#03CiA

Podobnie, jak wiele innych rodzin, również moją mocno dotknęła wojenna zawierucha. Części krewnych nie odnaleziono do dzisiaj, niektórzy osiedli na Bliskim Wschodzie... Ale również w Polsce miała miejsce niesamowita. Historię usłyszałam od babci, która ma niemal sto lat, więc coś mogło jej się pomieszać, ale szczerze wątpię w to, żeby była całkowicie zmyślona.

Rok 1945, pradziadkowie od strony mamy przenosili się na Ziemie Odzyskane. Podczas podróży trafili na pewną kobietę, która przedstawia się jako Kowalska. Nie podała prawdziwego, ponieważ - jak sama mówi - jest bliską krewną polskiego konspiratora na wysokim szczeblu, i gdyby została odnaleziona, to by skończyło się to jej śmiercią, pytanie, czy po długim przesłuchaniu, czy od razu. Nie wzbudziła zaufania dziadków - nie wiadomo, kim naprawdę jest, czy to nie jakaś prowokacja... Jednak pomogła im wiele razy podczas podróży, choćby zajmując się ich najmłodszym dzieckiem, które miało kilka miesięcy.

Stopniowo zaprzyjaźnili się, aż w końcu podjęli decyzję o przekazaniu jej tożsamości. Na krótko przed wyjazdem zmarła siostra dziadka, bodajże na zapalenie płuc. Pogrzeb się odbył, ale w całym zamieszaniu związanym z przenosinami nie oddano dokumentów zmarłej. W miarę podobna do "Kowalskiej", młodsza o 2-3 lata, nauczyła się historii rodziny i od tamtej pory nazywała się już inaczej. Temat siłą rzeczy stał się tabu, tak bardzo, że młodsze pokolenia, w tym ja, dowiedziały się o tym dopiero, gdy umarła.

Chcieliśmy czegoś dowiedzieć się więcej, ale z racji bardzo skąpych informacji niestety niczego nie znaleźliśmy. Zastanawiamy się, czy nie była tak naprawdę kimś innym, a historię wymyśliła, żeby się ukryć, a z tożsamością niezwykle jej się poszczęściło. Nawet jeśli, to wszyscy, który brali w tym udział z mojej rodziny albo umarli śmiercią naturalną, dożywając później starości, albo wciąż żyją.
Nvm Odpowiedz

Od razu przypomniała mi się sprawa Rity Gorgonowej i fakt, że nigdy jej w sumie nie odnaleziono mimo poszukiwań ze strony jej najmłodszej córki Ewy. Myślę, że było więcej takich jak ona, kobiet zwolnionych z więzień przez wojnę, które za wszelką cenę chciały zmienić tożsamość i odciąć się od swoich mniej lub bardziej mrocznych historii.
Myślę, że gdyby faktycznie była krewną konspiratora to w powojennej zawierusze wolałaby uciec do innego kraju.

Odpowiedzi (2)
Deaneris Odpowiedz

Nie do końca zrozumiały ten tekst

Zobacz więcej komentarzy (8)

#fpUTJ

Ostatnio musiałem zrobić badania wstępne do pracy. Cały dzień spędziłem w kolejkach do różnych specjalistów. Było około 40 osób w różnych kolejkach. Na końcu wszyscy musieli się ustawić w kolejce do ostatniego lekarza, który podbije papiery że dana osoba nadaje się do pracy.

W pewnym momencie jeden starszy gość wyjął 2 pojemniki na jedzenie. W jednym miał cienką kiełbasę, a w drugim surową cebulę. Jak gdyby nigdy nic zaczął jeść kiełbasę przegryzając ją cebulą. Oczywiście zapach rozniósł się po całym pomieszczeniu, w którym było już wtedy około 30 osób. Myślałem, że czegoś tak januszowego nigdy w życiu nie zobaczę. Ludzie zwracali mu uwagę, że to nie stołówka, ale nic sobie z tego nie robił. Rozumiem, że niektórym ciężko wytrzymać bez jedzenia kilka godzin, ale bez przesady...
XX2411 Odpowiedz

Głodny nie jesteś sobą...

Odpowiedzi (2)
Yavanna Odpowiedz

Moze mial cukrzyce? Niestety przy tej chorobie regulane godziny posilkow to podstawa.. Jednak mogl wybrac mniej aromatyczny posilek :p

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#l4y5D

Mój brat to skończony taboret i upośledzony emocjonalnie egoista.
Wysłał mi takiego mema z Homerem, który mówił o stanach lękowych, skrywaniu depresji i myślach samobójczych. Zapytałam, czy coś się stało. Przestał mi odpisywać, ja mu wysłałam już z milion wiadomości, dzwoniłam i pisałam SMS-y. Napisałam do jego drugiej połówki, czy ma go gdzieś obok i czy coś się stało, dostałam odpowiedź, że ona jest u rodziców, a mój brat na uczelni. Ze łzami w oczach zaczęłam szukać pociągu do miasta, w którym ten mieszka, planując ucieczkę z pracy.

Braciszek do mnie nagle oddzwonił, że przecież przesadzam, a to tylko taki śmieszny mem i oni na roku strasznie się z tego śmieją.

A teraz kontekst:
Mój brat jest po kilku próbach samobójczych. Ja nic nie wiedziałam, bo w tamtym okresie bardzo mnie od siebie odpychał, a dowiedziałam się, bo rodzice zmusili go, by wyznał mi prawdę, gdy go wysyłali z bezsilności w święta do psychiatryka, żebym chociaż wiedziała dlaczego.
Wszyscy byli wtedy z oczywistych względów zaaferowani bratem, ja jednak do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że robił to obok mnie, a ja nic nie zauważyłam i tak zwyczajnie "dałam mu spokój".
W tamtej chwili serce mi niemal stanęło, bałam się, że tym razem ktoś może nie zdążyć, że ja nie zdążę...
Siedziałam w pracy i zaczęłam płakać, nie mogąc się uspokoić, bo ta trauma do mnie w jednym momencie wróciła, a dla mojego tępego braciszka to był przecież tylko żart...
Skomentował, że to było przecież osiem lat temu, tylko że on do tej pory regularnie uczęszcza na terapię.
A jeśli kiedyś to nie będzie żart, a ja tego znów nie zauważę?
No skończony taboret.
Igraszka Odpowiedz

Masz rację.
A z drugiej strony, często najbliższych udaje się samobójcom oszukać. Zbyt często

Odpowiedzi (1)
Zimowomi Odpowiedz

Jestem po probie samobójczej i tez bawią mnie te memy. Gdyby ktoś się mnie pytał czy coś się stało po wysłaniu czegoś takiego czułabym się zażenowana.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#IGe4N

Jestem szalonym pisarzem, chociaż pisarz to za duże słowo - skrobię sobie nędzne opowiadania bardziej do szuflady niż dla obcych oczu. Szalonym, bo u mojego boku trwa piękna kobieta. Zgrabna, zadbana, która hipnotyzuje swoim spojrzeniem. Nie mogę także narzekać na pożycie. Stara się i widzę, że nigdy nie odkłada moich potrzeb na bok.

W czym tkwi szkopuł?



Nic nie jest w stanie tak mnie zaspokoić jak pisanie. Nie potrafię dojść tak jak podczas opisywania namiętnej sceny na papierze. Przez to coraz rzadziej mam ochotę na igraszki ze swoją partnerką. Wolę opisać jak X przeżywa romantyczne uniesienie z Y, jak dla obu stron to magiczne i to właśnie mnie najbardziej kręci. Wstyd się przyznać, przecież to nonsens. Nic nie da takiej przyjemności jak żywa kobieta - można by stwierdzić i mnie też to zastanawia. Nie potrafię zwalczyć swojego... fetyszu? Jakkolwiek to nazwać.



Boję się, że pewnego dnia moja ułomność się wyda, a zamykanie się w nierzeczywistym świecie mnie zgubi, moja Ukochana nie da rady z tym wygrać i po prostu odejdzie. Kocham ją całym sercem i najczęściej ona jest wzorem większości kobiet żyjących na stronach moich opowiadań, lecz nie sądzę, by kogokolwiek owy hołd pocieszył, gdy zamiast kochać się na żywo, wolę to opisać. Niesamowicie bolesne dla mnie jest przyznanie się do tego, że najbardziej idealną kochankę dla mnie noszę we własnej głowie, nazywając ją Wyobraźnią, czy Weną.
Musiałem gdzieś to z siebie wyrzucić.
Barometr Odpowiedz

A może jeszcze bardziej kręciłoby Cię, gdyby Twoja dziewczyna czytała na głos to co Ty napisałeś, a potem odgrywalibyście te sceny w łóżku? Taki rodzaj gry wstępnej. Nie dowiesz się póki nie spróbujesz, a kto wie, może to Was scali.

Odpowiedzi (4)
KrzykDnia Odpowiedz

Ja bym spróbowała w trakcie gry wstępnej pobawic się w narratora, moze to Ciebie nakręci. ;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#kqkSd

Od 7 lat jestem w stałej relacji z człowiekiem, który idzie ze mną przez życie. Mieszkamy razem, sypiamy, kochamy się ponad wszystko, jednak nie jesteśmy narzeczeństwem.
Zdarza mi się dostawać dowody zdrady ze strony tego mężczyzny, tak samo on otrzymuje dowody mojej zdrady. Mamy pojedynczych wspólnych znajomych, bo zazwyczaj moje koleżanki uważają go za ch*ja, a jego koledzy mnie - za dz*wkę.

Nie mamy ochoty każdemu z osobna tłumaczyć, że między nami nigdy do żadnej zdrady nie doszło.

Poznaliśmy się na imprezie pomaturalnej u wspólnej koleżanki. Od razu zaczęliśmy wymieniać wiadomości. Żadne z nas nie miało nikogo na stałe, oboje preferowaliśmy relacje "na jedną noc" (oczywiście bezpieczne i nie bez wcześniejszej dłuższej interakcji z drugą osobą - kilka tygodni znajomości wystarczy). Szybko się do siebie zbliżyliśmy, jednak nie ciągnęło nas do seksu ze sobą. Po trzech latach okazało się, że oboje jesteśmy w sobie zakochani - mimo setek kilometrów, które nas podzieliły i dalszego ciągnięcia znajomości na jedną noc.

Mieliśmy po 21 lat, gdy rzucił studia i przeprowadził się do miasta, w którym studiowałam ja. Zamieszkaliśmy razem, zapatrzeni w siebie i niesamowicie szczęśliwi. On dostał się na inny kierunek, który równie bardzo go zainteresował i pozwolił nam na wspólne życie.

Sęk w tym, że żadne z nas nie chce być w związku - a na pewno nie w takim, jaki sobie wyobraża większość ludzi. Kochamy się i jesteśmy sobie oddani, mamy dobry kontakt i życie łóżkowe na bardzo dobrym poziomie, jednak nie zrezygnowaliśmy z poprzedniego trybu życia. Lubimy wyjść razem na imprezę i wpaść do sąsiednich pokoi hotelowych - każde z kimś innym. Nie zdradzamy się - w związku nie jesteśmy. Zaakceptowaliśmy fakt, że inni ludzie podobają nam się przez chwilę, a my sobie - cały czas.
Każdej osobie, z którą zaczynamy "świrować", od razu mówimy, że mogą liczyć tylko i wyłącznie na przygodny seks. Rzadko śpimy z tą samą osobą dwa razy. Średnio co 3 miesiące "skaczemy w bok".

Umowa jest prosta - uczuciem darzymy tylko siebie nawzajem i nie zapraszamy kochanków do wspólnego mieszkania.

Rodzina dalej nie potrafi pogodzić się z tym, że za niego nie wyjdę, bo oboje nie widzimy sensu w nadawaniu relacjom tytułu. Moje koleżanki i jego koledzy nie umieją pojąć, jak można "być z kimś" i "zdradzać go na prawo i lewo".

Po studiach przeprowadziliśmy się do stolicy i od tamtej pory tryb naszego życia się nie zmienia.

Dlaczego mamy podporządkować się normom społecznym, skoro żadnemu z nas to nie pasuje i oboje byśmy się udusili w typowo definiowanym związku?

Może nie do końca anonimowe, aczkolwiek zaczynają mnie drażnić usilne próby upchnięcia mnie i mojego ukochanego w ramy czegoś, co definitywnie nas nie pomieści.
PrzezSamoH Odpowiedz

Po co rozmawiasz o tak intymnych sprawach z koleżankami, kolegami? To wasza sprawa, jak wygląda ta relacja. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie oceniał, namawiał do zmiany.

Odpowiedzi (4)
Sara1234567 Odpowiedz

Zacznijcie mówić, że jesteście swingersami. Zrobicie furorę.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (32)

#mRch0

Miałam wtedy 5 lat.
Któregoś dnia podeszłam do mojej mamy i powiedziałam, że bardzo się cieszę, bo śniło mi się, że będę mieć braciszka. Mama mnie wyśmiała.

Kilka dni po tym incydencie poszła do lekarza, gdzie okazało się, że jest w ciąży.
A po kilku miesiącach przyszedł na świat mój Kochany Braciszek 😊
Biedronkawkropki Odpowiedz

Mama może podsuwa ci kupony lotto do wypełnienia? 😂

IrisvonEverec Odpowiedz

Jaaaak uroczo! 😀 Ale na miejscu mamy bym się profilaktycznie pytała, co Ci się śniło. 😂

Zobacz więcej komentarzy (8)

#iMe7k

Jestem w szczęśliwym związku z facetem którego kocham. Mam też chorowitego psa. Ostatnio uświadomiłam sobie, że podnieca mnie mój weterynarz. Gość absolutnie nie w moim typie, ale opowiada w tak ciekawy sposób, że jaram się na każdej wizycie. Strasznie mi wstyd.
Mauvee Odpowiedz

Ważne, że pieskowi robi dobrze :)

LaVidaEsTanCruel Odpowiedz

To raczej naturalne. Jesteście w związku już jakiś czas, więc szukacie większej adrenaliny, czegoś nowego, odmiennego. Ale pamiętaj - nie myl zwyczajnej fascynacji z miłością, trzymaj się swojego faceta :)

Zobacz więcej komentarzy (7)

#XHaSz

To był 4 rok moich fantastycznych studiów, życie w akademiku, pełen luz.
Na naszym korytarzu mieszkał chłopak, który w rozmowie zawsze chciał udowodnić, że miejsce kobiety jest przy garach i kobieta ma być uległa wobec mężczyzny. Ot, taki nieszkodliwy chłopek. Podczas zakrapianej imprezy u niego w pokoju wypalił do mnie, że mój chłopak nie jest dla niego przeszkodą, bo gdyby tylko chciał, to by mnie zaliczył tu i teraz (sic!).
- Aha... - mówię. - To moje zdanie nie ma znaczenia?
- Najmniejszego - odpowiedział zadowolony z siebie.

Przeprosiłam go, mówiąc, że muszę skorzystać z toalety. Na jego nieszczęście miał pokój z łazienką. Z pełną satysfakcją nasikałam na jego szczoteczkę do zębów i przejechałam nią po "rowie", na koniec dokładnie przeczyściłam nią obrzeże muszli klozetowej. Taki mały sabotaż z mojej strony.

Niczego nie żałuję!
IrisvonEverec Odpowiedz

No, skoro dla niego nie liczy się Twoje zdanie, czy chcesz z nim współżyć, to Ciebie może nie interesować, że on ma ochotę czyścić zęby czystą szczoteczką. Jak dla mnie spoko.

PrzezSamoH Odpowiedz

Liczę, że po jakimś czasie mu powiedziałaś ;)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (22)

#FKtof

Raz do roku brzydzę się sama sobą.

Jak każda osoba, lubię sobie od czasu do czasu wejść na stronę typu tube... Normalna sprawa. Czasem trzeba sobie ulżyć.

Jednak od najmłodszych lat, od kiedy mam swobodny dostęp od internetu, raz na jakiś czas czuję pewną potrzebę. Wiem, uznacie mnie za osobę chorą, ohydną, obrzydliwą, sama o sobie tak myślę po "akcie".

Czasem czuję potrzebę obejrzenia filmu, na którym kobieta odbywa stosunek ze zwierzęciem. Przez chwilę czuję ekscytację, chwilę mnie to podnieca, jednak po mniej niż minucie wyłączam film, jest mi wstyd, czuję się źle sama ze sobą, a nawet mam ochotę zwymiotować.

Obrzydza mnie to samą, jednak jakoś nie potrafię nad tym zapanować, potrzeba jest zbyt duża. Brzydzę się sama sobą. Ale tylko raz do roku...
bobylon89 Odpowiedz

Ok. Czyli nie chodziło raczej o YouTube.

Odpowiedzi (1)
milA00 Odpowiedz

A wyobraź sobie, ze sa tacy ludzie co oglądają takie rzeczy na okraglo i się przy tym mastrubuja. Ty chociaż po obejrzeniu masz wyrzuty i Cię to obrzydza, więc chyba nie jest jeszcze z Tobą tak źle.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie