#eimSc

Jestem inżynierem, ale tylko z papierka, więc nie robię w zawodzie. Przez lata parałem się różnych prac. Na budowie, w warsztacie samochodowym, na budkach. Na co dzień zarabiam jako operator/montażysta.

Początek roku był dość ciężki, więc postanowiłem dorobić sobie jako kelner. Pomijając stawkę (tutaj nasuwa mi się tylko komentarz z filmu Dzień Świra podczas odbierania wypłaty) doszło do mnie, że ludzie w tego typu usługach są traktowani gorzej jak podludzie. Podczas spotkań z klientem jako filmowiec, ludzie podchodzą do mnie z szacunkiem, zawsze zwracają się per pan itp. Bardzo miłe. Natomiast w drugiej pracy czuję się czasem wręcz poniżany. Pomijając zwroty grzecznościowe, ludzie potrafią pstrykać na mnie palcami czy zagwizdać i wyskoczyć z japą do mnie, że np. nie ma jakiejś pozycji w menu. Już pomijam temat szefa, bo to inna bajka, ale po kilkunastu godzinach w pracy, gdy wychodzę czuję się jak śmieć. Podgatunek człowieka. Nie wiem jak to jeszcze inaczej opisać.
Serio ludzie, ogarnijcie się. Wam odpieprza, jak poczujecie choć trochę władzy nad drugim człowiekiem.
ZimnaFrytka Odpowiedz

Kelner to jeszcze pikuś. Pracownik fast food ma jeszcze bardziej przesrane, bo nie dość że jest straszne ciśnienie na wyniki, to jeszcze ludzie nie potrafią zrozumieć, że na coś muszą poczekać i są krzyki, wyzwiska Bogu winnego pracownika, a nawet rzucanie jedzeniem.

Rudeiwredne

Potwierdzam. Jeszcze spoko jak masz menagera, który umie zareagować i interweniuje.
Dlatego ja jak dostałam awans staram się być dla pracowników takim liderem jakiego zawsze chciałam mieć- i to cholernie dobrze działa, bo oni wiedzą co mają robić a jak się wali to są pewni, że ktoś się wstawi, praca idzie szybko i nawet w kryzysowej sutyacji dają z siebie co mogą. Fajnie jak przejmuje zmianę i widzę, że team się robi spokojniejszy.
Jako pracownik nie raz rezygnowalam z nadgodzin jak byl menager kurwa, niech se zapierdala.
A jak jestem spokojna tak kurwicy dostaje jak ktoś mi się na pracownika drze albo próbuje ponizac.

ToTaPostrzelona

Pracowałam w call-center. Wiem, wiem-inna branża. Mieliśmy dwie team-leaderki. O ile Paula była spokojną, pogodną osobą, która ze zrozumieniem przyjmowała chwilowy spadek wyników, jak widziała, że się starasz, tak Justyna-dziewczyna, która niedawno z dzwoniącej awansowała na team-leader, potrafiła być okropna. Pamiętam, jak raz były złe wyniki, ona coś była w nie nastroju, zostałyśmy chyba tylko my dwie, bo tylko ja mogłam siedzieć do 21-ej, to ona podeszła, zaczęła cos wyzłośliwiać na temat, chciałam ją zignorować i w pewnym momencie przewróciłam oczami-tylko tyle, a ona przy ludziach z innego projektu zaczęła sie na mnie wydzierać, że co ja sobie wyobrażam, że zachowuje się jak małe dziecko itd. Ostatecznie podpisałam umowę z kimś, ale zrobiłam to ze łzami w oczach (moja niekontrolowana reakcja na perfidne darcie się na mnie), a ona nawet mnie nie przeprosila, tylko rzuciła tekst w stylu, że czasem trzeba tak do mnie podejść. A przed awansem była naprawdę OK.

CrazyBanan

ToTaPostrzelona: Czyżby Tarnów? :D

AinaCham

Ja pracowalam na magazynie, gdzie strasznie naciskali na to, by robota byla zrobiona szybko, a targety byly z kosmosu. Pracowala z nami jedna dziewczyna, ktora byla OK... dopoki nie awansowala na lidera. Najpierw przestala rozmawiac z ludźmi, ze starego dzialu, a potem ludzi ze swojego działu zaczela traktowac jak smieci.

Niezywa Odpowiedz

Zabijaj to miłością. Im bardziej będziesz się wkurzał tym gorzej. Najlepiej być zbyt miłym w tej pracy. Wtedy ludzie będą cię dobrze pamiętać. Nadal będą chamy, ale przynajmniej ty będziesz mniej nerwowy bo nie będziesz brał tego do serca.

Slodkijezu

I napiwki duże dają

Niezywa

No tylko napiwki że zawsze idą od razu do kelnera kieszeni. Zazwyczaj zbiera się do specjalnego słoika, a potem dzieli się z zespołem. Dostajesz tyle ile przepracowałeś godzin, jakoś to tam sobie wyliczają. Najgorzej jak napiwki zgarniają właściciele. Kiedyś pracowałam we włoskiej restauracji. Bardzo znanej zresztą i właścicielami są okropni ludzie. Z napiwków płacą pensje pracownikom a to co zostaje to dają im jako napiwki.

meinZwiebel

Jasne, bo jak ktoś jest dla ciebie hamski to będziesz miły do skraju możliwości.

airborn Odpowiedz

Rzuciłam taką pracę, asystenta, bo niektórzy mną pomiatali. Teraz znowu nie mam pracy. Mimo wszystko nie żałuję.

Alcia Odpowiedz

Praca na kelnerce to najłatwiejsze zajęcie jakiego się podejmowałam. Uważam, że może to robić każdy, ale nie każdy wyjdzie z tego cało. W obsłudze klienta nie trzeba mieć specjalnych predyspozycji, ale trzeba mieć predyspozycje żeby Ciebie ta praca nie zniszczyła.

Aoi33 Odpowiedz

Może pora wrócić do zawodu związanego ze studiami? Inżynierom z reguły, choć są pewne wyjątki, płacą naprawdę nieźle.

Z ciekawości, z czego ten inżynier?

KarolaM Odpowiedz

Gastronomia to ogólnie dziwna i ciężka branża, wiem bo sama jestem kelnerką. Natomiast miejsca są różne. Kiedyś pracowałam w restauracji gdzie szef był okropnym bucem, myślał tylko o sobie a na wszystkie sytuacje reagował wrzaskiem i pretensjami. Potrafiło mi się nawet oberwac za to że po 10 godzinach pracy poszłam zjeść obiad. Natomiast teraz mam nową pracę gdzie szefostwo jest wspaniałe, atmosfera luźna. Ważne żeby dobrze zrobić to co należy do moich obowiązków. Może spróbuj poszukać czegoś normalniejszego?

Szczesliwatrzynastka Odpowiedz

Byłam kelnerką, teraz pracuję jako doradca klienta i w obu tych pracach ludzie są traktowani jak najgorsze ścierwo. Przeraża mnie też to, że w sklepie jakaś maDka zmiesza mnie z błotem i patrzy na to jej dziecko. Jak potem to młode pokolenie ma mieć jakikolwiek szacunek do ludzi? Oczywiście powiedzieć nic nie można bo klient nasz pan i w jednym, i w drugim zawodzie...

Socha Odpowiedz

Boże ile bym dała żeby znowu być kelnerką..
Zdarzały sie czasami jakies buraki co to za grosz kultury nie miały wtedy szeroki uśmiech i głowa do góry. W każdej pracy sie tacy zdarzają.

Dragomir Odpowiedz

Poszukaj roboty w zawodzie.

WielkieGie2 Odpowiedz

Temat walkowany milion razy.

Dodaj anonimowe wyznanie