#XgLq8

Chyba każdy zna kogoś, kto jest miłośnikiem kontrowersyjnego, czarnego humoru humoru, ironicznych żartów itd. U mnie taką osobą była X. Często rzucała nam takimi tekstami, żartami o aborcji, samobójstwie, no wszystkim. Potrafiła każdego niesamowicie rozbawić do łez i sama zawsze miała ten przekochany uśmiech na twarzy. Zawsze się o innych troszczyła bardziej niż o siebie.

W pewnym momencie przestała chodzić do szkoły. Mówiła, że jest chora, że niedługo przyjdzie. Uwierzyłyśmy jej. W tym czasie spotkałyśmy się z nią parę razy i zachowywała się tak samo, jak zawsze. Wróciła do szkoły na dwa tygodnie. Raz rozpłakała się po rozmowie z nauczycielką i nie byłyśmy w stanie jej uspokoić. Mówiła, że to przez to, że nie może spać i na niczym się skupić i żebyśmy się nie martwiły. Znowu przestała chodzić do szkoły. Zastanawiałyśmy się, co się dzieje i że przesadza, że tak omija szkołę. W końcu mało snu to nie aż taka tragedia, prawda? Otóż jednak nie.

Po jakimś czasie namówiłyśmy ją na spotkanie, żeby wytłumaczyła nam, co się z nią dzieje. Powiedziała, że ma depresję i jest na lekach i ma chodzić na terapię. Powiedziała to z takim smutnym uśmiechem i kazała się nie martwić. Wszystkie stwierdziłyśmy, że pewnie stresuje się szkołą i to przez to. Zbagatelizowałyśmy to kompletnie.
Spotkałyśmy się co najmniej raz na tydzień. Zawsze śmiała się najgłośniej. Zawsze żartowała. Była tą samą X, którą znałam od lat.

Dwa tygodnie temu X nie zjawiła się na zajęciach indywidualnych. Nauczycielki pytały, czy wiemy, co się z nią dzieje. Było to dzień po naszym spotkaniu.
Nie odbierała telefonu, nie odpisywała na wiadomości.
X popełniła samobójstwo kilka godzin po tym, jak ostatni raz się widziałyśmy. Do dziś boję się przeczytać list od niej. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że jej nie pomogłyśmy. Żałuję, że przez to, że byłyśmy okropnymi przyjaciółkami, nie byłyśmy w stanie uratować tak cudownej osoby.
Przepraszam, X. Naprawdę przepraszam.
JiminChimChim Odpowiedz

Czy do ludzi wreszcie dotrze, że osobie chorej na depresję nie da się pomóc? Można wspierać, być przy niej (co robiłyście), ale problem siedzi w jej głowie i sama musi się z nim uporać. Bo nikt nie wejdzie do jej mózgu i nie zmieni toku myślenia. Organizm sam się zabija i tylko sam może się wyleczyć.

Potterhead493

Ale zawsze można mu pomóc się wyleczyć. Spróbować sprawić aby człowiek myślał pozytywnie. Uwierz mi są ludzie którzy są w stanie pomóc takiej osobie :)

LaczkiZDupy

Jasne, wystarczy, że powiesz: "po prostu przestań się smucić i martwić", a wszystkie jego zmartwienia po prostu znikną XD

Climino

W początkowych stadiach na niektórych działa lekki kop w dupę - motywowanie do chodzenia na terapię itp. Później już gorzej, w zasadzie jedyne co można zrobić to być przy takiej osobie

mojaksiazka

"Przesadzasz, spróbuj tylko myśleć pozytywnie!"

Hikikomori

"Zastanawiałyśmy się, co się dzieje i że przesadza, że tak omija szkołę. W końcu mało snu to nie aż taka tragedia, prawda?" "Powiedziała, że ma depresję i jest na lekach i ma chodzić na terapię. Powiedziała to z takim smutnym uśmiechem i kazała się nie martwić. Wszystkie stwierdziłyśmy, że pewnie stresuje się szkołą i to przez to. Zbagatelizowałyśmy to kompletnie."
Nie jestem pewna, czy to było wsparcie, czy po prostu zwykła proza życia, spotykały się z nią jak z przyjaciółką, co zresztą robiły od zawsze. Ciężko mi stwierdzić, czy ją wspierały, czy udawały, że jej problemu nie istnieją.

LamaGod

"przestań"
"dzięki, już mi lepiej"

Accio

Głupoty mówisz. I twierdzę to jako osoba która od kilku lat choruje na depresję i chodzi na terapię.
Z depresją wiąże się spadek seratoniny we krwi, więc już samo podanie leków które podniosą jej poziom może pomóc. A jak chodzi o głębszą pomoc, to czasami zwykła rozmowa pomaga znaleźć punkt zaczepienia.

arnie

żaden kop w dupe, ani dobre słowa nie wyleczą z depresji. badania wskazują że przyczyna jest biologiczna, zaburzenia działanua serotoniny. nie psycholog, nie rozmowa tylko psychiatra!

tak jak by przeziębionemu powiedzieć "przestań smatkać"

Ryby

Pomagać można na wiele sposobów. Tak jak można pomóc komuś choremu na grypę, raka, depresję, czy inne choroby. Można wspierać psychicznie, finansowo, pomagać w codziennych sprawach, podawać leki, zawieźć do lekarza, doradzić lekarza, czy po prostu być obok. Jasne nie wyleczymy kogoś rozmową (chyba, że terapeutyczną), ale można pomagać przejść przez chorobę, czy do wyzdrowienia, czy do śmierci.

Indor

Miałem inne schorzenie (fobia lękowa) i mi w tym bliscy mimo chęci nie mogli pomóc, napad lęku był i nikt nie mógł nic z nim zrobić, dopiero farmakologicznie udało się go pozbyć

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Lodzik123 Odpowiedz

Osoby chore na depresje w towarzystwie zazwyczaj tak się zachowują.

Powaznazwa

Gdyby to się tyczyło każdego przypadku to pewnie bym już dawno nawoziła ziemię na cmentarzu.

AnonimowaGirl1000

O kurde ;-; mam depresje ;-; iks de

Hikikomori Odpowiedz

To może się wypowiem, jako osoba, u której 7 lat temu zdiagnozowano depresję. Od kilku lat nie leczyłam się ani nie brałam leków, bo lekarze skutecznie mnie odstraszyli. Wolałam zamulać sobie w łóżku niż próbować rozmawiać z kimś, kto w moim mniemaniu mógł mnie skrzywdzić.
Wyjechałam na studia, poznałam nowe koleżanki, nie wiedziały o mojej depresji, bo jak większość umiałam to ukrywać. Pomogły mi nieświadomie. Wyciągały na miasto, wciągały do swojego hobby, powtarzały dlaczego mnie lubią i jestem dla nich ważna, parę razy posłuchały o moim ch*jowym dziecińswie.
Minęło kilka miesięcy, już dawno przeszłam z etapu "jestem zbyt beznadziejna by się zabić, niech ktoś to zrobi za mnie" do " nie jest źle, a może być lepiej, więc chcę żyć".
Pewnie mam jeszcze tą depresję, ale ja jej nie dostrzegam. Osiągnęłam ogromną poprawę, żadni specjaliści ani leki nie były mi potrzebne. Wystarczyło wsparcie przyjaciół, więc nie pier*olcie mi tu, że osobie z depresją nie da się pomóc.

Zail Odpowiedz

Ja chciałam wyjść z ciągłej depresji ciągnącej się od nastoletnich lat poszłam do lekarza dostałam trochę tabletek miała mi niby pomoc terapia ale chyba tylko prywatnie , na kasę chorych ciężko bo limity . Tylko skąd wziąć na nią pieniądze będąc samemu z myślami lepiej sobie odpuścić . I tak sobie żyje wpadając w nastroje wściekłość i zobojętnienie po stany totalnego szału do czasu kiedy to pęknie ... a rodzina nie widzi lub nie chce nie ma czasu a ty jesteś sam

ArdeliaLortz

@Zail to brzmi jak , a nie depresja, psychiatra na NFZ to nie jest zły pomysł. Po prostu idź i zapisz się na najbliższy wolny termin, skoro i tak nie z tym nie robisz to po prostu poczekasz na termin.

ArdeliaLortz

@ArdeliaLortz uciekło mi, "brzmi jak choroba dwubiegunowa", miało być.

Jeff Odpowiedz

Brawo ty

sunny07 Odpowiedz

Nie mogłaś jej pomóc kochanie. Ja np robiłam co mogłam, a moja niunia jest już po kilku próbach, ledwo odratowana. To nie Twoja wina. Jesteś piękna, mądra i bardzo ważna, pamiętasz?

Dodaj anonimowe wyznanie