#dktCd

Z moim byłym chłopakiem Pawłem rozstałam się ok 8 lat temu. Po prostu uczucie wygasło. Wyjechałam za pracą ok 150 km od miejsca zamieszkania i nie miałam ani z nim ani z jego znajomymi kontaktu. Jednak w zeszłym roku moja koleżanka urządzała w rodzinnym mieście 35 urodziny. Pojechałam sama bez męża (ktoś musiał zostać z dzieckiem). Mieliśmy wynajętą jedną z sal w takim klunie - barze. Naprawdę dobrze się bawiłam. Nie zwracałem uwagi na inne osoby w lokalu, ponieważ byłam zajęta graniem w przeróżne gry. W końcu solenizantka (już dobrze po kilku piwach) zapragnęła zapalić. Poszłam z nią, aby nie spadła ze schodów. W palarni napadła na mnie jakaś dziewczyna od razu zaczęła krzyczeć "jak śmiałam zostawić Pawła, co ja miałam w głowie, że tak go skrzywdziłam. Taki fantastyczny facet jak on na to nie zasłużył".
Potem zaczęła gadać, że nie może znieść, że ktoś taki jak ja (tutaj padło kilka obraźliwych słów) mógł z nim uprawiać seks itp. Ja szok, koleżanka szok. Pytam się dziewczyny kim jest, a ona, że obecną narzeczoną Pawła. Sam zainteresowany szybko się znalazł i zażenowany zaczął odciągnąć ode mnie wariatkę. Ale ta się zaczęła wyrywać i próbowała mnie uderzyć. Tego było za wiele, niewiele myśląc powiedziałam jej, że to faktycznie nie fair, że łączyło mnie kilka lat temu cokolwiek z jej facetem. Przykro mi, że się nawet z nim całowałam i żeby było sprawiedliwie to muszę to zrobić i ją pocałowałam. Dziewczyna wpadła w szał, popłakała się i uciekła z baru. Z tego co wiem jest teraz jego żoną.
Mia1986 Odpowiedz

Takiego obrotu sprawy się nie spodziewalam:)

paella Odpowiedz

Ja bym pocałowała jego, w końcu to taka strata i jej tak żal było, że go zostawiłaś

Zobacz więcej komentarzy (11)

#K0Bp2

Kilka miesięcy temu zostałam mamą. Marzyłam o dziecku i ciąża była planowana i wystarana.

Sama ciąża nie była łatwa i przyjemna, choć prawidłowo się rozwijała i wszystko było w porządku, ale tak samo jak macierzyństwo po porodzie, nie jest dla mnie żadnym błogosławionym czy mistycznym czasem. Jest cholernie trudno. O żeby nie było, spodziewałam się tego, chociaż myślałam, że lepiej będę dawała sobie radę. Myślę, że jestem najgorszą matką na świecie. Naprawdę nie dziwię się teraz tym kobietom, które siedzą w więzieniu za dzieciobójstwo.

Po porodzie musiałam kilka razy dziennie dziękować Bogu, że dałam radę się powstrzymać i nie zrobić dziecku krzywdy (tak, wiem, depresja poporodowa). Teraz jest trochę lepiej, staram się jak mogę, nic mnie w życiu nie kosztowało takiego wysiłku, żeby się pilnować, żeby nie krzyczeć na dziecko czy nie lulać za mocno w nerwach. Kocham dziecko najbardziej na świecie, jest moim największym skarbem, moim słoneczkiem, jest całym moim życiem, zrobię dla niego wszystko. Ale mam wrażenie, że codziennie je zawodzę, że krzywdzę je nieodwracalnie za każdym razem, kiedy puszczają mi hamulce i podnoszę głos, przeklinam albo wybucham płaczem. Nie umiem sobie poradzić z wyrzutami sumienia za każdym razem. Staram się, ale nie wychodzi. To mnie wyniszcza, to poczucie winy i porażki.
Mia1986 Odpowiedz

Powiem Ci cos, co uslyszalam od meza kiedy mialam podobnie jak Ty. Nie jestes matką perfekcyjną, ale jestes idealna dla swojego dziecka. Czy popelnisz bledy wychowawcze? Pewnie. Stracisz cierpliwosć i sie wydrzesz? Nie raz. Moze nawet klapsa daszjak bedziesz miala rozbrykanego kilkualtka. Jednak to wlasnie milosc do dziecka sprawia, że te bledy straca na znaczeniu. Ważne, ze wiesz co robisz nie tak i nad tym pracujesz. Poza tym To sa dzieci. Jedne to anioleczki i grzeczniotkie sa, a inne placza non stop (high need baby).Moze potrzebujesz odpocząć od malucha? Kilka godzin poza domem nie skrzywdzi dziecka, a Tobie da wytchnienie. Popros meza niech zostanie z dziecina raz na jakis czas sam. Taki reset duzo daje. Natomiast jeśli masz zdiagnozowana depresje poporodowa, to sama sobie z tym nie poradzisz. Potrzebujesz terapii, moze lekow i ogromnego wsparcia bliskich. Pozdrawiam Cie serdecznie.

Odpowiedzi (2)
BroomHilda Odpowiedz

Malo kto tak naprawdę mówi o tej ciemnej stronie macierzyństwa. Jestem pewna ze nie jesteś jedyna. Uczysz się, robisz błędy, widzisz je i to jest najważniejsze. Z czasem będzie lepiej. Trzymaj się!!

Zobacz więcej komentarzy (18)

#eBsX7

Zawsze kiedy zostaję w domu na noc sama z ojcem alkoholikiem to łykam podwójną dawkę leków nasennych aby się odciąć. W razie gdy pijany wróci do domu i znowu zostawi odkręcony gaz, to chcę umrzeć nieświadomie w śnie.
Dkshilll Odpowiedz

A może dziewczyna już nie wytrzymuje w tej sytuacji i ma myśli samobójcze? Ludzie trochę empatii! Czasami nie da się też wyprowadzić gdy jesteś niepełnoletni albo nie masz gorsza przy duszy. To bardzo smutne wyzwanie. Autorce życzę bardzo dużo siły i zbieraj pieniądze (nie przyznawaj się do tego, że je masz i musisz znaleźć bardzo dobrą kryjówkę). Później jak już będziesz miała 18 lat lub skończysz szkołę to wyjedź do większego miasta i wynajmij chociażby pokój - nie są to duże koszty, a znajdziesz prace i jakoś wszystko pójdzie do przodu! Daj szanse życiu z czystej ciekawości, umrzeć jeszcze zdarzysz

Odpowiedzi (2)
lavande Odpowiedz

To jedno z najsmutniejszych wyznań jakie przeczytałam. Ta rezygnacja i bezradność mnie przeraziły. To będzie banalne, ale zadbaj o swoje bezpieczeństwo. Spróbuj, zapisz się na terapię, zawalcz o siebie. Zbierz wszystkie swoje siły i wyprowadź się jak najprędzej to możliwe. Szkoda Twojego życia, nadużywanie tych leków to nic dobrego. Trzymaj się mocno. Ściskam Cię.

Zobacz więcej komentarzy (10)

#EdZrZ

Zakochałam się w swoim przyjacielu. Wiem, to jest częste, ale proszę o przeczytanie, to jest dla mnie ważne. Zaczęłam coś do niego czuć w połowie wakacji, ale sama temu zaprzeczałam, bo bałam się ponownego odrzucenia.

Pod koniec wakacji Arek zakochał się w jednej dziewczynie i ciągle mi o niej nawijał. Byłam bardzo zazdrosna co potwierdziło moje uczucia do niego. Jednak mimo tej zazdrości doradziłam mu jak ją zdobyć i wspierałam go w gorszych dniach. Dzięki mojej radzie Arek zebrał się na odwagę i ostatecznie zostali parą. Oczywiście udawałam, że bardzo się z tego cieszę... bolało, ale czego nie zrobi się dla przyjaciela? Trzy miesiące później zerwali. Tym razem ukrywałam swoją radość (wiem to było podłe, że się z tego cieszyłam, ale zrozumcie mnie...). Wspierałam go najbardziej jak umiałam. Kilka miesięcy później Arek popadł w "depresję". Nie taką prawdziwą, ale nie umiem tego nazwać. Powodem tej depresji była kolejna dziewczyna, w której się zakochał... byłam przy nim cały czas, pocieszałam go, byłam na każde jego zawołanie. W końcu udało mi się wyciągnąć go z tego przygnębienia. Jednak on nadal nie widzi ile dla mnie znaczy... Tę dziewczynę nadal kocha, a ja go oczywiście pocieszam w gorszych dniach...

Czemu mu nie powiem o moich uczuciach do niego?
To by zniszczyło naszą przyjaźń i całą naszą relację. Raz już stracił "przyjaciółkę" (taka laska, która podczas jego "depresji" go olała, bo już jej się nie przydał, no i tutaj też byłam przy nim) i ja nie mogę do tego znów dopuścić...

Przez to tłumienie uczuć i inne problemy (moja mama jest poważnie chora (rak i jakiś guz pomiędzy kręgami, jestem odrzutkiem i pośmiewiskiem w szkole itd) sama powoli umieram... Nie mogę spać, tracę apetyt i coraz mniej się uśmiecham... Kiedy piszę z Arkiem (kwarantanna) to udaję, że wszystko dobrze żeby nie zawracać mu głowy.

Jeśli ktoś to przeczytał to dziękuję! I proszę o radę, cokolwiek...
QueenieDealWithIt Odpowiedz

Ta przyjaźń jest bardzo jednostronna. Ty od niego nic nie masz oprócz możliwości przebywania w jego towarzystwie. Jeśli chcesz sprawdzić czy on coś do ciebie czuje znajdź sobie kogoś. Gdy nam na kimś zależy a o tym nie wiemy taka informacja często powoduje obudzenie się. Nie musisz być pocieszycielką na zawołanie. Co to za przyjaźń jeśli on ci się zwierza ze wszystkiego i ma się komu wygadać a ty nawet nie potrafisz szukać u niego wsparcia kiedy masz gorsze dni.

Odpowiedzi (4)
Mia1986 Odpowiedz

Nie no po co masz mu mowic? Przecież tak fajnie patrzeć jak sie zakochuje w innych...Ta relacja jako przyjaźń się skończyła dla Ciebie w momencie gdy się zakochałaś. Mozesz ochlodzic kontakt stopniowo, aby go nie zranic, a gdy zapyta czemu sie odsuwasz to odpowiedziec. Coraz bardziej zależy mi na Tobie, podobasz mi sie. To nie jest tak jednoznaczne jak kocham Cię, ale daje jasny sygnał. Po jego reakcji bedziesz wiedziec, co i jak. Powodzenia.

Zobacz więcej komentarzy (16)

#GJQWR

Mam 22 lata i czasem będąc samej w domu lubię zakładać pampersa i w nim chodzić. Bardzo mnie to podnieca i często i się w nim masturbuję. Lubię ten szelest kiedy ocieram się nim np. o kołdrę. Czasem do niego sikam, a czasem uda mi się zrobić nawet dwójeczkę.
paella Odpowiedz

Było tu takie wyznanie o panu co też lubi łazić w pampersach. Może się stykniecie?

Odpowiedzi (13)
mimiIenka Odpowiedz

Obrzydliwe.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#W0JT8

Około 2 lata temu, gdy kochałam się z moim chłopakiem w aucie zimą, gdy było ciemno, zrobiłam bobka podczas robienia palcówki. Nawet nie poczułam, dopiero gdy chciałam się poprawić poczułam, że coś mnie dotyka w okolicach odbytu. Wyszłam z auta pod pretekstem zrobienia siku.
Nigdy mu się do tego nie przyznam.
paella Odpowiedz

A cóż to za małe bobeczki, że nic nie poczułaś

Odpowiedzi (2)
Ultraviolett Odpowiedz

Bobki to zwykle owce. Jestes wegetarianka?

Zobacz więcej komentarzy (5)

#oDAEP

Miałam wtedy 8 lat. Bawiłam się z koleżanką z klasy na jej osiedlu. Była tam jeszcze jedna nasza znajoma, która powiedziała, abyśmy się nie oddalały, bo... '' niedaleko grasuje pan, który zaprasza dziewczynki do namiotu i je rozbiera''.


Właśnie dzisiaj sobie to przypomniałam. Minęło 15 lat od tego momentu i nie wiem, co się wydarzyło i czy ośmioletnie dziecko mogło sobie coś takiego wymyślić, czy cudem nie padłam ofiarą jakiegoś pedofila. Wciąż mam nadzieję, że ta koleżanka coś sobie ubzdurała.
tramwajowe Odpowiedz

Mama mojego kolegi mówiła nam takie teksty jak wychodziliśmy razem na podwórko między blokami. Dla mnie to brzmi jak powtórzenie słów dorosłego.

Odpowiedzi (2)
asienaebaam Odpowiedz

Obawiam się, ze sobie nie ubzdurała.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#J8rDs

Mój chłopak – chyba przez kwarantannę, bo nie wiem co innego to spowodowało - nawrócił się i zaczął się modlić. Dodam, że przez ostatnie 10 lat ani razu nie poszedł do kościoła. Teraz (od dwóch tygodni) Michał jest turbo wierzący i ostatnio powiedział mi, że nie będzie więcej używać prezerwatyw, bo „to się nie godzi z jego wiarą”. I mam wybrać: zakładamy rodzinę albo pościmy…
Pomocy, potrzebne mocne psychotropy dla tego pana.
QueOlka Odpowiedz

Seks przedmałżeński to też grzech

Odpowiedzi (2)
TorcikO Odpowiedz

Zacznijmy od tego, że nie powinien Ci tego mówić, bo mieszkanie razem i sypianie że sobą przed ślubem też jest grzechem ;)

Odpowiedzi (13)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#Po0Op

No więc znajomi się ze mnie śmieją, że powinni mnie weryfikować iż nie jestem robotem gdyż: gdy miałam 10 lat wytrzaskałam przednie zęby tak, że musieli mi wstawiać koronki metalowe (około 6) żeby nałożyć mostki.

Potem co roku prawie miałam coś złamane i za każdym razem w taki głupi sposób, że aktualnie mam w nogach 3 pręty metalowe, a w rękach 2. W wieku 18 lat miałam wypadek, w którym miałam dorabiany kawałek czaszki oraz dwa żebra gdyż wyłamały się na zewnątrz, no i już ich nie odzyskałam, więc za nie również mam coś wstawione.


Więc wyobraźcie sobie sytuację jak ja chciałam dwa lata temu polecieć do Stanów i na lotnisku (ponieważ pikało na bramkach) podałam im cały plik papierów, w których było wymienione wstawione metalowe części. Facet sprawdzający to tylko otworzył z niedowierzaniem oczy i zapytał mnie jakim cudem ja jeszcze żyję.
Corazwiecejpustki Odpowiedz

Myslales juz o karierze jako Robocop?

Odpowiedzi (5)
Waniliowabeza Odpowiedz

Cyborg z Teen Titans :D

Zobacz więcej komentarzy (7)

#Yb3aI

Opiszę wam jak jedna "impreza" zniszczyła mnie.
Sytuacja miała kilka lat temu.
Warszawa, weekend, noc, ja i mój przyjaciel [R] mieliśmy 19 urodziny (dzieliły nas 2 dni).

Byliśmy chwilę po maturach, do tego okazja by poświętować, postanowiliśmy więc wspólnie z kilkoma znajomymi pójść w miasto.

Centrum.
Zwiedziliśmy kilka pubów, klubów, środek nocy. Pada hasło - wracamy, do tego jedna koleżanka miała już dość, więc zwinęliśmy manatki i udajemy się do metra. Droga się dłużyła. Jak to w weekend - ludzi cały przekrój, grupka sobotnich zawadiaków w składzie kilku "karyn i sebixow" zaczęła nas zaczepiać. Nie chcieliśmy szukać wrażeń, wiec uspokoiliśmy wstępnie naszych panów i wracaliśmy dalej.
Grupka szła za nami, a wraz z nimi obelgi w nasza stronę, zaczepki, prowokacje, a nawet jakaś butelka.
W przeciągu chwili wywiązała się szarpanina nie do opanowania. Ktoś krzyczał, ktoś się szarpał, ktoś zadzwonił po policję. Jeden z nich wyciągnął coś ostrego (nóż, scyzoryk czy tulipan) R leży, towarzystwo ucieka, Z samej awantury pamietam krzyki, krew i R na chodniku, resztę jak przez mgłę. Za chwilę pogotowie, kilku gapiów, policja.
R jedzie do szpitala, niestety nie udaje się go uratować,może gdyby pogotowie było szybciej, może gdybyśmy wyszli 30 minut później lub wcale nas tam nie było...


Co w tym anonimowego?
Bo nikt nie wiedział, że R, oprócz bycia moim najlepszym przyjacielem, jest miłością życia.
Czy ktoś o tym wiedział? Nie. Nie miałam odwagi mu nigdy tego powiedzieć, kochałam go jak diabli, ale cieszyłam się tym co mamy - najfantastyczniejszą przyjaźń i bałam się tego zmieniać.

Od tej pory mimo pozornego "pozbierania się" a także godzin przegadanych wspólnie ze znajomymi jak i indywidualnie u psychologa, w każdym facecie jakiego spotkam szukam R, jego błysku w oku, jego bystrości, inteligencji, sposobu bycia, przez co każda znajomość szybko się kończy.
Mimo lat udało mi się coś stworzyć, coś poważniejszego, przełamać się w stosunku do jednego faceta, ale to dalej nie mój ukochany i skończyło się jak zwykle.
Nie wiem czy uda mi się kogoś znaleźć, stworzyć rodzinę, pokochać i nie szukać R w każdym mężczyźnie jakiego spotkam.
Dlatego kochani mówmy, mówmy do siebie, nie bójmy się uczuć, nie zostawiajmy wielokropków i niedopowiedzeń, żyjmy tak jak tego chcemy, a nie tak jak mówią nam nasze strachy i obawy.
Nie lękajmy się siebie!
paella Odpowiedz

Czy Sebix morderca został złapany?

Odpowiedzi (7)
milka90 Odpowiedz

Będziesz szukać R w każdym niestety. Ja też miałam swojego R. Zmarł 3 lata temu, bo jakiś 27-letni koleś z Koszalina w audii postanowił wyprzedzić tira. R jechał motorem, zmarł w szpitalu. Jestem w związku, kocham mojego narzeczonego, ale R jest ciągle w mojej głowie. Akurat mój R. wiedział, że go kocham (kocham od 13 lat) ale nie byłam gotowa na związek

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie