#nWG7Y

Moja żona dużo podróżuje w ramach obowiązków służbowych. Ma do tego służbowy samochód. Najczęściej wraca do domu na noc, ale czasem zdarza się, że śpi w hotelu i wraca na drugi dzień. Tym razem zapowiadało się na długi wyjazd, może nawet z dwoma noclegami. Ponieważ miałem wolne w pracy postanowiłem spakować siebie i dzieciaka (3 lvl) i pojechać razem z nią, wyjazd służbowy połączyć z rodzinną wycieczką.

Najpierw Poznań. Żona wyrzuciła nas blisko mostu Lecha, bo niedaleko miała sprawy. Niedaleko jest osiedle, więc z młodą poszliśmy szukać placu zabaw. Znaleźliśmy. Zabawa była przednia, jak dobra zabawa znaczy, że ręce i buzia, nie wspominając o kolanach, brudne i w kolorze ziemi. Jednak spotkanie żony zaczęło się przedłużać, a ja jak na złość nie wziąłem portfela. Zaczynamy się robić niebezpiecznie głodni, a połówka ma wciąż wyłączony telefon. Mało tego młoda zaczyna się robić zmęczona bo pora na spanie już dawno minęła. Usiadłem z nią na przystanku bo między blokami wszedł cień i zrobiło się zimno, a przystanek osłaniał nas od wiatru i był w słońcu. Młoda zmęczona, brudna, ja zmęczony i brudny, oboje wyglądaliśmy jak bezdomni. Trzymam ją na kolanach i próbuję uśpić, ale jest głodna i rozdrażniona i nagle tak mocno rozgoryczona zaczyna płakać i krzyczeć "mamusiu czemu nas zostawiłaś, wróć do mnie".

Nagle przechodząca kobieta wkłada mi do leżącego obok kubka po kawie dwie piątki, a po chwili kolejna osoba dyszkę. Musieliśmy wyglądać naprawdę żałośnie. Z jednej strony wstyd mi było, z drugiej mogłem młodej kupić jedzenie i picie, a potem spokojnie utulić do snu. Efektem tej historii jest to, że od tamtej pory wydaję sporo pieniędzy na różne "zrzutki" "się pomaga" i inne. To tylko 20 złotych, które otrzymałem, a moje życie nie było zagrożone, ale czuję od tamtej pory ogromną wdzięczność za to co mam.
Żona się znalazła, spotkanie mocno się przedłużyło.
ad13 Odpowiedz

Zdziwiłam się, że efektem nie było to, że od tamtej pory zawsze nosisz przy sobie portfel.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#nml4L

Wkurza mnie wszechobecne porównywanie dzieci. U moich znajomych i rodziny to standard. Mój facet ostatnio mi mówi, że syn jego brata potrafi jeść już sam łyżką. Nasz jeszcze nie potrafi, jest miesiąc od niego młodszy. Zdenerwował mnie tym. Każde dziecko jest inne, uczy się różnych rzeczy w innym tempie. Tak samo moja genialna teściowa, marudziła, ze nasz synek ma ponad rok, a jeszcze nie potrafi sam chodzić, a ten drugi już tak. Widziałam go niedługo później to okazało się to nieprawdą, a nasz zaskoczył i nauczył się w ciągu jednego dnia.



Siostra mojego faceta od początku była zachwycona naszym dzieckiem, bo miał dużo ciemnych włosów na głowie i to dodawało mu uroku. Wiecznie powtarzała jaki to on śliczny, a od jej drugiego brata miał tylko parę włosów na krzyż, to mówiła, że "to" jest łyse i że się jej nie podoba. Ten jest taki niegrzeczny, a wasz to aniołek. Niedobrze mi się robi jak słyszę takie rzeczy. Później w szkole jest to samo. Porównywanie kto ma lepsze rzeczy, lepiej się uczy, ma bogatszych rodziców. To jest żałosne. A najlepsze są nauczycielki, które te lepsze dzieci wychwalają pod niebiosa, a te gorsze to gorszy sort.


Ciekawe jakby to wyglądało gdyby dorośli porównywali siebie tak jak swoje dzieci. Ja znam hiszpański, a ty nie. Ja byłam na wakacjach w Turcji, a Ty jak zwykle w Polsce. Mam lepsze auto od Ciebie. Moja mama robi lepsze ciasta. Przecież to śmieszne. Takim porównywaniem krzywdzą swoje dzieci i zawsze będą myśleć, że czegoś im brakuje.
SzczwanaLisica Odpowiedz

Ale dorośli tak robią

Odpowiedzi (2)
Rover25 Odpowiedz

Mam siostrę bliźniaczkę. Nie jesteśmy podobne do siebie w ogóle; ani z wyglądu, ani z charakteru. Dwa różne światy. Przez wiele lat nie dogadywałyśmy się w ogóle. W szkole wiecznie nas porównywano, bo skoro jedna coś potrafi, to druga też MUSI to umieć. Niestety, najczęściej siostrę porównywano do mnie i pytano się jej, dlaczego nie może się uczyć tak jak ja. Nie było to przyjemne dla niej ani dla mnie. Debilom wydaje się, że po prostu MUSIMY być takie same, bo oni sobie uroili coś w tych tępych łbach. Rzygam porównywaniem ludzi, a w szczególności rodzeństwa. Jeżeli spotkam kiedyś nauczycieli, którzy wiecznie nas porównywali i uważali, że powinnyśmy być TAKIE SAME to chętnie powiem im, co teraz, jako dorosłe osoby, obie z siostrą sądzimy o ich żałosnym zachowaniu. Teraz z siostrą relację mam lepsze, ale minęło kilka lat, zanim udało się takie wypracować.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#acRQ5

Wyznanie będzie zawierać kilka wulgaryzmów.
To tak na wstępie.

Na pewno jest tu wiele osób, które są bezpośrednio lub pośrednio "związane" ze służbą zdrowia. A to sami pracują, ktoś z rodziny lub jakiś znajomy. W moim przypadku jest to moja mama. Jedni wiedzą mniej, drudzy więcej jak pandemia/epidemia wygląda od środka.

Wkur**ają mnie ci wszyscy "antycovidowcy". Ch** mnie strzela jak słyszę, że tak naprawdę nie ma żadnego wirusa, a to wszystko jest wymyślone przez rząd, żeby nas kontrolować. A jak już będzie szczepionka to nie będą się szczepić bo tam będą czipy!!! Nie ma wirusa bo nie znają nikogo, kto by był chory. Nie chodzą w maseczkach, nie utrzymują dystansu - jeb*** egoiści. Nikt z nich nie pomyśli, że te wszystkie rekordy są właśnie przez nich, że ktoś może nie wrócić z pracy bo jest zarażony covidem. Dzięki tym niedowiarkom lekarze będą musieli wybierać kto umrze, a kogo będą ratować. I kocham te wszystkie kłamstwa rządu z typu "respiratorów wystarczy dla każdego", "mamy wszystko pod kontrolą", "lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym i salowym nie chce się pracować". Noż kur**!!!!

I są jeszcze "specjaliści" na fb - znają się na wszystkim najlepiej i w dupie mają badania naukowców, ludzi, którzy są chorzy, umierają i tych co ich ratują.
Ludzie, ogarnijcie się i stosujcie się do zaleceń.
Maseczki na ryj i dwa metry od siebie.
Dziękuję za uwagę!
vylarr Odpowiedz

Tu nie chodzi o to czy koronawirus istnieje, czy nie, tylko o to czy koszty (wszystkie, nie tylko finansowe, także społeczne, psychiczne, zdrowotne) wszystkich obostrzeń nie są zbyt duże i czy nie przewyższą potencjalnych strat, jakie by poniósł świat, gdyby obostrzeń nie wprowadzono.

Odpowiedzi (13)
AntekBezMajtek Odpowiedz

Komentarz bedzie zawierał kilka wulgaryzmów
Jprd po uja wy ciagle o tym gadacie, malo to wyznań bylo w maju? Juz mi sie kurfa rzygac chce

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#MJbkS

Usłyszałem najgorszy dźwięk, który można usłyszeć w wolnym dniu. To budzik.

Po omacku szukam przycisku krzycząc "przestań już kurwa". Rozległa się kojąca cisza, mały szum w głowie. Czyli jednak ta jedna szklanka szkockiej to było za dużo. Bez życia podchodzę do okna, przeciągam kurtynę, pada, mgła okrutna. Czyli jednak nie mam kaca - pomyślałem. Zajebiście, skoro angielski.

Ogarnąłem się od pasa w górę gdyby nauczycielka kazała włączyć kamerki. Po pół godziny czekania telefon dostał szału, studenci. Jedna panikuje, druga krzyczy wnioskując po mocniejszych wibracjach. Profesorka jest w szkole, moja reakcja - okey niech będzie, tylko co ona tam kurwa robi? Weźcie zadzwońcie, bo ja do auta nie wsiadam, nie ma szans.

Po 15 minutach i jednym papierosie sytuacja się wyjaśniła. Kobietka nie ogarnęła, że jest wszystko zamknięte, a jej zajęcia mają być prowadzone zdalnie. Ulżyło mi jednak, czyli jednak nie jestem aż tak głupi jak mi się czasem wydaje. Bo w takie melancholijne dni zastanawiam się czy ja jednak głupi czy jebnięty. Znośnej soboty 😄
Hvafaen Odpowiedz

Jednak jesteś tak głupi jak ci się zdaje... bez urazy, ale co to za przypadkowe zdania w przypadkowej kolejności?

Odpowiedzi (4)
GeddyLee Odpowiedz

Znam co najmniej trzydzieści pięć gorszych dźwięków, jakie można usłyszeć w wolnym dniu.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#ClUbX

W tematyce m.in. WOŚP-u. Jak byłam mała, to co roku zbierałam na WOŚP takie drobne pieniążki po 1, 2 i 5 groszy. Jak trafiła się moneta 50 groszy, to było bogactwo. W sumie dużo się z nich uzbierało- nieraz 20-30 zł. Bawiłam się tymi pieniążkami - wiecznie je liczyłam, patrzyłam, w którym roku wybito monetę i układałam je w takiej kolejności. Pewnego dnia mój brat postanowił sprawdzić, czy usłyszę, ile monet wziął z dzbanka, w którym pieniądze trzymałam, więc brał i grzechotał mi za uchem. Okazało się, że potrafię po dźwięku rozpoznać, ile monet ubyło...
arizona41 Odpowiedz

Przypomina mi się scena z filmu "Mania wielkości", jak sługa budził De Funesa przesypując monety, a ten nagle się zbudził, bo jednej monety brakowało.

Odpowiedzi (1)
borutas6 Odpowiedz

Jak u prawdziwego hebrajczyka :-).

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#tshMW

Jestem zdeprecjonowaną nastolatką. Najprawdopodobniej niektórzy z was tak pomyślą, ale zanim tak zrobicie to proszę przeczytajcie to.

A więc zacznę od tego, że mój ojciec to alkoholik i idiota, taki typowy Janusz terroryzujący swoje dzieci, mama za to ma ostrą nerwicę i bardzo łatwo się denerwuje, do tego choruje na wiele chorób.
Mam rodzeństwo, ale nie mogę się na ich temat rozpisywać, ważny jest fakt, że też mają problemy.

A wracając do mojej sytuacji, problemy w domu były, ale w w szkole nie było lepiej, nie byłam dręczona na zasadzie "ona źle wygląda, więc ją wyzywajmy", ale moi znajomi byli strasznie toksyczni, po prostu byli okropni. Przez co sama nabawiłam się nerwicy oraz innych problemów.

Najgorszy był fakt, że nigdy nie potrafiłam powiedzieć "nie". Bałam się, że przestaną mnie lubić, przez co nie potrafię do tej pory wyrażać swojego zdania.

Przejdźmy do sedna - z tego wszystkiego mam problem w środku, a mianowicie nie mogę się kompletnie uczyć, w sensie nie mogę w ogóle się skupić na niczym konkretnym. Nie mogę skupić się na lekcji, nawet jak patrzę na twarz nauczyciela nie pamiętam co przed chwilą powiedział. Wszystko się dzieje tak jakby obok. Mam coraz więcej myśli samobójczych nie żartuje nie, nie próbuję zwrócić na siebie uwagi. Potrzebuję tylko pomocy...
Aswq Odpowiedz

Czy w szkole masz kogoś dorosłego któremu możesz zaufać? Psycholog szkolny (wiem, wiem ale zdarzają się normalni) wychowawca czy spoko co do zaufania nauczyciel/ka? Pysiu to często działa na odwrót, jeśli nie potrafisz powiedzieć "nie" to wiedzą, że jesteś słaba. I wtedy mogą Cię nie lubić. Masz prawo jak każdy człowiek odmówić coś na co nie masz ochoty i to bez żadnych wymówek. Nie spalą Cię na to na stosie. A przyjaźń prawdziwa ciągle jeszcze przed Tobą. I co najważniejsze nie bój się prosić o pomoc!

littleshiro Odpowiedz

Psychiatra, i to szybciutko!

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#L0akU

Ostrzegam, będzie lekko obrzydliwie.

Kiedy jestem na imprezie śmiało mogę dużo wypić i czuję się dobrze. Znajomi myślą, że mam mocną głowę. Problemem za to jest dzień następny - kac morderca z wymiotami na pusty żołądek przez pół dnia i małe ilości jedzenia przez dwa dni. Moim sposobem na to jest zmuszanie się do wymiotowania. Jak już wracam do domu po imprezie idę zwymiotować do toalety, żeby nie strawić ostatnich dawek alkoholu. Dzięki temu na drugi dzień czuje się o wiele lepiej.
TymRazemNieZapomne Odpowiedz

Żenujące. Po co w ogóle pije jeżeli jest już pijany na tyle żeby dobrze się bawić bez dalszego spożywania alkoholu?

Odpowiedzi (3)
Vito857 Odpowiedz

Nie umiesz - nie pijesz. W piciu o to chodzi, żeby znać swoje granice. Jeśli ich nie masz - nie marnuj alkoholu.

Zobacz więcej komentarzy (8)

#ke9UE

Im więcej pomagam tym gorzej jestem traktowana. Ciągle mnie krytykuje, wyzywa od nieudaczników, że nic nie potrafię dobrze zrobić. Ostatnio zbyt głośno przesunęłam słoik, a ten uderzył w drugi. I kolejny pretekst aby pociągnąć kłótnie dalej.
Niedawno dowiedziałam się również, że mam chorobę, z którą muszę się nauczyć żyć bo jeszcze nie ma lekarstwa, które by wyleczyło mnie całkowicie. Przez całe liceum wyśmiewano się ze mnie. A to za gruba, to za niska, to mam krótkie włosy.

Jestem brzydka, przez co każdy się ze mnie wyśmiewa. Jestem głupia, przez co nie dostałam się na te studia co chciałam, więc poszłam na kierunek, po którym nawet nie wiem co mogę robić. Wszystko byle choć na te parę dni wyjechać z domu.

Po prostu jestem przegrywem życiowym, ofermą, która nie radzi sobie w życiu. Chciałabym zniknąć. Lepiej dla wszystkich byłoby gdybym się nie urodziła.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Przegrywem życiowym będziesz tak długo, jak długo będziesz dawała sobie to wmawiać. Wątpię też, żeby było lepiej dla wszystkich gdybyś miała się nie urodzić. Jeżeli starasz się pomagać innym to znaczy, że żyjesz dla świata, nie dla siebie. Mało jest takich ludzi jak Ty. Poza tym zawsze znajdzie się ktoś "brzydszy" czy "ładniejszy" od Ciebie. Nie jesteś głupią, która nie radzi sobie w życiu. Po prostu nie radzisz sobie z ludźmi. Nie przejmuj się, nie Ty pierwsza ani ostatnia.
A jeżeli ktoś Ci wmawia, że zbyt głośno przesuwasz słoiki, to znaczy, że sam ma ciężkie problemy psychiczne i wiej dziewczyno jak najdalej dla własnego dobra.

ad13 Odpowiedz

Traktują Cię tak, jak pozwalasz się traktować (przemyśl to).

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#iipgG

Minęło już dużo lat od mojego poprzedniego wyznania, ale przypadkiem dziś na nie trafiłam i postanowiłam powiedzieć coś więcej w tym temacie, tym bardziej po takim czasie.


Jestem autorką wyznania #RyzrK, pod którym mnóstwo osób stawiało mi diagnozy lub wydawało na mnie wyrok śmierci. Nie wiem czy ktoś z komentujących wtedy jest tu teraz ale powiem, ze skorzystałam z porad, poszłam na terapie, korzystałam z różnych terapeutów. Efekt zazwyczaj był ten sam, odsyłanie do kogoś innego, jedna z pań terapeutek po wysłuchaniu tego co miałam do powiedzenia oznajmiła, że nie jest w stanie prowadzić mojego przypadku, według jej prywatnej opinii powinnam przebywać na oddziale zamkniętym, ponieważ jestem poważnym zagrożeniem dla siebie oraz otoczenia, dodała również, ze jest zdziwiona, ze wciąż żyje i jestem w stanie mówić o tym ze spokojem. Profesjonalne to nie było, nie był to tez pierwszy raz, kiedy padały takie słowa.


Czy szukałam kolejnych terapeutów? Nie. Po czasie przestałam, ponieważ zaczęło to być strata pieniędzy i czasu na pierwsze konsultacje, po których nie było zazwyczaj kolejnych spotkań, lub gdy były nie wnosiły do mojego życia zupełnie nic oprócz tego, ze raz czy dwa w tygodniu sobie pogadałam.



Co dzieje się w mojej głowie w tym momencie? Wciąż to samo. Dalej myślę o tym samym, dalej odczuwam ogromną chęć zadawania krzywdy i wyobrażam sobie, jak dokonuję masowego mordu. Wyobrażam, bo jak wtedy już napisałam, chęci i myśli nie są przestępstwem, a mam zbyt dużą świadomość konsekwencji by stracić kontrolę i poświecić całe życie dla chwilowej satysfakcji.



Zaczęłam sama interesować się psychologią i własną psychiką, rozumiem schematy moich zachowań bardziej niż wtedy, wiem jakie sytuacje prowokują fantazje na temat zabijania ludzi. To co się zmieniło to fakt, że zrozumiałam, że to nie nad sobą nie panuje tylko nad obrazami w głowie. Nad sobą panuje doskonale. Bardzo długo chodziłam na zajęcia i wykłady z tematu psychologii klinicznej i psychiatrii. Wciąż kaleczę własne ciało ponieważ sprawia mi to przyjemność i zaspokaja potrzebę krzywdzenia, wciąż potrafię ocenić co jest dobre a co złe, podejmować decyzje i czynić dobro, mimo, ze czuje to tylko mózgiem nie sercem.



Mimo, że lata za późno, traktuję to jako odpowiedź na komentarze i obawy pod tamtym wyznaniem, potwierdzenie, że tak jak i wtedy mówiłam, nie skrzywdzę człowieka mimo podniecenia na samą myśl, nie jestem zwierzęciem, mam kontrolę nad własnym działaniem i świadomość konsekwencji. Takich jak ja są setki w miejscach, w których nikt się ich nie spodziewa i nikt ich nie rozpozna. Wbrew pozorom jesteśmy mniejszym zagrożeniem niż osiedlowy Seba po szczurze z mefedronu lub sąsiad Janusz, który tłucze żonę bo odpyskowała mu przy kolegach, bardziej cenimy własną wolność niż odruchy a fantazje, nieważne jak brutalne pozostają fantazjami.
Kurde26 Odpowiedz

Nie jestem psychitrą więc się nie będę mądrował. Za to znam dobrze historie seryjnych morderców. Kiedyś trochę się interesowałem tym tematem przy okazji debaty na temat KS. Każdy z nich zaczynał podobnie. Najpierw fantazje i rosnące napięcie a potem impuls. Prostytutka, która sobie pozwoliła na jakiś komentarz, awantura w barze, czy poprostu sposobność, zbieg okoliczności. Obawiam się o twoje potomstwo, dzieci często stają się ofiarami kobiet, kończą w rzekach, beczkach, przykute do ściany w brudnych piwnicach. Nie chcę Ci podpowiadać, może któregoś dnia będziesz brała udział w wypadku samochodowym np. potrącenie pieszego, który przebiega na czerwonym i to otworzy w tobie chęć mordu i następnym razem z premedytacją nie zahamujesz.

Odpowiedzi (1)
Bluepurple Odpowiedz

Jejku, pamiętam to poprzednie wyznanie, nic dziwnego że większość wyznań kojarzy mi się że już była, jak siedzę tu ponad cztery lata. Mimo że wtedy nie miałem konta i byłem tak nieśmiały, że ciężko mi było cokolwiek napisać nawet anonimowo, to chyba bym doradzał ci ćwiczyć samokontrolę. Łatwo jest każdego wepchnąć do psychiatryka bo jest z nim coś nie tak, ale już ciężej doradzić pracę nad sobą. Dla mnie anonimowe są jakby terapią, która pomaga mi się bardziej otworzyć na ludzi, a ty widać potrzebowałaś zrozumieć siebie. Trzymaj się.

Zobacz więcej komentarzy (13)

#cp9DZ

Mój wujek molestował mnie, gdy byłam mała. Niedawno pod wpływem emocji w końcu się wygadałam rodzicom. Męczyło mnie to od dawna, a świadomość, że to miało miejsce nie dawała normalnie funkcjonować. Przychodził do nas, a ja bałam się wychodzić z pokoju.

Teraz jest w areszcie śledczym. Niby powinnam być spokojna, w końcu dostanie to, na co zasłużył. Gość zniszczył mi psychikę, zniszczył ją też kilku dziewczynom z mojej rodziny. Ja jako jedyna "odważyłam" się powiedzieć o tej sytuacji, a czuję się jak tchórz. Gdybym powiedziała o tym wcześniej, może nie krzywdziłby mojej 7-letniej kuzynki. Pójdzie do więzienia, wyjdzie i zrobi to ponownie.

Gwałt czy molestowanie uważam za bestialstwo gorsze od morderstwa. To niszczy i zabija od środka. Liczę tylko na to, że pod koniec odsiadki powieszą c*uja za jaja. To tyle..
Expatt Odpowiedz

Bardzo, bardzo mi przykro - natomiast gratulacje z powodu tego, że śmiecia zgłosiłaś. Zrobiłaś to, co powinnaś - to nic, że za późno, nigdy nie wiesz, kogo jeszcze mógł skrzywdzić w przyszłości.

Zapisz się na terapię - to może pomóc. I trzymaj się!

Odpowiedzi (1)
borutas6 Odpowiedz

W więźniu już się nim zaopiekuja. Albo go wygujaja na tygrysie, albo zostanie cwelem. Albo oba na raz.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie