#GBgqu

Nie kocham swojego dziecka.

Moja żona od zawsze wiedziała, że nie chcę mieć dzieci. Dzieci nie lubię, nie znoszę i ich nie chcę mieć. Jak byliśmy parą, zawsze jej to podkreślałem.
Kilka lat temu żona odstawiła tabletki, zaszła w ciążę. Wszyscy szczęśliwi. Rodzina bliższa i dalsza mówiła nam, jak wspaniałe. Dziecko pojawiło się na świecie, a ja nigdy go nie pokochałem. Jedyne co czuję, to przyzwyczajenie do niego. Nie przytulam dziecka, nie noszę na rękach, nie bawię się z nim. Totalnie nic. Jedyne co robię, to płacę za jego rzeczy, takie jak przedszkole, ubrania itd. Zawsze mam jedną i tę samą wymówkę "dużo pracuję i jestem zmęczony" - co jest prawdą. Mam firmę, zatrudniam ludzi.

Moja żona ciągle mi powtarza, że chciała mieć dzieci i powinienem stanąć na wysokości zadania. Ale jak mam to zrobić?! Jak?! Nie czuję nic do naszego dziecka. Jest mi totalnie obojętne. Jak dowiedziałem się, że żona jest w ciąży, to o mały włos nie dostałem zawału. Nasze dziecko ma prawie 4 lata. Najlepszym momentem w każdym dniu jest ten, jak jadę do pracy. Pracuję do późna, jadę na siłownię. Wracam do domu i dziecko już śpi.

Skąd mam takie podejście? Byłem wychowywany w domu, gdzie rządziła przemoc, alkohol. Nie znam innego wychowania niż bicie. Dziecko pewnie mnie nienawidzi, ale to i lepiej. Jak kiedyś mnie zabraknie, to nie będzie tęsknić. Żona jest na mnie obrażona za to, że dużo pracuję. No cóż - utrzymuję całą rodzinę.

Wszystkie moje plany, marzenia zostały zniszczone przez ciążę żony. Kocham żonę, ale dziecka nie potrafię. Próbowałem, starałem się, ale nie potrafię. Na każde urodziny dziecka przyjeżdża rodzina, znajomi. Jest wypasiony tort, impreza. Wszyscy mówią jak cudownie i pięknie nam się układa. Jak raz na urodzinach dziecka miałem je wziąć na ręce, to powiedziałem, że mnie bark strasznie boli i tyle. Nie mam żadnej relacji z dzieckiem. Żadnej.

Ostatnio żona mówi mi, że przydałoby się rodzeństwo dla dziecka. Nie wiem jak jej tłumaczyć i mówić, że nie chcę kolejnego dziecka. Nie chcę się rozwodzić z żoną, bo kocham ją nad życie, ale do niej nic nie dociera... Kiedy jadę na spotkanie biznesowe z żoną to zawsze podkreślam, żeby nie mówiła, że mamy dziecko bo jest mi głupio. Moi pracownicy czy bliscy kontrahenci nie wiedzą, że mamy dziecko.

Może to będzie dziwne wyznanie. Nie wiem. Nie miałem nikogo, komu mógłbym o tym powiedzieć. Może zostanę zlinczowany za to co napisałem. Nie wiem. Chciałem po prostu z siebie to wyrzucić. Wiele osób przekonywało mnie, że jak się urodzi, to pokocham i wszystko się zmieni. Nie... Nie pokochałem. Nic się nie zmieniło. Wręcz odwrotnie. Nocne płacze, wstawanie, karmienie... Czasem sam nie wiem, zostać i nie czuć nic do dziecka czy odejść i tęsknić za żoną? Za jej uśmiechem, zapachem, oczami...

Puenty nie ma. Jestem złym człowiekiem.
WrednyBatat Odpowiedz

To wyznanie powinna przeczytać każda osoba, której wydaje się, że partner(ka) tak po prostu zmieni z czasem zdanie w fundamentalnych kwestiach. Tylko dziecka szkoda, że przez akcję matki ojca na tylko fizycznie.

tramwajowe

@WrednyBatat Z żoną Autora na czele.

karlitoska

A to co miała wgl nie rodzić go? Chyba lepiej żyć i mieć kochającą mamę i obojętnego tatę, niż się nie urodzić wgl :D

WrednyZiemniak

@karlitoska Mogła wziąć pod uwagę zdanie męża, który od początku związku mówił jej, że NIE CHCE mieć dzieci i uprzedzał ją jak to będzie, a nie samolubnie odkładać tabletki żeby to dziecko mieć.

TheDesolatedSoul

@karlitoska A co jeśli lepiej się nie urodzić?
Gdybyś wiedziała jak działa psychika ludzka nie pisałabyś takich idiotyzmów

Lunathiel Odpowiedz

Po pierwsze to nie rozumiem jak to się stało, że "żona odstawiła tabletki, zaszła w ciążę", mimo że "zawsze wiedziała, że dzieci nie lubisz, nie znosisz i ich nie chcesz mieć"? No kuźwa, jak? I dlaczego nie odszedłeś od niej zaraz po tym jak się dowiedziałeś, że twoja własna żona cię oszukała i olała twoje zdanie w tak fundamentalnej kwestii? Jak to szło... "miłość, wierność i UCZCIWOŚĆ małżeńską"? xD

bazienka

no na moje ona wymusila to dziecko a jego zgwalcila (element podstepu)
spakowalabym komus takiemu walizki szybciutenko i niech sobie radzi

Aswq Odpowiedz

Nie rozumiem nie dopowiedzenia tego. Jest problem. Jedno chce dziecka drugie nie. I olanie sprawy totalnie. A bo jak urodzę to on się zmieni..

bazienka

no w takim przypadku najlepiej sie rozstac lub w ogole nie wchodzic w zwiazek.... ale po co

Ckawka

To osoba, która chce dzieci powinna w takiej sytuacji przemyśleć i podjąć decyzję.

Czy bardziej kocha partnera/partnerkę i chce spędzić razem życie bez dzieci?
Czy bardziej zależy jej na hipotecznym, przyszłym dziecku i chce się znaleźć nowego partnera chętnego na dziecko?

Dla osoby, która dzieci nie chce mieć, decyzja partnera o dalszym byciu w związku świadczy o jego podjęciu decyzji o braku potomstwa na rzecz wspólnego życia.

Waniliowabeza Odpowiedz

Wiem, ze autor od zony odchodzic nie chce, ale drugie dziecko i niechęć do potomka potęgują tylko jego frustracje. Z własnego doswiadczenia wiem, ze milosc do dugiego człowieka nie starczy. Majac różne wyobrazenia o rodzinie, zawsze któreś bedzie nieszczęśliwe. Nie jest łatwo odejść, ani zostać (bo co winny ten dzieciak). Ale kiedys podjełam taka decyzję, bolało, ale on jest teraz szczesliwy i ma to czego pragnął. Nie można oczekiwac od drugiej osoby, ze nie zmieni zdania w trakcie zwiazku. Tak tez miałam, facet nie chciał, a potem zaliczył wpadke z kochanką i on "czuje sie spelniony, i jednak chce miec dzieci".
Dziecko, to nie karta przetargowa, zabawka, rzecz ktorej mozna sie pozbyć ot tak, szczeniaczek ktory radosnie podskakuje i zawsze slucha sie pańci, to czlowiek, i ten czlowiek kiedys dorosnie, i mimo, ze nie ma ojca alkoholika i przemocowca, brak milosci i uczucia tez jest krzywdzący. Ja wiem, ze autor kocha zone itd. Ale dla mnie to czysty egoizm wiedzac, ze chlop dzieci nie chce, pakowac go w pieluchy, a potem chcieć drugiego bąbelka choc... Jest jak jest.
Moja rada? Powiedzieć jej to wszystko, jak krowie na rowie. Nie ma, ze ja krzywdzę, ze bedzie kłótnia, ze odejdzie.... Trzeba czasem byc szczerym, bo inaczej sie nie da.

chlef123

Nie chcę być tutaj tą osobą, która za wszystko zawsze o smaruje chłopa, ale... czy to na pewno wina tylko żony? Może to właśnie ona miała dojrzałą postawę, tzn. "jeśli nie chcesz dzieci, to odejdę do kogoś, z kim będę mogła je mieć", a autor tak bardzo chciał ją zatrzymać przy sobie, że w końcu się na to niechciane dziecko zgodził i teraz żałuję? Zauważ, że do teraz nie jest z żoną szczery, nie mówi otwarcie o negatywnych uczuciach do dziecka, tylko nieustannie szuka wymówek - praca, bolący bark... Jeśli żona go kocha i jednocześnie marzy o dużej rodzinie, to po prostu chce mu wierzyć. W takiej sytuacji jest on przynajmniej tak samo winny, jak ona.

Morphogenesis

@chlef123
Nie ma tutaj mowy o żadnym "autor się na to niechciane dziecko zgodził". Facet wyraźnie pisze, że żona bez jego wiedzy odstawiła tabletki i zaszła w ciążę. Ktoś może mówić że to wpadka, a ja uważam że zrobiła to z premedytacją, bo WIE że autor nie chciał dzieci, a ona teraz mówi o następnym. Facet nie jest jak dla mnie niczemu winien, bo został przez żonę bezczelnie oszukany. Mówił że nie chce dzieci i niechcianego dziecka nie pokochał, nie da się nikogo zmusić do miłości, nawet do własnego dziecka.
Prawda, że powinien z nią o tym porozmawiać, bo jej się teraz wydaje że jest szczęśliwym ojcem i "przekonał się do posiadania dzieci". Facet musi przestać udawać że wszystko ok, bo żona wrobi go zaraz w kolejne dziecko.
Jak dla mnie po prostu kiepsko trafił z partnerką, bo babka po prostu zignorowała jego zdanie, bo ona chciała dzieci i już. Bardzo przykre.

chlef123

morphogenesis - no właśnie nigdzie nie jest napisane, że zrobiła to bez jego wiedzy. przeczytaj jeszcze raz uważnie. jest tylko tyle, że on jej wielokrotnie powtarzał, że dziecka nie chce, ale ona i tak odstawiła tabsy i zaszła. jeśli wyglądało to w ten sposób, że powiedziała mężowi, że od dziś odstawiła tabsy, bo chce dziecko, a on nie zaprotestował, licząc, że jakoś to będzie (proszę, nie łudźcie się, że ludzie tak nie robią...), to jego wina też jest tu znaczna.

innanitka

@chlef123 - w treści wyznania jest tekst: "Jak dowiedziałem się, że żona jest w ciąży, to o mały włos nie dostałem zawału." Autor, gdyby wiedział to raczej by się spodziewał, że po odstawieniu tabletek prędzej czy później ta ciąża się pojawi, a to zdanie wskazuje na kompletne zaskoczenie.

bazienka

wiesz co Bezik, ja bym chyba juz nigdy wiecej nie uprawiala seksu z taka osoba, albo sama zadbalabym o ubezplodnienie sie (wazektomia jest legalna), albo nie wiem prezerwatywy tylko samodzielnie kupione, noszone przy sobie, sprawdzane przed uzyciem
no paranoi bym dostala, ze babsztyl zrobi to drugi raz

Waniliowabeza

A moze bylo tak, ze nie powiedziala mu ze odstawiła tabsy, zaszła, on malo nie zszedl na zawał, i wtedy mu powiedziała. Tylko autor ujął to inaczej. No, taka wersja tez prawdopodobna.
Bazia, ja chyba bym wazektomie zrobiła.
Takie rozmowy sa ciężkie, ale trzeba, dziwie sie, ze zona nic nie widzi, przeciez to widac ze cos jest nie tak. Albo ma to gdzies, albo z autora dobry aktor

bazienka

no jestem zdania, z eona zrobila totala samowolke z tymi tabsami a to, ze odstawila wyszlo dopiero jak ja przycisnal

Knbvcxs Odpowiedz

Nie jesteś złym człowiekiem, nie można się zmusić do miłości. Jesteś skrzywdzonym człowiekiem i to podwójnie. Najpierw przez patologiczną rodzinę w dzieciństwie, a potem przez żonę, która olała Twoje zdanie w tak ważnej kwestii jaką jest staranie się o dziecko. Szkoda Waszego synka, bo brak miłości rodzica jest okropny dla dziecka ale Ciebie autorze również mi szkoda.

azsyM Odpowiedz

Przeczytałam wyznanie, przeczytałam komentarze i doszłam do wniosku, że ja chyba inna jestem. Wszyscy piszą o zdradzieckiej żonie, o prawie do decydowania itp. A ja w tej historii widzę tylko strach. Moim zdaniem, autor swoje decyzje opiera na strachu przed nawiązaniem więzi z własnym dzieckiem. Sam pisze, że pochodzi z patologicznej rodziny i nie wie, jak powinny wyglądać takie relacje. Woli więc uciec, niż spróbować.
Zamiast zastanawiać się nad rozwodem, radzę udać się na terapię i zacząć nawiązywać więź z dzieckiem. Na początku zwyczajnie obserwować dziecko w czasie zabawy, a potem samo się potoczy.

innanitka

Mi się wydaje, że to nie strach, tylko frustracja spowodowana znalezieniem się w tej sytuacji wbrew swojej woli. Nie odszedł od żony, tylko postanowił odpowiedzialnie zostać i ją oraz niechciane dziecko utrzymywać (a mógł zwyczajnie się zawinąć w siną dal i płacić jakieś tam alimenty), ale w tej kwestii postawił na bierny opór ("sama chciałaś dzieciaka, to się z sama z nim użeraj").

Zmineralizowana

Nazywanie siebie "inną" sugeruje w tym kontekście coś pozytywnego. Być może jesteś inna, ale tylko w takim sensie, że w odróżnieniu od części użytkowników akceptujesz przemoc seksualną i psychiczną żony autora wobec niego i radzisz mu pozostanie w toksycznej relacji.

Eureenergie Odpowiedz

Odejdź od niej, wrabianie kogoś w dziecko to skurvysyństwo jakich mało.

Kawyherbatyteznie Odpowiedz

Taka sytuacja:
Chlopak mowi, ze bedzie uwazal, ale nie pyklo i zaszlam w ciaze. Nie chcialam tego dziecka ale jakims cudem rodzina z chlopakiem mnie przekonali i sie urodzilo. Nie czulam do dziecka nic poza irytacja i trwalo to latami. Malo tego, zostalam z nim sama w obcym kraju zanim skonczyl rok, wiec tylko ja, niechciany dzieciak i kupa problemow. A ze nic co sie stalo to nie dzieciaka wina to nie dalam mu tego odczuc.
Teraz ma 17 lat i jestesmy super kumplami, i po raz pierwszy od kiedy jest, czuje ze nie zaluje. Lubie jego niezaleznosc i poczucie humoru, jest inteligentny i w sumie spoko czlowiek.

ohlala

No, fajnie, ale nie zawsze tak jest. Zwłaszcza, że kobietom mimo wszystko łatwiej tę więź nawiązać + byłaś z dzieciakiem sama i się nim zajmowałaś, a tutaj facet ma partnerkę i nic przy nim nie robi.

Kurina3

Widzisz, tobie i synowi się poukładało. Ale są inne sytuacje i scenariusze, gdzie niechciane dziecko poddawane jest przemocy psychicznej lub/i fizycznej albo nawet kończy się to tragedią.
Co to jest za 'przekonywanie' przez rodzinę? To ich dziecko czy twoje? Chyba ci z nim nie pomagali, skoro piszesz, że zostałaś z dzieckiem sama. Co to za bezczelność, żeby wtykać nos w nie swoje sprawy?

bazienka

najglupsza wymowka ever- "bede uwazal"

Kurina3

Haha, 'będę uważał' to już swoją drogą. Uważać to można żeby budyniu nie przypalić, a nie żeby w ciążę nie zajść.

Kawyherbatyteznie

W sumie to nie bylo tak latwo jak myslisz, byly dni, ze myslalam ze nie dam rady i go oddam. Glowny moral - z czasem moze (ale nie musi) sie wszystko ulozyc, niezaleznie od tego jak zle jest dzisiaj.
@bazienka - glupi czlowiek, glupia wymowka :)
@Kurina, to bylo dawno temu na zapadlej wsi, inna rzeczywistosc. Wtedy wydawalo mi sie, ze maja racje. A generalnie to bylam spanikowana i nie wiedzialam, co robic.
Czesto sie potem zastanawialam, co mi na mozg padlo, ze nie potrafilam sie im postawic.

Wredna90 Odpowiedz

Nie jesteś złym człowiekiem. Twoja żona postąpiła egoistycznie, za co teraz płaci dziecko. Nie chcę Cię pouczać i prawić morałów, bo według mnie nie zrobiłeś i nie robisz noc złego. Żal mi tylko tej małej istotki która nie jest niczemu winna. Dlatego pozwolę sobie na małą sugestie wizyty u terapeuty. Może ona pozwoli podjąć decyzję, czy być z żoną i przekonać się do dziecka czy odejść i ułożyć sobie życie na nowo.

Salander Odpowiedz

Trzeba było od razu podciąć sobie nasieniowody, skuteczne, nieinwazyjne. Instynkt macierzyński jak się pojawi nie ma sumienia. Ona raz cię wrobiła, drugi raz się nie daj w żadne rodzeństwo, dzieciaki nie zrozumieją tego dystansu jaki im dasz. Co do istniejącego dziecka to cóż, ciężko jest ignorować permanentnie swojego domownika. Jeśli nie chcesz go wychowywać i chwalić się bąblem, potraktuj go jak współlokatora, małego ziomeczka do mieszkania razem. Ziomeczka też czasem trzeba postawić do pionu, wyznaczyć granice czy pograć razem w grę. Nie jesteś złym człowiekiem, mój tata też nie lubi dzieci a jakoś się dogadujemy.

Zmineralizowana

Nie ma czegoś takiego jak obezwładniający instynkt macierzyński, tak samo jak nie ma przyrodzonego instynktu agresji i konieczności rozładowania seksualnego w mężczyznach. Są to wyłącznie stereotypy.

Salander

Masz rację, obezwładniającego instynktu macierzyńskiego nie ma ale obsesja na punkcie posiadania dzieci już jest. Jeśli na czymś się zafiksujesz skutkuje to paranojami, manią albo nerwicą, co już z instynktu nie wynika, raczej podchodzi pod choroby psychiczne. Źle to ujęłam.

Zobacz więcej komentarzy (40)
Dodaj anonimowe wyznanie