#VPNQa

Jakiś czas temu urodziłam drugie dziecko. No i mam ogromny problem z akceptacją swojego ciała. Wiem, że sporo wypracuję ćwiczeniami, jak to było po pierwszej ciąży, ale w tej wyszły mi okropne rozstępy. No i jest fałda na brzuchu, która została już po pierwszej ciąży, mimo ćwiczeń i zabiegów. Nie przytyłam dużo, ale dziecko było spore. Pod brzuchem i na udach mam rozstępy o grubości palca, piersi wyglądają fatalnie. Może teraz jeszcze idzie je znieść, ale jak przestanę karmić, to będę miała jeszcze gorsze flaki. Bardzo chcieliśmy z mężem drugie dziecko, rozmawiałam z nim o tym wszystkim. On uważa, że mnie kocha i jestem dla niego piękna, ale kurczę... mam lustro. Wiem, że wyglądam obrzydliwe. Miałam póki co dwie sesje u psychologa, nie czuję się po nich lepiej. Tak bardzo bym chciała założyć seksowną bieliznę i poszaleć z mężem w łóżku, jak kiedyś. Ale ten ogromny wstyd za moje ciało mi nie pozwala. Czuję się fatalnie, mąż się stara, ale ja po prostu tracę ochotę na seks jak tylko złapie mnie za pierś czy dotknie mojego brzucha. Nie mam problemu z seksem oralnym, lubię zaspokajać męża w ten sposób, jednak on chce mnie też pieścić, dotykać, chce po prostu normalnego seksu. Czy jest tu jakaś kobieta, która miała taki problem? Przeszło z biegiem czasu? Było coś lepiej?
malx Odpowiedz

Faceci rozróżniają tylko 3 kolory, więc jest spora szansa, że on tych rozstępów nie zobaczy. Poważnie.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#9zph5

Jestem w szczęśliwym związku, niczego mi (chyba) nie brakuje. Dwa razy w tygodniu chodzę na pływalnię, jest tam też saunarium. Zawsze po basenie te 40 minut idę się zrelaksować. Ale w ostatnią sobotę spotkało mnie coś, za co jest mi w sumie wstyd, a nie byłem w stanie przerwać.

Po saunie parowej poszedłem pod prysznic, jak zawsze, przyszła starsza babka na oko może 50-55 lat, spytała, czy może się umyć obok. Potwierdziłem i nałożyłem na siebie żel pod prysznic. Dosłownie chwilę później poczułem jej dłoń na moim wacku. Nie odezwałem się nawet słowem, a ona nim szamotała w milczeniu. Nie wiem czemu, ale jej pozwoliłem, po ledwie kilku chwilach doszedłem, ona opłukała rękę i zniknęła.

JA SIĘ PYTAM CO TO BYŁO? I dlaczego stałem jak wryty, zero reakcji poza spustem.
Wstyd jak cholera, czuję się chyba zgwałcony.
DlaSary Odpowiedz

Sparaliżował cię strach. Normalna reakcja organizmu na sytuacje stresowe. W przypadku kobiet często stosowany argument obronny na korzyść gwałciciela (przecież się nie wzbraniała).
Tak, zostałeś zgwałcony. I to nie ty powinieneś się wstydzić.

GeddyLee Odpowiedz

bo byłeś

Zobacz więcej komentarzy (4)

#CKCPX

Jedyny powód, dla którego nie zerwałam ze swoim chłopakiem (wkrótce mężem), to jego rodzina.

Zaprzyjaźniłam się z "Jankiem", kiedy zaczęłam liceum. Dość szybko poznałam jego rodziców i rodzeństwo. Sama pochodzę z może nie patologicznej, ale dość dysfunkcyjnej rodziny. Mama ma problem z alkoholem, zresztą i tak niemal nigdy nie ma jej w domu. Tata po powrocie z pracy zwykle od razu idzie spać albo grać i tak naprawdę mam z nim zerowy kontakt. Odkąd pamiętam wychowywałam się praktycznie sama; wcześniej była jeszcze babcia, ale umarła. To w rodzinie Janka pierwszy raz zobaczyłam, że rodzice mogą troszczyć się o dzieci i - w miarę jak moja znajomość z ich synem stawała się coraz bliższa - z czasem zaczęli mnie traktować niemal jak własne dziecko.

To jego mama, nie moja, pomogła mi wybrać sukienkę i przyszykować się na studniówkę; to z nią mogę przegadać długie godziny o tak naprawdę niczym. To z jego tatą, nie z moim, mam wspólne zainteresowania i zbliżony gust muzyczny. To jego siostra podpowiadała mi, jak znaleźć pierwszą pracę. Mogę im zaufać, wiem, że w przeciwieństwie do moich rodziców będą mieli czas i chęci by mnie wysłuchać i w miarę możliwości pomóc. To podłe z mojej strony, ale kocham ich bardziej niż moją rodzinę.

Krótko po maturach Janek oznajmił, że mnie kocha i spytał, czy nie chcę się z nim spotykać. Od początku wiedziałam, że nic do niego nie czuję w "ten" sposób, ale też wiedziałam, że nie damy rady wrócić do wcześniejszego bycia przyjaciółmi, jeśli mu odmówię. Wiedziałam, że to oznaczałoby utratę jego rodziny. Doszłam do wniosku, że może jeszcze zaiskrzy - i się zgodziłam. Nigdy nie zaiskrzyło.

I tak to się ciągnie od niemal dziesięciu lat. Za kilka miesięcy bierzemy ślub. Nie kocham Janka, ale - jakkolwiek to brzmi - jestem do niego przywiązana. Troszczę się o niego, szanuję, wspieram. Nie muszę nawet udawać, naprawdę zależy mi na jego dobru. Tylko z seksem mam problem, bo czuję się, jakbym spała z własnym bratem, ale i do tego można przywyknąć. Nigdy nawet nie pomyślałam o zdradzeniu go - mogę być złym człowiekiem, ale niektórych rzeczy się nie robi.

Nadal mam moją "zastępczą rodzinę", coweekendowe wspólne obiady, wyjścia, kogoś, do kogo w każdej chwili mogę zadzwonić i kto może zadzwonić do mnie. Mam nadzieję, że tak już będzie zawsze - ja stworzę ich synowi dobry dom, a oni za to pozwolą mi udawać, że jestem ich córką i siostrą.
User100 Odpowiedz

Miłość to nie tylko "motyle w brzuchu" i seks, ale też właśnie troska, szacunek i wsparcie. Myślę, że niczego złego nie robisz.

Odpowiedzi (1)
NocnaZmora Odpowiedz

Niejednokrotnie przyjaźń więcej znaczy niż miłość. Zresztą są różne rodzaje miłości.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#7EG3h

Chcę, żeby mój tata rozwiódł się z mamą i odszedł do kochanki.

Mam 15 lat, a mój młodszy brat 3. Moja mama jest dla nas bardzo dobra, troszczy się o nas, nawet próbuje interesować moimi znajomymi i spędzać ze mną wolny czas. Kocham ją, ale mama znęca się psychicznie nad tatą. Przez cały czas powtarza mu, że nie jest dość dobry dla nas i nie spędza z nami wystarczająco dużo czasu, że to przez niego choruje (mama ma przewlekłą chorobę płuc i raz czuje się lepiej, a raz gorzej, ale choroba nie ma nic wspólnego z tatą), wyzywa go, kiedy tata spóźnia się z pracy albo nie mówi jej dokładnie gdzie i z kim wychodzi. Kiedyś jak pojechał w delegację, mama spakowała mnie i brata i pojechała akurat wtedy do tego samego miasta "zrobić mu niespodziankę". Czasami kiedy tata się z nią nie zgadza, mama dzwoni do dziadków (swoich rodziców) i zaczyna płakać tak długo, aż babcia albo dziadek przyjedzie i zacznie ją wspierać przeciw tacie. Tata zwykle na to nie reaguje, tylko zwykle idzie do innego pokoju, bo mówi, że nie chce się kłócić przy dzieciach (przy nas).

Przez przypadek (chciałam sprawdzić coś w internecie w komputerze taty i zobaczyłam jeden z jego maili, bo zapomniał wyłączyć pocztę) dowiedziałam się, że tata ma kochankę. Przejrzałam jego maila (tak, wiem, że to było złe, ale byłam w szoku) i dowiedziałam się, że miał ją prawdopodobnie jeszcze zanim mój brat się urodził. Co najgorsze, mój tata podejrzewa, że mama celowo przestała brać antykoncepcję, żeby zajść w ciążę (i to może być prawda, bo pamiętam jak się o to kłócili, kiedy brat miał się urodzić). Oczywiście nie powiedziałam tacie, że się o wszystkim dowiedziałam.

Z tego co wiem, mama nie wie, że tata ma romans (jest wobec niego bardzo podejrzliwa i mocno go sprawdza, ale ona ma tak "od zawsze"). Tata nie chce rozwieść się z mamą, bo boi się, że mama ograniczy mu kontakty z nami (i znowu - myślę, że może mieć tu rację, bo mama i tak parę razy mu tym groziła nawet bez wspominania o rozwodzie). Kochanka taty chciałaby się z nim związać na stałe, ale powtarza mu, że to jego decyzja i ona jest gotowa poczekać.

Chciałabym, żeby tata patrzył też na swoje szczęście i rozwiódł się z mamą. Ja jestem na tyle dorosła, że raczej i tak sąd pozwoliłby mi się z nim spotykać, prawda? A skoro mi, to bratu na pewno też? Kocham i mamę, i tatę i wiem, że z którymkolwiek z nich byśmy zamieszkali, i tak oboje byliby dla nas dobrzy. Tata na pewno byłby szczęśliwszy z tamtą kobietą (skoro ma romans od kilku lat, a z maili wydawała się raczej miła). Mama byłaby wściekła, ale myślę, że mama robi tacie więcej krzywdy niż dobrego i chociaż tata zachował się paskudnie, w tym przypadku nie umiem współczuć mamie.

Boję się powiedzieć tacie, że wiem o wszystkim i że ja nie mam problemu z tym, żeby się rozwiódł. Ale może powinnam.
DlaSary Odpowiedz

Muszę ci powiedzieć, że zachowanie twojej mamy nie wzięło się znikąd. Najprawdopodobniej twój tata od wielu lat ją zdradza. Natomiast jeżeli twoja mama nie wie, to na pewno się domyśla. I stąd jej eryczne zachowania. Tak naprawdę, to tylko ona chce ratować waszą rodzinę, bo tata już od dawna chce was porzucić.
Może ci się wydawać, że nie mam racji, że źle oceniam twoich rodziców. Ale ich zachowanie jest psychologicznie uzasadnione. I w twoim opisie wszystkie mechanizmy widać, jak na dłoni

Odpowiedzi (3)
JMoriartyy Odpowiedz

Mhm. I on o tym wszystkim pisał sobie z kochanką W MAILACH. A może listy gołębiem wysyłał? Idź dziecko bajki gdzie indziej pisać.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#oQkCA

W życiu miałem mnóstwo znajomych, kilku przyjaciół, często zmieniałem dziewczyny, jak tylko coś mi w nich nie pasowało. Mam swoje mieszkanie, spoko płatną pracę, rodziców i kilku kuzynów. Słowem spoko.

Mam 42 lata na karku, żadnej stałej partnerki i nie zanosi się na to pomimo bardzo obniżonych oczekiwań, brałbym nawet żulicę, bylebym miał do kogo się wieczorami odezwać. Siedzę sam pośród czterech ścian, oglądam w kółko seriale, budzę się rano, idę do pracy, udaję, że jestem fajny, wracam i powtórz. Wychodzę do ludzi, do pubów, do różnych spotkań kulturalnych i jedyne z czym wracam to ewentualnie samotny kac.
Podróżowałem, szukałem przy okazji bratniej duszy, mam profile na każdym możliwym portalu randkowym, jestem przeciętnej urody, przeciętnej inteligencji z przeciętnymi zainteresowaniami. Nie mogę się dopasować do nikogo, tj. zrobiłbym bardzo dużo, aby w ogóle mieć szansę się dopasować. Jestem samotny i obawiam się, że to się już nie zmieni.

Rodzice mówili zawsze "Trzymaj się tej dziewuchy, zrób dzieciaki, nie odkładaj na później. Bądź jak wiatr, wieje z lewej, to leć tam. Wieje z prawej, to poddaj się prądowi".
Ale ja powściągliwy, analizowałem każde za i przeciw sądząc, że "starzy to starzy".
No i co? zarabiam sporo, nic mnie nie cieszy, kupowanie to na nic, wyjazdy na nic, zobaczyłem sporo świata, zyskałem znajomości i jestem bardziej samotny niż Sam Bell na księżycu. Wziąłem kota ze schroniska, siedzi tutaj ze mną, ale jak wykorkuję, to pewnie mnie zeżre. Nic dobrego mnie już nie czeka. Tak bez sensu zmarnowałem życie na szukanie ideałów, na poszukiwanie dobrej roboty i stabilności. Bez sensu.
RzeczywistySzok Odpowiedz

Jak ktoś twierdzi, że jest wszechstronny i dopasuje się, ale bez konkretów, to tak naprawdę wszechstronnością jest rozmowa o niczym. Zobacz na sam sposób w jaki siebie przedstawiasz- zarabiam sporo, jeżdżę sporo, loguję się sporo. Nic o cechach charakteru, pasji, zdolnościach, priorytetach życiowych. Taki mierny się wydajesz i w sumie w mierności szukasz. Tylko zazwyczaj "starsi mężczyźni i kobiety" pomijają fakt, że wiek ma znaczenie. Można być miernym w młodym wieku i smęcić nad swoim życiem, nie wiedzieć czego się chce. Gdy jest się starszym to już to inaczej jest odbierane. To brzydka prawda, ale nikomu nie chce się dowartościowywać innych "starszych" na siłę, naprawiać, pocieszać, klepać po ramieniu. W końcu mowa mocno dorosłych ludziach, którzy już coś w życiu przeszli. Tak już jest, że wraz z wiekiem spada tolerancja społeczna na pewne typy zachowań, nieporadność życiową czy emocjonalną. Tu już naprawdę musiałbyś chwycić byka za rogi. To Twoje życie i to Tobie powinno na nim zależeć. Brak Ci tematów do rozmów? Poczytaj, odkryj, znajdź hobby. Stan się po prostu ciekawy. Piszesz, że schemat praca-dom-serial i powtórz. Nie brak Ci jakiś zainteresowań? Tak samemu z siebie?

JMoriartyy Odpowiedz

1. Jesteś desperatem, nikt tego nie lubi. Jeśli nie potrafisz przebywać sam ze sobą to jak ktoś inny mialby to robić?
2. Sam siebie opisujesz jak nudziarza- brak zainteresowań, brak opinii, brak charakteru. O pogodzie można z tobą rozmawiać?

Zobacz więcej komentarzy (4)

#99Sc2

Mieszkam w starym bloku z wielkiej płyty, mam zatarg ze staruszkiem mieszkającym nade mną. O wszystko się przypiernicza – że wycieraczkę mam za dużą, że powinna być koloru jak inne, że moje drzwi wejściowe są drewniane, a nie pomalowane w odcień koloru klatki schodowej, że samochód mam za duży i zajmuję pełne miejsce (?).

Ostatnio zadzwonił do drzwi o drugiej nad ranem, a pracuję od czwartej w piekarni, więc kiedy obudzę się przed czasem, a mam niedobór snu, to mam ochotę mordować. Oznajmił, że doniesie na mnie, bo składuję śmieci na korytarzu (zrobiłem to przed snem, powiązałem worki celem ich wyniesienia rano i niebudzenia innych domowników). Mój wkurw sięgnął zenitu.

Po pracy wróciłem do domu wytyrany jak nigdy, zszedłem do piwnicy po jarzyny, a moja piwnica przylega do jego. Między nami nie ma litej ściany, tylko jakby luźno cegły poukładane, tak że widzę, co sąsiad ma w środku. Miał mnóstwo przetworów, kompotów, jakichś innych szpejów w słoikach... W przypływie agresji, za to jego nachodzenie i przypieprzanie się o wszystko, wziąłem kawałek długiego kątownika i zacząłem mu zrzucać te słoiki z regału. Wszystkie, co do jednego. Jeszcze w trakcie mówiłem sobie w myślach, że jestem debilem do kwadratu, że tak się nie robi, ale robiłem to nadal i sprawiało mi to przyjemność, bo w myślach widziałem jego zrozpaczony ryj.

Na drugi dzień sam UPRZEJMIE DONIOSŁEM, że śmierdzi z jego piwnicy i coś się leje. Przyjechali wąsate pany i z nim rozmawiali, a dosłownie dzisiaj, niecałą godzinę temu, kolesia spakowali i przeprowadzili gdzieś, nie wiem gdzie, bo zalegał z czynszem i innymi opłatami grubo ponad dwa lata i tylko szukali jakiegoś haka na niego.

Z jednej strony mam spokój, z drugiej ten gość trochę pilnował wszystkiego, tylko za mocno. Zamiast spać siedzę tutaj i piszę te wypociny, a za niecałe cztery godziny muszę być w robocie. Tak że jutro bułki randomowo wypieczone macie w Poznaniu :D
cathymoor Odpowiedz

Kurczę, szkoda mi tych słoików. Typ może i był wkurzający (chociaż śmieci na korytarzu trzymać nie powinieneś, nieważne, czy o drugiej po południu, czy o drugiej w nocy!), ale... nie wiem, jakoś mam przed oczami moja babcię, której nogi puchną i kręgosłup siada, ale i tak co roku siedzi i trzaska te słoiczki na zimę do oporu. Bo zima warzywa droższe, bo wnuczka/syn/goście na pewno zjedzą, bo źle by się czuła bez przetworów, bo...
Ty miałeś satysfakcję przez parę minut, a dla starszego pana to mogło być "jeść albo nie jeść" w ostatnich dniach między emeryturą a emeryturą, zwłaszcza jeśli ma niską i jest samotny (co może mieć miejsce, jeśli rzeczywiście zalega z opłatami od miesięcy).

Odpowiedzi (2)
didja Odpowiedz

A smoki w tej bajce też były?
Naucz się najpierw, jak wygląda proces eksmisji.

Poza tym mamy uwierzyć w bajeczkę, że patrol wezwany do podejrzenia włamania z uszkodzeniem mienia pakuje poszkodowanego i wyprowadza z mieszkania? I jeszcze może z uprzejmości lodówkę mu radiowozem przewieźli.

Oj, dzieciaku...

Zobacz więcej komentarzy (2)

#iKsKv

Wydaje mi się, że nie jestem grubą dziewczyną – zwykła, normalna, tu jakaś fałdka, tam jakaś fałdka, ale ciałopozytywność! Ale... byłam na wakacjach z moim chłopakiem. Podczas powrotu troszkę się posprzeczaliśmy i powiedział, że mam wał na brzuchu. Bardzo mnie to zabolało i przepłakałam całą podróż.

Teraz nie mogę spojrzeć na swoje ciało. Kto by pomyślał, że jedno krótkie zdanie potrafi tyle zmienić, że nie potrafisz się już przy nim rozebrać, czuć się swobodnie…
oldhighhat Odpowiedz

ja bym się bardziej zastanowiła dlaczego facet podczas zwykłej sprzeczki jako argumentu używa poniżania ze względu na wygląd. chyba, że wcześniej ty mu dogryzałaś w tej materii, to jeszcze jakoś rozumiem.

Odpowiedzi (1)
Econiks Odpowiedz

Możliwe, że fałdki są bardziej widoczne niż Ci się wydaje, jest tako typ sylwetki "chudy grubas", że pod ubraniem wygląda się normalnie i szczupło ale po rozebraniu się widać niedoskonałości. Polecam popracować nad sobą i ruszyć fałdki, bo na takim etapie nie jest to trudne, wystarczy trochę wysiłku i ćwiczeń.
Możliwe, że wcześniej mu to przeszkadzało i dopiero w kłótni w chamski sposób to wytknął. Wiem, że tak się nie powinno robić ale czasami emocje biorą górę.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#dSs76

Mam partnerkę, młodszą od siebie o kilka lat, kilka lat temu skończyła szkołę. Jest kochana, dobra, dba o mnie, ma pracę, nie imprezuje, anioł nie kobieta, ale ma wadę... jest wrażliwa, bardzo. Mamy odmienne poczucie humoru, więc czasem kiedy głupio zażartuję zaczyna płakać, a kiedy ona zażartuje, a ja nie ogarnę, też zaczyna płakać. Kiedy zaczynamy się sprzeczać (wiecie jak to w związkach) zaczyna płakać... Myślimy o dziecku, jest naprawdę dobrze, są tygodnie, gdzie spijamy sobie z dzióbków, ale wystarczy najmniejszy powód i ona zaczyna płakać albo gorzej, wpada w histerię, że jest beznadziejna, że mnie krzywdzi, że nie jestem z nią szczęśliwy. Tłumaczę, przysięgam i zapewniam, że nie jest tak jak mówi, ale to pomaga na godzinę czy dwie. Następnego dnia mimo że staram się nie wracać do kłótni, potrafi powiedzieć, że jest inaczej, ona się boi i znowu zaczyna płakać... i tak czasem kilka dni.

Proponowałem psychologa, nie zgodziła się. Wiem, że nie robi tego specjalnie, bo poza tym jest super, staramy się, żeby tak było, ale ja już czasem mam dość. Wolę jej nie mówić kiedy czymś sprawi mi przykrość, bo wiem, że będzie płacz. Nie chcę jej zostawić i nie zrobię tego, ale chciałbym, żeby kiedyś przestała myśleć, że mnie zawodzi czy jest beznadziejna, bo nie jest, ale moje zapewnienia i tłumaczenia dlaczego taka nie jest na razie chyba nie wystarczają.
Vito857 Odpowiedz

Przecież to jest dziecinada, ty masz w tym związku robić za partnera, a nie za ojca.

PaniBukiet Odpowiedz

Mówienie po raz enty żartów, które wiesz że sprawią przykrość drugiej osobie, a zwłaszcza partnerowi jest akurat chu*owym zachowaniem.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#QmWCv

Często jeżdżę komunikacją miejską na gapę. Ale jeśli już kupuję bilet, to biorę dwa. Liczę na to, że uda mi się jakąś dziewczynę uratować przed kanarem, podchodząc w ostatniej chwili i zgrywając jej brata, żeby zwyczajnie się ze mną umówiła.
User100 Odpowiedz

Każdy orze jak może.

Odpowiedzi (1)
Przynajmniej Odpowiedz

Komunikacja miejska powinna być "darmowa", bo jest publiczna, więc płacimy za nią w podatkach.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#s3NjJ

Jak już spróbowałem jeden raz, to ciągle to robię.
Dziwne to wszystko i dużo ludzi źle by na to patrzyło, ale w domu jak chce mi się siku, to siadam na kibelek i sikam przez spodnie, bo uwielbiam, jak mam mokro.
Wstydzę się tego, ale marzę, żeby posikać się gdzieś publicznie, żebym nie miał gdzie się załatwić i nie wytrzymał.
Malgos85 Odpowiedz

Jakkolwiek dziwne to wyznanie, to jednak anonimowe ;)

Odpowiedzi (1)
Ibanez Odpowiedz

A idz ty! Ciagle pranie zaszczanych gaci. Kobieta mialaby gorzej niz z menelem, bo tego chociaz w domu nie ma.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie