#Z2ARY

Nasz syn od kilku dni choruje, żona wzięła wolne i się nim zajmuje. Zaproponowałem, żeby trochę odsapnęła i umówiła się na wieczór z przyjaciółką. Zapewniłem, że dam sobie radę z nakarmieniem, wykąpaniem i podaniem leków. Trochę się obawiała, ale jednak wyszła.

Po powrocie podziękowała mi i ostro "wynagrodziła" moje poświęcenie ;)

W życiu jej się nie przyznam, że te krople, które (jak się okazało) miałem dać do nosa, podałem małemu doustnie.
Wiaderny Odpowiedz

Bo widzisz najpierw sie czyta te literki na takiej dziwnej karteczce dołączonej do opakowania leku

Odpowiedzi (3)
Suneku Odpowiedz

Podziękowała ci i wynagrodziła za zajęcie się swoim dzieckiem? To raczej powinno być żadne poświęcenie z twojej strony. Zrobiłeś dziecko to się nim zajmuj.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#szDru

Jestem w 35 tygodniu ciąży i odliczam, aż będę mogła powitać swojego Bąbla na świecie. Tak się składa, że moja bliska znajoma również, jednak ona jest w troszkę wcześniejszej ciąży. Twierdzę, że małemu człowiekowi wcale do szczęścia potrzeby nie jest ani super drogi wózek, czy śpiochy, z których zaraz wyrośnie.

Owszem kompletując wyprawkę zadbałam o to, aby maleństwo miało fajne jakościowo rzeczy, ale nie popadałam w żaden zakupowy szał. Rzecz, która mnie przeraziła miała miejsce na tzn. „Baby Shower” mojej znajomej, która to zaczęła mi ubliżać, bo postawiłam na prezent praktyczny, a przecież jej malutka księżniczka MUSI mieć od małego biżuterię, wygodny wózek za 10 tysięcy i koniecznie śliniak od Gucciego. Otóż dla przyszłej córeczki mojej przyjaciółki kupiłam otulacz i zestaw kart kontrastowych dla niemowląt.

Wiadomo - kobieta w ciąży, hormony buzują, ale czy nie jest przesadą branie pożyczki na wózek czy inne gadżety? Zastanawiam się, dokąd ten świat zmierza, bo jako jedyna byłam off The top i nie znałam nowych trendów z instagrama. Czy na prawdę trzeba udawać i być tak sztucznym? A przecież jeszcze niedawno tak wspaniałe się z nią dogadywałam...
grzejniczek Odpowiedz

Bezsesu kupować dziecky ciuszki za niewiadomo jakie pieniądze bo i tak wyrośnie z nich w 5 minut.

Odpowiedzi (2)
tramwajowe Odpowiedz

W moim przypadku podejście do dzieci zweryfikowało kilka przyjaźni. Ale też pojawiły się nowe znajomości z ludźmi z podobnym światopoglądem.

Zobacz więcej komentarzy (12)

#yL0NA

Parę dni temu miałam urodziny, a moja siostra nie złożyła mi życzeń. Powiedziałam jej później, że to nieładnie z jej strony, na co ona odpowiedziała mi, że nie musi o wszystkim zawsze pamiętać i żebym zeszła na ziemię, bo nie jestem pępkiem świata, żeby wszystko musiało kręcić się wokół mnie.
Jesteśmy bliźniaczkami, ja jej złożyłam życzenia.
Anonwho Odpowiedz

Może po prostu zapomniała, że jesteście bliźniaczkami.

whiteshadow Odpowiedz

Ja mam brata bliźniaka. Od lat nie składamy sobie życzeń ani urodzinowych, ani świątecznych. Raczej tego nie przeżywamy. W każdym razie ja już mam to głęboko w poważaniu 😊

Zobacz więcej komentarzy (8)

#RIMUm

Ostatnio na siłowni zobaczyłem, że jakaś dziewczyna źle używa jednego z przyrządów, więc podszedłem do niej, żeby pokazać jej, jak to robić, bo mogła poważnie uszkodzić sobie plecy, przez to co robiła. Opierniczyła mnie z góry do dołu, że jestem oblechem, który chce jej pokazać, że jest od niej ważniejszy i przez to pokazać się jej jako jakiś heros i ją przelecieć na poczekaniu w szatni i że to najobleśniejszy sposób podrywu, jaki mogłem sobie tylko wymyślić itd.
Nawet nie wiem, czy to brać do siebie, bo jestem gejem.
Haga Odpowiedz

Wystarczyło odpowiedzieć „nie pochlebiaj sobie” :)

Odpowiedzi (1)
MrsDillinger Odpowiedz

Widać, że laska ma jakieś wygórowane mniemanie o sobie, nie mówiąc o tym, że wybujałą wyobraźnię... Jej zdrowie jej sprawa. Nie przejmuj się idiotkami ☺

Zobacz więcej komentarzy (12)

#8RJCX

Jestem kelnerem w pewnej restauracji, która cieszy się w moim mieście dobrą opinią. Dodam, że jestem opanowanym człowiekiem i ciężko mnie zdenerwować. Tyle słowem wstępu.

Wiem, że jest tu wiele osób, które mają dzieci, więc może wpłynie to jakoś na dorosłych. Nic mnie tak w mojej pracy nie denerwuje, jak dzieci wieku około 5 lat.
Kiedy jest pełna restauracja i dzieci biegają po sali, nie ułatwia nam to pracy. Proste przykłady.

Lecę z tacą pełną naprawdę gorącego jedzenia, a dziecko siedzi na samym środku schodów i się nie przesunie, tylko stanie przede mną i patrzy na mnie jak cielę na malowane wrota. Słowa "przepraszam" niestety nic nie dają i na wąskich schodach muszę tańczyć z tacą. A rodzice w najlepsze siedzą i mają to wszystko gdzieś, bo co takie dziecko może zrobić.

Drugi przykład.
Zawsze dajemy dzieciom balony. Taki miły gest. Potem przychodzą i co chwila
"ploseee pana, mosna jesce balona?" i marudzi.
Nie interesuje go, że właśnie nabijasz zamówienie na stolik, gdzie siedzi 10 osób, a reszta dzieci w dodatku biega i piszczy wniebogłosy. Co na to rodzice?
"Przepraszam, można jeszcze jednego balonika?".

Wszystko spoko, gdyby nie fakt, że jak jedno dostanie, to zaraz wszystkie chcą, a kiedy zajmę się tymi balonami, to goście narzekają, że kelner zajmuje się głupotami, a oni czekają na jedzenie. W innym przypadku idzie się pomylić przy nabijaniu zamówienia i już gotowa awantura, że ktoś chciał frytki zamiast dufinek i kolejne zamieszanie.


Przykładów można wypisać jeszcze więcej.
Jeśli wyznanie zdobędzie jakiś odzew, mogę się podzielić innymi ciekawymi doświadczeniami z dziećmi w mojej pracy, jak i innymi ;)
TrzeciorzednyMachacz Odpowiedz

mów, że drugi balonik jest płatny :>

Odpowiedzi (4)
WodaGazowana Odpowiedz

Co do pierwszego to mam dla Ciebie tip: wiesz, ze możesz do takiego dziecka powiedzieć więcej niż "przepraszam"?
Ja w takiej sytuacji mowię mu, ze musi usiąść przy stole ze wszystkimi bo jeśli oni wyjdą, to on będzie musiał płacić rachunek.
Tylko wiesz, załap ten flow z młodym, nie opierniczaj go za siedzenie na schodach bo to nic dobrego nie daje.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#jSDCE

Oto jak książka może być naprawdę dobrą bronią :)

1 klasa technikum. Czysta karta, nowi ludzie... Nowy koszmar. Nic się nie zmieniło i tamtego roku. Oczywiście księżniczki klasowe wybrały mnie na kozła ofiarnego. Zaczęło się, że śmiały się z tego, że czytam książki dla dzieci. Wtedy akurat czytałam Pratchetta, który niestety już nic nigdy nie napisze. Wkurzało mnie to. Nie każde fantasy jest dla dzieci. Jednak sytuacja, o której chcę opowiedzieć zaczęła się pewnego dnia w marcu.

Przyszłam na spokojnie do szkoły. Jak zawsze książka w ręku. Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela. Istotne jest to, że ma to bardzo twardą okładkę. No i zaczęło się na przerwie obiadowej. Jedna z księżniczek postanowiła mnie podenerwować. Wyrwała mi książkę, gdy akurat czytałam. Wkurzona staram się ją odzyskać, ale wyglądam jak pies skaczący do kawałka mięsa, które właściciel wysoko trzyma. Coraz bardziej się we mnie gotowało, a ona i jej psiapsióły się śmiały. W końcu oddały, ale z taką pogardą i śmiechem na ustach. Nie wytrzymałam. Kiedy tylko odzyskałam książkę, a ona odchodziła, podbiegłam i bum! w głowę. Chyba zabolało, bo złapała się za głowę. Odwraca się i znów obrywa. Ludzie mnie odciągnęli. Tamta nos we krwi i ryk na pół korytarza. Bała się widoku krwi. Książka nie ucierpiała ani trochę.

Efekt końcowy był taki, że musiałam ją przepraszać, bo oczywiście za mną nikt się nie wstawił i wyszło na to, że to ja dręczyłam ją. Obniżone zachowanie, rodzice w szkole i ojciec, który wrzeszczał na dyrektorkę, że skoro przywaliłam jej kilka razy, to się należało.
Na koniec pierwszego roku miałam zachowanie poprawne, a księżniczka trzymała się już z dala ode mnie. I to wszystko dzięki temu, że kocham czytać :D
panama Odpowiedz

Plus za zachowanie ojca.

Odpowiedzi (2)
Gwenon Odpowiedz

Szkoła średnia, a poziom mentalny podstawówki. Oczywiście mowa o twoich ociężałych umysłowo znajomych. A gustu książkowego gratuluję!

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#eXMOp

Kiedy chodziłem do gimnazjum, miałem genialnego wychowawcę. On był dla nas tym gościem do zadań specjalnych. Przejmował się naszymi problemami zdecydowanie bardziej niż rodzice. Na wszystko znajdował banalne rozwiązania, był takim wulkanem energii, który zarażał każdego w jego otoczeniu. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że to jest właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Na koniec roku cała klasa płakała, łącznie z naszym wychowawcą. Dostał od nas oczywiście prezent, w którym znajdowała się między innymi koszulka. Pobiegł na zaplecze sali i od razu ją założył. Obejrzał resztę prezentu i zaczął podchodzić do nas i dziękować każdemu osobno. Wszyscy usłyszeli coś innego, jakieś wspomnienie, śmieszne sytuacje :)
Po zjedzeniu pizzy ktoś powiedział, że bez jakiejś jego części w liceum będzie nie do zniesienia. Wychowawca po prostu wziął nożyczki, swoją koszulę, pociął ją i każdemu dał kawałek.

Wierzcie lub nie, ale nic mi tak nie pomagało na maturze, jak ten kawałek koszuli w kieszeni.
Julcia1 Odpowiedz

Taki wychowawca to skarb ♡

GallAnonimEmanuela Odpowiedz

Naprawdę urocze

Zobacz więcej komentarzy (11)

#dbYa9

Przyszłam dziś do pracy w nowej fryzurze. Obcięłam swoje sięgające do pasa włosy na boba. Moja szefowa skomplementowała mój nowy wygląd i spytała, skąd taka decyzja i do jakiego fryzjera poszłam. Odpowiedziałam, że naszła mnie ochota na zmianę i sama je ścięłam zwykłymi nożyczkami. Ona powiedziała, że jestem nienormalna, prawdopodobnie uznała, że przechodzę jakieś problemy emocjonalne i w jakimś przypływie negatywnych emocji ścięłam je, płacząc nad umywalką.

W rzeczywistości tak mało mi płacą, że kupno szamponów i odżywek było za dużym wydatkiem, a co dopiero wizyta u fryzjera, więc taniej było po prostu ściąć włosy.

PS Swoje pukle sprzedałam w necie ;)
Vitix Odpowiedz

Skoro skomplementowała to musiało być nieźle, jeszcze do tego zarobiłaś. Same plusy!

Odpowiedzi (2)
feainnewed Odpowiedz

Jestem ciekawa za ile idą dobrej jakości włosy, ktoś ma jakieś info? 😁

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie