Słuchajcie, okropna rzecz się stała... Facebook z bliżej nieznanych nam powodów SKASOWAŁ fanpage Anonimowych Wyznań i teraz otwieramy nowy - jeśli chcecie czytać historie i najlepsze komentarze do anonimowych historyjek to prosimy

polubcie nowy FB Anonimowych

i zaproście znajomych, którzy uwielbiali anonimowych!

#kxXlL

Nazywam się Agnieszka, mam 21 lat i jestem internetową panią lekkich obyczajów.

Krótko po osiemnastce, kiedy szukałam pracy, bo mieszkanie z ojcem, który jest trzeźwy raz w tygodniu, nie za bardzo mi pasiło odkryłam stronę, na której kobiety pokazują swoje ciało za pieniądze. Nawet stare babcie sporo zarabiają.

Nie owijając w bawełnę od razu stwierdziłam, że to praca moich marzeń. Mogę pracować kiedy chcę, kompletnie się nie przemęczając i zarabiając więcej niż zarabiałabym gdziekolwiek indziej. Tego samego dnia zamknęłam się w pokoju odpaliłam kamerkę i ustawiłam ceny za rożne pokazy.

Okazało się, że stawki są 3x większe niż myślałam. Robię krótkie pokazy max 5min. Za 2 minuty smarowania piersi oliwką dostaję 15zł, a za masturbację przez 5 min 50zł. Czuję się jak dziwka, ale fakt, że potrafię zarobić ponad 300zł w godzinę tak mnie satysfakcjonuję, że nie mogłabym tego rzucić. Dzięki temu teraz wynajmuję mieszkanie, żyję bez ograniczeń i oszczędzam miesięcznie minimum 1500 zł (przez ostatnie 3 miesiące ponad 3000 oszczędności).

Rodzinie mówię, że udzielam korepetycji z angielskiego. Ciekawa jestem czy życie za to mnie jakoś ukarze, nie licząc dziwnych myśli codziennie wieczorem.
Odpowiedz

Od razu moge powiedzisc ze popyt byl jest i bedzie

Odpowiedzi (12)
FemaleCenobite Odpowiedz

A za co Cię ma ukarać? Krzywdę komuś robisz czy jak? Popyt i podaż, praca jak praca. Nikogo nie oszukujesz ani nie kradniesz, więc nie masz powodów, by czuć wyrzuty sumienia. Sama chciałabym zacząć tak zarabiać.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#og550

Mam potwornie mieszane uczucia wobec chorej sytuacji, która ostatnio zaszła. Razem z mężem i rocznym synkiem mieszkamy w mieszkaniu, które przejściem połączone jest z mieszkaniem jego 38-letniej siostry. Oba znajdują się w jednym domu. Taki stan rzeczy wynika z tego, że duże mieszkanie zostało podzielone na dwa osobne przez jego rodziców dekady temu, z myślą, że kiedyś oni zajmą jedna, a któreś z dzieci drugie. Wyszło inaczej.



Oni wyjechali do Anglii na stałe, my wykupiliśmy od nich połowę. Ważnym faktem jest to, iż owa siostra jest starą panną, nigdy nie była w związku, z marnym życiem towarzyskim i brakiem pracy, żyjąca z pieniędzy rodziców, bo ona ma jeszcze czas. Nie nasza sprawa. Unikam proszenia jej o pomoc przy dziecku, ale jak to w życiu bywa, czasem muszę. Pracuję umysłowo z domu, ale co jakiś czas muszę podjechać do biura załatwić parę rzeczy.



Ważnym jest też to, że owa kobita komputera nie ma, średnio umie go obsługiwać. Jakiś czas temu poprosiła mnie abym udostępniła jej komputer bo chce napisać CV. Wpuściłam ją i sama pojechałam z małym na zakupy. Tydzień później zostawiłam jej dziecko. Wróciłam szybciej niż myślałam, że będę. Zastałam szwagierkę zapinającą w popłochu koszulę i poprawiającą na szybko stanik. Tłumaczyła się, że mały koszulkę jej ubrudził. Coś mi ten pośpiech i zmieszanie na twarzy nie pasowały, ale co miała niby robić - striptiz?



Dzisiaj się dowiedziałam, szukając czegoś w historii przeglądania, znalazłam zapytania "jak rozbudzić laktację", "leki mlekopędne" sprzed około półtorej tygodnia. Siostra męża zawsze była lekko stuknięta na punkcie bratanka i chyba zazdrosna o jego przywiązanie do mnie, ale o tak chorą jazdę jej nie posądzałam - próbować karmić cudze roczne i już trochę rozumiejące dziecko? By rozwiać wszelkie wątpliwości - spytałam ją o to. Rzecz jasna nie przyznała się, ale było widać, że jest zakłopotana. Można było by mieć nadzieję, że to zbieg okoliczności gdyby nie uwaga rzucona na koniec rozmowy - "może i ktoś powinien go tak karmić, jeśli ty się do tego nie nadawałaś i ci się nie chciało. Taka bliskość jest ważna dla dziecka, a on biedny jest jej pozbawiony".



Cóż, urodziłam wcześniaka w 26 tygodniu, sama miałam rozległy krwotok i zamiast walczyć o laktację, walczyłam o życie. Sama nie wiem co teraz czuję - rozgoryczenie, złość, obrzydzenie czy zażenowanie.
Sara1234567 Odpowiedz

Ale chyba nie wpuszczasz jej do domu już i nie pozwalasz przebywać w pobliżu biednego dziecka?

LaniaLania Odpowiedz

Co za baba. Moze lepiej juz jej nie proś o pilnowanie małego...
A partnerowi o tym powiedziałaś?

Zobacz więcej komentarzy (12)

#CYFtL

Jestem ateistą jakoś od 13 roku życia czyli od ok 7 lat. Uważam, że po śmierci nie może nic nastąpić, po prostu umieramy - jednak to co mi się przytrafiło zmieniło moje nastawienie.

Jakoś w połowie grudnia mój brat do mnie zadzwonił, że jakiś koleś wystawił przed dom swoje ''graty'' i jest rower, ale bez powietrza w oponach, więc czy mógłbym podjechać samochodem. Zgodziłem się i tam pojechałem. Na miejscu od razu wpadło mi w oko duże lustro, przypomniałem sobie że moja dziewczyna marudzi mi o duże lustro do korytarza od kilku tygodni. Przywiozłem je do domu i skapnąłem się, że nie mam jak tego lustra powiesić, nie mam żadnego haczyka ani nic. Nie mogłem też go postawić, więc stwierdziłem że przykleję to lustro na taśmę i będzie git.

Moja dziewczyna wróciła z pracy, pośmialiśmy się trochę, że na taśmę jak wszystko, no ale ogarnie się potem gdzie to powiesić.

Nadeszła noc śpimy sobie smacznie, nagle słyszę jakiś dziwny dźwięk, sprawdzam godzinę - po pierwszej w nocy. Dalej słyszę ten dźwięk - ktoś tam karwa coś zrywa, nagle sobie uświadamiam, że to dźwięk zrywanej taśmy. Budzę Natalię i nic nie musiałem tłumaczyć od razu było po niej widać że jest obsrana jak ja. I nagle słyszymy bicie się lustra. Pomyślałem, że może samo się odkleiło i spadło.

Idziemy z Natalią do korytarza, a lustro leży na ziemi całe obmacane, jakby ktoś jeździł po nim palcami. Od tej pory nie spaliśmy, po prostu przeżyliśmy ten dzień z pobudką o 1 w nocy.

Nikomu o tym nie mówiliśmy - chcieliśmy o tym powiedzieć rodzinie na święta, ale przełożyliśmy to na sylwka i wyszło tak, że nikt nie wie. Dalej nie wierzę w paranormalne rzeczy, ale to chyba tylko dlatego, że się boję w to wierzyć. Ta noc zmieniła moje życie.
anoniem Odpowiedz

Wiem, wiem - czytanie ze zrozumieniem... Ale czy ja dobrze zrozumiałam? Usłyszeliście dźwięk tłuczonego lustra, ale to lustro się nie stłukło?
A te ślady na pewno nie były Twoje (lub Twojej dziewczyny), gdy przyklejałeś lustro?

Odpowiedzi (1)
321 Odpowiedz

a co zrobiliście z lustrem?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#08Y6T

Mam dość mojej dziewczyny i zaczynam się coraz poważniej zastanawiać nad zakończeniem 3-letniego związku.



Moja dziewczyna, wszystkiego się wstydzi.... Przez 3 lata może 2 razy widziałem ją nago i to przez przypadek. Seks, tylko w 100% ciemności i na ściśle określonych warunkach, bo się wstydzi. Prezerwatyw nie kupi, bo się wstydzi, do ginekologa nie pójdzie, bo się wstydzi, nie przebierze się przy mnie, bo się wstydzi, no to może weźmiemy razem prysznic? Nie, przecież się wstydzi. A może zrobię ci coś "przyjemnego" w trochę inny sposób niż zwykle? No przecież wiesz, że się wstydzę. Na basen? No przecież nie pokażę się przed obcymi ludźmi w stroju kąpielowym, bo się wstydzę.



Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Mam tego dość, zamiast cieszyć się ze spędzanego wspólnie czasu, dostaję nerwicy, przytłacza mnie to, mam zły humor i wszystkiego mi się odechciewa....
majer Odpowiedz

Kup sobie noktowizor.

Odpowiedzi (1)
BlinkBlink Odpowiedz

A może byś się zapytał czemu się tak wstydzi? Ale oczywiście lepiej zerwać bo po co pomóc.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#g5223

Będąc na pogrzebie znajomego, byłam świadkiem przykrej sytuacji, która miała miejsce na cmentarzu. Żona zmarłego chciała zamówić mszę za męża, nie miała ona już dużej ilości pieniędzy gdyż choroba męża wyssała z nich ogromne pieniądze.

Za mszę, za którą ksiądz powinien wziąć maksymalnie 50 złotych zażyczył sobie 60 i w dodatku bez wstydu nakrzyczał na nią, że od nowego roku msze będą droższe. Nie dość że za pogrzeb wziął dużą sumę + zebrał jeszcze ofiarę od uczestników pogrzebu, których było baaaardzo dużo i za samą ofiarę miał sporą kwotę. Tacy ludzie uważają, że mogą wszytko, ale to nie prawda karma wraca i oni kiedyś zapłacą za to. Człowiek bez wstydu!!!!!
pyskujesz Odpowiedz

Powinno się to zgłosić do kurii.

SpanieMoimNalogiem Odpowiedz

Karma nie wraca, nie wierz w te bzdury.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#o0rxO

Mój chłopak ma ten przywilej, że dwa dni w tygodniu pracuje zdalnie. Ostatnio miałam akurat wolne, gdy przypadł zdalny dzień w jego grafiku i zobaczyłam jak to wygląda w praktyce.

Wstał o 6.00 by ustawić na najwyższą głośność powiadomienia w laptopie, po czym poszedł spać do południa. Po wstaniu otworzył piwo i oglądał seriale. Gdy nadszedł czas „spotkania biznesowego” na Skype, ubrał koszulę, piwa nalał do filiżanki i rozmawiał z klientem w samych gaciach, udając że pije espresso.

A ja haruję po 9 godzin pięć dni w tygodniu i zarabiam połowę jego pensji.
Lavellan Odpowiedz

Nie pozostaje mi nic innego, jak doradzić zmianę pracy. Chcesz coś zmienić, to zacznij od siebie.

tortczekoladowy Odpowiedz

Nie napisałaś czym się zajmuje on, ani Ty. Nie wiadomo jaka odpowiedzialność spoczywa na jednym i drugim.
Jeśli Ty pracujesz sobie na produkcji i wklejasz karteczki do albumów, a on organizuje przetargi itp, to finalnie kto haruje? Oboje :)
To, że ktoś fizycznie nie wykonuje ciężkiej pracy, wcale nie oznacza mniejszego zmęczenia po niej. W przypadku prac umysłowych stres jest dużo większy, co podbija zmęczenie.
A poza tym, jeśli chcesz mało angażującą Cię pracę, w domu, z użyciem kamerki.. To wiesz, są takie stronki :P

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#Hx9K3

Jestem na urlopie ze znajomymi. Po trzech piwkach poszliśmy na basen w hotelu, w którym było już kilka osób. Będąc w wodzie zaczęły się wygłupy, ktoś wziął mnie pod wodę i zrobiło mi się niedobrze. Zrzygałam się. Nie mogłam tego wypluć będąc na środku basenu. Połknęłam własne wymiociny.
Zabiorę to ze sobą do grobu.
BFMV Odpowiedz

Nie zrzygałaś się. Ledwie cofnęło się z żołądka.

Odpowiedzi (4)
matriarchat Odpowiedz

Kolejna debilka, która po pijaku wchodzi do wody? 👏 Jesteś jeszcze w gimnazjum czy już w podstawówce?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#D3Nv6

Ostatnio pojawia się coraz więcej historii w tematyce okultyzmu, wychodzenia z ciała i innych tego typu opowieści, więc postanowiłem, że opiszę swoją historię. I prawdopodobnie gdybym sam jej nie przeżył, to nie uwierzyłbym, że coś takiego miało miejsce w czyimś życiu.

Od zawsze byłem raczej wierzący, może nie byłem święty, ale w Boga wierzyłem i raczej starałem się być dobrym człowiekiem.


Historia właściwa działa się jakieś 3 lata temu, byłem wtedy w pierwszej liceum. Zacząłem się mocno interesować świadomym snem, chciałem doświadczyć tego snu i wszystkich wspaniałości, które się w związku z nim działy. Tu trzeba nadmienić, że stosując techniki ułatwiające w wejście świadomego snu, jest też większa szansa wystąpienia paraliżu sennego. Oczywiście tego wieczoru zaczytywałem się na tematy związane ze świadomym snem, aż trafiłem na wychodzenie z ciała, świadomość astralną i tym podobne rzeczy. Wiele osób może to kojarzyć z naznaczonego, ja sam bardzo lubię horrory, więc takie rzeczy też nie były mi obce. Czytałem też, że "wychodząc z ciała" otwieramy się na opętanie. Taki biznes mi nie odpowiadał, nie powiem, trochę się skoczyło mi ciśnienie, ale uznałem, że przecież mnie to nie dotyczy, ja chcę tylko świadomego snu. Było już po pierwszej, nie mogłem zasnąć, zamknąłem oczy i powtarzałem sobie w głowie, że świadomy sen i wychodzenie z ciała nie mają ze sobą nic wspólnego. W jednej chwili zacząłem słyszeć szepty, szepty kilku osób, głośność ich narastała, aż w końcu przerodziły się w krzyk całej hordy. Krzyczały: mylisz się.


Kiedy otworzyłem oczy, nie mogłem się ruszyć. Było całkiem ciemno. Nie było mnie w moim pokoju, leżałem w przestrzeni. Po prostu w przestrzeni. Nade mną wisiała postać, tak, że jej twarz była zaraz nad moją twarzą. Jednocześnie krzyki trwały cały czas. Nie mogłem nic zrobić, ruszyć niczym, ani się odezwać. Postać... Nie wiem jaką miała twarz, nie potrafię sobie nawet tego przypomnieć. Po chwili postać stanęła nade mną, wbiła mi rękę w brzuch, poczułem ucisk, gorąco i z mojego brzucha wydobyło się oślepiające światło, wszystko stało się białe, a ja podniosłem się z krzykiem z mojego łóżka. Tej nocy już nie zasnąłem, przez ponad pół roku miałem problemy ze snem i sypiałem po 8-10 godzin w tygodniu, właściwie tylko z wyczerpania. Teraz jest już lepiej, ale tych tematów się po prostu boję. Nie wiem co to było, może i to był paraliż senny, ale to było tak realistyczne...



Do teraz kiedy sobie o tym przypominam czuję niepokój, strach, mam łzy w oczach. Rozmawiałem nawet o tym z psychologiem, który nie potrafił mi pomóc i księdzem (mam szczęście do nich, trafiam na takich, którzy są przede wszystkim ludźmi), modli się o mnie codziennie, odprawił nawet kilka mszy w mojej intencji jako dobrego znajomego.
Odpowiedz

Przepraszam z góry za chaotyczność tego wyzwania, nawet po 3 latach budzi to we mnie skrajne emocje.

ZimnaFrytka Odpowiedz

Rozumiem cię idealnie, ja też miałam paraliże senne nawet 5 lat po skończeniu ze świadomymi snami. Pomogła mi dopiero praca, która mnie tak wykańczała fizycznie, że wracałam do domu i od razu do łóżka i co najmniej 8 godzin w spokoju przesypiałam.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie