nie.

Tak naprawdę wszystkie mieszkania kupowałem na przestrzeni kilku ładnych lat. Pierwsze mieszkanie, w którym zamieszkałem i mieszkam tam do tej pory, kupiłem po w miarę okazyjnej cenie. Dokładnie niecałe 200 tyś za 2 pokojowe mieszkanie. Na to mieszkanie pracowałem tylko 10 lat, kupiłem je w wieku 18 lat za pieniądze ze skarpetki. Ile w takim razie zarabiałeś u tego wujka? Około 5-6 zł na godzinę x średnio 12 godzin w ciągu doby x 365 dni w roku. Jak to wujek (i inni panowie u których pracowałem w międzyczasie) mawiali "krowy zawsze potrzebujo żorcia, wywalenia gnoju i wydojenia" Policzcie sobie, czy rzeczywiście nie zarobiłbym tych pieniędzy w 10 lat. Doszły oczywiście do tego pieniądze z komunii, pieniądze dołożone od rodziców. I jest moje pierwsze upragnione mieszkanie. Zostało mi jeszcze trochę pieniędzy to włożyłem je na konto oszczędnościowe. Następne po około 5 latach zarabiania 14-16 zł/h za 220 tyś. W weekendy też zarabiałem, np roznosząc gazety, ulotki itp. Moja mama oczywiście przywoziła mi ogórki kiszone, mięso, ser, domowe warzywa i owoce a nawet chlebek pieczony, tak więc z głodu nie zdechłem, nie martwcie się na zapas. A tato opłacał czynsz gdyż chciał "abym się czegoś dorobił w życiu". Ciuchów nie potrzebowałem w ogóle, w ciągu tych 4 lat kupiłem sobie może z 3 podkoszulki i dwie pary gaci. Oczywiście teraz to ja dla moich rodziców pomagam jak mogę. Tzn opłacam im czynsz, robię zakupy, codziennie ich odwiedzam itp. Ale no cóż zarabiając 30 zł/h chyba mogę?

Po kolejnych 3 latach 20/h, w międzyczasie dostałem awans, kupiłem trochę droższe mieszkanie bo wydałem na nie około 340 tyś/3 pokoje. (oczywiście dziękuję moim rodzicom za dołożenie cegiełki do mojego osobistego rozwoju). Później znowu szukałem okazyjnych cen mieszkań. Za 150 tyś kawalerka, 280 tyś 2 pokoje itp.

Jak analfabeta skończył podstawówkę? Może źle się wyraziłem w tamtym wyznaniu. Umiałem przeczytać kilka słów jak byłem młodszy, napisać tak samo, ale w późniejszym czasie zapomniałem co jest co. A w mojej klasie było przynajmniej czterech takich "obiboków", co nie potrafili pisać i czytać. Wszyscy w wieku około 7-8 lat, wspólnie opuszczaliśmy zajęcia gdy przyszła na to pora. Najczęściej szliśmy właśnie do swoich gospodarzy. Tylko ja ukończyłem podstawówkę z nich wszystkich. Jak to zrobiłem? Otóż była to wiejska podstawówka, a jak wiadomo: wiejska podstawówka swoim prawem się rządzi.

Egzamin podstawówkowy odbyłem w trybie ustnym. Ze wszystkiego miałem w okolicach 30%, tak więc odpowiednią ilość aby zdać. Jednak na świadectwie same 2, głównie z odpowiedzi ustnych. Tak to mnie wyróżniało spośród tych "głupków" w mojej klasie.Ja jako jedyny miałem doskonałą pamięć słuchową.
Velasco Odpowiedz

W szkole dzieci uczą się czytać i pisać w klasach 1-3, więc jeżeli ktoś nie opanował by tych umiejętności to nie zdał by do 4 klasy. To nie USA, gdzie analfabeta może skończyć nawet szkołę średnią, byle dobrze grał w kosza /baseball.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#egSps

Pare dni temu po raz pierwszy z narzeczonym wzięliśmy razem dluga romantyczną kąpiel. Pierwsze co zrobilam po wejściu do wanny to siku.
Nigdy mu się nie przyznam.
Caldas Odpowiedz

Mogłaś jeszcze puścić bąka - mielibyście jacuzzi.

#K1TdE

Uważajcie czego sobie życzycie...

Z Patrycją znałam się od kołyski. Przez 20 lat wspólnych wzlotów i upadków nic nie było w stanie zaszkodzić naszej babskiej przyjaźni. Aż pojawił się On. Patrycja świata po za nim nie widziała, a po kilku tygodniach ich wielkiej miłości napisała mi smsa, że nie ma sensu abyśmy dalej utrzymywały kontakt. Wszelkie próby wyjaśnienia sytuacji spełzły na niczym. Zabolało, nie powiem; jednak trzeba było żyć dalej. Trzy lata później doszły mnie słuchy, że się pobrali i Pati jest w ciąży. Wiedziałam, że zawsze marzyła o założeniu rodziny, jednak wciąż miałam do niej tak ogromny żal, że w duchu zaczęłam życzyć jej poronienia. Wiem, że to podłe, kobieta kobiecie, ale rany wciąż były świeże i bardzo chciałam, aby poczuła, jak smakuje strata bliskiej osoby.

Kilka dni temu wpadłyśmy na siebie na mieście, porozmawiałyśmy chwilę. Jej synek, obecnie 7-letni, przez błąd lekarza przydusił się podczas porodu; skutkiem czego jest silne upośledzenie umysłowe i brak rokowania samodzielności w dorosłym życiu.

Moje marzenie się spełniło. W sumie nawet z nawiązką, gdyż wydaje mi się, że "łatwiej" byłoby stracić ciążę, niż żyć ze świadomością, że arogancki medyk w kilka chwil zniszczył życie zdrowemu dziecku. Pomimo, że nie miałam żadnego wpływu na zaistniałą sytuację; czuje się po prostu dziwnie.
Caldas Odpowiedz

Nie sobie tylko jej życzyłaś.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#i1qcM

Jedyne co mi w tej całej ideologii lgbt nie pasuje to karmienie piersią. Resztę mogę zaakceptować ale to powoduje u mnie obrzydzenie. Zważywszy na wysoko rozwiniętą wiedzę medyczną. Dlatego czasem traktuję ich jak płaskoziemców i antyszczepionkowców gdy temat się pojawia.
Caldas Odpowiedz

Fakt - u gejów i transwestytów karmienie piersią może stanowić problem.

Odpowiedzi (2)
mimiIenka Odpowiedz

Co to za bzdury...

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie