#9isjI

Około rok temu poznałem kobietę, przez miesiąc ukrywała fakt posiadania dziecka. Stwierdziła, iż zrobiła to po to, żebym mógł ją lepiej poznać, zamiast skreślić na początku. Już wtedy powinienem dać sobie spokój, ale serce już zdążyło zabić.

Piękna sielanka bardzo szybko się kończy, zwłaszcza po zamieszkaniu razem. Bardzo szybko doszło do mnie, że każdy wieczór będziemy spędzać w domu, ewentualnie na spacerze, bo nie ma z kim dziecka zostawić, bo w przeciwnym razie trzeba je wieźć do jej matki 60 km dalej i rano odebrać, a to wiąże się z trzeźwymi weekendami. Ja mam 27 lat i nie chcę spędzać życia jak emeryt. Popukać się też jak młodzi ludzie nie bardzo mogliśmy, ewentualnie w nocy, i to po cichu, żeby małej nie zbudzić. Już wtedy zaczynało mnie to wszystko irytować. Ona nie pracowała, bo mała miała 4 lata i chciała się nią zajmować. Już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka, dlaczego dziecka nie można oddać do żłobka, a ona do pracy.

Doszło do mnie po czasie, że jako facet w tej relacji zawsze będę pełnił rolę drugoplanową i moje potrzeby zawsze będę na drugim miejscu - ja śpię w salonie, bo mała chce z matką, na wypadzie w góry musimy wracać, bo mała zmęczona. Chcę sobie obejrzeć coś w TV - nie, bo mała chce akurat bajkę itd. Paradoksalnie rękę po hajs wyciągała, kiedy pokazałem jej, że potrafię kupić małej to czy tamto, ale decyzji odnośnie wychowywania już nie mogłem podjąć. To nic, że mieszkali u mnie i żyli za moje, ale kto by się na to patrzył.

Czara goryczy przelała się, kiedy mała utopiła mój telefon służbowy, gdzie były wszystkie kontakty do klientów i inne ważne rzeczy. Uniosłem się na nią i usłyszałem od matki, że nie jestem jej ojcem i nigdy nie będę i mam nie podnosić głosu na jej dziecko.

Wylała mi na głowę kubeł zimnej wody. Poczułem się tak jakby ktoś mnie uderzył tępym narzędziem. Emocje wzięły górę i kazałem jej zabierać małego bachora i wyp…ć z mojego życia.

Była to najlepsza decyzja, jaką podjąłem od dłuższego czasu. Czuję w tym momencie psychiczną ulgę. Skończyło się znoszenie jej humorów i humorów małej, bo matka nie potrafiła zapanować nad własnym dzieckiem. Skończyło się oglądanie jej byłego faceta, który przychodził do dziecka i który wtrącał się na tyle, że w pewnym momencie miałem wrażenie, że jest nas w związku troje. Skończyło ogołacanie z hajsu, bo wszędzie gdzie byliśmy musiałem liczyć wydatki razy trzy, nie mówiąc już o lekach w razie choroby, ubrankach itp., które ja pokrywałem w większości. Żadnego pożytku z takiego związku. Seksu jak na lekarstwo, no bo nie ma kiedy przy wszędzie obecnym dziecku, które ma ADHD. Moje inne potrzeby też były marginalizowane lub ignorowane, no bo dziecko.

Nigdy więcej takiego bagna i jak najdalej od samotnych matek. Tylko bezdzietne.
VelaLynx Odpowiedz

A ja rozumiem furię użytkownika.

dnoiwodorosty1

A ja nie do końca rozumiem tę sytuację z telefonem - dziecko chyba małe, nie miało pojęcia o zawartości telefonu i pewnie nie utopiło go celowo. Autor nie zabezpieczył go odpowiednio i powinien być wściekły na siebie.

Dla wszystkich chyba dobrze, ze ten związek się zakończył. Nie widzę autora w roli ojca.

Msciciel

A gdzie była matka? Dlaczego nie pilnowała swojego dziecka żeby nie niszczyło cudzych rzeczy?

Mściciel, bo matka była zajęta netflixem.
Dno i wodorosty 1, równie dobrze mogę zabezpieczać pół domu, bo mała mogła odpiąć np. dekoder od tv i go utopić, bo przy 4 latach już ma takie zdolności manualne i potrafi to zrobić. Albo laptopa, tablet, stacje pogody, mogła tam wrzucić wszystko. I co, znaczy to, że mam trzymać pół domu na wysokości co najmniej półtora metra? Matka jest od tego, żeby pilnowała co robi jej pociecha i odpowiadała za czyny dziecka. Jak nie potrafi wytłumaczyć 4 latce która już kuma co się do niej mówi, pewnych rzeczy to chyba świadczy to o tym, że ktoś zawala wychowanie własnego dziecka, prawda?

Kotka17

Ale w tej sytuacji nie chodzi stricte o utopienie telefonu. Zdarzylo sie, nawet czlowiek swiadomy, ze w jakims tam stopniu moze byc to jego wina, by sie wkurzyl. Chodzilo o to, ze matka, zamiast wytlumaczyc dziecku, ze czegos takiego absolutnie nie mozna robic, wsciekla sie na autora, ze smial sie zdenerwowac (o zadnej przemocy nie bylo mowy) na jej dziecko. Niewazne, ze on tez placil na jego utrzymanie i to w dosc znaczacym stopniu. Przeciez nie jest (biologicznym) ojcem wiec nie ma do tego prawa. I nigdy nie bedzie mial.

jankostanko33

No niestety, ale mając w domu małe dziecko trzeba być przygotowanym na to, że może mu strzelić do głowy jakiś głupi pomysł i starać się te głupie pomysły uprzedzać. Nawet najlepiej wychowany czterolatek może narobić szkód, bo jeszcze maluch, nie umie przewidzieć konsekwencji wszystkiego tego, co robi. My mamy w domu wszystkie ważne dokumenty w zamykanej szafce, lekarstwa i środki chemiczne trzymamy w takim miejscu, żeby dzieci nie mogły się do nich dobrać, okna zabezpieczone, żeby nie mogły same otworzyć, no i telefony też kładziemy poza zasięgiem dzieci. I nie wydaje mi się, żebyśmy zawalali wychowanie dzieci, po prostu nie chcemy ryzykować.

jankostanko33

dnoiwodorosty1 Niekoniecznie autor musi być złym ojcem dla swojego biologicznego dziecka. Może gdyby to była jego córka byłby bardziej wyrozumiały. Wielu facetów nie potrafi zaakceptować dziecka innego mężczyzny, a swoje własne kocha.

bazienka

ja mysle, ze to utopienie telefonu bylo takim triggerem, ta kropla, ktora przewazyla szale
bo laska na nim zerowala, nie chcac pojsc do pracy, a jak widac, dzieckiem wlasnym tez srednio sie zajmowala
ale autorze uwazales, ze matka tylko powinna pilnowac swojej corki a ty nie?

Mrowkojad

Autor jak najbardziej może być dobrym ojcem dla swojego dziecka. Do świadomego ojcostwa by się przygotował, nastawił psychicznie. Tutaj, po prostu nagle w jego zyciu pojawiło się nie jego, kilkuletnie dziecko które musiał zaakceptować utrzymywać i wychowywać, po czym usłyszał że i tak nigdy nie będzie jego ojcem. Który człowiek nie czułby się sfrustrowany?

MojitoGhost

bazienka, chyba nie czytałaś uważnie. Autor napisał, że jego próby wychowywania dziecka były ucinane argumentem, że to nie jego dziecko, więc niech się nie wtrąca. Zresztą pracuje, nie przebywał w domu non stop jak matka. Więc w tym wypadku tak, to głównie matka jest odpowiedzialna za zajmowanie się córką.

bazienka

czytalam czytalam, ale przeciez mogl trzymac telefon przy tylku lub zabrac dziecku, jesli widzial, ze sie nim bawi

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
PaniZdzisia Odpowiedz

No cóż, zatajenie posiadania dziecka przez kobietę było głupie i karygodne. Natomiast dla mnie dorosły facet, który pisze o "pukaniu" i którego przeraża wizja trzeźwych weekendów to jakaś patologia. No w sumie niezła była z was para, taka zupełnie niedojrzała ;).

zjemcikota

No tak, bo dorosły człowiek nie może po prostu wyjść na imprezę raz na miesiąc czy dwa i się zwyczajnie upić na wesoło, bo jest niedojrzały? A gdzie tatuś dziecka, który powinien brać małą do siebie czasem żeby druga strona mogła odpocząć?

A seks też nieważny? Dorosły facet nie ma potrzeby, powinien bawić bachora nieswojego, bo matka jest wychowawczo niewydolna, a biologiczny papa ma to gdzieś.

rybaczki

Jeśli oboje byliby odpowiedzialni, to autor wiedziałby z czym wiąże się związek w pakiecie z dzieckiem - właśnie m. in. z brakiem spontaniczności bo wyjazd trzeba zaplanować, każda imprezę również, bo dziecko musi mieć opiekę. Oraz z tym, że dziecko zmienia plany opiekunów - zawsze będzie trochę ważniejsze dla matki od partnera. Nie twierdzę, że to wina autora - no ale dobrowolnie wszedł w taka relacje. Matka też trochę słaba - włuczyc dziecko po mieszkaniach obcych ludzi po kilku miesiącach znajomości, i tylko szukać źródła forsy. 4-latki już idą do przedszkola, a mamusie do roboty.

bazienka

on jest mlody, nie musi od razu wiedziec, z czym to sie wiaze, skoro tego wczesniej nie doswiadczyl
rodzice ucza sie wszystkiego w trakcie i sa to naturalne konsekwencje rodzicielstwa, on w to wszedl nie majac na sucho wyobrazenia, z czym sie to wiaze i mysle, z ewiekszosc mlodych ludzi nie mysli o tym

rybaczki

Naprawdę... Nie trzeba być nie wiadomo jak inteligentnym żeby połączyć kropki - laska ma dziecko czyli dzieckiem się musi OPIEKOWAĆ. 27 lat to nie 15. Jak on to sobie wyobrażał? Spontanicznie podrzućmy dziecko dziadkom, napewno się ucieszą? Oboje zawinili mocno. Szkoda mi tylko dziecka, bo musiało mieszkać z obcym typem, któremu tylko przeszkadzał. I chyba mamusi też przeszkadza...

Blanka2014tymek2018

Po co brał laskę z dzieckiem jak kompletnie jest nie dojrzały ?
Wogole teksty typu ,,pukanko,, albo trzeźwe weekendy ....trzeba było nie brać dziewczyny z tym niestety niczemu niewinnym dzieckiem ...

Fruktoza666

Blanka tymek a ty jestes takandojAla majac taki nick xD? 14 latek?

Expatt Odpowiedz

Związek z kobietą z dzieckiem na pewno jest trudny i nie dla każdego - ewidentnie nie byłeś na to gotowy i trudno Cię o to winić. Też bym nie był.

Natomiast trochę inwektyw i frustracji - decyzja o rozejściu jak najbardziej trafna, ale można było ją podjąć bez „zabierania bachora i wypi****”

mayme

Owszem, trochę autor za wulgarnie się wyraził. Owszem, autor nie jest gotowy na związek, w którym pojawia się dziecko.
Ale bez przesady. To co opisał, to nie jest zwyczajny związek z dzieckiem. To jawne wykorzystywanie ze strony matki. Skoro wcześniej była samotną matką, to umiała to jakoś ogarnąć. Nie widzę więc powodu, żeby nagle wszystkie wydatki przechodziły na partnera. Nie jesteś ojcem, nie możesz się odezwać, ale płać. A biologiczny tatuś przyjdzie odwiedzić, ale już pieniążków nie da. Albo da, ale matka weźmie jako swoje, a do życia się nie dołoży. Bardzo dobrze zrobił, że zakończył to. Zwłaszcza że kobieta od początku próbowała jakiejś chorej manipulacji i kłamstwa.

Expatt

@Mayme - akurat co do kwestii utrzymania to się zgadzam - sam nie rozumiem, jak można w 100% utrzymywać niepracującą kobietę, która nie jest żoną lub długotrwałą partnerką, z dzieckiem czy bez. Natomiast ewidentnie to nie było to, co autorowi najbardziej przeszkadzało - przeszkadzało mu to, że jego potrzeby są marginalizowane względem potrzeb dziecka, a jej były był stałym fragmentem jego związku. Obie te rzeczy wydają mi się trochę nieodłączną częścią spotykania się z kobietą z dzieckiem z poprzedniego związku.

mayme

Dlatego napisałam, że nie był gotowy na związek, w którym pojawia się dziecko. Nie tylko czyjeś, ale również jego, bo tym musiałby się zajmować, zmieniać pieluchy, bawić się i nie spać po nocach przez początkowy rok czy dwa, czasami jeszcze dłużej, dla niego to jeszcze gorzej.
Ale też kobieta, z którą się związał, nie była gotowa na jakikolwiek związek, nie szukała partnera, tylko źródła pieniędzy dla siebie i dziecka.

Corazwiecejpustki

@ Expatt: Nie, zwiazek z kobieta z dzieckiem nie jest trudny sam w sobie. Malo tego, wiekszosc dlugoterminowych par ma co najmniej jedno dziecko. Autor nieprawidlowo ocenil partnerke. I tyle.
To dorosli sa problemem. Nie dzieci.

Expatt

@Nożyczki - jak dla mnie związek z kobietą z dzieckiem z poprzedniego związku (co może powinienem był bardziej zaznaczyć) jest zdecydowanie trudniejszy niż z kobietą bez. Ponieważ: (A) często dostajesz w pakiecie obecność byłego / ojca, (B) jeśli dziecko jest małe, to od samego początku związku dostajesz przyjemności takie jak opisane w wyznaniu (opiekunki, planowanie życia dookoła dziecka, spontaniczny weekend we dwoje odpada) - przy własnym dziecku one pojawiają się zazwyczaj dopiero po kilku latach związku, kiedy para zdąży się już trochę nacieszyć życiem we dwoje (C) musisz sobie zaskarbić sympatię nie tylko matki, ale i również dziecka (które może tęsknić za ojcem i winić Cię za to, że jesteś z jego matką).

To, co autor opisał w wyznaniu brzmi w jakichś 85% jak standardowe problemy z tym związane (stąd wnoszę, że nie był gotowy na związek z takimi komplikacjami). Te pozostałe 15% to dość dziwna sytuacja finansowa - ale staram się być powściągliwy i nie oskarżać autora partnerki o skok na pieniądze na podstawie jednostronnego wyznania.

Ostrzenozeinozyczki

Ekspatt
Pomijając fakt, że w dużej mierze się tutaj akurat z Tobą zgadzam, zwróć jednak uwagę na to, że to mój pierwszy post w tej dyskusji. Odpisywałeś komuś innemu :D

Expatt, tak emocje mnie poniosły. W tym telefonie były ważne rzeczy które szlak trafił. Negatywne emocje zbierały się we mnie już od dłuższego czasu a po tej sytuacji kiedy moja ex się na mnie wydarła frustracja tak się napiętrzyła, że musiałem dać upust złości. Bolał też fakt, że zamiast powiedzieć coś małej, jakkolwiek zareagować i skarcić jej zachowanie, to jej matka stanęła w jej obronie i skupiła swoją złość na mnie, zaczynając po mnie jechać. Zagotowałem się wtedy.

Mój związek wyglądał jak połączenie miłości z nienawidzeniem, ze złością. Ciężko mi to wyjaśnić. Po pewnym czasie wiedziałem, że to mnie niszczy, ale pomimo tego brnąłem w to sam nie wiedząc dlaczego. Nie potrafię nawet tego tak naprawdę opisać. Na samym początku, nie bolało mnie, że w zasadzie żyją na moim garnuszku, bo źle nie zarabiam, stało się to dopiero później, kiedy jej wymagania rosły. Bolało mnie bardziej spychanie moich potrzeb na dalszy plan. Wyglądało to tak, że dziecko decydowało o moim życiu. Głupi byłem i tyle.

Expatt

@Kasjusz - przykro mi. Tak czy inaczej, ten związek od początku nie był dla Ciebie i dobrze się stało. Jesteś jeszcze młody i masz bardzo, bardzo wiele czasu, żeby znaleźć dziewczynę, pobyć z nią jako normalna, bezdzietna para i kiedyś, jeśli będziecie chcieli, dorobić się własnych dzieci. Potraktuj to jako cenne życiowe doświadczenie - nie ma nic złego w błędach, o ile się z nich wyciąga wnioski. Trzymaj się!

Jezycjada

Bardzo dobrze, świetnie powiedział. Inaczej by nie rozumiała

TuSiedzaSameIncelki

@crazwiecejpustki Nie, to właśnie bachory są probleme, zwłaszcza takie, które mimo prób wychowania są bezczelne. I nie próbuj je tak bronic bo wiesz dobrze, ze dużo gówniaków jest upartych jak osioł.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
KajKoLukx Odpowiedz

Rozumiem frustrację, że musiałeś ponosić koszty utrzymania małej, a nie wolno ci było jej wychowywać, tu by się każdy wkurzył.
Ale :
"Bardzo szybko doszło do mnie, że każdy wieczór będziemy spędzać w domu, ewentualnie na spacerze, bo nie ma z kim dziecka zostawić, bo w przeciwnym razie trzeba je wieźć do jej matki 60 km dalej i rano odebrać, a to wiąże się z trzeźwymi weekendami. Ja mam 27 lat i nie chcę spędzać życia jak emeryt."

Masz dwadzieścia siedem lat, nie siedemnaście. Bezdzietna którą znajdziesz, pewnie też będzie chciała mieć z tobą dziecko, nie mówiąc już o ryzyku wpadki.
Zrób swojej następnej partnerce uprzejmość i ostrzeż ją uczciwie i od razu, że dziecka nie chcesz i nie nadajesz się do wychowywania go. To też jest ważna informacja, której nie powinno się zatajać.

Esza

Nie zgadzam sie, autor może być kiedyś świetnym ojcem, ale zupełnie inaczej jest wychowywać własne dziecko, patrzeć jak się uczy i dorasta, a czym innym mieszkać z cudzym, niewychowany dzieckiem, wobec którego nie można nawet określać zasad. Nie porównuj tych sytuacji.

KajKoLukx

Autor jest zdziwiony i oburzony, bo nie wolno uprawiać seksu przy dziecku, ani się przy nim upijać, a jak się chce gdzieś wyjść, to trzeba mu poszukać niańki.
Ten facet ma dwadzieścia siedem lat i nie ogarnia podstaw odpowiedzialności, ale jak zrobi sobie własne, to nagle już nie będzie problemem, że nie może nigdzie wyjść, ani się upić?
Boję się, że prędzej będzie zostawiał dzieciaka na głowie żony, bo jak to, jest weekend, a on nie może wyjść na imprezę?

miednica Odpowiedz

O nieee, trzeźwy weekend, jak to tak bez używek kwiiiii

No pewnie, bo człowiek nie ma prawa do przyjemności, bo każdy kto lubi sobie wypić od czasu do czasu na weekend, to degenerat i alkoholik ;p Rozwalasz kobieto system

jankostanko33

Nie musisz chlać do nieprzytomności. Jakbyście wino wypili we dwójkę, to następnego dnia przed południem spokojnie możesz jechać. Zresztą ta dziewczynka ma chyba jakiegoś ojca. Dlaczego jej nie zabiera na weekend chociaż ze dwa razy w miesiącu?

bazienka

true, zeby rano nie moc siasc za kierownice to chyba trzeba chlac do 3 czy 6
pare piwek czy wino wieczorem nie robi takiego efektu

Ekoniks

A ja tam zgadzam się z autorem. Każdy ma prawo do pijanego weekendu, gdzie wypije nie kieliszek wina, a butelkę na głowę, nie mówię, by tak robić w każdy weekend ale raz na miesiąc, czy dwa można.
A 60 km to tyle co nic, godzina jazdy więc matka ewidentnie leniwa krowa. Zawieźć 4letnie dziecko do babci i w piątek i odebrać w niedzielę nie byłoby problem.
Mnie rodzice odstawiali do babć i było super dla wszystkich.

jankostanko33

@Ekoniks Nie każda babcia ma siłę i ochotę zajmowac się wnukami przez cały weekend. Ale już ojciec dziecka powinien od czasu do czasu zabrać je do siebie na kilka dni. Chyba, że ma ograniczone prawa.

bazienka

Ekoniks, ja nie mam nic przeciwko resetowi raz na jakis czas, ale nie wiem matka nie mogla zostac z dzieckiem,a autor z kolegami?
opcjonalnie jakas opiekunka dla dziecka a oni by sie napili?

Jezycjada

Weź się kobieto nie ośmieszaj. Jak ktoś od czasu do czasu się napije to degenerat? Debilko. Kazdy ma swoje potrzeby, a ty widzę cierpisz na pieluszkowe zapalenie mózgu, w którym tylko bombelek jest najważniejszy i żadne przyjemności się nie liczą.

agathe

Tak właściwie to skoro od początku nie chciałeś tego dziecka, to skąd pomysł, żeby zamieszkać razem? Mieszkasz z dzieckiem i dziwisz się, że Ci coś zniszczyło, było czasem niegrzeczne i obowiązywały cię ograniczenia. Trzeba było się nie wiązać z kimś, kto ma dziecko. Nie wiem, co sobie wyobrażałeś. Że mały dzieciak będzie siedział zamknięty w swoim pokoju i zajmie się sobą, a ty będziesz miał jego matkę na wyłączność?

JMoriartyy Odpowiedz

Chyba nie każda samotna matka jest takim pasożytem jak ta, którą opisałeś.

Hvafaen Odpowiedz

Masz rację, ale sam jesteś sobie winny, bo biorąc samotną matke od razu wie się co cię czeka (przynajmniej połowniczo). Jej postawa też była karygodna. Ale wiele rzeczy (bo nie wszystko), które powiedziałeś o jej dziecku wskazują, że jesteś większym gówniarzem niż 4 latka.

Pewnie, bo mam ją pogłaskać po główce o pochwalić i powiedzieć: masz utop mi jeszcze jeden telefon, a ja nie będę zły. Dziecko z ADHD, nie potrafiące skupić uwagi na jednej rzeczy. Wybuchowe i roszczeniowe. Wszystko wymuszało płaczem, krzykiem a na końcu niszczeniem przedmiotów. Co robiła matka jak zauważyłem, że coś idzie w złym kierunku? Powiedziała, żebym się nie wtrącał do wychowania. Nie wiem jakie zło skłoniło mnie na ten związek.

Hvafaen

Nie nie nie, nie jakie zło mnie skłoniło, nie, że ona cię boednego uwiodła. CHCIAŁEŚ tego związku. ADHD nie istnieje. To pewnie było normalne, ruchliwe dziecko. Pretensje, że wziąłeś samotną matkę i wielkie zaskoczenie ona ma dziecko?! To dzieckiem trzeba się zajmować? To to dziecko ma tate, który chce je widywać? O nie nie. Ty chciałeś przecież, żeby ona to dziecko zamkneła w pokoju lub zwaliła na głowe dziadkom, to moglibyście ciągle uprawiać seks i pić. Czego ty się spodziewałeś przy małym dziecku??

ad13

Hva, skąd pomysł, że ADHD nie istnieje? Tak się składa, że pracowałam z różnymi zaburzonymi, czy "trudnymi" dziećmi i również takie wśród nich były. Są specjalne programy pracy, z przeznaczeniem właśnie do ich uczenia, czy wychowania. Nie twierdzę, że dziecko z wyznania akurat musi faktycznie ADHD mieć, bo tego nie wiemy, ale żeby pisać, że takie problemy nie występują?
Nie rozumiem Twojego najazdu na faceta - na początku o istnieniu dziecka nie wiedział, bo nie został o tym poinformowany. Później założył, że jest to "normalne" dziecko i prawidłowo wychowywane, a osoba, z którą się wiąże, nie jest nastawiona wyłącznie na czerpanie z tego związku korzyści finansowych. Czy coś jest w tym dziwnego? Nie, bo nikt nie zakłada z góry problemów, które wykraczają poza standard. Natomiast skoro im dalej w las, tym więcej drzew, miarka ma prawo w końcu się przebrać, a to może wywołać napływ niezbyt pozytywnych emocji, jak właśnie w tym przypadku było.

bazienka

przeciez ona mu nie powiedziala, ze jest matka na poczatku, wiec nie wiedzial, na co sie pisze...
a potem juz sie zaangazowal, wiec decyzyjnosc byla inna

bazienka

nie no smiechlam z tym nieistniejacym adhd, dzis Prezydentka internetu miala taki post... pograzasz sie w swojej ignorancji coraz bardziej

ad13

Hvafaen 2 dni temu
"To pewnie było normalne, ruchliwe dziecko."

Jeszcze na to odpiszę. Nadruchliwość wcale nie jest największym problemem u tych dzieci, jest ona raczej objawem, który jako pierwszy może rzucić się w oczy. Ale zasadnicza kwestia to deficyt koncentracji uwagi i niemożność skupienia się na jednej czynności, przez czas przyjęty dla danej grupy wiekowej jako standardowy. Stąd też dzieci te wymagają rozbicia każdego (dla innych prostego) zadania na części (ilość kroków i czas zależnie od stopnia nasilenia problemu), odpowiedniej ilości przerw pomiędzy etapami jego wykonania oraz zdecydowanie większej liczby wzmocnień pozytywnych.

Mrowkojad

Tak, bo biorąc ją za dziewczynę odrazu dostał instrukcję, jak będzie wyglądać jego życie. Gdybyśmy my, ludzie, potrafili tak doskonale przewidywać konsekwencje swoich czynów, nikt nie popełniałby błędów. Może i nawet zdawał sobie z tego sprawę ale po prostu go to przerosło i tyle. Myślę, że to jak najbardziej ludzkie.

bazienka

mrowkojad, ja na przyklad nie ogarniam wywalania chlopa na kanape, bo sie dziecko wpakowalo do lozka

jankostanko33

@bazienka Tutaj jest trochę co innego. Matka i córka były we dwie, a chłop pojawił się później. Małe dzieci lubią spac z rodzicami, bo to im daje poczucie bezpieczeństwa. Nam ciągle się któreś dziecko ryje do łóżka, bo miało zły sen, albo się przestraszyło liścia za oknem. (Dlatego kupiliśmy wielkie łożko) W każdym razie chodzi mi o to, że jak były same i spały razem, to córce może być trudno się pogodzić z faktem, że nie może już spac z mamą, bo nagle pojawił się jakiś obcy pan. Może się poczuć odtrącona.

Hypnosis

Adhd istnieje tak jak istnieją inne choroby ale faktycznie zdarza się, że rodzic zamiast wychować dziecko to wymyśla choroby by mieć spokój i dalej olewać dziecko. Znałam też jedną taką co związała się z facetem i ciągle wypominała że nie jest ojcem ( o czym zapominała gdy wszystko im kupował).

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Mateo007 Odpowiedz

I bardzo dobrze zrobiłeś

LubieSeksChyba

Dokładnie, tym bardziej, ze laska od początku go okłamywała.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Autorze dobrze zrobiłeś, że ją pognałeś. To była roszczeniowa osoba, która traktowała Cię jak jelenia. A takie zatajanie spraw boli najbardziej. Mi facet po kilku miesiącach związku powiedział, że chce realizować swoje hobby z byłą. Nie chce tu wchodzić w szczegóły, ale bardzo mnie to wybiło z równowagi, zwłaszcza, że zdążyłam się już do niego przyzwyczaić. No, ale w życiu czasem jest jak w depilacji woskiem. Lepiej szybko zerwać plaster, poboli przez chwile, a potem jest długo spokój.

HerbataZCynamonem

Zaskakująco trafne porównanie :)

CzarnyOpal Odpowiedz

Stary ciesz się! Miałeś ogromne szczęście że ona nie była bezdzietna. Możliwe że zorientowalbyś się jakie z tej dziewczyny ziółko dopiero jakby tobie urodziła takiego bachorka. A wtedy tak łatwo byś się jej nie pozbył. Po prostu trafiłeś na laske- pasożyta, a to, że dzieciata, to tylko przypadek, który co prawda spiętrzył problemy, ale też paradoksalnie pomógł ci zauważyć, z kim masz do czynienia.

Zobacz więcej komentarzy (30)
Dodaj anonimowe wyznanie