#bQVB9

Od kilku lat działam w pewnej organizacji prozwierzęcej, poznałam wiele wspaniałych osób, kochających psy, będących zaangażowanymi w każdą sprawę.

Codziennie na portalach, gdzie każdy może sprzedawać różne rzeczy, spotykamy się z pseudohodowcami... lub stowarzyszeniami, które nie istnieją. Biznesmeni sprzedają „rasowe” szczeniaki, suka rodzi co pół roku, w stodole... Sprzedawcy nie chcą podać adresu, gdzie przebywają psy, nie chcą pokazać suki, nie chcą się wypowiadać na temat zdrowia psa. Przekazują szczeniaki na stacji benzynowej... Sprzedają smycz za 600 zł, a w gratisie dają psa. Idąc ulicami miast widać pełno „rasowców” z takich miejsc... „York miniaturka”? Jest taka rasa? Nie. Co druga babcia ma takiego...

Wiecie, co w tym anonimowego? Że znienawidziłam naszą wspaniałą policję, prawo... Że to przerażające, że łapówki są na porządku dziennym, że weterynarze, którzy powinni być obiektywni, dają przyzwolenie na rozmnażanie chorych zwierząt. Czemu? Bo dostają w łapę. Przez tydzień, dwa, organizacje zbierają informacje na temat pseuducha, mobilizują się, organizują akcje, wyciągają adresy, a na koniec prawo stoi przeciwko zwierzętom, czeka, aż pies będzie na skraju śmierci. Skorumpowane środowisko pseudhodowców, pseudoweterynarzy i pseudopolicji.
Kotkot Odpowiedz

Niestety ludzie co chcą mieć rasowego pieska ale tanio tez nakrecają te pseudohodowle

PrzezSamoH

Pewnie większość nie zgodzi się ze mną, ale wiele "pseudohodowli" nie robi krzywdy zwierzętom - trzymają psy w dobrych warunkach jako członków rodziny, w zdrowiu i pod opieką weterynarza, nie robią masowej produkcji szczeniaków. Podstawową różnicą jest brak rodowodu dla psów (na ogół mają te klubowe) - więc są po prostu w typie rasy. Jeśli ktoś kupuje psa/kota i nie interesuje się, skąd go bierze (czy nie nabija kieszeni komuś kto maltretuje zwierzęta) to głupota, ale demonizowanie każdej takiej hodowli też mnie dziwi.

PrzezSamoH bzdura, większość pseudohodlwli to karygodne warunki... wiedzą coś o tym inspektorzy i wolontariusze, mało który pseuduch sprawdza potencjalny dom gdzie wydaje szczeniaka, suka rodzi co cieczkę. Jak w twojej opini jest inaczej to podkreśl, ze to subiektywna opinia, a nie fakt. :)

PrzezSamoH

Może to kwestia nazewnictwa, ale ja spotkałam się z określaniem pseudohodowla na wszystkie hodowle zarejestrowane w niszowych klubach, które sprzedają "rasowe" psy tanio. Nie mówię, o sprzedawaniu psa na lewo na stacji benzynowej. I póki ktoś nie przedstawi mi statystyk, ile z takich hodowli robi krzywdę zwierzętom to nie uwierzę w "większość", ale nie zaprzeczyłam, że takie złe hodowle istnieją i jest ich dużo. Szukałam psa z takiej "pseudohodowli" i bez problemu znalazłam zdrowego, zadbanego "domowego" szczeniaka. Znajomi również. Jedna koleżanka prowadzi też coś takiego i również zwierząt nie katuje. Dla mnie "pseudohodowla" to dobra alternatywa, jeśli ktoś szuka psa w określonym typie, ale nie zależy mu na rodowodzie

Redhairdontcare

Czy rodzenie co cieczke jest dla suki groźne? Jak suka ma cieczke to gonią za nią wszystkie psy. Wychodzi na to że naturalnie bez problemu może rodzić za każdym razem, bo jej ciało pokazuje, że jest gotowe. Jeśli się mylę to niech mi to ktoś wyjaśni, bo się nie znam, to tylko moje domysły.

KIuska

A czy dla kobiety zdrowe jest zachodzenie w ciąże co roku?

Redhairdontcare

Ciąża u psów trwa krócej, a cieczka jest 2 razy w roku. Organizm ma czas się zregenerować, inaczej niż u kobiety. Poza tym oczekiwałam naukowej odpowiedzi z wyjaśnieniem, a nie takie sarkastyczne coś

AllGoodNamezTaken

@PrzezSamoH, polecam wpisać w TY "Hodowla kotów rasowych - ile kosztuje?", autorstwa LoveLorien. Otwiera oczy. Jeśli ktoś sprzedaje zwierzę za 600zł, to albo nie dba o zdrowie zwierząt, nie wykonuje badań, karmi gównianą karmą z marketu, wydaje zwierzęta za wcześnie bądź za często je mnoży, albo prowadzi działalność charytatywną i oddaje zwierzęta za pół darmo.
Po za tym nawet te "dobre" pseuduchy mają w nosie genetykę i rasowe ryzyko chorob powiązanych z rasą, sprzedając zwierzęta skazane na zwyrodnienia i cierpienie.

AllGoodNamezTaken

na YT*

btw, redhair, dostajesz sarkastyczne coś, bo twoje pytanie jest po prostu głupie.

PrzezSamoH

AllGood - bardzo wiele hodowców to są skrajni "zapaleńcy" i wszystko musi być najlepsze i najdroższe, więc nie dziwię się, że wtedy koszty im tak rosną (nie twierdzę, że zwierzę można karmić byle jaką karmą z marketu, ale nie trzeba też popadać w skrajności). Weterynarz (w przypadku zdrowego zwierzaka) to też nie są kosmiczne pieniądze i tu też można wybrać dobrego weta w rozsądnej cenie albo mega wypaśną klinikę weterynaryjną. Pseudohodowle zwykle nie kastrują, trzeba to zrobić we własnym zakresie, więc to obniża też cenę. Co do genetyki i ryzyka wad - nie wiem, nie wypowiem się fachowo, trzeba by przedstawić jakieś badania na ten temat (na podstawie tych sensownych zarejestrowanych pseudohodowli). W moim otoczeniu wszystkie psudorasowe zwierzaki w 100% zdrowe, poza jednym kupionym ileś lat temu przez znajomych "na ulicy" - miał jakąś wadę/chorobę układu kostnego.

PrzezSamoH

Redhair - naukowej odpowiedzi Ci nie udzielę, ale za to bez sarkazmu. Biologia tak stworzyła każdy gatunek żeński, żebyśmy mogłby rodzić jak najczęściej i jest to z myślą o liczebności gatunku, a nie zdrowiu jednostki. To jak często dane stworzenie może rodzić wynika z wielu czynników i u kobiet i u zwierząt - ogólny stan zdrowia, przebieg poprzedniej ciąży i porodu, wiek, warunki bytowe itp. Jeśli dbamy o zdrowie swojego zwierzaka to zapewniamy mu jak najdłuższy czas na regenerację i myślę, że warto skonsultować z weterynarzem, czy zdrowotnie kotka/suczka jest znowu gotowa na młode.

Zobacz więcej odpowiedzi (13)
Fiana Odpowiedz

Ja tak namacalnie spotkałam się z tym gdy przyjechał do mnie rozżalony kupiec chorego kotka. Wydaje mi się, że dzwonił do mnie wcześniej, ale cena go zniechęciła. Pokazał mi dokumenty tamtego biedaka- nie skomentuje. Brak szczepienia, odrobaczeń, chipa, nie miał 12 tygodni, w wieku ośmiu ważył tyle co moje dzieci mając niecałe cztery. I wielce zaskoczony, że u nas to takie cudowne warunki. Ale tym byli też zaskoczeni ludzie którzy wcześniej odwiedzali inne hodowle. Jak dla mnie to nie powinno być dziwne. Mimo wszystko dalej wielu ludzi uważa, że zbije kokosy na miocie. Hmmm, polędwiczki dla mamy, kociąt, mleka zastępcze, wyprawki, zaufany weterynarz, najlepsze produkty, zniszczone rzeczy- to tylko wierzchołek góry lodowej samego miotu (a nie rzeczy przed nim). Mając chorego kociaka walczyłam dzień i noc (dosłownie), nie wyobrażałam sobie nie leczyć małej. Odeszła a ja ryczałam przez długi czas. To jest ta różnica. Ja miałam złamane serce nie mogąc się z tym pogodzić a pseuduch sprzedałby takiego malca bez skrupułów.

arizona41 Odpowiedz

Dopóki w tym kraju są ludzie, którzy traktują psa jak przedmiot, nie żywe stworzenie, którzy nie uważają skatowania psa, porzucenia go w lesie, czy zabicia w brutalny sposób za coś specjalnie złego, istnieje społeczne przyzwolenie na takie zachowana, ktoś ma z tego kasę, a policja i sądy nie uważają tego za jakieś poważne wykroczenie to w tym kraju nic się nie zmieni

veriki Odpowiedz

A czy te "wspaniałe i cudowne" hodowle są takie super? Mam dwie kotki, pohodowlane, tj. rodziły one małe kotki na sprzedaż. Obydwie z dobrych, zarejestrowanych hodowli. I może prócz tego, że rodziły w odpowiednich odstępach czasu i nic poza tym. W jednej i drugiej hodowli kilkanaście kotów zamkniętych razem, prawie bez kontaktu z człowiekiem. Jedną kotkę przez rok uczyliśmy, że głaskanie może być przyjemne i że cała miska jedzenia jest tylko dla niej.
Psa za to mam z "pseudohodlowi", bo jak to mówią (ja tak nie uważam), suka to przynajmniej raz powinna mieć szczenięta. I jak to wyglądało? Suczka w domu, z dziećmi i z mnóstwem miłości.

Tak więc oczywiście, trzeba walczyć o dobre warunki dla zwierząt, ale te cudowne zarejestrowane hodowle wcale lepsze nie są. Przynajmniej nie dla suczek i kotek.

BellaIza

Zarejestrowane GDZIE? To, że hodowla jest "zarejestrowana", nie znaczy, że nie jest pseuduchem.
A to, co opisałaś jako "pseudohodowla", wcale nią nie było. Ot - jeden miot, głupota ludzka, a nie żadna hodowla.
Mylisz pojęcia.

veriki

Zarejestrowane wszędzie tam, gdzie powinny być zarejestrowane hodowle. Koty ze wszystkimi papierami i badaniami i co z tego, skoro obydwie na wpół dzikie, bo liczy się tylko zysk z kociąt?
Po moim psie miała jeszcze kilka razy szczenięta, więc właściciele trochę w hodowców się bawili.
Poza tym, nie oszukujmy się, nawet w normalnych hodowlach ludzie są przede wszystkim nastawieni na zysk, a nie na miłość do zwierzaków.

Fiana

Dlatego hodowle trzeba wybierać odpowiedzialnie. To ze ma wszystkie badania, wystawy, jest zarejestrowana to nie wszystko. Jako hodowca coś ci powiem- ciężko znaleźć idealna hodowle. Mimo wszystko co chwila dostaje wiadomości od opiekunów naszych kociąt, ze są cudowne i niczego się nie boją, kochają człowieka choć to nie takie oczywiste w ich rasie. Tak damo moje zwierzęta- pełnoprawni członkowie rodziny, przede wszystkim PRZYJACIELE a nie maszynki do młodych.
Trzymane w klatkach, dobre sobie. Pozdrawia hodowca który przez trzy miesiące musi mieć zabezpieczony cały dom, wiecznie sprzątać i uczyć czystości- na początku co chwile wszystko do prania :)

veriki

@Fiana i wierzę, że też są takie hodowle o jakich mówisz. Niestety moje kotki zdecydowanie nie były członkami rodzin i znam wiele hodowli, w których tak to wygląda. Stąd też moje kotki są takie "pohodowlane" żeby mogły zaznać trochę miłości i ciepła.

Fiana

A ale oczywiście zdaje sobie sprawę jak wyglada to środowisko, wiec przykro mi słysząc takie historie. Osobiście nie wyobrażam sobie prowadzić tak dużej hodowli, aby później oddawać kotki pohodowlane. Wiem, dla niektórych to nie jest profesjonalna hodowla jeśli zamierza się ja zawiesić, ale cóż. A jeśli w domu jest np. 15 dorosłych kotów to jakoś średnio widzę jak bardzo „kochają” te koty miłością przeogromną. Nawet dwa mioty równocześnie, no proszę... Ja niby to kocham, ale już wkrótce zawieszam hodowle i zostaje z dwiema kotkami.

BellaIza

"Zarejestrowane wszędzie tam, gdzie powinny być zarejestrowane hodowle" a gdzie według Ciebie powinny być zarejestrowane?
Konkret, dziewczyno. Konkret.
Są hodowle zarejestrowane w przeróżnych krajach świata, które zazwyczaj mają o wiele niższe wymagania, niż Polska. Są hodowle zarejestrowane w fałszywych pseudo-związkach-super-zajebistości-i-splendoru. Są hodowle zarejestrowane... U siebie. Tak, tak również można. Są też hodowle zarejestrowane na papierze, które rejestracji nigdy nie widziały. Bo papiery da się podrobić.
Więc...
Hasło "zarejestrowana hodowla" wywołuje u mnie nagły atak ku#wicy, bo osoby w ten sposób się reklamujące to GŁÓWNIE pseuduchy.
I na moje oko, Ty ch#ja widziałaś, a nie hodowlę.

AllGoodNamezTaken

Generalnie Bellalza ma sporo racji, ale napisała to tak chamsko, że nie dziwię się minusom XD
W Polsce mamy bardzo dużą lukę prawną w tej kwestii. Każdy może skrzyknąć parę osob, założyć sobie stowarzyszenie, ułożyć jakiś status, zapłacić składkę i masz legalnie działającą rozmnażalnię zwierząt. Przykre to. O ile nie udowodnisz im jakiś rażących zaniedbań, nie możesz nic im zrobić.

keanna Odpowiedz

Kilka miesięcy temu u nas zrobili wjazd na pseuducha (tj. schronisko+policja). Sunia tam była w strasznym stanie.

DarkPsychopathII Odpowiedz

Ja jestem zdania, że jak ktoś chce to niech sobie hoduje psy od czasu do czasu ( no bo raczej nikt nie potrzebuje 6 szczeniaków co roku). Nie jestem zwolennikiem masówki i chowania zwierząt w złych warunkach dla kasy, ale obecnie chyba w ogóle jest zakazane rozmnażanie zwierząt poza hodowlą co jest paranoją... Na zasadzie polak głupi nic nie powinien bez zgody robić... Znam ludzi co 3 pokolenia mają psy z tej samej "rodziny". Po prostu zatrzymywali z miotu jedną suczkę i w razie śmierci jej matki ze starości nadal mieli swojego pieska. Czy to złe? Psy były zawsze mega wierne, bo jednak wychowane w tej samej rodzinie. Nie było to tez masowe, bo raptem kilka szczeniaków co jakieś 8-10 lat, jednego zostawili, resztę rozdali.

Psy rasowe to problem , rodowody, choroby, wystawy - to temat rzeka. Ale są piękne, kundle często są paskudne. Mi osobiście wisi czy pies rasowy czy nie, o ile wygląda na daną rasę.

szinigami

Nasz pies, mieszaniec od rodziny (nie prowadzą hodowli, po prostu im się kiedyś urodziły) wygląda ładniej niż niejeden rasowy. Wszyscy się nim zachwycają, gdy do nas przyjeżdżają, kiedyś listonosz oferował sporą sumę za niego. Dużo osób chciało go od nas odkupić. Pierwotnie był wzięty po to, żeby pilnować domu, ale teraz mama żartuje, że to jego trzeba pilnować ;)

Kanaaq

Jest zakazana sprzedaż psów, które nie są z hodowli zarejestrowanej w istniejącym związku hodowców. W Polsce jedynym takim poważnym związkiem jest zkwp, w którym i tak zdarzają się czarne owce. To ograniczenie wprowadzili właśnie po to, by tacy Kowalscy nie rozmnażali swoich psów i nie próbowali ich sprzedawać. Dlaczego? Większość osób nie ma pojęcia o opiece nad suką i miotem. Rozmnażają nieprzebadane (chociażby na dysplazję) psy, karmią je odpadkami albo innym chappie, nie badają, nie tworzą odpowiednich warunków, źle socjalizują szczeniaki, nie dokarmiają, gdy suka ma za mało mleka lub szczenie jest za słabe. I te pieski zasilają szeregi kundelków, których i tak już jest za dużo. Jaki to problem, by Kowalski znalazł sobie wymarzoną rasę, kupił psa z zkwp, zarejestrował się i założył hodowlę? Ah, no tak. Musiałby przestrzegać zasad, typu badania, kontrole miotu, kontrole warunków, no i do tego jeszcze mógłby do hodowli dopuszczać tylko psy w stu procentach zgodne z wzorcem, nielękliwe i nieagresywne. Już nie mówiąc o minimalnym i maksymalnym wieku suki i przerwie między miotami. Tragedia ^^

Psy rasowe to nie problem. Jest dużo zdrowych ras. Nie musisz wyrabiać rodowodu. Nie musisz jeździć na wystawy. Nie musisz nawet płacić składki. Oczywiście o ile nie chcesz ich rozmnażać. Jeśli chcesz, to Twoim zasranym obowiązkiem powinno być dbanie o czystość rasy, sprawdzanie przodków, badania, testy w przypadku psów pracujących i przestrzeganie warunków, które ratują suki przed cierpieniem.

DarkPsychopathII

@Kanaaq już w kwestii rozmnażania ludzi jest mniej problemów....Chcesz to mnożysz, zero badań, nikogo nie obchodzi wzorzec genetyczny ( a nawet jak obchodzi to sprawdza się obywatelstwo i pochodzenie 3 pokoleń wstecz 😂). Byłem w życiu przy wielu miotach szczeniaków i kociaków jak komuś w sąsiedztwie czy u znajomych się urodziły. No Raz czy dwa nawet ci ludzie mieli hodowle. Więc mam porównanie nie tylko tego co w Polsce, ale i np. w USA. I nigdy nie było sytuacji, żeby warunki, były jakieś złe. W najgorszym wypadku jak koty były dzikie to się urodziły na sianie w stodole bez niczyjej pomocy i żyły. Raz moja mama pomagała w porodzie szczeniaków jako, że jest lekarzem. To nie jest jakieś trudne. Weterynarz z tego co wiem zalecany jest w razie kiedy to pierwszy poród danej suki lub kotki i mogą być problemy.
Nie róbmy już paranoi. Psy i koty bez niczyjej pomocy radziły sobie setki lat przy człowieku. A nawet tak jest lepiej. Jeśli na siłę ratuje się zwierzaki jak są za słabe to one i tak zginą. Tak już jest w każdym miocie, że przeżywają te najsilniejsze. Człowiek do pewnego czasu nie powinien prawie w ogóle ingerować.

Kanaaq

Ustawa powstała dlatego, że wiele Kowalskich mnożyło swoje psy i sprzedawało jako rasowe. Psy bez wiadomej przyszłości, bez znanych przodków, lękliwe, agresywne, nie mające nic wspólnego z rasą lub spokrewnione ze sobą. Często na giełdach, gdzie psy stały parę godzin na słońcu. W takich przypadkach chodziło tylko o pieniądze. Chcesz sobie mnożyć burki? Proszę bardzo. Po prostu nie sprzedawaj ich ani nie wmawiaj nikomu, że to rasowce. Tylko warto przykładać się do cierpienia? Mało to już kundelków na świecie? Wystarczy przejść się po schronisku. Mało to już psów pseudorasowych, mających problemy zdrowotne lub psychiczne? Spójrz na osiedlowe "yorki", szczekające na wszystko co się rusza albo "owczarki niemieckie", mające w wieku dwóch lat problem z poruszaniem się przez dysplazję, rozhisteryzowane i niestabilne emocjonalnie. To właśnie twory takich Kowalskich. Owszem, psy radziły sobie same od tysiącleci, ale trzeba pamiętać, że to człowiek je stworzył i jest za nie odpowiedzialny.

Ah, i akurat wiele ras potrzebuje pomocy nawet w porodzie. A słabe szczeniaki warto dokarmiać. Prawie zawsze wyrastają na piękne, silne psy, po prostu w wieku szczenięcym miały pecha. Dziecko jak się urodzi słabe to też zostawiasz samo sobie, czy na przykład umieszczasz w inkubatorze? A jak ma skazę białkową to kupujesz odpowiednie mleko czy karmisz normalnym, aż nie umrze?

GallAnonimEmanuela Odpowiedz

Widzę po komentarzach, że dużo osób uparło się na psedohodowle. Ja mam pieska, można powiedzieć, z takiej "pseudohodowli". Prywatni właściciele piesków się dogadali (bo pieski rasowe i śliczne) i suka się oszczeniła. Pieski były badane, szczepione (mają książeczki zdrowia), wiemy czym były karmione, praktycznie od urodzenia do zabrania pieska mamy zdjęcia, odwiedzaliśmy je itp. Wiemy gdzie pieski mieszkały (widzieliśmy to na własne oczy). Pieski były zadbane, przyjazne, wyprzytulane i wykochane przez właścicielkę suczki, są radosne i żywe. Nie zawsze jest tak źle. Jeśli przyszli właściciele szczeniaka odbierają go na parkingu to mogliby się zastanowić co jest nie tak, że nie mogą jechać do takiej "hodowli". To tutaj leży problem, a nie w samych pseudohodowlach. Ja bym nie wzięła psa z niewiadomego źródła, obojętne za jaką cenę.

Aswq

Przejdź się po schroniskach ile takich rasowych i ślicznych w schroniskach. Sukę nie mają z rodowodem to nie mają prawa sprzedawać szczeniaków. Pseudo może mieć lepsze warunki niż normalne hodowle ale jest nielegalne. Tak ciężko zrozumieć ?

Aswq

Ludzie próbują z tym walczyć a ta się chwali, że ma ładnego szczeniaczka z pseudo bo ma dobre warunki.. I weź tu działaj...

Aswq Odpowiedz

Jako działaczka od kilku lat znane Ci są zapewne schronisko Radysy? To teraz pomyśl jak mocno działa kasa skoro nasze polskie fundacje z wyższej półki brało się za to ale z dnia na dzień zakończyły śledztwo. I to fundacje jak Tozy, Viva i inne takie. Kasa kasa kasa. Pseudo policja to jeszcze norma. Ale jak bardzo pseudo wydają się Ci co mieli z tym walczyć? Bardzo mało w pl mamy organizacji co działają sumiennie.

KEpISz Odpowiedz

Jak ci tak to przeszkadza to może zamiast obwiniać policji sama zgłosisz im to, że wterynarze biorą łapówki, ale oczywiście musisz mieć jakiś dowód, bo nie wezmą cię na poważnie, albo powiedzą, że się tym zajmą. Tak naprawdę się tym zajmą lub nie zajmą, bo mają więcej rzeczy na głowie.
A co do tego, że wg cb prawo stoi przeciwko zwierząt to chyba sb żartujesz. Ile jest tych obrońców praw zwierząt co zakazują petard.

Etanolansodu Odpowiedz

TOZ? Telewizja?

Aswq

TOZ hahahahahahaha

Dodaj anonimowe wyznanie