#FqpkY

Mam 13 lat i w tym roku skończyłem siódmą klasę. Moi rodzice się rozwiedli, a ja trafiłem pod opiekę matki. Na początku - to znaczy przez pierwsze dwa miesiące - wszystko było dobrze. Nie ma o czym pisać - normalne życie. Jednak po tym czasie matka znalazła sobie nowego faceta. Tak, dwa miesiące po rozwodzie, a ona już szalała w najlepsze ze swoim chłopakiem. W czym tkwi problem? Otóż Adam wprowadził się do nas, co poskutkowało tym, że dzień w dzień uprawiali seks, kiedy ja byłem w domu. Robili to tak głośno, że nie dało się wytrzymać. Jęki, stęki, parę razy nawet myślałem, że coś się stało - moja matka tak się darła. Nic nie robili sobie z mojej obecności, potrafili nawet wkładać sobie ręce w majtki przy obiedzie. Obrzydliwe.

Po pewnym czasie miałem już tego serdecznie dosyć. Wpadłem na dobry pomysł.
Pewnego popołudnia, kiedy akurat tego nie robili, zaprosiłem kolegę. Wtajemniczyłem go w cały plan. Zgodził się, bo to taki nasz klasowy śmieszek. Co zrobiliśmy? Weszliśmy do mojego pokoju, zostawiliśmy drzwi otwarte na oścież i puściliśmy gejowski film pornograficzny, ustawiając na prawie maksymalną głośność. Ściągnęliśmy koszulki i położyliśmy się razem pod kołdrą w moim łóżku. Po chwili przyszła matka z Adamem. Ich miny był bezcenne, nic nawet nie powiedzieli. Kolega ubrał się i wyszedł, a ja wszystko im wygarnąłem. Przełamałem się, ale było warto, bo od tamtego czasu nie robią tego, kiedy jestem w domu.
Cope Odpowiedz

Chyba dasz sobie w życiu radę 😂👍🏼

BudietSonce Odpowiedz

Wow, tego się nie spodziewałam. Gratulacje?

Zobacz więcej komentarzy (22)

#HcppT

Byłem w parku z psem, pies się załatwił - dwójeczka.
Zostałem upomniany przez panią, że nie sprzątnąłem, więc żeby nie psioczyła dalej, posprzątałem po moim psie.

Wracając tą samą drogą widzę, jak pani wysadza dziecko do załatwienia się, nawet nie w jakimś dyskretnym miejscu.
Widząc to, po tym, jak już dziecko się załatwiło, podszedłem do pani i zasugerowałem, że odchody to odchody i po dziecku też wypada sprzątnąć i wręczyłem jej woreczek.

Mina tej pani była warta wszystkiego :D
Antarees Odpowiedz

"Zostałem upomniany przez panią, że nie sprzątnąłem, więc żeby nie psioczyła dalej, posprzątałem po moim psie."
Nawet jakby nikt nie zwróciłby ci uwagi, masz obowiązek to sprzątnąć. I tyle.

Odpowiedzi (5)
Przekliniak Odpowiedz

Dobrze, hipokrytka jedna

Zobacz więcej komentarzy (7)

#CTCJq

Tak się przyzwyczaiłam do upominania swoich sióstr, które chodzą jak pijane, że ostatnio na ulicy powiedziałam "no weź zejdź ze środka" do gołębia...
Backyard Odpowiedz

I dobrze zrobiłaś, te bezczelne gołębie pozwalają sobie na zbyt wiele

Odpowiedzi (1)
Zimowomi Odpowiedz

Tak się przyzwyczaiłam do zwracania uwagi dzieciom na półkoloniach, ze ostatnio powiedziałam do dziadka „weź najpierw umyj rece”

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#bXoER

Jestem muzułmanką, jestem Polką, moja rodzina od zawsze żyła w Polsce i nie mam żadnych innych korzeni. Właściwie nawet nie wiem skąd pojawił się w niej islam, wiem tylko, który z pra - parę razy - dziadków przyjął go jako pierwszy, a teraz wierzy po prostu większość mojej rodziny (dość sporej, jeśli liczyć wszystkie ciotki, wujków itp). Moi rodzice, mimo że od dzieciństwa wychowali mnie w religii, nie mieliby problemów, gdybym z niej zrezygnowała, miałam taki okres, kiedy w sumie prawie to zrobiłam, ale ostatecznie sama dla siebie znalazłam powód, dla którego jednak wierzę. Co dziwne nigdy nie miałam zbytnio problemów przez swoją religię, nie chodzę w burce, ale mimo wszystko moje włosy są zakryte, a ubiór skromny, co rzecz jasna zwraca uwagę, ale najgorsze co usłyszałam to Allah Akbar wykrzyczane przez jakieś dziecko. Mój mąż też jest mojej wiary, sama go sobie znalazłam, bez udziału rodziców, Polak, którego kocham i jestem z nim już około 15 lat.

Na czym polega problem? Poznałam niedawno parę rodzin, przyjechali do Polski bardzo dawno, więc to nie z Syrii, ale też muzułmanie, i jestem kompletnie załamana zachowaniem ich kobiet. Ja mimo swojej wiary nigdy nie pozwoliłabym żadnemu mężczyźnie tak mnie traktować, jak one pozwalają. Szczególnie jedna, dałam jej kiedyś swój numer i się zaczęło. Codziennie potrafi do mnie dzwonić tylko żeby się skarżyć na męża, że wszystkie pieniądze są u niego, że schował jej dokumenty, że krzyczy, że to, tamto. A kiedy proponuję jej rozwiązania, które mogą jej realnie pomóc (mam znajomości w kilku ośrodkach dla samotnych mam, raz nawet już załatwiłam jej pokój i prawnika, żeby mogła uciec, zabrać swoje rzeczy itp.), to znajduje wymówki. Ta znajomość trwa już kilka lat i nadal to samo, ona tam siedzi, dzieci coraz więcej, on ma wszystko gdzieś. Mam wrażenie, że ona lubi być tą ofiarą, której wszyscy współczują i pomagają. Najpierw myślałam, że ona się go boi, ale teraz na 100% wiem, że nie.

Mam sporo znajomych Polek, Tatarek i innych swojej religii, ale wszystkie potrafią postawić faceta na miejsce, znają swoje prawa (których btw. mamy sporo) i obowiązki męża wobec siebie. Wcześniej myślałam, że to przez mężczyzn takie są, ale teraz nie wiem, skoro tak większość siedzi, to chyba im takie traktowanie pasuje. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że ten facet jest porządnym człowiekiem, bo nie jest, ale wiem od męża, że ma taki charakter, że gdyby ta kobieta chciała coś zrobić, to już od dawna żyłaby normalnie albo by odeszła, on by nie chciał biegać po sądach i nie robiłby żadnych problemów.

Od jakiegoś czasu mam nowy numer, ale wiem, że ona czasem nadal próbuje się ze mną skontaktować. Ja mam dość.
OneMillionDolar Odpowiedz

Niektórzy ludzie wcale nie chcą pomocy, chcą tylko, żeby im współczuć i się nad nimi litować.

milA00 Odpowiedz

Skoro masz jej dość to gdyby w jakiś sposób zdobyła Twoj nowy nr to powiedz jej wprost żeby nie dzwonila skoro nie chce pomocy ,a rola ofiary jej odpowiada. Dla niej takie traktowanie jest z pewnością normalne ,innego życia nie zna.

Zobacz więcej komentarzy (13)

#KChsQ

Mój największy życiowy problem? Sranie. Doczytaj do końca, a może zrozumiesz.

Mam 22 lata. Chodzę w pieluchach, bo boję się, że nie zdążę do toalety i zrobię w majtki. Parę razy byłam w sytuacji, gdzie na ostatnią chwilę wbiegłam do toalety, a dwa razy niestety byłam zmuszona załatwić się w krzaczki obok ruchliwej ulicy, bo bym nie zdążyła do domu. Przestałam wychodzić z domu. Do czasu, gdy zaczęłam kupować sobie pieluchy. Teraz też za dużo nie wychodzę, ale jest ciut lepiej.
Wszystkie egzaminy na studiach zdałam z pieluchą.
Wszystkie sprawy urzędowe załatwiłam z pieluchą.
Byłam u psychologa, to powiedział mi, żebym przestała o tym myśleć, ale ja nie umiem. Denerwuję się na samą myśl o wyjściu z domu. Nerwy powodują biegunkę. Biegunka nerwy. Błędne koło.

Do psychiatry się zarejestrowałam, ale najbliższa wizyta - czekanie ok. pół roku.


Miałam faceta. Byliśmy długo, ale zerwał ze mną, bo go nie podniecam, bo go obrzydza to, że zakładam pieluchę przed wyjściem z domu i wkurza go to, że nawet przed wyjściem do osiedlowego sklepu 3 minuty od domu muszę wejść do łazienki i spróbować się załatwić. Wkurzało go to, że nie chciałam jechać z nim na plażę. Nie potrafił jednak zrozumieć, że dla mnie godzinna podróż autobusem to za duże wyzwanie. Boję się czasem wyjść do osiedlowego sklepu pomimo tego, że mam pieluchę na dupie. A on chciał, bym jechał z nim na plażę i co ja tam zrobię? To nie na moje nerwy.


Jestem chora. Psychicznie i fizycznie. Początkowo chorowały tylko jelita, a teraz choruje również moja głowa. On zamiast mnie wspierać trzymał mnie z rezerwą, czasami po złości nie szedł ze mną do sklepu, gdy ja się źle czułam, więc ja nie jadłam pół dnia, bo źle się czułam i bałam się wyjść sama.
Teraz jestem sama i jakoś daję radę. Jest ciężko. Każdego dnia walczę z tym, aby nie zesrać się w gacie. Każdego dnia walczę o to, aby moje życie nie kręciło się tylko wokół gówna, ale nie umiem. To mnie przerasta. Od zerwania ani razu nie byłam na zewnątrz tak dla rozrywki. Po prostu strach ze mną wygrywa. Czekam na wizytę u psychiatry i jeśli to nie pomoże, to ja już nie chcę tak żyć.
ProstowOczy Odpowiedz

hmmm, a może pora na gastrologa? Skąd wiadomo, czy częste biegunki nie są efektem jakieś choroby jelit, nietolerancji pokarmowej, celiakii?

Odpowiedzi (3)
Oldmanka Odpowiedz

Polecam probiotyki, dobrego gastrologa i psychoterapeutę.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#X2oJI

Pracuję w sklepie z firanami. Ostatnio przyszła pani, która zakomunikowała, że chciałaby kupić firankę z orgazmu.
Ledwo powstrzymałam się od śmiechu i ze spokojem dopytałam, czy chodziło o organzę :)
LisaRowe Odpowiedz

No co, może jej się od dawna marzył (a) ;p

Przekliniak Odpowiedz

I co? Dostała w waszym sklepie orgazmu, tzn. organzę?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#5ASPD

Moja największe marzenie? Stomia.

Od dwóch lat bezskutecznie walczę z IBS. Gastrolodzy, psychiatrzy, psycholodzy, dietetycy - no nic na mnie nie działa. Ciągła biegunka. Bóle brzucha. Przelewanie w jelitach. Okropne gazy.
Ostatnio u psychologa odważyłam się powiedzieć, że od paru tyg myślę o stomii, bo tylko ona pozwoli mi wrócić do normalnego życia. Do życia bez chodzenia w pieluchach, bez szukania toalet na gwałt i zamykania się w czterech ścianach, bo tak bezpieczniej.
Tęsknię, by wyjść na spacer bez torebki pełnej siatek, pieluch, chusteczek nawilżających i perfum.
Tęsknię za tym, aby wyjść na miasto i założyć sukienkę albo legginsy. Niestety przy pieluchach to odpada. Muszę zakładać worki pokutne, aby ktoś czegoś nie zauważył.
Tęsknię za wyjściem na plażę.

Stomia to mały woreczek, który przechowuje kał. Nie pękają i zachowują zapach. Wystarczy zmienić je dwa razy dziennie. Można go spokojnie włożyć w kostium kąpielowy. A pieluchę? Wyobrażacie sobie 22-letnią kobietę w bikini i z pieluchą? Bo ja nie.
Tak sobie jeszcze pomarzę, bo stomii nie wykonuje się w przypadkach takich jak mój.
Szkoda, bo to jedyna szansa na to, aby w końcu żyć, a nie pół życia spędzać w łazience albo w czterech ścianach, bo strach wyjść do ludzi.
Docha Odpowiedz

Sama mam IBS, więc wiem jak to cholerstwo człowieka męczy. Mi na szczęście odpowiednia, ale bardzo rygorystyczna dieta pomogła w miarę normalnie funkcjonować i na co dzień prawie nie odczuwam. AIP, polecam jeśli jeszcze dietetyk tego nie zaproponował, a niestety mało który to ogarnia. Polecam Medfood, Mauricz albo Ajwen. Przez wielu krytykowani, ale znam masę ludzi, którym pomogli, a i jestem jedną z takich osób, więc wiem, że to nie ściema.
A co do stomii. Poczytałam i myślę, że możesz ugryźć to tak:
Stomię wykonuje się gdy trzeba wyciąć kawałek jelita, często z powodu raka. IBS to niestety zagrożenie i takie osoby jak my są w grupie ryzyka tego nowotworu. Warto porozmawiać z gastrologiem i psychiatrą i wytłumaczyć im, że to zapobiegawczo. Angelina Jolie miała mastektomię, bo nie chciała mieć raka. Też masz prawo przed rakiem walczyć, więc walcz o swoje. Powodzenia

Odpowiedzi (11)
bazienka Odpowiedz

oj masz mocno zyczeniowe wyobrazenie o stomii, znam jednego pana z nia i te woreczki wcale nie sa ani takie male, ani takie szczelne, ani takie niewidoczne
ale na pewno lepsze to niz co chwila toaleta

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#2dnni

Moja babcia od strony ojca z jakiegoś powodu nie znosiła mojej mamy. Uważała, że zwyczajnie nie jest dość dobra dla mojego ojca. Kiedy byłam mała, dopytywałam babci kim są dla niej moi kuzynowie i kuzynki. Po każdym kogo wymieniałam odpowiadała, że jest wnukiem bądź wnuczką (włącznie z moimi braćmi). W końcu powiedziałam, że skoro oni wszyscy są jej wnukami, to ja również. Wiecie, co mi odpowiedziała? "Nie, ty nie".

Jestem bardzo podobna do mojej mamy, więc mnie już za wnuczkę nie uważała. Pamiętam, że było mi niesamowicie przykro. To moje jedyne wspomnienie związane z babcią.
Makigigi Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem, czemu niektórzy dorośli ludzie są tak bezmyślnie okrutni wobec dzieci.

Odpowiedzi (1)
Docha Odpowiedz

Rozumiem, że można nie lubić żony swojego męża. No ludzie są różni, sytuacje w życiu są rożne. Jednak żeby dziecko odtrącić, bo jest podobne do matki. No nie wierzę w to babsko

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#atI2S

Z Kacprem przyjaźnię się od podstawówki. Zawsze mieliśmy wiele wspólnego: wspólne zainteresowania, podobne problemy, nie lubiliśmy tych samych osób itp. Później pojawiła się jeszcze jedna wspólna cecha - brak szczęścia w relacjach damsko-męskich. Wszystkie moje związki rozpadały się po miesiącu, góra dwóch, u niego nie było lepiej.

Gdzieś tak na początku studiów uznaliśmy, że skoro oboje mamy takiego pecha w życiu miłosnym, to może spróbujemy nawiązać razem relację typu "przyjaźń + seks". Szybko ustaliliśmy zasady. Gdyby któreś z nas się w kimś zakochało i chciało z tym kimś być, mieliśmy zakończyć naszą relację, nie robiąc problemu drugiej stronie. Odrzuciliśmy zasadę "seksu na wyłączność", uznając, że skoro nie jesteśmy parą, a jedynie sypiamy ze sobą, nie stoi to na przeszkodzie sypianiu z innymi, gdyby któreś z nas miało na to ochotę. W razie gdybyśmy zaliczyli wpadkę, Kacper zobowiązał się pomagać mi w wychowywaniu dziecka.

Trwaliśmy w tym układzie już nawet parę lat po skończeniu studiów i muszę szczerze przyznać, że ani razu nie żałowałam, że się na niego zdecydowałam. Zdarzały się też zabawne sytuacje, kiedy różne osoby brały nas za parę. Pamiętam, jak po jakichś dwóch miesiącach od momentu, gdy zaczęliśmy z Kacprem ze sobą sypiać, Kasia, moja młodsza o 5 lat siostra, wpadła do domu cała podekscytowana, pytając mnie, dlaczego nie pochwaliłam się jej, że mam chłopaka (okazało się, że jej koleżanka widziała nas, jak ukradkiem się całowaliśmy). Jako że zawsze miałam z siostrą bliską relację, wyjaśniłam jej, co naprawdę nas łączy. Pomimo moich obaw nie była zgorszona tym, że uprawiamy seks bez miłości, choć chyba była trochę zawiedziona, że jej starsza siostra nie ma nikogo "na poważnie".

Co do ustaleń. Przez cały czas trwania tego układu ani ja, ani Kacper w nikim się nie zakochaliśmy (a przynajmniej nie z wzajemnością). W ciążę też na szczęście nie zaszłam. Zdarzyło mi się parę razy uprawiać seks z innymi chłopakami i byłam gotowa szczerze uprzedzić o tym Kacpra, ale powiedział, że moje życie seksualne to moja prywatna sprawa.

Czy jemu też zdarzało się sypiać z kimś innym? Nie interesowało mnie to, ale niedawno przypadkiem dowiedziałam się, że tak. Okazało się, że od pół roku ma podobny układ z... Kasią. Oboje spytali mnie, czy mam coś przeciwko, ale zaprzeczyłam. Ostatnio jednak doszłam do wniosku, że chyba nie do końca byłam z nimi szczera.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie zakochałam się w nim, nie jestem zazdrosna, że oprócz mnie sypia z inną dziewczyną (hipokrytką nie jestem, sama też "wierna" nie byłam). Ale czy to źle, że wolałabym, żeby "tą drugą" nie była jednak moja młodsza siostra?
Aleksandrowska987 Odpowiedz

Jak obie znajdziecie w ciążę będziecie super rodzinką ;d

XX2411 Odpowiedz

Powinnaś być dumna. Zainspirowałaś siostrę i bierze z Ciebie przykład. Można rzec, że stanowisz dla niej wzór.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (24)

#MTRsI

Jestem brygadzistą w firmie elektrycznej, codziennie słyszę teksty w stylu "do wszystkiego się przypierdala", "nic nie robi, a pieniądze bierze", "przecież ja to dobrze robię", "całe życie tak robiłem, niech spada" itd. Ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że przepisów nie zmienię, że jak coś się stanie, to ja za to odpowiem, że jak podpiszę odbiór mieszkania, a coś będzie nie tak, to ja stracę uprawnienia, a jeśli ktoś przez błąd w sztuce zginie, to ja pójdę siedzieć, nie oni. To że nie zajmuję się pracą fizyczną nie znaczy, że nic nie robię. Nie mogę pozwolić na alkohol w pracy, nie mogę przejść obojętnie, gdy ktoś paprze robotę, a to, że nie pozwalam zrobić komuś czegoś jego podobno świetnym sposobem nie znaczy, że się uwziąłem czy mu podcinam skrzydła - po prostu wszystko ma być robione zgodnie ze sztuką.
A dlaczego piszę to wyznanie? Bo przeczytałem właśnie historię chłopaka, który żalił się, jaki to on jest biedny, bo on ma masę pomysłów jak zrobić coś szybciej, lepiej i taniej, a inni mu mówią, że robi źle. Z mojej perspektywy wygląda to tak: przyszedł młody do roboty, bierze się do czegoś nie tak jak powinien i jeszcze ma pretensje, że ktoś mu uwagę zwraca. Mogę się mylić, ale pracuję jako brygadzista ponad 8 lat i po prostu wiem jak młodzi (niby wykształceni, ale bez doświadczenia i znajomości przepisów) ludzie potrafią być butni.
livanir Odpowiedz

Ciekawe czy młody tak samo ładnie by marudził, gdyby brygadzista mógł dać mu do podpisania papierek, ze w razie kłopotów z tym i tym to odpowiada on, a nie brygadzista :/

Odpowiedzi (1)
TylkoRaz Odpowiedz

Nie przejmuj się, leniwi partacze i " sprytni inaczej " znajdą się w każdej branży. Z punktu widzenia inwestora mogę Ci powiedzieć, że zawsze doceniałam takich ludzi jak Ty, którzy pilnują by robota była zrobiona tak by było bezpiecznie i nie trzeba było za chwilę poprawiać. Rzetelny i uczciwy brygadzista może oszczędzić inwestorowi i sobie masę kłopotów i zapobiec dodatkowym kosztom w przyszłości, sam to pewnie najlepiej wiesz. Dlatego pracuj jak pracujesz i nie przejmuj się tymi, którzy chcą zarobić ale się nie narobić. Oni za swoją robotę również dostają wynagrodzenie, to nie niewolnictwo a jak się nie podobają przepisy to można zawsze branże zmienić :)

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie