#hrKGf

Nie mogę przestać jeść.
Nie chodzi tu o uzależnienie od jedzenia, a o to, co wyprawia mój mózg jeśli przez dłuższy czas nic nie zjem.

Wystarczy, że dopadnie mnie silny głód, bo w zabieganiu nie miałam czasu zjeść cały dzień i zaczyna się - przestaję jeść. Mimo, że mój żołądek błaga o jedzenie, odpala mi się "myślenie anorektyczki" i nie jestem w stanie nic zjeść. Czasami trwa to krótko i wracam do normalnego jedzenia, ale zdarzyło się, że przez wiele dni potrafiłam nic nie jeść, albo max jeden posiłek dziennie. Jeśli trwa to długo, nawet jeśli postanawiam wbrew sobie coś zjeść, to boję się kupić cokolwiek w sklepie, bo się roztyję. Myślę, że ma to związek z tym, że od dziecka przez lata się głodziłam i głód jest dla mnie przyjemny, bo "jak nie jesz to chudniesz".

Teraz jem zdrowo, staram się regularnie, ale te głodówki i tak do mnie wracają. Strasznie to upierdliwe.
milA00 Odpowiedz

Ja mam znowu tak, że jestem uzależniona od jedzenia. Szczególnie słodyczy. Bez przerwy tylko myślę co by tu zjeść i ciągle mi mało. Po każdym posiłku jem słodycze i podjadam między posiłkami. Czasami myślę, że mam jakiegoś tasiemca bo na to ile jem powinnam być gruba, a nie jestem. Walczę sama ze soba, codzienne powtarzam, że już nie będę jadła tyle slodyczy bo to nie zdrowe a i tak jem.

Odpowiedzi (5)
Hustla Odpowiedz

Kurczę mam podobnie.
Tylko ja wiem, że muszę jeść i tego potrzebuje, odczuwam głód. Tylko nie potrafię zmusić się do zjedzenia. Czasem przez kilka dni jem po cukierku, żeby zagluszyc ssanie w żołądku. Ale są dni kiedy jakoś się przełamuje i jem normalnie.
Mam 160cm moja waga to od 35 do 45 kg.
Chcę przytyć, bo widzę że jestem za chuda i nie cierpię tego. Tylko jak się zmusić do jedzenia? Albo zmusić do tego mózg. Nie wiem co robić, to żadna anoreksja, bulimia czy jakieś głodówki umyślne.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#lAOYN

We wczesnych latach 2000 gdy byłem jeszcze w podstawówce popularne były (nie wiedzieć czemu) dziwne ludki o wdzięcznej nazwie 'śmierdziele'. Każdy z nich wydzielał określony zapach - a raczej smród. Można było kupić śmierdziela np. o zapachu psiej kupy, wymiocin, zepsutych jaj itd.

Pewnego dnia poszliśmy z klasą na wycieczkę do muzeum. Dzień wcześniej, po miesiącach błagania, mama kupiła mi ową zabawkę o zapachu zjełczałego masła. Śmierdziel zrobił taką furorę, że dzieciaki zamiast skupiać się na lekcji muzealnej, podniecały się pachnącym ludkiem. W pewnym momencie baba od matmy się wkurzyła, zabrała śmierdziela (nie do końca wiedząc czym jest), schowała między okładkę dziennika i wsadziła do swojej torby. Mało się nie posikaliśmy ze śmiechu.

Następnego dnia nauczycielka miała nową torebkę, a dziennik je*ał jeszcze przez miesiąc.
Gro9 Odpowiedz

Ciekawa historia. Głupia, ale niecodzienna.

Odpowiedzi (3)
Tulipan95 Odpowiedz

"Śmierdziele, śmierdziele, smrodu mamy tutaj wiele!" Kto pamięta refren? :D

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#vEEju

Żadnego wstępu nie będzie. Po prostu kręcą mnie kobiety na wózkach.

Nie wiem skąd to się wzięło, ale nie mogę przejść spokojnie obok niepełnosprawnej dziewczyny. Zwłaszcza widok ładnych zadbanych stóp w odkrytych butach, spoczywających bezwładnie na podnóżkach wózka lub wychudzonych przez paraliż nóg obleczonych w delikatną mgiełkę rajstop, działa na mnie niezwykle magnetyzująco.

Oczywiście nikomu się do tego nie przyznałem, boję się reakcji otoczenia. A już na pewno nie powiedział bym tego żadnej niepełnosprawnej dziewczynie Staram się żyć normalnie, ale moja fascynacja mi nie pozwala...
Szturchnijbutem Odpowiedz

Mam rozwiązanie. Poszukaj dziewczyny na wózku i zaznacz, że masz fetysz stóp. Może nie na pierwszym spotkaniu, ale gdzieś tam na początku wybadaj czy dziewczyna będzie się z tym czuła fajnie. Nikomu nie musisz mówić, że pociąga Cię niepełnosprawność. Fetysz stop jest powszechny. Proste! Chowają swoje fantazje do końca życia będziesz się z nimi męczył. Czemu ich nie zrealizować jak nikogo nie krzywdzą? Do roboty.

Makigigi Odpowiedz

Znajdź sobie taką i weź za żonę

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#dL6v0

Czy to było molestowanie? Zaczęło się kiedy miałam 10-11 lat? Jechaliśmy z rodzicami na wczasy i miałam oddzielny pokój z bratem (starszy o 3 lata), obudziłam się, kiedy dotykał moją klatkę piersiową (ciężko nazwać to biustem, może jakieś drobne zaokrąglenia już były). Nie wiem czemu wtedy nic nie powiedziałam, po prostu odwróciłam się plecami, kilka razy scenariusz się powtórzył, a ja udawałam że śpię i czekałam na koniec nocy.


Od tamtej pory przychodził do mojego pokoju w nocy, często budziłam się kiedy mnie dotykał, z czasem coraz śmielej, w coraz bardziej intymnych miejscach, tłumaczył się że szuka kota... (kotka zawsze ze mną spała). Mówiłam rodzicom, że mnie budzi, bo szuka kota, ale nie mówiłam, że mnie dotyka. Sama nie wiedziałam, byłam wyrywana ze snu, może faktycznie mi się wydawało, może przesadzam, może wymyślam, może jego intencje faktycznie były niewinne... Przecież nie zrobił nic złego... Tylko kilka razy przyłapałam go na podglądaniu pod prysznicem, zaczęłam zamykać drzwi od łazienki, jakoś i to nauczył się otwierać, czasami wydawało mi się, że widzę uchylone drzwi, jego głowę. Myślałam że przesadzam, że sobie wmawiam. Aż przyłapałam go na robieniu zdjęć, w końcu miałam dowód, że to nie siedzi tylko w mojej głowie. Byliśmy już dorośli, a dopiero wtedy zrobiłam mu awanturę, w końcu miałam dowód rzeczowy.

Mama stwierdziła, że kłamię, że na pewno coś przekręciłam, że to niemożliwe. Wtedy się wyprowadziłam, nie mogłam już żyć w tym domu.

Kontakt mamy normalny, częsty, jakiejś większej traumy nie mam, nie mam też problemu być nago przed bliskimi mi osobami (mąż, czy ze znajomymi w saunie). A jednak cały czas muszę pracować nad sobą, czasami jest tak cholernie ciężko... I to pytanie, które towarzyszy mi tyle lat: czy ja przesadzam? Czy to było normalne? Czy to było molestowanie czy nie?
MissBennet Odpowiedz

Jeżeli czułaś sie niekomfortowo, sygnalizowałaś to, a mimo to działo sie to dalej, to tak, byłaś molestowana.

Odpowiedzi (4)
NaN Odpowiedz

Zdecydowanie nienormalne

Zobacz więcej komentarzy (11)

#nFv96

Historia działa się jakieś 5 lat temu.

Moja droga do pracy wiodła wzdłuż obwodnicy, po takiej polnej dróżce. Gdzieś tak w połowie drogi była mała kładka, żeby przejść przez rzeczkę, później był wielki kurzeń/kawał starego drzewa, za którym bez problemu mógł schować się dorosły człowiek.

Tyle opisu, teraz akcja.
Wracam kiedyś z pracy. Minęłam kładkę i zbliżam się do pnia.
Gdy jestem jakiś metr przed drzewem, wychodzi zza niego jakiś facet - widać, że młody chłopak. Wysoki, szczupły, taki raczej chuderlawy się wydawał i w płaszczu sięgającym mu gdzieś do kolan. (Była wtedy chyba wiosna, więc ciepło i taki płaszcz nie do końca pasował).
Patrzę na niego - ma rozpięty płaszcz i brak spodni. W ręku trzyma swojego ptaszka i się nim zabawia.
Ja już nogi jak z waty, gorąco się robi, ale twardo idę dalej.
- Chodź, weź potrzymaj mi go. - mówi do mnie.
Nogi się pode mną zatrzęsły, ale idę dalej, ignoruje gościa, nie odzywam się, nie patrzę na niego.
- To chociaż popatrz na niego. - wola jeszcze do mnie, kiedy go mijam.
Jak mówi, Trzyma się na dystans.
W głowie szumi, czuję, że twarz mi płonie, kolana prawie szurają po ziemi, ale ruszam szybciej, żeby być jak najszybciej w domu.
Nie szedł za mną, nie wolał więcej. Ja też się nie oglądałam.
Dopiero jak wróciłam do domu, to ochłonęłam trochę.
Nikomu nic nie powiedziałam. I tak by go pewnie nie znaleźli.
Kiedyś miałam podobną historię i więcej czasu zajęła mi rozmowa z policją jak trwała sama akcja.
nevada36 Odpowiedz

Moja mama kiedyś napotkała ekshibicjonistę w parku. Wyśmiała go.

Odpowiedzi (4)
Hustla Odpowiedz

Jak na zboczeńca to nawet kulturalny, miałaś sporo szczęścia

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#Dq8LF

Wczoraj wieczorem przed moim domem jakiś debil rozbijał się samochodem. Wjeżdżał na trawnik, driftował z piskiem opon, a na koniec zniszczył żywopłot sąsiada i zarysował stojące na poboczu auto. Z wozu wydobywała się głośna muzyka i wrzaski pasażerów, więc wywnioskowałem, że pewnie i kierowca musi być solidnie pijany, a to lada moment mogło przecież skończyć się jakąś tragedią. Zadzwoniłem na policję i zgłosiłem sprawę. Stróże prawa jednak nie przyjechali, a parę minut później samochód z imprezowym towarzystwem zniknął z naszego osiedla.

Godzinę potem moja żona wysłała mnie z misją zrobienia zakupów w pobliskim sklepie nocnym. Kiedy tam jechałem zatrzymał mnie patrol policji i wlepił mandat za… przekroczenie prędkości o 10 km/h na praktycznie pustej, trójpasmowej drodze.
janzkolna29 Odpowiedz

Bo policja jest wszędzie, tylko nie tam gdzie ich potrzeba.

Odpowiedzi (1)
bazienka Odpowiedz

latwiej wlepic praworzadnemu, kulturalnemu obywatelowi niz szarpac sie i klocic z banda degeneruchow

Zobacz więcej komentarzy (9)

#ovUWv

Na moim ślubie kościelnym miałam poleconego grajka z pobliskiego miasta. Polecił go sam organista kościelny z naszej parafii (koledzy), który nie mógł tego dnia zagrać na naszej uroczystości. Grajek ustawił się w dyskretnym miejscu, gdzie widziałam tylko go ja, partner, ksiądz i ministrant. Widać było, że jest przeziębiony.

W czasie uroczystości ja zauważyłam jak nie raz, gdy zaczynał grać melodie, nagle odcharkiwał i spluwał na posadzkę kościelną pod ołtarzykiem (chyba próbował zagłuszyć dźwięk, co mu nie wyszło)... albo wydmuchiwał nos jakby grał na trąbce (to akurat wszyscy słyszeli).

Szkoda gościa, ale na ślubach znajomych grajkowie zadbali o atmosferę uroczystości, aż łezka kręcił się w oku, tak pięknie grali... A ja zapamiętam dźwięk wydmuchiwanego nosa oraz odcharkiwania glutów i wypluwania ich na posadzkę kościelną kilkanaście razy.
Tak...
Lavandavandy Odpowiedz

Znam wiele kościołów, o różnym układzie miejsc strategicznych. I nie umiem sobie wyobrazić tego dyskretnego miejsca, widocznego tylko dla młodych, księdza i ministranta, chyba, że leżał skulony między miejscami dla pary młodej a ołtarzem... Nie zasnę.

Odpowiedzi (4)
SkracamWyznania Odpowiedz

Przejmuję się zupełnie nieistotnym wydarzeniem z mojego ślubu.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#f5xtd

Poznałem parę lat temu moją byłą już narzeczoną. W styczniu tego roku przez przypadek się spotkaliśmy i tak od słowa do słowa zaczęliśmy być razem.
Kobieta na dnie, po nieudanym związku, w depresji, bez mieszkania, bez pracy i przez to wszystko bez ukochanego syna, który był w rodzinie zastępczej. Tak ją wykończył ten związek. Idealnie wpasowaliśmy się w siebie, pomagałem jej ogarnąć mieszkanie, pracę aż w końcu naprawdę zakochaliśmy się w sobie na zabój. Może troszkę głupio postąpiłem, ale w kwietniu zaproponowałem jej wspólne mieszkanie.
(Abyście nie pomyśleli, że seks mi zasłonił oczy, pierwsze nasze zbliżenie było koło marca, choć bardzo nalegała wcześniej, to byłem skrupulatny).

Na początku bajka, no widziałem kobietę, z którą mógłbym spędzić resztę życia, widziałem jak promienieje z każdym dniem coraz bardziej, ja widząc to powoli łapałem się na smycz i tutaj był największy błąd.

"Koledzy twoi nie chcą dla nas dobrze, a ty dalej z nimi latasz", "Pewnie już mnie zdradzasz", "Wiesz, nie wiem czy to ma jakiś sens", "Usuwałam wiadomości z byłym abyś się nie denerwował", "Wiesz, spotkałam się z nim jeden raz, nic nie było", "Ja to nigdy bym cię nie zdradziła jak ty mnie" i wiele wiele więcej.

Podczas kłótni często podnosiła rękę na mnie, później rzucała przedmiotami, parę razy dostałem taboretem w głowę, aż w końcu wbiła mi nożyczki w rękę. Częste interwencję policji, bo jak ja zacząłem się bronić to od razu dzwoniła na policję, jej nic ja cały zakrwawiony, ale moja wina...


Głupi jestem, albo byłem zaślepiony, ale zostawałem przy niej cały czas. Wiecie, dobra aktorka tak mnie zmanipulowała, że zacząłem wierzyć, że agresorem jestem ja, to ja musiałem przepraszać i płaszczyć się przed nią. Pewnego razu powiedziałem stop, zero alkoholu, zero zabaw nic. Albo my albo wolisz melanż. Wybrała mnie, na miesiąc... Zwolniła się z pracy, ja musiałem wszystko utrzymywać, znowu jakieś kłótnie, to ucieknie do koleżanek na bibę, pisanie z innymi typami, spotkanie się z nimi, a mi zaciskanie smyczy coraz bardziej.

Wszyscy mi mówili abym odszedł już dawno, bo nie ma to sensu, odkryli sami, że była prostytutką, ale nikt nie chciał mi tego powiedzieć, bo znają mój charakter.
Teraz już po ptokach, bo w niedzielę było "kocham cię", a w poniedziałek jak wróciłem, to byli jacyś dwaj pajace, w mieszkaniu waliło żulem, a ja rzuciłem jej kluczami i wyszedłem z domu.
Okazało się, że wzięła sobie na następnego jakiegoś patola, już od tygodnia słyszę tylko że mnie zniszczy, bo chcę zabrać jej wszystko co jest moje. A jak to zrobię, to zostanie z niczym. Może i teraz będę chu*em, ale skoro ja zostałem potraktowany jak ku*wa, to nie okaże jej ani grama litości.
Wiem, że jak im nie wyjdzie będzie starała się do mnie pisać i dzwonić, a jeśli nie, to wróci do bycia ku*wą, bo nie będzie stać jej na utrzymanie domu.
MarMarSze Odpowiedz

Jeżeli od razu nie wziąłeś tego co twoje to sądzę, że teraz lub za niedługo będziesz mógł szukać tego w lomardzie.

EeeMacarena Odpowiedz

Może mam zaćmienie mózgu, ale... poznałeś swoją byłą narzeczoną parę lat temu w styczniu tego roku? 🤯

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#tJd4D

Zacznę od tego że jestem kobietą i mam faceta, z którym jestem już szmat czasu. Nieskromnie, ale oboje możemy podziękować loterii genetycznej za wygląd, On przystojny, bardzo męski, coś w stylu Jason'a Statham'a, tylko że z pełną czupryną. Przywykłam już do tego, że na co dzień faceci taksują mnie wzrokiem, mimo wszystko nie mogę się przyzwyczaić, że oglądają się za nim kobiety, od dojrzałych po nastolatki. Praktycznie na każdym kroku łapię je na tym jak na niego zerkają.

Pomyślicie, że to kolejne wyznanie o zazdrości. Otóż nie. Co w tym Anonimowego?

Mianowicie, kiedy widzę ładną dziewczynę oglądającą się za nim, to oczami wyobraźni widzę jak uprawiają seks. Nie delikatnie, tylko na ostro. A co najlepsze ja jestem przy tym, patrzę jak bierze jego przyrodzenie w usta, jak On bierze ją wypiętą. Czasami odgrywam w głowie sceny niczym z gwałtu np. oboje ją do tego stosunku zmuszamy, ja pomagam mu ją trzymać, ona próbuje się bronić itp. Niesamowicie mnie to podnieca, dosłownie jestem wtedy cała mokra.

Z racji, że nie lubicie wyznań nie dokończonych, to nie, nie czuję się z tym źle, nie mam żadnego podświadomego kaca moralnego, ze swoim facetem o tym nie rozmawiałam. Lubię świadomość, że te wyobrażania są tylko "moje", to że są dla mnie intymne sprawia, że działają na mnie jeszcze mocniej. Mimo wszystko wiem, że to nie jest normalne.
WillaWianki Odpowiedz

Daj spokój, to JEST normalne. Myślę że większość ludzi ma fantazje, które są sexy i podniecające tylko dlatego, że są fantazjami właśnie, a ich realizacja wydałaby się obrzydliwa albo przerażająca.

Odpowiedzi (2)
Ookami Odpowiedz

Te apostrofy mnie bolą.

Zobacz więcej komentarzy (16)

#TtE72

Krótki opis mojej sytuacji: Jest niedziela wieczór, właśnie się przeprowadziłem do wynajmowanego pokoju w mieście, w którym studiuję. Oprócz mnie w mieszkaniu pokój wynajmują jeszcze 2 osoby, a łazienka jest jedna.

Wróciłem wieczorem do mieszkania, idę do pokoju i nagle tramwaj przejeżdża mi przez jelita i myślę sobie „zapalę jeszcze papierosa, aby „dwójeczka” poszła szybciej”. Zapaliłem, a w jelitach już jeździło pendolino, krótko mówiąc miałem około 27 sekund, żeby zdążyć zasiąść na tronie. Wychodzę z pokoju, szybkim krokiem zmierzam do łazienki i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, ktoś akurat bierze prysznic. Wracam do pokoju i walczę sam ze sobą, aby wytrzymać... Nie wytrzymałem i poszedłem się wysrać na balkon.

Jest to najbardziej kompromitująca sytuacja mojego życia, tym bardziej że sytuacja była na tyle głośna, że właścicielka mieszkająca piętro niżej przyszła się zorientować co się stało :/
Niezywa Odpowiedz

Przyszła zorientować się co się stało? Ona już wiedziała, ale chciała popatrzeć.

egzemita Odpowiedz

Ale zrobiłes to do jakiegoś naczynia czy bezposrednio na balkon?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie