#oRJ55

Generalnie do paranormalnych opowieści podchodzę z dużym dystansem, jednak do tej pory pamiętam urywki z dzieciństwa paru incydentów.

Generalnie nagle pojawił się długi okres, gdzie budziłem się z wrzaskiem w nocy, ale równie szybko zasypiałem. Było to o tyle dziwne, bo (co chwalono) bardzo szybko od narodzin zasypiałem na całą noc, nie było w nocy że jeść, że pampers.
No ale tutaj to nic nie pamiętam, co mi się śniło.
Parę razy jednak była sytuacja, że w nocy tylko ja słyszałem odgłos jakby grania na szklankach. Kojarzycie, jak ludzie na YouTubie przejeżdżają tak palcami i szklanka wydaje dźwięk? No to takie coś słyszałem.
Z dwa razy zanim zasnąłem była sytuacja, że kołdra się przesunęła dosyć znacznie. Rodzice uznali „pewnie kopnąłeś”, tylko że ja wtedy nie spałem jeszcze, więc bym wiedział, czuł.

Moi rodzice po paru miesiącach, mimo że wierzący nie byli i nie są, zarosili księdza, ten coś się pokręcił, pomachał jakimś pachnidłem i pomogło.

Nie jestem teraz jakiś turbo religijny czy coś. Tylko trochę zastanawiam się, o co wtedy chodziło.
Xanx Odpowiedz

Byc może podświadomość, być może zniekształcone wspomnienia lub wręcz urojone. Ciężko powiedzieć ale raczej z księdzem bym tego nie łączył bezpośrednio . I mówię jako osoba która nie neguje zjawisk paranormalnych

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#ihks3

Od miesiąca mogę legalnie iść po pigułki antykoncepcyjne.

Mam narzeczonego. Znamy się od przedszkola, poprzez te lata coś zaiskrzyło i w wieku lat 15 zaczęliśmy ze sobą chodzić. Nasi rodzice akceptowali ten związek, no i lux malina. W wieku lat 16, bliżej 17, wiadomo, zaczęliśmy współżycie. Początkowo zabezpieczaliśmy się zawsze prezerwatywą, bo wpierw szkoła i studia, a dopiero potem dzieci. Ale że bywają zawodne, to postanowiliśmy zmienić sposób antykoncepcji.
I tu się pojawiły schody.
Porozmawiałam z mamą i poszłyśmy razem do ginekologa. Mama bardzo wspierała mnie w mojej decyzji o świadomym planowaniu rodziny i że wpierw nauka. Ale u ginekologa... Moja mama usłyszała, że jest nieodpowiedzialna, że tak młodo zaczęłam dawać d... A skoro już daję, to mam rodzić dzieci, bo niż demograficzny jest.

Pigułki przepisywał mi prywatnie inny lekarz. I dobrze, bo dwa miesiące po rozpoczęciu ich brania pękła nam prezerwatywa. Na szczęście dzięki tabletkom nie wpadliśmy.
WrozkaSmierci Odpowiedz

Zachowanie lekarza jest naganne. Nie miał prawa komentować tego, czy uprawiasz seks i to w tak chamski sposób. Dobrze, że zmieniłaś lekarza

JMoriarty Odpowiedz

Niż demograficzny... jprdl. Szkoda, że Thanos nie istnieje naprawdę.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#lL2Zt

Mój ojciec jest obrzydliwy. Odebrał mi wolność.

Tata odkąd byłam malutka spędzał ze mną masę czasu. Można pomyśleć, że to dobrze. Ale on traktował mnie jako partnerkę. Moja mama poszła w odstawkę. Robił mi zdjęcia, jak siedzę na nocniku albo na sedesie. Ma pedofilskie zapędy, bo żaden normalny facet się tak nie zachowuje, ale fizycznie mnie nie molestował. Tyle że jego zachowanie zrobiło swoje. Jednocześnie to tata poświęcał mi czas, często wieczorem grał ze mną na komputerze. Byłoby łatwiej, gdybym potrafiła myśleć o nim jako jednoznacznie złej osobie. Jest zniewieściały i pije odkąd miałam 6 lat. Kiedyś moja matka chciała go wyrzucić z domu, bo go miała dosyć - to wyrwał okna z zawiasów i wszedł do domu. Jest i był przemocowy i strasznie chcę, żeby już zmarł. To straszne mówić tak o ojcu, ale tak uważam. Mam wrażenie, że dopiero wtedy zacznę żyć. Ale to okropna perspektywa, że muszę tyle czekać, żeby nie czuć, że nawet jak biorę wdech, to oddycham za dwoje albo ktoś mnie ciągle kontroluje. Tak strasznie mam uraz do kobiet, kiedy z jakąś rozmawiam czuję tak potworną niechęć i czuję się jak jakiś robak.

Jednocześnie był jedyną ''miłą i zainteresowaną'' mną osobą. Mama nie chciała mnie przytulać jako bobasa. Babcia i mama znęcały się nade mną psychicznie, nigdy mnie nie przytulały i traktowały jak mebel. Tak naprawdę dla ludzi słowo "mama" to zupełnie co innego. Dla mnie po części oznacza lukę, puste miejsce, a po części sadystkę, która miała radochę kiedy widziała, że sprawia mi przykrość. Obie widziały co się dzieje, ale "mądre" wybuchały złością i furią na mnie.
Mama nigdy nie stanęła w mojej obronie. Zawsze patrzyła na mnie jak zawistna rywalka.

Nie mogę przestać o nim myśleć.
Kiedy próbuję wejść w bliską relację z jakimś chłopakiem czuję, że zdradzam ojca... Jakby w moim życiu był invisible man.
Czuję się obrzydliwa, czuję, że zabiera mi część mojego życia...

Często zachowuję się jak chłopak.
Kiedy chociaż trochę czuję się jak kobieta, to nie mogę pozbyć się poczucia, że jestem dziwką. Tak potwornie brudna.
hildyr Odpowiedz

Piszesz, że matka traktowała Cię jak mebel, cieszyły ją Twoje porażki i nie miałaś w niej oparcia. Co jeśli z ojcem było tak samo? Co jeśli jego żona traktowała go w taki sam sposób, dlatego całą swoją miłość przelał na dziecko, spędzał z nim każdą wolną chwilę i po prostu "zapomniał" o żonie, z którą nie był szczęśliwy? W moich oczach to wygląda tak, że najeżdżasz na ojca, który spędzał z Tobą dużo czasu, zajmował się Tobą, podczas gdy matka miała Cię gdzieś. Byłaś małym dzieckiem, ktoś musiał się Tobą opiekować. Ojciec nigdy Cię nie molestował, za jedyny przykład podałaś to, że zrobił Ci zdjęcie na nocniku. Może po prostu się cieszył. Dla niektórych rodziców każda taka pierdoła to powód do świętowania. Nie wiem, nie znam całej sytuacji więc nie chcę oceniać. Po prostu ja w tej całej historii widzę nieczułą matkę i ojca, który starał się jak mógł, przynajmniej przez jakiś czas. Wg mnie nie podałaś nawet żadnych przykładów, które pokazałyby, że ojciec traktuje Cię jak partnerkę, nie córkę. W każdym razie współczuję Ci, ojciec alkoholik i matka, która traktuje Cię jak gówno, ciężka sytuacja.

Odpowiedzi (2)
Tilia2 Odpowiedz

To nie jest normalne i dobrze, że jesteś tego świadoma. Im szybciej zaczniesz to przepracowywać, tym lepiej. Może potrzebujesz profesjonalnej pomocy, poszukaj psychologa, który specjalizuje się w takich tematach.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#1L1Dl

O tym, jak szkoła zabija samodzielne myślenie i próbuje doprowadzić wszystkich do przeciętności. To będzie tylko mój przykład z życia.

Wczesna podstawówka, nauka dodawania i odejmowania pod kreską. Zapewne wiecie, że dodawanie polega to na tym, że jeśli w jednej kolumnie wyjdzie ci wynik powyżej 9, to pod kreską wpisujecie tylko cyfrę jedności, a cyfrę dziesiątek dodajecie do kolejnego rzędu itd., w odejmowaniu jeśli wyjdzie ci wynik niższy niż zero, to "pożyczacie" jedynkę z kolumny obok. Przepraszam, że tłumaczę, ale życie nauczyło mnie, że dużo dorosłych nie pamięta rzeczy z podstawówki. Większość te reszty zapisuje sobie na górze, żeby nie zapomnieć. Tak też nas pani uczyła. Ja to doskonale rozumiem. Problem w tym, że ja nie miałem problemu, żeby tę jedynkę sobie dodać w pamięci. Po pierwsze, tata mi tak radził, a po drugie, tak mi się wydawało szybciej, a dla pamięci wysiłek nieduży. No i tak robiłem i przez to miałem problemy.

Przyszedł czas kartkówki z działań pod kreską. Pani wzięła mnie na stronę i powiedziała, że w sumie wszystkie wyniki mam dobre, ale nie mam zapisanych żadnych cyfr nad kolumnami, więc ma podejrzenie, że ściągałem. Mega się wtedy zestresowałem, ale jakoś wytłumaczyłem, że zrobiłem to w pamięci. Pani powiedziała, że da mi te same działania jeszcze raz i jeśli tym razem zrobię to zgodnie z zaleceniami, to dostanę piątkę, bo wyniki są poprawne, ale ona musi wiedzieć, że wiem, skąd to się wzięło. No dobra. Nie było z tym dla mnie problemu, ale stresowałem się, żeby wszystko dobrze zapisać. Pani powiedziała, że to dobrze, że umiem to zrobić w pamięci, ale następnym razem mam to robić tak jak teraz. No i już przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum robiłem to tak jak inni.

Niedawno jako osoba 20+ przypomniałem sobie o tej sytuacji. Postanowiłem zrobić randomowe obliczenia. Popłakałem się, gdy udało mi się zrobić jedno działanie bez zapisywania liczb u góry kolumn.
Może to niedużo, ale zastanawiam się na jakim poziomie bym był, gdyby pozwolono mi stymulować mózg w ten sposób. Wiem, że pani nie zrobiła tego specjalnie, ale trochę mam żal.
KalinaAmila Odpowiedz

Serio??? Serio jako dorosła osoba roztrząsasz takie głupstwo? Nauczycielka nie ochrzanila Cię tylko chciała zweryfikować twoją wiedzę. Jak dla mnie bardzo fair z jej strony. To prawda, że szkoła uczy nas wszystkich "na jedno kopyto" ale nie sposób lecieć z programem i jeszcze dostosowywac się do sposobu liczenia jednego ucznia. Jesteś dorosły, edukacja dawno za Tobą więc licz sobie jak dusza zapragnie.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#8hnRU

Zakochałam się w prowadzącej serwis informacyjny w telewizji. Jestem zażenowana sobą tak strasznie... Zamiast fantazjować o potencjalnym chłopaku, to ja oglądam Wydarzenia i wzdycham do niej, myśląc sobie, jaka jest piękna. Całymi dniami tak rozmyślam, tj. w każdej wolnej chwili.
Mam ponad dwadzieścia lat, czy ja kiedyś znormalnieję? Nie chcę taka być.
Jessepinkman Odpowiedz

Jeśli chodzi o znormalnienie, to najpierw musisz poszukać sobie jakiegoś przystojnego prezentera i zacząć do niego wzdychać. Kolejny etap to wzdychanie do kogoś bardziej osiągalnego - sąsiada, kolegi z pracy. Powodzenia :p

Odpowiedzi (1)
Xanx Odpowiedz

A może to jakaś fascynacja nie sama osoba a sukcesem?

Zobacz więcej komentarzy (4)

#ocRVP

Czy ktoś z was był kiedyś wewnętrznie zrozpaczony z powodu nieodwzajemnionej miłości? Jak to przetrwaliście? Czy naprawdę czas leczy rany?

Mam 23 lata i po raz pierwszy w życiu zakochałam się bez pamięci. Wcześniej wiadomo, bywałam w związkach, ale nie czułam się nigdy nawet zauroczona. Były to związki, by zerwać z samotnością, z nudą, by czuć się kochaną. Ale rok temu, gdy dostałam całkiem niezłą pracę, poznałam chłopaka, który ani nie był specjalnie przystojny, ani zbytnio miły czy towarzyski. A jednak poczułam, jakby mnie piorun trafił. Po pewnym czasie nawet zaczęliśmy rozmawiać, żartować, okazało się, że mamy wiele wspólnego.
Ale tutaj niestety SPOILER!!!! Ten żartobliwy kolega ma wieloletnią dziewczynę, z którą jest szczęśliwy (często opowiada mi o ich planach na zakup psa itp.). I za każdym razem jak o tym słyszę, to jakby mi serce stawało.

Życie potrafi z nas kpić. Byłych chłopaków nawet niespecjalnie lubiłam, a tu trafia się zwykły, ZAJĘTY typ, dla którego straciłam głowę.
Wiadomo, że nie jestem jak bohaterka filmu pt. "Mój chłopak się żeni", aby próbować zniszczyć mu związek i go zdobyć, przecież to nieetyczne i niemoralne. Po prostu tak się nie robi. Jednak wewnętrznie mnie to boli.

Chciałabym wiedzieć, że czas leczy rany i za jakiś czas będzie to tylko złe wspomnienie. Oczywiście najlepiej by było, gdybym się całkowicie odsunęła, zerwała kontakt, mimo że on uważa mnie za dobrą koleżankę. To nie będzie łatwe (trochę jak z ograniczeniem kofeiny), ale może dam radę. Trzymajcie kciuki.
budyn4 Odpowiedz

Nie, nikt z nas nigdy nie przeżył nieodwzajemnionej miłości.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#E4vsr

Znacie pastę "mój stary jest fanatykiem wędkarstwa"? No, to mój stary jest fanatykiem Biedronki...

Zaczęło się niewinnie, około 4 lata temu naprzeciwko bloków, w których mieszkają rodzice, powstała Biedronka. Początkowo tata nie był przekonany do zakupów, do czasu aż w jego ręce wpadła gazetka z promocjami. Od tamtego czasu zakupy robi tylko w Biedronce i tylko w promocji. Jak są w promocji parówki, to potrafi kupić 6 kilogramowych paczek (a mieszka tylko z mamą) i potem żre te parówki cały tydzień albo i dwa, chyba że ucieka data, to każe matce zrobić fasolkę albo bigos, żeby je wykorzystać. Inne produkty tak samo: nie ma promocji na makaron, to z bólem serca kupi paczkę, a potem jak w końcu jest w ofercie parę groszy taniej, to robi zapasy jak dla pułku wojska. Pół zamrażalnika matka ma zawalone różnymi schabami, łopatkami i filetami, bo promocja była i grzech nie kupić. Latem był hałas, bo ojciec dostał info, że z jakiejś tam okazji (chyba Dzień Dziecka) jest promocja na lody, to poszedł i kupił 20 sztuk, a potem nie miał gdzie tego przechować, bo zamrażarka pełna.
Jakiś czas temu matka dzwoniła gdzieś z jego telefonu i zdziwiło ją, że często wydzwania do jakiejś Tereni. Okazało się, że pani Terenia to znajoma starego, pracuje w Biedronce i ojciec jak chce coś z gazetki, to dzwoni i prosi, żeby mu odłożyła to czy tamto, bo raz czy dwa tata się na jakąś promocję nie załapał, więc teraz dzwoni i rezerwuje na przykład 12 kostek masła.
W tym roku ojciec dał wszystkim swoim wnukom po 70 złotych na Gwiazdkę z zastrzeżeniem, że pojadą z nim po świętach do Biedronki i wybiorą sobie zabawki, bo na pewno będą wyprzedaże. A parę dni temu zadzwonił do mnie pochwalić się, że kupił 48 paczek chipsów, bo były "za darmo". Matka zła, bo całą spiżarka w chipsach. Pytam ojca co ma zamiar zrobić z taką ilością chipsów, to jeszcze z mordą na mnie wyleciał, że jak jest okazja, to się wykorzystuje, „synek zobaczysz, jeszcze przyjedziesz do mnie na te czypsy”.
Tak samo było z karpiem za darmo, bananami, jabłkami, maskotkami z różnorakich gangów – rozdają, to się bierze, a potem myśli na ch#$ to komu.

#alK97

Poznałam ojca swojego dziecka, kiedy miałam 15 lat. Od razu zakochałam się w nim na zabój, jak typowi Romeo i Julia. Z góry uprzedzę, że nie było zbliżeń, z tym czekałam do 18 roku życia. Bałam się niechcianej ciąży. Niestety los pokazał mi, że nie nad wszystkim można zapanować.

Kiedy byłam już pełnoletnia zrobiliśmy to, oczywiście w zabezpieczeniu.
Po kilku tygodniach na imprezie zaszaleliśmy i zrobiliśmy to ponownie, ale bez zabezpieczenia. Na szczęście okazało się, że nie doszło do zapłodnienia.
Jednak dało mi to do myślenia i zamiast się cieszyć, zaczęłam robić badania. Wyniki nie były dobre. Na 99% byłam bezpłodna, i to definitywnie. Prawdopodobnie przez to, że za młodu miałam wypadek samochodowy i roztrzaskaną miednicę. Przez 8 miesięcy leżałam cała w gipsie, a przez rok uczyłam się na nowo chodzić.

Kiedy usłyszałam taką diagnozę, pogodziłam się z tym. Przestałam więc się zabezpieczać. Przez cały rok hulanek z ukochanym nic, puste zero. Po roku jednak stało się niemożliwe – byłam w ciąży. Lekarze sami tego nie rozumieli. Najwidoczniej w moim przypadku przeważył 1%.

Ukochany kiedy się dowiedział o ciąży, to ulotnił się szybciej niż słońce dociera do ziemi. Moja rodzina nie interesowała się tym, że to może być moja jedyna szansa na dziecko i kazali usunąć. Długo o tym myślałam i postanowiłam sama, wbrew wszystkim, urodzić i wychować dziecko.

Minęło parę ładnych lat, dziecko jest zdrowe i szczęśliwe. Jednak nie o tym ma być ta historia. Bowiem czy to w szpitalu, czy w urzędach albo i przedszkolach, każdy traktuje mnie jak latawicę. Mimo iż mam 25 lat, wyglądam na 18. Nie maluję się prawie, może to dlatego. Ludzie nie mówią tego dosłownie i wprost, ale daje się odczuć, że sądzą, iż nie wiem z kim mam dziecko (ojciec się nim nie interesuje). Kiedy jednak pokazuję dowód, od razu jest inna rozmowa.

Proszę więc was, nie oceniajcie młodych mam, nie wszystkie to panienki, które poszły na imprezę i nie wiedzą z kim mają dziecko. Czasem może kryć się za tym inna historia, jak ta moja – że prawdopodobnie to jest i będzie moje jedyne dziecko. Lekarze bowiem nadal dają mi tylko 1% szans na ciążę.
Dak Odpowiedz

"...to ulotnił się szybciej niż słońce dociera do ziemi." Niecałe 8.5 minuty, nieźle, facet musiał się szybko pakować.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#2cvwb

Mam na imię Piotr i mam 45 lat, jestem żonaty, żona ma 28 lat. Mamy wspaniałego syna, który ma 6 lat i mieliśmy poukładanie życie. No a teraz niby przypadkiem żona zaszła w ciążę... Niby wpadka, tak usłyszałem.
Anonimowe? Nienawidzę tego, co ona nosi w swoim brzuchu. Staliśmy się dla siebie przez to obcymi ludźmi, a wcześniej bardzo się kochaliśmy. Chciałbym, aby to w ogóle się nie urodziło...
Efetonina Odpowiedz

"Niby wpadka?" Skoro tak bardzo nie chciałeś kolejnego dziecka, to rozumiem, że za każdym razem używałeś prezerwatywy? Nie tylko kobieta jest odpowiedzialna za antykoncepcję. A nawet jeżeli to ona przyjmuje hormony, to i te mogą zawieść. Tak, to jest możliwe. Wystarczy silna biegunka albo duża dawka leków przeciwbólowych/nasennych i tabletka może się nie wchłonąć jak trzeba. Panowie używajcie prezerwatyw albo podwiążcie szanowne nasieniowody, to nie będziecie potem płakać, że Was żona "wrobiła w dziecko".

Odpowiedzi (1)
hildyr Odpowiedz

Na pewno masz 45 lat? Weź się chłopie w garść i pokaż, że jesteś oparciem dla żony, w końcu sama sobie tego dziecka nie zrobiła. "Niby przypadkiem", "niby wpadka, tak usłyszałem", jak to w ogóle brzmi. Jesteś tak samo odpowiedzialny za to dziecko jak i Twoja żona, a zrzucasz na nią winę jak jakiś dzieciak. Brzmisz jak jakieś małe dziecko, które chciałoby dostać pieska do zabawy, a tu mama z tatą przynieśli jakiegoś ryczącego, bezużytecznego potworka i jeszcze każą go nazywać braciszkiem.

Zobacz więcej komentarzy (10)

#zr4wm

Kilka lat temu moje dzieci przyniosły z przedszkola wszy.

Zorientowałam się po kilku dniach. Nocą córka tak się drapała, że poszłam myć jej głowę i odkryłam, że tył głowy się jej rusza. Na szczęście miałam w domu szampon przeciw wszom (z uwagi na wcześniejsze alarmy), który zastosowałam. Pożyczyłam też super grzebień na wszy od koleżanki i zabrałam się do akcji.

Przede wszystkim szampon nie wytłukł wszystkich osobników. Pasożyty były nieco spowolnione, ale najzupełniej żywe.
Steryliada - czyszczenie, wyczesywanie, wszowy pierdolec.
Po jakimś czasie osobniki wróciły.
Zabrałam się do sprawy jak należy. Kolejny szampon.
Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać przyjemne łaskotanie, kiedy znalazłam jakiegoś osobnika.
Czesanie stało się moim cotygodniowym rytuałem.
Uwielbiam znajdować wszy i jaja.
Jestem piekielnie rozczarowana, kiedy nic nie znajduję.
Moje dzieci są przekonane, że mam wszego pierdolca, ale prawda jest taka, że absolutnie uwielbiam te wspaniałe, malutkie stworzonka.
Dbam też o ich populację. Czasem, kiedy kończy się czas życia wszy, zostawiam kilka jajeczek i pozwalam im się wykluć, aby mieć kogo wyczesywać...
Jednak najbardziej lubię te duże, napęczniałe osobniki, które przechodzą ze szkoły i przedszkola. Od matek, które wierzą w moc szamponów. Są takie nieco spowolnione, ale mechanizm składania jaj jest niezaburzony.
Rozpoznaję je głównie po kolorze - nasze osobniki stają się coraz jaśniejsze, żeby ukryć się na włosach moich dzieci.

Napisałam to wyznanie, bo jestem smutna, gdyż już drugi dzień nic nie wyczesałam :(
Jawariat Odpowiedz

Ty jestes je*****a

WrozkaSmierci Odpowiedz

Ciebie powinni leczyć

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie