#gqYiR
Przyjechałam tutaj w Dzień Matki. Jakie życie jest prześmiewcze – zamiast cieszyć się, że zostanę mamą, musiałam zacząć poronienie... Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale nikt nie uprzedził, że będzie tak kur****o ciężko.
Przykro mi.
#xkHCu
Przepraszam, że tak chaotycznie to napisałem, ale trochę ciężko pisze mi się o takich rzeczach, a wstydzę się wygadać komuś innemu niż anonimowo.
Sam się nakręcasz niepotrzebnie na tę spiralę porażki, wmawiasz sobie to najwyraźniej od jakiegoś czasu, a istnieje taka zasada, "kłamstwo powtórzone tysiąc razy nie staje się prawdą, ale ludzie mogą uwierzyć, że jest prawdą".
Widzę, że jesteś jeszcze młody. Niedługo skończysz szkołę, zmienisz środowisko, będzie to szansa żeby poznać nowych ludzi, a tym fajne dziewczyny.
Głowa do góry, będzie dobrze :)
#LIjIB
Jako że sezon wakacyjny się zaczyna i wiele osób korzysta z ofert biur podróży, chciałabym prosić, żeby pasażerowie szanowali naszą pracę. Wiem, że dla nich jest to czas odpoczynku, korzystają z alkoholu, zaczynają wakacje w samolocie – w porządku, ale może z umiarem?
Szanujmy się nawzajem, stewardessa to nie kelnerka na każde skinienie, mamy dużo obowiązków do zrealizowania podczas krótkich lotów i czasem zwyczajnie nie dajemy rady. Zamawiajcie jedzenie czy perfumy w czasie trwania serwisów, a nie w bufetach.
A słowem wyjaśnienia: toalety w samolocie nie są niezwykłe, jeśli mają klamkę, to ją naciskamy, nie podnosimy do góry, a co do reszty, wystarczy czytać piktogramy. No i starajmy się dla własnego komfortu oraz innych zostawiać tam porządek, co bywa trudne z powodu wprowadzania się w stan upojenia.
Dzięki :)
#ZyuaQ
Wydaje mi się, że Twoja opinia może się szybko zmienić, jeśli to Ty staniesz się obiektem ciężkiego upokorzenia. Nie życzę takiego obrotu spraw i pewnie lepiej by było, gdybym nie miał racji.
Myślę, że powinnaś udać się do specjalisty, bo czerpanie satysfakcji z krzywdy innych nie jest normalne. Trudno sobie nawet wyobrazić jaki dramat przechodzi zgwałcona osoba. Inna sprawa, że współczuję twojemu mężowi i każdemu, kto jest w związku z osobą, która coś podobnego ukrywa. Myślisz, że znasz człowieka, którego kochasz, a tu takie kwiatki. Niestety, żyjemy w czasach, w których stara się tłumaczyć i normalizować nawet najokropniejsze rzeczy. W pewnym stopniu tobie współczuję, bo to nie twoja wina, że masz takie zapędy, ale z drugiej strony, jeśli jesteś ich świadoma, to poproś specjalistę o pomoc.
#QvyRX
Jestem facetem po przejściach, który nie ma problemu z zaadoptowaniem cudzych dzieci (wyznaję zasadę, że rodzicem nie jest ten, co spłodził, a ten, co wychował i obdarzył miłością).
Poznałem młodą wdowę z dzieckiem i na samym początku wszystko szło bardzo dobrze. Ale pewnego „pięknego” dnia dostałem wiadomość: „Musimy porozmawiać”. Oho, pomyślałem, to nie wróży nic dobrego. I nie myliłem się. Pokrótce – ona postanowiła przenieść mnie do „friendzonu” z powodu... dziecka (3 l.), które po nieudanej próbie poprzedniego związku ma „traumę” i nie chce mu mieszać w głowie, gdyby nam coś nie wyszło. Stanęło na tym, że „zawiesiliśmy” nas. Niestety, nie miała szczęścia do facetów i spotykała samych złych, przez co żadne słowa nie są w stanie jej przekonać. Stawiam więc na czyny, niestety boję się, że te nie przemówią jej do rozsądku...
Ciężkie jest życie człowieka, który ma dobre serce...
Ej, a moze dajcie sobie szanse tylko nie spotykajcie sie przy dziecku tak czesto. Nie musi od razu widziec Cie na kazdym spotkaniu. Niech zostawi dzidzie u mamy, czy jakas niania na Wasze wyjscie, nie wiem.
To raz, a dwa pokazujac jej, ze tak szybko odpuszczasz potwierdzasz ja tylko w przekonaniu, ze rzeczywiscie kiepsko trafia.
Pokaz, ze Ci zalezy i dziecko nie jest dla Ciebie problemem. Poki jakas sytuacja nie zniszczy tego zwiazku, to czemu go porzucac tylko ze wzgledu na zle doswiadczenia. Kazdy jest inny. Nie ma co wybranka wrzucac Cie od razu do wora z tamtymi :)
Na dobra sprawe mozna wrecz odwrocic kota ogonem - po co w takim razie w ogole sie z Toba wiazala i Tobie rowniez niszczyla spojrzenie na kobiety z dzieckiem? ( tak juz wiesz, jadac po calosci ;P ). No.
Chce być samotną matką to niech będziem podjęła decyzję to idź dalej, bo tak tylko sobie zmarnujesz i czas i psychikę
#ldIx4
Właśnie, chłopak koleżanki. Mam swoisty dar – albo przekleństwo. Parę chwil wystarczy mi do określenia, jakim człowiekiem ktoś jest i czy go polubię czy nie.
Jego od początku nie lubiłem. Moja żona zawsze narzekała, że nie chcę się z nimi spotykać, odcinam ją przez to od znajomych. Nie potrafiłem się przemóc.
Znajomi wyjechali za granicę. Ochy i achy na naszej klasie, aż po paru latach ona wróciła. Opowiedziała mojej żonie, że chłopak ją bił, że zataił leczenie psychiatryczne i wisienka na torcie: wmówił sobie, że ona go zdradza z kuzynem. W dodatku zamówił sobie panienkę i kazał swojej żonie na wszystko patrzeć...
Gdy żona spróbowała raz jeszcze mnie porównać do kogoś, spytałem tylko, czy panienkę mogę sobie sam wybrać, czy ona mi wybierze. Uleczona...
PS Problem tylko, że niebawem jedziemy na wesele, a u Pana Młodego też mi coś nie pasuje.
Żonka psuje własne małżeństwo. Strasznie toksyczne takie rzeczy mówić partnerowi
Co ci nie pasuje - nosi nie w tej nogawce czy ma za cienkiego?
#0eWCA
Całe życie mnie poniża, wyzywa, uważa że jestem beznadziejna i nic w życiu nie osiągnę, nikogo nie znajdę, a jestem tylko po to żeby sprzątać w domu, wiedziała o moich urodzinach, a też mi życzeń nie złożyła, nawet przy ludziach potrafi mi wytknąć wygląd.
Mam 19 lat a jestem traktowana jak dziecko w złotej klatce, które nie moze mieć własnego zdania, dlaczego zatem mam kupować prezent komuś kto właśnie tak mnie traktuje.
Wiem matka jest tylko jedna, ale czy mam tolerować brak szacunku do mnie i udawać, że mnie to nie boli?
Jeśli to jak matka Cię traktuje to jest celny opis rzeczywistości, a nie dramatyzowanie, to pewnie już niedługo się z domu wyprowadzisz i to bez żalu. Odpowiadając na zadane pytanie: nie, nie powinnaś tolerować braku szacunku do Ciebie. Powodzenia życzę.
Każdy sobie pracuje na taki szacunek, na jaki sobie zasłużył.
Twoja matka raczej nie zasługuje na zbyt dużo.
#rRS5Q
Mam 17 lat. Codziennie płacze. Codziennie słyszę wyzwiska do mnie i do mamy. Ojciec przychodzi z 'pracy' i co pierwsze najczęściej zrobi to TO. Traktuje nas jak służące. Wołać mnie więcej niż 20 razy w ciągu godziny. Robię to, co chce, wracam do pokoju, zanim usiądę, już mnie znowu woła.
Ma metr do czegoś - lepiej mnie zawołać z drugiego końca domu. On: "Podaj łyżkę". Ja: Jaką? On : Ty idiotko ***** ( i tak dalej) małą! Mówi to wszystko z takim jadem, że Voldemort to przy nim pikuś. A od jego wzroku w takich momentach od razu chce rozpłakać się. Boje się patrzeć w oczy innym, żeby nie spotkać takiego wzroku.
Mam krótkowzroczność i gdy mówię, że czegoś nie widzę to już jest 'ten wzrok' i dodatkowo mi w to nie wierzy. Nie ma do nikogo szacunku. Obraża przypadkowe osoby (np. osobę wyprowadzającą psa), mama musi omówiać mu wizyty lekarskie (nic nie zrobi sam), bo sam tego nie zrobi, a później nawet na nie idzie - brak szacunku do lekarza.
I on mówi, że ja nie mam żadnego szacunku do innych. Nic od tego człowieka nie chcę, a i tak będzie mi wszystko wypominać. Ogląda filmy 18+ (brutalne), gdy moja 5-letnia siostra jest obok.
Mama mu zwraca o to uwagę, ale gówno go to obchodzi. Nie pracuje legalnie, pojedzie co jakiś czas w trasę (na terenie Polski), nie ubezpiecza się. Wypomina mamie to, że płaci aż za prąd 450 zł. Więcej rachunków nie płacili, ale on jest ten lepszy.
Co z tego, że moja mama za resztę płaci( samo przedszkole prawie 250 zł za miesiąc). Wyzywa to, że chodzimy do kościoła. Wyśmiewa się. Uważa, że nic nie osiagne w życiu. Nawet umie powiedzieć, że podpali dom gdy wszyscy będą spać.
Kot nie może być w domu gdy on jest. Od razu muszę go zabrać do swojego pokoju, bo jeszcze mu coś zrobi. Pojechaliśmy do Warszawy, żeby coś zwiedzić, bo jej nie zwiedzaliśmy choć mamy blisko. Dla niego zwiedzanie byle czego to bezsens. Źle się bardzo czułam od samego przyjazdu na miejsce, a po powrocie nawet zwymiotowałam.
Niedługo potem słyszałam, że robiłam to specjalnie, bo mi się nie podobało...
Zawsze jestem winna i zwala winne na mnie nawet jak on coś zrobił, itp.
Nie umiem ukazywać uczyć, zawsze jestem smutna, nieśmiała, nie wiem co oznacza miłość ( nie odczuwam jej), z nikim w szkole nie gadam. Boję się ludzi i dotyku.
Nie długo stąd ucieknę na studia, ale najbardziej mi szkoda mojej młodszej siostry, która zostanie w tym 'piekle'.
Chciałoby się powiedzieć, że cały ten pakiet problemów powinna rozwiązać Twoja mama, choćby i rozwodem. Do etapu, gdzie wspomniałaś o siostrze, sądziłem, że najprościej będzie Ci przeczekać do osiemnastki i rodziców opuścić, jednak z racji istnienia jeszcze tej małej osoby, kwestii nie można tak po prostu odpuścić. Uważam, że powinnaś przeprowadzić bardzo poważną rozmowę z mamą, pytając ją o to, dlaczego toleruje taką toksyczną osobę w swoim życiu, dlaczego pozwala na to, by jej młodsza córka dorastała w takim środowisku (kwestię swojej osoby pewnie łatwiej będzie Ci pominąć, bo trafisz na wymówki typu, kiedyś taki nie był), pewnie parę innych kwestii Tobie jeszcze przyjdzie do głowy, ale na koniec zapytałbym w jaki sposób jej zdaniem, życie jej i Twojej siostry zmieniłoby się na gorsze, gdyby faktycznie ojca miało im w życiu zabraknąć. Jeszcze tylko w ostatnim zdaniu powiem, że moment w którym partner zaczyna człowiekowi życia bardziej utrudniać niż ułatwiać, to jest ten punkt w którym należy się go z życia pozbyć, a Twoja mama dawno go przegapiła.
A nie możecie wyrzucić dziada? Gdyby był głównym żywicielem rodziny to sprawa mogłaby być trudniejsza. Ale skoro to mama przede wszystkim was utrzymuje, to wyrzucić gnoja na ulicę.
#ABcC3
Czekamy. Fryzjerka zagaduje, czemu młody w południe nie w szkole. Ja mówię, że puścili ich, bo egzaminy ósmoklasisty i że teraz taka lajtowa ta nauka i słabo ich tam cisną. A babka na to: „To nie wie młody, że jak się nie będzie uczył, to będzie gnój wywalał albo pracował w polu?”. A syn do niej rakieta: „My przecież jesteśmy rolnikami...”.
Tak oto po pięciu latach studiów zakończonych magistrem rolnictwa, pojechała mi baba przy moim synu. Uważa, że jest lepsza, bo zapierdziela na nożyczkach?
Przykre, że taka lub inna praca jest postrzegana jako lepsza, lub gorsza, ale ten standard wziął się chyba z tego, że pokolenie naszych rodziców wciąż pamięta tyranie w polu z haczką, albo łopatą i przez ten pryzmat postrzega rolnictwo. Niemniej, praca i wynagrodzenie za nią, jest w naszym społeczeństwie czynnikiem, który stawia nas wyżej, lub niżej w hierarchii społecznej. Jest dla mnie zrozumiałe także to, że nie miałeś ochoty tłumaczyć jej, że współczesnemu rolnikowi bliżej do właściciela ziemskiego, niż do chłopa pańszczyźnianego.
"Żadna praca nie hańbi, to człowiek hańbi pracę".