#HhhbI

Życie mi się trochę posypało i nie wiem od czego zacząć.

Przez kilka lat ukrywaliśmy razem z członkiem rodziny nasz związek. Oboje pełnoletni jesteśmy już dawno. Bardzo trudna i bolesna sprawa, ale nikogo tak bardzo nie kocham, z wzajemnością. Dowiedziała się o tym siostra, powiedziała o wszystkim mamie. Nie mogą tego zaakceptować, zabronili nam się spotykać, a przed rodziną mamy udawać, że wszystko w porządku. To wszystko pod groźbą wyrzucenia mnie z domu. Domownicy tej drugiej połówki natomiast nie są niczego świadomi.

Najbardziej bolesne jest to, że nikt nie jest w stanie nas zrozumieć. Wcześniej praktycznie nie mieliśmy ze sobą kontaktu, byliśmy dla siebie jak obcy ludzie i dlatego pojawiło się między nami uczucie. Wspieraliśmy się w trudnych chwilach, pomagaliśmy sobie. Jedno za drugie byłoby w stanie oddać życie.

Jestem w kropce. Z mamą ani siostrą nigdy nie miałam aż tak dobrej relacji. O ojcu nawet nie wspomnę.

Nie wyobrażam sobie mojego życia z inną osobą, a stopień pokrewieństwa nie stoi na przeszkodzie. Dlatego nie czuję, że jestem złym człowiekiem.

Może jak się wygadam tutaj, to trochę mi ulży. Przykre jest to, że istnieją związki bez miłości, a dwie osoby, które się kochają, nie mogą być razem.
vylarr Odpowiedz

Chyba sporo zależy od tego jaki jest stopień pokrewieństwa.

CarolinaReaper

Sama jestem ciekawa jaki jest stopień pokrewieństwa.

ms0nobody

Wedle prawa, zakazane są związki w linii prostej (czyli dzieci, rodzice, dziadkowie, itd.) oraz wśród rodzeństwa. Każdy inny stopień pokrewieństwa jest "legalny". Można wziąć ślub z własnym kuzynem czy wujkiem.
A to, jak na to spojrzy najbliższa rodzina, to sprawa czysto subiektywna.

oldhighhat Odpowiedz

skoro jesteś "pełnoletnia już dawno" to dlaczego słuchasz co ci powie mamunia? weź życie w swoje ręce, wyprowadź się i zacznij żyć tak jak chcesz.

Przeraża mnie wizja wynajmowania mieszkania, jak się wyniosę na wynajem to nigdy nie uzbieram na swoje własne. Gdyby nie kasa już dawno by mnie tu nie było.

CarolinaReaper

@koloseum91 no to albo jesteś dorosła, robisz po swojemu i idziesz na swoje albo jesteś dzieckiem i akceptujesz warunki swoich rodziców. Bo coś czuję, że nie dogadasz się z rodzicami póki co.

ms0nobody

@koloseum, czyli chyba ten związek nie jest dla ciebie taki ważny, jeśli patrzysz na to przez pryzmat materializmu. Jeśli tak bardzo się kochacie, to możecie razem coś wynająć, a wtedy też razem możecie uzbierać na własne mieszkanie.

Efetonina

@koloseum91 Większość ludzi, pracujących na etacie i wkraczających w dorosłość nigdy nie uzbiera na swoje własne mieszkanie. Ale mimo to, wyprowadzają się od rodziców. Wynajmują wspólnie z kimś, posiłkują kredytem hipotecznym. Musisz wybrać. Albo wygodne życie na garnuszku rodziców pod ich dyktando, albo wyprowadzka i ten związek. Chyba, że wolisz dramatyzowac i pisać poematy o zakazanej miłości i o tym, że nie możecie być razem. A możecie.

Anderson92

musisz mieć plan, żeby wyjść z tak patowej sytuacji. Nie chcesz iść na wynajem -spoko. Tylko plan musi być realizowalny w jakimś skończonym czasie - rok/dwa/trzy. Znajdujesz pracę, która da Ci odpowiednie zarobki. Jak nie możesz takiej znaleźć to podnosisz kwalifikacje albo zmieniasz zawód i podnosisz kwalifikacje. Jak uzyskasz zdolność kredytową bierzesz kredyt na mieszkanie i kupujesz gotowe albo remontujesz. Jak nie możesz uzyskać odpowiedniej zdolności sama to możecie "po cichu" wziąć ślub cywilny i już jako wspólnota małżeńska postarać się o kredyt. Na a potem już mieszkacie sami, sami się utrzymujecie i sami decydujecie z kim macie kontakt a z kim nie. Proste!
Ja tak zrobiłem :D U mnie po drodze był jeszcze etap mieszkania przez 1,5 roku u teściów. W tym czasie dozbieraliśmy do wkładu własnego, wzięliśmy kredyt, zrobiliśmy remont i zamieszkaliśmy razem, sami. Nie wiem co w tym trudnego, chyba tylko pokonanie własnych obaw i słabości.

Anderson92

Btw. Mieszkając u teściów i znosząc wszelkie tego uciążliwości miałem też sporo profitów. Najważniejszy był finansowy - zaoszczędziłem co najmniej 20k na samym wynajmie w ten jeden rok - rok po ślubie już kupowaliśmy mieszkanie, a remont zajął następne kilka miesięcy, ale wtedy już płaciłem opłaty do spółdzielni i raty za kredyt.

Anonimowane

Przecież możesz wynająć pokój. To nie są wysokie koszty, wyższe niż na garnuszku rodziców, ale ludzie złoci! Żeby miłość swojego życia zostawiać z racji zaoszczędzenia 1000 zł / m-c (przy dobrym gospodarowaniu pieniędzmi tyle Cię wyjdzie pokój + wyżywienie w mniejszej miejscowości), to chyba jednak nie jest miłość życia.

Gracjan

@oldhighhat Jak już kogoś cytujesz to napisz prawdę co napisał/a: „ Oboje pełnoletni jesteśmy już dawno.” Nigdzie w całej anonimowej wypowiedzi, nie ma informacji co do płci osoby piszącej wyznania. Nie przekręcaj pisząc: „pełnoletnia już dawno”.

szarymysz

@Gracjan
"Nigdzie w całej anonimowej wypowiedzi, nie ma informacji co do płci osoby piszącej wyznania."

A jednak jest:
"Z mamą ani siostrą nigdy nie miałam aż tak dobrej relacji."

GraczLoLa Odpowiedz

"byliśmy dla siebie jak obcy ludzie i dlatego pojawiło się między nami uczucie."

Bardzo często stosuję tę taktykę i u mnie jeszcze nigdy nie zadziałała. Co robię nie tak?

ms0nobody

To ile ty masz tych kuzynek, że aż tak często stosujesz tę taktykę? Bo w tym fragmencie chodzi o to, że autorka nie utrzymywała wcześniej kontaktu z tym chłopakiem, więc nie traktowała go jako rodzinę.

GraczLoLa

@ms0nobody Rozszerzyłem tę taktykę do każdej osoby z którą "traktuję się jak obcy", niezależnie czy rodzina czy nie, i nadal to nie pomaga w pojawieniu się uczucia. Punkt o nieutrzymywaniu kontaktu również zachowany. ¯\_(ツ)_/¯

Blim Odpowiedz

Autorko, jesteś dorosła.
Mam jednak wrażenie, że mimo pełnoletności nie jesteś samodzielna, tak jak i Twój partner.

Gracjan

@Blim Skąd pewność że to autorka, a nie autor? Pytam serio i na spokojnie. Wyznanie nie posiada uściślenia płci.

Dragomir

Tam jest napisane, że OBOJE są pełnoletni, panie Gracjan (Roztocki?).

Blim

@Gracjan - w treści wyznania "nigdy nie miałam aż tak dobrej relacji" i odpowiedzi Autorka używa zaimków żeńskich.

Vito857 Odpowiedz

Zależy jaki to jest stopień pokrewieństwa. Jeśli dość bliski to się nie dziwię brakowi akceptacji, bo to obrzydliwe.

Pers Odpowiedz

Pytanie jaki jest ten stopień pokrewieństwa, skoro autorka mówi o swojej i jego rodzinie to minimum jakieś kuzynostwo, A jak jakieś dalsze kuzynostwo, to chyba w niczym nie przeszkodziło

ilikemylife Odpowiedz

Czy ta druga osoba jest niepełnoletnia? A ty jesteś już po 30-stce?

Endo94 Odpowiedz

Mój już teraz mąż też jest z mojej dalekiej rodziny, ale wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. Też były problemy, moi rodzice byli przeciwni, nawet do księdza mąż poszedł (po zaledwie miesiącu znajomosci), żeby było pewne, że pokrewieństwo nie przeszkadza ;) może spróbować porozmawiać z rodziną od strony Twojego chłopaka, może oni inaczej na to spojrzą, porozmawiają z Twoja rodziną. Na szczęście u nas wszystko dobrze się "skonczylo" bo jesteśmy prawie 3 lata po ślubie i z drugim dzieckiem w drodze :) A moi rodzice po takiej rozmowie od księdza przekonali się, że to nie jest wcale nic złego.

Dodaj anonimowe wyznanie