#NR0j8

Sytuacja miała miejsce z okazji zbliżających się urodzin kumpla. Jako zgrana grupa postanowiliśmy kupić mu wspólny prezent. Na zakupy postanowiliśmy wysłać jednego członka naszej ekipy, Tomka. Wykonał swoje zadanie, a prezent zostawił u siebie w mieszkaniu (jest dość młody, więc mieszka z rodziną).


Nadszedł czas, aby ten prezent zapakować, a jako że Tomek był w pracy, a czasu było niewiele, to postanowiliśmy wbić do jego mieszkania i go wziąć. Zadzwoniliśmy do niego z zapytaniem o możliwość odbioru prezentu. Dodam, że od niedawna jestem w ekipie i nie znam adresów wszystkich ziomków. Zadzwoniłem, przez hałas na ulicy słabo go słyszałem, ale dostałem jego adres.

Razem z kumplem poszliśmy po ten prezent. Doszliśmy do jego mieszkania, zapukaliśmy. Otworzyła nam starsza pani, powiedzieliśmy jej, że syn nas przysłał po prezent. Wpuściła nas i poszliśmy do jego pokoju. Otrzymaliśmy przez telefon instrukcję, gdzie znajduje się prezent, więc zaczęliśmy tam właśnie szukać. Ku naszemu zdziwieniu nie mogliśmy go znaleźć. Kumpel znów zadzwonił do Tomka, a ja w tym czasie pomogłem pani z doładowaniem jej telefonu. Po rozmowie dowiedzieliśmy się, że skoro jesteśmy tacy ślepi, to kumpel dziś wróci z pracy wcześniej, więc musimy na niego poczekać.
Powiedzieliśmy pani, że Tomek mówił, że będzie z pracy szybciej, spojrzała na nas bardzo zdziwiona... Zapytaliśmy się profilaktycznie, jak pani ma na nazwisko. Po usłyszeniu nazwiska udaliśmy się piętro wyżej…
Hgrbek Odpowiedz

Aż zmroziło mnie, że tak łatwo było wam dostać się do jej mieszkania.

Odpowiedzi (1)
HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Juz myslalam, ze kobieta pomyslala, ze chcecie ja okrasc metoda "na wnuczka" i zadzwonila po policje..

Odpowiedzi (1)

#XHwWs

Cała historia wydarzyła się, jak miałem tak z 4-5 lat. Jako bardzo ciekawe dziecko myszkowałem po całym domu. Pewnego razu w jakiejś szufladzie znalazłem elektryczny depilator mamy. :) Od razu pobiegłem do rodziców, aby dowiedzieć się cóż to takiego.
Mój kochany tatuś dla żartu powiedział, że to jest specjalny przycinacz do siurków i zapomniał o całej sprawie.

Ten przycinacz nie dawał mi spokoju i następnego dnia postanowiłem go wypróbować. Efektu można się chyba domyślić.
Małą bliznę mam do dzisiejszego dnia :P
wolves Odpowiedz

Już jako dziecko uważałeś, że masz zbyt potężnego i postanowiłeś coś z tym zrobić?

Odpowiedzi (1)
rebeka13 Odpowiedz

Przeczytałam "małą bieliznę" i od razu zakończenie miało zupełnie inny sens ...

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#s6YUL

Nie zamknąłem samochodu na noc, a jakiś koleś przyszedł, wybił szybę i ukradł nawigację. Następnego dnia poszedł do warsztatu dwie ulica dalej i próbował ją sprzedać mojemu kumplowi, który akurat wstawiał to nieszczęsne okno w moim samochodzie. Złodziej nawet się nie pokapował, jaki debilizm właśnie robi. A piszę anonimowo, bo serdeczna kotwica w plecy policji - wezwani na miejsce uznali, że nic nie zrobią, bo nie ma żadnych dowodów i w ogóle to niepotrzebnie im dupę zawracaliśmy. Koleś dalej może sobie wybijać szyby i kraść.
Tusiom Odpowiedz

Wybił szybę A były otwarte drzwi? Mało inteligentny już na wstępie widać.

BFMV Odpowiedz

A co Ty myślisz, że wybita szyba i Twój sprzęt w jednym miejscu i czasie to dowody? Hahah

Zobacz więcej komentarzy (5)

#ws1Fb

Zacznijmy od tego, że mam 26 lat, niedawno wpadłam z długoletnim chłopakiem, nazwijmy go Daniel.
Jestem w 7 miesiącu ciąży, więc brzuszek widać. Byłam bardzo szczupła, więc nie jest jakiś ogromny, a dzidziuś ułożył się w taki sposób, że nie wygląda to na aż tak zaawansowaną ciążę.
Kiedyś przeczytałam gdzieś artykuł typu "Jestem w 8 miesiącu ciąży, a mój chłopak debil dalej nie może tego przyswoić i proponuje mi wspólne wypady na siłownię, bo ostatnio trochę mi się przytyło".
Pomyślałam wtedy, że to na 100% zmyślona historia, ale jednak tacy ograniczeni ludzie istnieją (czyt. mój drogi Daniel).

Zaczęło się od tego, że powiedziałam mu o dziecku, przyjął tę wiadomość tak jakby dowiedział się, że trawa jest zielona, mleko białe itp.
Brak reakcji, no ale cóż.
Nie zarabiamy mało, żeby nie móc utrzymać siebie i dziecka, a mieszkamy od dawna razem, więc uznałam, że komentarz w tej sprawie uważa za zbędny.
No i się zaczęło chodzenie do lekarza, niestety wychodziło tak, że nie mógł być ze mną na badaniach ze względu na pracę biurową (obydwoje pracowaliśmy w jednej firmie, ale na innych stanowiskach, a jako prawa ręka szefa musiał zostawać często na nadgodziny).
Jak wiadomo, żeby dobrze wyglądać, trzeba się ruszać, zwłaszcza kiedy ma się pracę, gdzie 8 lub więcej godzin cały czas się siedzi.
Nie zrezygnowałam z siłowni, na którą uczęszczaliśmy razem w weekendy, ale kiedy zaczęłam mieć problemy i okazało się, że ciąża jest zagrożona, musiałam się oszczędzać.
4, 5, 6 miesiąc, więc i brzuszek rośnie. Kiedy Daniel to zauważył, zaczął mi sugerować, że się zapuszczam powoli i że mam więcej ciałka niż kiedyś, chociaż rośnie mi tylko brzuszek.
Od samego początku tłumaczę mu, że będziemy mieć dziecko, a do niego nadal to nie dociera! Mimo że kupiłam już sporo akcesoriów, by nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę.
Serio, albo jest tak głupi, albo nie chce dopuścić do siebie tej myśli, że teraz będzie nas troje.
Nie wiem co on ma w głowie, widząc zdjęcia USG. Poważnie zastanawiam się nad zakończeniem związku, bo rozmowy nic nie dają. Skoro teraz myśli, że sobie z niego żartuję, to jak zacznę rodzić, to może pomyśli, że to kolejny kawał?
Nie wiem, co jest przyczyną tego zachowania, bo nigdy nawet nie żartowałam sobie z takich rzeczy. No ale kurde no, DEBIL.
naobcenamrzeczy Odpowiedz

To nie jest normalne zachowanie.

Odpowiedz

Wcześniej zachowywał się normalnie, lubi dzieci ale teraz tak jakby mu się jakaś płytka w głowie zacieła. Serio to był wcześniej normalny facet, dobre studia, zabawny i naprawdę ogarnięty. Jego siostry próbowały mh tłumaczyć ale mówiły jak do słupa. Nie wiem sama.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#E5H9P

Parę dobrych lat temu wybrałam się z moim nowym chłopakiem na wypróbowanie lodów z nowo otwartej lodziarni. Podczas trudnego wyboru smaku i rodzaju nie mogłam się zdecydować. Mój luby postanowił zrobić to za mnie. Wybrał gałkowane śmietankowe.
Zmęczeni długim spacerem przysiedliśmy w parku, w którym jest niezliczona ilość drzew, a co za tym idzie - ptaków również. Z błogą nieświadomością kontynuowaliśmy pyszne lody.

W pewnym momencie usłyszałam kapnięcie, które zignorowałam. Nagle mój lód zmienił smak na strasznie gorzki. Połączyłam wszystkie wątki... Ptak nasrał mi na loda. Nie powiedziałam tego chłopakowi, za krótko się znaliśmy i nie chciałam wyrzucić loda, bo zrobiłoby mu się przykro, że nie smakuje mi jego wybór. Zjadłam do końca.
Breugnon Odpowiedz

Zrobiłoby mu się przykro że nie smakował ci lód z gównem ? XD

Odpowiedzi (3)
anonimowa129 Odpowiedz

a trzeba było powiedzieć i byście się pośmiali, ale lepiej zjeść kupę

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#nRlE9

Mój pierwszy raz wydarzył się, gdy miałam 15 lat.
Zawsze byłam trochę bardziej wycofana, do momentu gdy zaprzyjaźniłam się z Olą. Ola była piękna, mądra i podobała się wszystkim chłopakom. Miała starszą o 5 lat siostrę, a my młode i głupie bez przerwy rozmawiałyśmy o jej kolegach.
Ola "zaklepała” sobie Adriana, a ja Pawła. Paweł wcale mi się nie podobał, ten Oli był fajniejszy, ale to ona miała pierwszeństwo.

Całymi dniami pisałyśmy na gg jak bardzo chciałybyśmy już TO zrobić. W końcu natrafiła się okazja, rodzice Oli wyjechali, a jej siostra organizowała domówkę. Cały dzień byłyśmy podekscytowane, kupiliśmy maszynki do golenia i zastanawiałyśmy się nawet, czy nie wygolić sobie jakiegoś serduszka (?!), bo może im by się to spodobało.

Gdy siostra Oli już trochę wypiła, wprosiłyśmy się na imprezę. Jej znajomi szybko pomogli nam się wyluzować, częstując nas alkoholem. Obserwowałam Olę, jej zachowania, widziałam jak tańczy z Adrianem, że go dotyka, też tak chciałam. Na kanapie w salonie dosiadł się do mnie Paweł, zaczął przytulać i całować, a ja ciągle nie spuszczałam z oczu Oli, aż zauważyłam, że Adrian prowadzi ją do pokoju. Powiedziałam wtedy Pawłowi, że jestem zmęczona i poszliśmy do sypialni jej rodziców. Wtedy się to stało. Leżałam na plecach, trochę bolało, nawet nie wiem, czy leciała krew, patrzyłam tylko w sufit i czekałam aż się skończy. Po wszystkim on poszedł do łazienki, ja ubrałam się i pobiegłam do Oli. Nie otwierała, siedziałam pod drzwiami, po jakimś czasie wyszedł Adrian, a ja zamknęłam się z nią w jej pokoju. Pokazała mi mokrą plamę na materacu, powiedziałam, że też do zrobiłam, a ona wtedy "ale ja zrobiłam tylko loda, nie miał gumki i nie chciał bez". Czułam się źle, że zostałam sama. Poszłyśmy spać nie rozmawiając już o tym.

Rano wszyscy to komentowali, śmiali się ze mnie, bo Ola nie zrobiła nic takiego, a ja "puściłam się na imprezie z obcym typem".
Sprawa ucichła. Dziś mamy po 21 lat, Ola swoje dziewictwo straciła dopiero pół roku temu ze swoim chłopakiem. Niedawno byłyśmy na wspólnej imprezie, pijana powiedziała wszystkim, jaka byłam puszczalska, że ona przynajmniej zrobiła to z miłości, a ja "dałam się zalać pierwszemu lepszemu". Straciłam przyjaciółkę, byłam młoda i głupia, ale naprawdę wtedy wierzyłam, że zrobimy to razem, jak siostry, że to nas zjednoczy i że będę chociaż trochę tak fajna jak Ola, bo jakiś chłopak będzie mnie chciał. Później nie naciskałam na nią, żeby tez to zrobiła, było mi wstyd, miałam żal do Oli, ale go nie okazywałam. Nie wiedziałam tylko, że po tylu latach najlepsza przyjaciółka zrobi mi coś takiego i na odchodne nazwie przy wszystkich dziwką. Od dwóch tygodni nie odezwał się do mnie żaden z moich znajomych, nie wiem co jeszcze im powiedziała, ale ja nie mogę przełamać wstydu. Tylko leżę i płaczę.
DwaNastroje Odpowiedz

Czyli według toku rozumowania tych debili seks oralny nie jest seksem, ale seks waginalny nim jest? Właśnie dlatego dzieci powinny dojrzeć do seksu zanim się za niego wezmą. I nie mówię tylko o twoich znajomych, ale też o tobie.
Nie straciłaś wcale przyjaciółki, tylko pozbyłaś się toksycznej szmaty. Sama obciągnęła typowi, którego ledwo znała, ale pieprzy, że niby ty jesteś od niej gorsza.
Nie rozumiem czemu trzymałaś się tak długo z takim tępym towarzystwem. Powinnaś się cieszyć, że się ich pozbyłaś i zmienić środowisko.

Odpowiedzi (20)
naobcenamrzeczy Odpowiedz

Smutne w tym wyznaniu jest to, że nadal próbujesz usprawiedliwić swoje myślenie zamiast przyznać się, chociażby sama przed sobą, że kiedy to zrobiłaś nie byłaś wystarczająco dojrzała, żeby myśleć o takich sprawach. Zresztą chyba nadal nie jesteś. Czego się wstydzisz? Jeżeli tego, że się dałaś przelecieć a nie tego, że miałaś pstro w głowie, to nadal musisz dorosnąć do niektórych spraw. Zmądrzeć.

Co do znajomych, to chyba się nadają do wymiany, jeżeli tak wielką różnicę robią im zapędy nastolatek- obie zachowałyście się nieprzyzwoicie, a liczenie dziewictwa tylko na stosunki dopochwowe jest conajmniej śmieszne i sztuczne.

Ludzkiej wartości naprawdę nie określa fajność ich znajomych. I akurat ty powinnaś się z tego cieszyć.

Zobacz więcej komentarzy (15)

#AIJ9P

Kiedy miałem z 13 lat, to miałem na pieńku z osiedlowym szefem dresiarskiego podwórka, postrachem szkoły, 4 lata ode mnie starszym Kosiarzem - chodził do równoległej klasy w gimnazjum. Bardzo pechowo wpadłem na niego na chodniku po szkole. Kosiarz był w towarzystwie dwóch Karynek i zaczął się rzucać, pluć na chodnik i przemawiać w typowym dla rycerzy ortalionu narzeczu "kuwa, kuwa, zaebe cie śmeciu, kuwa, kuwa, zaebe, rozumesz?". Nie powiem, obsrałem się nie na żarty, ale byłem tak sparaliżowany strachem, że tylko się uśmiechałem, tak jakbym z niego drwił. Zagotował się i już się składał do "wpierdolu", ale wtedy jedna z jego "świnek" poklepała go po głowie i powiedziała "daj spokój, głąbie, to fajny chłopak jest, ja go lubię" i puściła do mnie oczko. Kosiarz dał spokój, a ja odszedłem w chwale, chroniony przez osiedlowe Karynki.
To był mój pierwszy w życiu "wygryw", więc przez pół nocy leżałem potem w łóżku myśląc o tej niesamowicie seksownej Karynce, która puściła do mnie oko. Jakież to były fantazje młodego gówniaka - starsza dziewczyna, w tym wieku, uchhh... a ona naprawdę była bardzo ładna! Trzy lata później spotkałem ją na osiedlowej imprezie i zrobiłem z nią o wiele więcej, niż byłem sobie w stanie w wieku 13 lat wyobrazić. Na taki ostateczny wygryw warto było czekać te parę lat.
xsimon Odpowiedz

Chodził do równoległej klasy mimo że był o 4 lata starszy? Albo próbujesz nas zrobić w uja albo był wyjątkowo wybitny.

Odpowiedzi (10)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#JeM6J

Jestem zła na moich rodziców.
Dla większości ten powód będzie bezsensowny, ale proszę przeczytajcie do końca.

Nigdy ja i moje starsze rodzeństwo nie czuliśmy się kochani, ale to co rodzice robią teraz sprawia, że czujemy się odrzuceni jeszcze bardziej, a zwłaszcza ja.

Traktują naszego ośmioletniego brata jak jakiś cud.
Nam nigdy nie urządzili przyjęć urodzinowych, może raz dostawaliśmy jedno ciasteczko z tej okazji. Wiele razy prosiłam rodziców, aby wynajęli takie sale dla dzieci na nasze urodziny jak nasi rówieśnicy, ale od razu słyszeliśmy "nie". On to co innego. Nawet nie pytał, bo rodzice sami zaczęli planować gdzie wynajmą,dla  kogo zaproszenie itd.
Inna sprawa, to że nigdy mnie nie docenili. W wieku 6 lat umiałam już czytać i pisać, a on? W wieku 8 lat ledwo zna początek alfabetu! Ja mówiłam w szkole wiersze i występowałam w teatrzykach, ale rodzice nigdy nie przychodzili, choć ich zapraszałam. Jako jedyne dziecko siedziałam sama smutna na ławeczce, kiedy inni rodzice gratulowali swoim pociechom.
Jemu gratulują choćby tego, że nie przeszkadzał na lekcjach.
Zawsze chciałam chodzić na tańce w naszej szkole, ale rodzice byli temu przeciwni. Zabierając go ze szkoły zobaczyli ogłoszenie o takich samych zajęciach i od razu go zapisali.
Dzieci często się ze mnie śmiały, bo nie przynosiłam nic słodkiego i smacznego do szkoły, jak inni od swoich rodziców. Wody też do szkoły mi nie dawali, więc spędzałam cały dzień odwodniona ze wspaniałą myślą, że za kilka godzin będę mogła napić się kranówy, jak inne dzieci nie popatrzą.
Jemu codziennie batoniki, czekoladki, żelki, napoje itd.

To wszystko nie jest najgorsze, chociaż też bardzo mnie smuci.
Najgorsze jest to, że nigdy nie miałam kolegów, bo nikt przez nich mnie nie zapraszał, nie chciał się przyjaźnić, nawet ze mną rozmawiać. Rodzice o tym wszystkim wiedzieli, ale nic z tym nie robili. Teraz nie mam nawet znajomych. Jestem aspołeczna, jestem introwertykiem i 24/h siedzę w pokoju, a w szkole marzę żeby uciec od tych ludzi i być z powrotem w swoim pokoju. Chciałam już jako małe dziecko chodzić na terapię, ale rodzice uznali, że jestem jakaś upośledzona jeśli myślę, że mnie tam zabiorą.

Mój młodszy brat to co innego. Nie ma przyjaciół w klasie, bo jest chytry, złośliwy, nieznośny i wszystkich bije? Zabierzmy go na terapię!
On dostał pomoc, chociaż jej nie potrzebował. Po prostu tak go wychowali, że do każdego odnosi się z agresją i bez szacunku. Nawet do rodziców.
Rodzice są wielce zdziwieni, że nawet młodszy brat ma przyjaciół, a ja siedzę z depresją pod kocykiem w pokoju bez żywej duszy u boku.
Przez nich moje życie jest okropne. Doprowadzili mnie do takiego stanu emocjonalnego, że wiele razy miałam się zabić, ale rezygnowałam, ale ten temat to już jest na inne wyznanie.
swiftsbaex Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem jak, mając kilkoro dzieci, można faworyzować któreś, nie mieści mi się to w głowie po prostu :)

Odpowiedzi (9)
AtlasZbuntowany Odpowiedz

Próbowałaś I'm to powiedzieć prosto w twarz?
Raz, drugi, trzeci.
Ja też tak miałam, mnie wychowywał jak w sparcie a moja siostrę jak księżniczkę, robiąc bzdurne wytłumaczenia.
W wieku 19 lat nie dałam już rady, napisałam list ze wszystkim co mnie ranilo, znalazłam pracę i zniknęła na rok bez kontaktu.
Po roku - to zupełnie inni ludzie wobec mnie.
Nie mówię że to dobra metoda, ale powinniśmy bardziej rozmawiać o swoich uczuciach i być bardziej konsekwentnie jeśli chodzi o czyjejś zachowanie wobec nas, szanujmy się i okazyjmy ludziom że trzeba nas szanować.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#E0M2m

Jakiś czas temu mojej mamie ginęła bielizna. Pytała ojca, czy nie widział czasami czerwonych majtek z serduszkami itp. Warto nadmienić, że prania u nas nie robi tylko mama - w zależności od tego kto jest w domu, ten włączy pralkę i rozwiesza później pranie. Zaczęły się tworzyć historie, że może pralka połyka, jak skarpetki, że takich nie miała i najróżniejsze teorie na temat jak zginęły.

Pewnego dnia przychodzę do kolegi, jego ojciec mnie wpuszcza, mówi, że Tomek się kąpie i żebym poczekał w jego pokoju. Wchodzę, czekam, a jako że się nudziłem, to zacząłem rzucać sobie piłeczką, aż ta wpadła mi pod łóżko. Szukam piłeczki i znajduję stertę gaci. Przyglądam się - widzę czerwone z serduszkami i inne, o których mówili w domu, więc od razu skojarzyłem, że gość ma majtasy mojej rodzicielki w pokoju. Myślę sobie co za ku**a zbok, był u mnie i kradł brudną bieliznę matki.

Wraca spod prysznica, we mnie się gotuje, więc uderzyłem go i pytam co tu robi ta bielizna. Na co on, że to nie dla niego, a na handel. Okazało się, że sprzedawał napalonym gościom bieliznę mojej mamy przez internet.

Nikomu o tym nie powiedziałem, z nim nie rozmawiam od tamtej sytuacji, natomiast oficjalna wersja jest taka, że ukradł mi pieniądze, dlatego z nim nie gadam. Nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, ale wydaje mi się, że pomimo obrzydliwości całego zajścia, lepiej żeby zostało to między mną a nim. Do teraz jak o tym pomyślę, to chce mi się rzygać.
aceofspades Odpowiedz

Pracowałam kiedyś na ebayu. Nie wyobrażacie sobie ile osób kupuje brudne majtki, skarpetki czy rajstopy. Te ostatnie śmierdzą najgorzej, a moim obowiązkiem w tej pracy było otwieranie i sprawdzanie każdej paczki.

Odpowiedzi (8)
DzikieWeze Odpowiedz

Ale przedsiębiorczy to ten kumpel był ;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#GkQR1

Ta historia wydarzyła się kilka lat temu, podczas mojego pobierania nauk w gimnazjum. Pojechałem na wycieczkę ze szkoły - do Francji. Należałoby najpierw zaznaczyć, że moja znajomość języka francuskiego jest zerowa.

Poszliśmy całą wycieczką do jadłodajni. Usiadłem z kolegą i zabrałem się do jedzenia frytek z jakimś kotletem, a że nie byłem głodny, to dużo nie zjadłem. Już wstawałem od stolika, żeby wynieść talerz, aż tu nagle zaczął do mnie coś mówić jakiś pan ze stolika naprzeciw. Mówił oczywiście po francusku. Pokazał mi palcem na staruszkę na wózku jedzącą posiłek wraz z rodziną. Obejrzałem się w kierunku starszej pani z zapytaniem w oczach. Pan kiwnął twierdząco głową. Niewiele myśląc podszedłem do biednej babci, zabierając ją na jej wózku od jej stolika. Babcia wyglądała na dość zdziwioną, kiedy ze sztućcami w rękach i jedzeniem w buzi dostawiłem ją do stolika obcego pana. Pan również był zdziwiony i wtedy zrozumiałem, że chyba nie o to mu chodziło. Zarówno rodzina babusi, jak i pan patrzyli na mnie, jakbym uciekł z zakładu dla umysłowo chorych.

Okazało się, że pan nie pokazywał mi wcale staruszki, tylko pokazywał na mój talerz, żebym nie wyrzucał tyle jedzenia, bo się zmarnuje.
medlove Odpowiedz

A nie trzeba było spróbować pogadać po angielsku?

Odpowiedzi (11)
Dragomir Odpowiedz

"Pobieranie nauk w gimnazjum" :) to brzmi tak patetycznie, ze az zabawnie :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie