#7it6P

Mam 31 lat, ale wyglądam na nastolatka. To zasługa tego, że jestem chudy, mam delikatne rysy twarzy, nie siwieję i mam dużo włosów.
Prośba o pokazanie dowodu osobistego w celu potwierdzenia pełnoletności to norma.
Nie tylko w sklepach. Nowo poznane osoby proszą o pokazanie dowodu, bo mi nie wierzą. Często jest to główny temat do rozmów.

Ale nigdy bym nie przypuszczał, że, że wydarzy się taka sytuacja. Jestem psychologiem. Zostałem zaproszony do swojej dawnej szkoły w celu przeprowadzenia warsztatów w kilku klasach. Wszystko fajnie, koniec lekcji, ja pakuję wszystkie materiały do teczki i nagle podchodzi do mnie uczeń i mówi, "Zazdroszczę ci, że w naszym wieku masz już ukończone studia" Ja takie cooo? Nic nie odpowiadam, a on "a tak z ciekawości, ile miałeś lat gdy rozpocząłeś studia?" W sekundzie przypomniałem sobie o swoim młodym wyglądzie. Wszystko mu wytłumaczyłem, pokazałem rok urodzenia w dowodzie. Śmiechom nie było końca.
radiant Odpowiedz

W wieku 31 lat jeszcze się nie siwieje.
Moja kuzynka ma prawie 40 lat, ale jak się nie umaluje i ubierze bardziej młodzieżowo to wygląda góra na 15.

Odpowiedzi (4)
ad13 Odpowiedz

"Śmiechom nie było końca"
Mhm...

#dC5vr

Mam bardzo twardą, grubą skórę na piętach.
Czasami łapię fazę na skrobanie pięt, ale do pumeksu brak mi cierpliwości, więc robię to... maszynką. Zwyczajną maszynką do golenia. A kiedy jestem u rodziców, używam takiej wielorazowej, co ją tata kiedyś kupił - jest o wiele wygodniej, zarówno "zgolić" skórę, jak i pozbyć się resztek z maszynki.
Co robię z tymi "wiórkami"? Takie prosto z pięty, jeszcze wilgotne, lubię przesypywać między palcami, sklejać w kulki, a niektóre gryzę. Gdy wyschną, zazwyczaj nimi grzechoczę, wydają taki śmieszny dźwięk.
I trzymam je w specjalnym woreczku. Raz nawet sprzedałam jakiemuś fetyszyście z internetów.
nkp6 Odpowiedz

Dziękuję Ci za to wyznanie.
Cały dzień zbierało mi się na wymioty ale nic nie pomagało, no a Twoje wyznanie dało radę.

miednica Odpowiedz

Kup sobie specjalny nóż do pięt, jest w sklepie razem z tarkami i pumeksem. Kosztuje grosze, a jest ostry i dobrze skrobie.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#u21SQ

Odkąd pamiętam zawsze chciałem mieć długie włosy, nie ma w tym raczej nic dziwnego, każdy chcę wyglądać tak jak mu się podoba. Problemem jest to, że ja nie chcę prezentować się jako facet tylko jako kobieta. Kiedy byłem mały niewiele wskazywałoby na to, że mogę być osobą transseksualną. Nie bawiłem się lalkami, nie przebierałem w sukienki i nie podkradałem kosmetyków. Zawsze chciałem mieć pełną rodzinę kiedy dorosnę, chciałem opiekować się dziećmi i mieć przepiękną żonę, z którą spędzalibyśmy miło czas. Można powiedzieć, że chciałem być bardziej żoną niż mężem.

Jak zacząłem dorastać coraz bardziej nienawidziłem swojego ciała i tego jak wyglądam, czułem się w nim obco. Jedynym moim komfortem w tamtym czasie było jedzenie. Moi rodzice są nieobecni w moim życiu gdyby nie babcia nikt nie przewinąłby mi nawet pieluchy. Wyrosłem w otoczeniu, w którym czułem, że nie istnieję. Wszystko to skumulowało się w wielki kłębek smutku i braku nadziei, z którego nie ma wyjścia. Żyłem w przeświadczeniu że Bóg mnie ukarał, nie wiedziałem za co, ale to cierpienie było nie do zniesienia.

Po latach wytworzyły się u mnie natrętne myśli o samobójstwie do tego stopnia, że nie byłem w stanie funkcjonować normalnie. Nikt się nie przejmował ani nie pytał o mój stan. Pewnego dnia nie wytrzymałem i poszedłem do psychiatry. Po kilku sesjach sam psychiatra nie wiedział co jest nie tak, jedynie wykluczył depresje. Dostałem antydepresanty, które pomogły wygłuszyć złe myśli.

Zacząłem żyć na poziomie moich rówieśników, ale wciąż nie byłem szczęśliwy. Pech chciał, że kolega zaczął bawić się aplikacją FaceApp, nie przejąłem się tym zbytnio, ale też chciałem pobawić się nią później. Tego dnia kiedy w domu zrobiłem sobie zdjęcie i użyłem flirtu kobiecego, zacząłem szlochać - cały ten ból zaczął mieć sens i doszło do mnie dlaczego nienawidziłem siebie i chciałem się zabić. Odkąd pamiętam byłem zazdrosny o życie moich koleżanek. Odnalazłem siebie w kobiecości. Nie chodzi tu o kosmetyki czy sukienki ale o komfort umysłowy. Czuję się jak kompletny dziwak i wykolejeniec. Który facet chce mieć kobiecy głos? Który chcę mieć figurę klepsydry? Czuję się wygodniej kiedy ktoś zwraca się do mnie z rzadka błędnie na per pani. To czy mam penis czy nie, zawsze było dla mnie obojętne. Gdyby nie to, że tranzycja powoduje bezpłodność, a moja bardzo męska anatomia i jak nazłość szerokie ramiona, przy których żadna operacja nie pomoże już dawno byłbym u specjalisty i na terapii hormonalnej.

Nie mam najmniejszych szans żebym wyglądał choć podobnie do kobiety. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest nie grać i wypłakać się w poduszkę, tym sposobem mam przynajmniej szansę na w miarę normalne życie. Zastanawiam się ilu jest takich jak ja, dla których najlepszym rozwiązaniem jest życie w tym stanie do śmierci.
werka2020 Odpowiedz

Co to za bzdury.

Odpowiedzi (15)
makweII Odpowiedz

Może jakiś specjalista pomoże Ci z tym dziwnym problemem.

Zobacz więcej komentarzy (11)

#iKojE

Boję się, że nie uda mi się przeżyć życia. I tego, że nie chcę mieć dzieci. Mam 33 lata, Mieszkałam w 7 krajach i ze smutkiem zauważam, że opuściła mnie energia. Nie mam już w sobie pasji życia, która była ze mną kiedyś. Łatwość przyswajania informacji, uczenie się języków. Smutna praca w korporacji, pozbawia mnie złudzeń. Miałam zostać kimś wielkim. Tak, ja miałam nim być. Nie zostałam. Od dziecka, w szarych blokowiskach, marzyłam, że to właśnie ja zmienię świat. Byłam dwa lata w Afryce, na misjach. A świat pozostał taki sam. Nie zmieniony. Boję się, że zmieniać mogę już tylko siebie, a świat bezie musiał poczekać.
Skąd brać siłę i energię do życia, skąd brać radość. Jak budować fundamenty.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

O ile nie opracujesz lekarstwa na jakieś nieuleczalne choroby, albo nie zostaniesz dyktatorem jakiegoś mocarstwa, i nie rozwalisz połowy planety bronią nuklearną, to faktycznie, świat nie odczuje zbytnio Twojego istnienia.
Możesz go jednak zmieniać każdego dnia, drobnymi czynami. Jeżeli tak jak piszesz byłaś na misjach w Afryce, to już zrobiłaś bardzo wiele. Możesz zmieniać świat każdego dnia, pomagając innym w najdrobniejszy, niby nic nie znaczący sposób. Ulicy Twoim nazwiskiem raczej pośmiertnie nie nazwą, ale takich właśnie ludzi potrzebuje świat.
Głowa do góry ! Bądź dobrym człowiekiem. Jest ich coraz mniej w tych czasach :D

Odpowiedzi (4)
oldhighhat Odpowiedz

zająć się małymi ludzkimi sprawami, a nie porywać się na ideały. każdy człowiek ideału pozostaje człowiekiem nieszczęśliwym. w pojedynkę nie zmienisz świata.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#HJqSl

Chyba drugą najczęstszą poradą na Anonimowych, zaraz po: idź na terapię, jest: znajdź sobie nowych znajomych/ zmień towarzystwo. Bo przecież to takie proste!

Mam 27 lat i za sobą związek z bardzo toksycznym człowiekiem, przez który zakończyły się wszystkie moje znajomości. Nie mam rodziny. Uciekłam do innego miasta, na drugi koniec kraju i nie mam tu żadnych znajomych ani przyjaciół. Znalazłam pracę, zaczęłam nawet studia podyplomowe, ale to nie zmienia faktu, że czuję się ogromnie samotna. Dlaczego?

Bo znalezienie sobie nowej "paczki", gotowej na coś więcej niż krótka wymiana zdań na korytarzu (a w zasadzie to teraz nawet na to nie ma co liczyć z uwagi na pracę zdalną) wcale nie jest takie proste. W pewnym wieku ludzie mają już swoje ograniczone grono przyjaciół i znajomych, swoje własne rodziny.
Nawet jeśli wychodziłam z inicjatywą jakiegoś spotkania czy luźnego pogadania przez Zooma czy tam Skypa - nikt nie był chętny. I wcale im się nie dziwię - oni mają już swoje życia, po co marnować czas na jakąś przybłędę, która najwyraźniej ma za dużo wolnego czasu.
Jasne, można poszukać na kursach albo czegoś związanego z zainteresowaniami, ale tam także wszyscy mają już "swoich", ewentualnie możemy pogadać chwilę, lecz po zajęciach, grze czy na przykład konwencie - każdy idzie w swoją stronę, bo ma już własne życie. Dodam też, że z powodu pandemii wiele aktywności w ogóle zostało
ograniczonych.
Zostają jeszcze znajomości przez internet, ale w 99% przypadków sytuacja jest identyczna - każdy ma już zamknięty krąg znajomych, do którego nie chce dopuszczać byle kogo.

Stąd moje pytanie, o wielcy znawcy internetowi, skoro doradzacie tak chętnie zmianę znajomych - gdzie można jakichś znaleźć? Osobiście zaczynam podejrzewać, że jak komuś rozpadła się zgrana paczka (albo zgodnie z waszymi radami ją opuścił) z czasów szkoły/studiów/początku pracy, kiedy nikt jeszcze nie miał własnych rodzin - to jest skazany na samotność do końca życia.
PS. Przepraszam za chaotyczność, opróżniam drugą butelkę wina, bo tylko ono mi pozostało.
rockandrollqueen Odpowiedz

Po pierwsze, przestań szukać paczki znajomych, bo jak sama zauważyłaś, takie rzeczy są łatwe w czasach szkolnych, gdy wszyscy się dopiero poznają, nie w dorosłym życiu. Po drugie, rozejrzyj się wokół siebie, a zobaczysz, że nie jesteś jedyną samotną osobą w towarzystwie. Zacznij od zakumplowania się z jedną osobą. Bije z ciebie taka desperacja, a ludzie tego nie lubią.

Odpowiedzi (1)
Ifyoulikeme Odpowiedz

A musisz mieć taką paczkę?

Odpowiedzi (40)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#wZBRi

Przez całe dzieciństwo i młodość rodzice nie chcieli zgodzić się na psa czy kota, bo to za dużo obowiązków. Tłumaczyłem, że ja mogę się wszystkim zajmować, ale nic nie docierało. Chomik też nie wchodził w grę, bo będzie im hałasował w nocy. Co z tego, że klatka mogłaby stać w moim pokoju a drzwi są zamknięte? Oni i tak by to słyszeli. Zawsze lubiłem zwierzęta więc swoją pustkę wypełniałem głaskaniem zwierzaków gości, których odwiedzaliśmy, albo przypadkowo spotkanych na ulicy.

Teraz jestem dorosły, mam żonę którą kocham, nie chcemy mieć dzieci za to wychowujemy dwa cudowne yorki i kota perskiego. Gdy rodzice pytają kiedy będą mieli wnuki, odpowiadam, że nigdy bo to za dużo obowiązków i będą mi hałasować w nocy.
To w sumie jest prawda, bo właśnie dlatego nie chcemy mieć bachorów ale też nawiązanie do tego jak oni się tłumaczyli.

Nie jest mi ich szkoda. Zastanawiam się tylko, czy moja niechęć bo dzieci wynika z tego, że od dzieciństwa do dorosłości nie miałem okazji opiekować się zwierzakiem.
Orava Odpowiedz

Twoje błagania o zwierzaka były na takim samym poziomie, jak ich pytania o wnuka.
Rodzice nie mają obowiązku kupować dzieciom zwierzaków, odpowiedzialność za zwierzaka wcale by nie była tylko na Tobie. Oni by za niego, jego akcesoria i jedzenie zapłacili, oni by się nim musieli opiekować, gdy Ty byś wygodnie wybył na wakacje, itp. Oni by mieli na swoich meblach i ubraniach sierść, oni by słuchali marudzenia sąsiadów, jeśli by zwierzak był głośny. Oni by również słyszeli i wąchali tego zwierzaka (chomika kręcącego się jak petarda w kółku w nocy słychać! przez zamknięte podwójne drzwi). A gdybyś nagle zmienił zdanie co do opieki (co jest dość często spotykane u dzieci) i oni postanowiliby się zwierzaka pozbyć, to ich czekałby ostracyzm społeczny, a nie Ciebie.
Nie da się ukryć, że na tej samej zasadzie nie ma sensu robić sobie dzieci, bo chcą tego Twoi rodzice. Jednak zwalanie braku instynktu ojcowskiego na brak zwierzaka jest strasznie dziecinne. Oni nie chcieli zwierzaka z tych samych powodów z których Ty nie chcesz dziecka. Jednak Twoja prawda jest Twojsza, bo jest Twoja i ch.. z innymi, bo Ty chciałeś i teraz masz zjechaną psychikę ojojoj.

Odpowiedzi (2)
Ultraviolett Odpowiedz

Nie. Jestes po prostu wredny ze swojej natury.

Odpowiedzi (21)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#zhN2S

Może mało anonimowe, ale warte rozpowszechnienia.

Moja babcia zmarła 15-17 lat temu. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie, byłam bachorem.
Nic dziwnego. Miała 84 lata.

Wczoraj przyszedł do niej list z Radia Maryja z blankiecikiem przelewu.

***** ***
Expatt Odpowiedz

Gdyby istniała jakakolwiek sprawiedliwość w naszym kraju, to ten parszywy konglomerat radiowo-telewizyjno-edukacyjno-geotermalny żerujący na starszych ludziach oraz pieniądzach podatników zostałby (A) odcięty raz na zawsze od jakiegokolwiek finansowania publicznego, (B) prokuratura dokładnie zbadałaby jego operacje pod względem znamion przestępstwa (wyłudzenia od osób starszych i niepoczytalnych, malwersacje środków publicznych, korupcja urzędników państwowych).

Bardzo mnie cieszy, że nie płacę w Polsce podatków i ani grosz zarobiony przeze mnie nie płynie w stronę tych ludzi.

Odpowiedzi (16)
nkp6 Odpowiedz

Moja babcia po śmierci dostawała takie listy regularnie, przez kilkanaście lat. Pamiętam, że początkowo to były listy z prośbą o wsparcie (taką normalną), po dłuższym braku odzewu z jej strony już brzmiały inaczej, bardziej wytykały brak wsparcia od jakiegoś czasu, zarzucały porzucenie "swojej rodziny" i odsuwanie się od Boga. Szkoda, że nie zatrzymaliśmy tych okazów, by pokazać jak to dokładnie wyglądało ale pamiętam jak wszyscy w rodzinie czuliśmy się zażenowani tymi tekstami.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#GQr6E

Mieszkam tylko z mamą i psem - to moi jedyni bliscy. Boję się ich odejścia - mama jest po 60, nie najlepszego zdrowia, pies też już staruszek. Jak mama śpi i nie słyszę jej pochrapywania lub nie wstaje o tej godzinie, co zawsze, sprawdzam, czy oddycha, czy nic się nie stało. Gdy pies też nie daje oznak życia, bo najzwyczajniej śpi głęboko, patrzę, czy unosi mu się brzuch, czy oddycha.

Boję się, że kiedy ich zabraknie, zostanę sam. Boję się tego, że kiedy mama odejdzie, będę musiał Ją pochować - wiem, to naturalne i wszystkich nas to czeka, ale się tego po prostu boję. Mam prawie 30 lat i jakąś taką dziwną przypadłość. Nie mam też śmiałości do kobiet, by założyć własną rodzinę. Ale wówczas też myślałbym o moich najbliższych. Nikomu nie mówiłem nigdy o moich rozterkach, dlatego przynajmniej Wam mogę powiedzieć.
Orava Odpowiedz

"mama jest po 60 [...]pies też już staruszek."
60 latka do staruszki ma jeszcze trochę moim zdaniem.

Odpowiedzi (6)
Oretyrety Odpowiedz

Nie jesteś sam. Wiele osób ma takie lęki. Wiem, że to niczego nie zmienia, ale nie jesteś sam.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#RnNBS

To moje pierwsze wyznanie. Długo zbierałam się by coś opisać. Jednak ostatnie wydarzenia sprawiły, że nastąpił ten dzień. Otóż ciągle przegłądam zdjęcia i filmy z wydarzeń w Kapitolu. Powodem tego jest fakt, że strasznie podnieca mnie Człowiek Bizon.
rutabo Odpowiedz

Mnie podnieca co innego. Jak lewackie media powiazały najazd na kapitol z Trumpem. Wszak każdy przegrany trabi ze druga strona oszukiwała, wystarczy popatrzec na nasze podwórko. I co wtedy? Zakazać opozycji publicznych wypowiedzi bo jakies oszołomy z KOD beda chciały zrobic najazd na Sejm?

Odpowiedzi (9)
DioBrando Odpowiedz

Ja też mam obsesję na punkcie Kapitolu. W końcu 4 tysiące dziennie, piechotą nie chodzi.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#Q3HMS

JAK POMÓC MOJEMU CHŁOPAKOWI?

Sprawa jest na policji, ale to nie poprawia sytuacji w naszym związku...
Ja mam 23 lata, mój chłopak jest 2 lata starszy. W wakacje mieliśmy niemiłą sytuację, bo wracając po południu spacerem do domu wjechał we mnie rowerem jakiś licealista. Mój chłopak go uderzył i nakrzyczał na niego. Nastolatek odjechał, my poszliśmy dalej i już na takiej polnej drodze mówię do chłopaka, że jadą za nami jacyś rowerzyści.

Okazało się, że ten chłopak który we mnie wjechał zawołał kolegów. Raczej w jego wieku więc do nas nie podjechali za blisko, ale z niewielkiej odległości nas wyzywali i obrażali. Było ich siedmiu, więc mój chłopak do nich podszedł i kazał przestać. Wtedy ten sam wjechał w niego rowerem. Podbiegłam szybko żeby mu pomóc, ale jestem bardzo drobna jak na swój wiek i dwóch z nim mnie przytrzymywało, a pozostali popychali mojego chłopaka. On próbował się bronić, ale to było pięciu na jednego. Wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić po policję ale mi zabrali telefon.
Oni go otoczyli i kopali, aż jeden przewrócił go na ziemię. Skończyło się na tym, że zabrali mu całe ubranie łącznie z butami i majtkami i odjechali z jego rzeczami i moim telefonem. On zaczął ich gonić ale nie dał rady.

Ja chciałam szybko zacząć szukać pomocy w okolicznych domach, ale on powiedział, że mam tego nie robić. Nawet nie miałam mu czego dać, bo było lato i miałam tylko sukienkę. Kazał mi iść przodem i dawać znać czy ktoś idzie, a on się krył po krzakach i szedł za mną dopiero jak dawałam znać. A i tak widziało go trochę ludzi. Czułam się strasznie, że nie mogę mu pomóc.

Wróciliśmy tak do mieszkania. Od razu zadzwoniłam na policję, a on się do mnie przez 3 dni nie odzywał. Do teraz nasz związek nie wrócił do normy. Jest dla mnie opryskliwy, chamski, tak jakby to była moja wina, wcześniej tak nie było. Dlaczego taki jest i jak mu pomóc?
Oretyrety Odpowiedz

Mógł poczuć się poniżony, ucierpiała duma, a ty jesteś świadkiem jego słabości. Jeśli to będzie ważniejsze niż miłość i ty, to czarno to widzę.

Odpowiedzi (1)
Esza Odpowiedz

Dlaczego nikt z komentujących nie traktuje tego zdarzenia w wymiarze przestępstwa seksualnego? Gdyby autorkę tak potraktowali komentarze byłyby całkiem inne.
Być może on ma traumę, a Ty po prostu mu się z tym traumatycznym wydarzeniem mimowolnie kojarzysz. Jeśli nie przejdzie, idźcie na terapie.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie