#9Y0W6

W wieku 18 lat wyszłam za mąż, za faceta z dzieckiem z poprzedniego związku.

Brzmi jak największy życiowy błąd, wiem. Ale tylko brzmi.

Mąż jest starszy ode mnie tylko o kilka lat. Utrzymywał nas póki chodziłam do szkoły. Małżeństwo w nauce nie przeszkadzało, no bo niby czemu? Nie jesteśmy z tych par, w których żona ma gotować i ogarniać cały dom. Szczerze mówiąc, więcej obowiązków miałam w domu rodzinnym - pomagając rodzicom w domu, przy młodszym rodzeństwie itp. niż po ślubie.
Ja po szkole też zaczęłam pracować - studiów i tak nie planowałam, bo po technikum mam dobry zawód, który lubię i na którym mi zależało, nie najgorzej płatną pracę w tym zawodzie.

Z synem męża dogaduję się świetnie, uwielbiam jak jest u nas. Mąż nie ma problemu z dzieleniem uwagi między mnie a syna (ostatnio zszokowało mnie jedno wyznanie na ten temat i wszystkie komentarze pod nim, w stylu: "związek z dzieciatym facetem nigdy nie wychodzi, nigdy nie będziesz się czuła ważna". Nigdy nie odczułam czegoś takiego). Mały jest pół na pół u nas i u swojej mamy - więc mamy czas z nim, ale też czas tylko we dwoje, kiedy dziecko jest u mamy.
Jeździmy we trójkę i dwójkę na wycieczki, zwiedzamy, uprawiamy sport. Mąż jest kochany, odpowiedzialny, nigdy się nie denerwuje, rozmawia ze mną, zabiera na randki. Niczego nie brakuje, pod względem fizycznym, ani psychicznym ani emocjonalnym.

Jesteśmy już 10 lat po ślubie. Niektórzy już nawet powoli zaczynają wierzyć, że nie zmarnowałam sobie życia.
Docha Odpowiedz

Bardzo sceptycznie podchodzę do kogoś kto bierze ślub w tym wieku, ale skoro żyjecie razem już 10 lat i jest ok, to nie pozostało mi nic innego jak życzyć byście w szczęściu byli do końca swoich dni :)

Odpowiedzi (2)
Kuudere Odpowiedz

A ja w wieku 19 lat nawet chłopaka nigdy nie miałam... 😰

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#A6E7v

Zaczynając. Uwielbiam dzieci, mimo, że swoich nie posiadam to na prawdę szczerze interesuje mnie psychologia i zachowania, które wpływają na ich rozwój. Wracając uliczką obok pustostanu usłyszałam płacz, przekleństwa i śmiechy całej gromadki. Oceniając te dźwięki na dziecięce poczułam w sobie odwagę, by tam podejść. Moim oczom ukazała się scena, która do dziś budzi we mnie obrzydzenie. Na środku pustostanu stała dziewczynka w samej koszulce bez bielizny i spodenek, dokoła niej stała piątka dzieci w wieku od 8 do 10 lat. Wszystkie śmiały się z niej i kazały rozbierać się dalej. Oczywiście wtargnięcie osoby dorosłej spowodowało u większości wstyd za swoje zachowanie, cisze, ewentualnie cichy chichot spowodowany raczej zdezorientowaniem.

Jednak jeden z chłopaków zaczął mówić, żebym spie*dalała, na ch*j się patrzę i tego typu inne wyzwiska. Widząc tą rozpłakaną, do granic możliwości zawstydzoną małą dziewczynkę coś we mnie pękło. Chciałam w słowny sposób upokorzyć bande tych dzieciaków, zadzwoniłam na policję, postraszyłam ich tym co im grozi, a dziewczynkę wzięłam na bok i zaopiekowałam się nią. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że rodzice dzieci, które były oprawcami w tym zdarzeniu kazali dzieciom zeznawać jakoby ta dziewczynka była molestowana przeze mnie, a to oni nakryli ją rozebraną w moim towarzystwie.

Ostatecznie psycholog wyciągnął z nich prawdziwą wersję, co nie zmienia faktu, że na swoim małym osiedlu uchodziłam za kobietę pedofila. Przeraża mnie fakt, że rodzice zamiast uczyć swoich dzieci prawidłowych zachowań, zasiewają w nich ziarenka kłamstwa, cwaniactwa i patologii.
CircusMonster Odpowiedz

Mnie kłamać nauczyła moja mama. Byłam bardzo małą dziewczynką kiedy poszłam z mamą do jakiegoś urzędu. Kłamała Pani w okienku, że nie mamy pieniędzy, że mąż stracił pracę i tak dalej.. wtedy ja, słysząc to, powiedziałam zgodnie z prawdą, że "jak to? Przecież tata pracuje w Niemczech". Mama zrobiła przerażone oczy i zaczęła kłamać, że po prostu nic mi jeszcze nie powiedzieli. Później w domu wytłumaczyła mi, że żeby sobie poradzić i kiedy się czegoś chce to w życiu trzeba kłamać. I tak okłamywałam ją całą podstawówkę i gimnazjum. Przeszło mi dopiero w technkium

Odpowiedzi (4)
Tayla Odpowiedz

Brrr... az sie wzdrygnelam. Skad w dzieiach tyle agresji i nienawisci? Choc patrzac na zachowanie rodzicow, to sie w sumie nie dziwie...Mam nadzieje ze te bachory zostaly ukarane. Patologia.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#nKMvj

Odbywałem staż w jednym z urzędów, byłem również w szczęśliwym związku i wszystko dobrze mi się układało, aż do czasu gdy, zobaczyłem swoją byłą, która również została przyjęta w formie stażystki.
Przez pierwsze dni unikałem jej jak ognia, nie chciałem w ogóle z nią rozmawiać ani co lepsze patrzeć. Pech chciał, że przydzielili ją do tego samego działu, mało tego, nawet tego samego pokoju co ja...

Jeżeli chodzi o moją eks, to w skrócie powiem, że jest typem kobiety, która szuka na siłę romantyka jak z książek, księżniczka fochająca się na wszystko, co nie pójdzie po jej myśli. Najlepsze było rozstanie - księżniczka stwierdziła, że uczucie się wypaliło i nie możemy być razem.

Moja eks, jak to sama ujęła, znowu się zakochała i chciała do mnie wrócić, ja oczywiście nie byłem zainteresowany. I zaczęło się istna plaga egipska... Zaczęły się podrygi erotyczne w pracy, SMS-y, telefony, gdy to nie skutkowało, zaczęła rozsiewać plotki, że ją napastuję, wysyłam jednoznaczne sygnały, stalkuję, a nawet chciałem zgwałcić. Moja dziewczyna zaczęła dostawać wiadomości z groźbami, zaczęła za nią chodzić i nachodzi ją w pracy. Oczywiście byłem z tym u kierownika, ale to nic nie dało.

Postanowiłem zrobić małą zasadzkę na nią w pomieszczeniu z ksero - schowałem telefon z włączoną kamerą. Nietrudno było się domyślić, że rybka połknie haczyk.

Materiał pokazałem prawnikowi, opowiedziałem mu wszystko i sprawa skończyła się w sądzie.
Sprawę wygrałem i od tamtej pory mam spokój.
AniWteAniWeWte Odpowiedz

Zakończenie satysfakcjonujące ;) Brawo!

tramwajowe Odpowiedz

Mogłeś to napisać, kiedy wpadłeś na pomysł kamerki. Mogłeś to napisać, kiedy poszedłeś do prawnika.
Ale zrobiłeś inaczej niż większość Anonimowych i opisałeś PO ZAKOŃCZENIU historii!
Dzięki Ci za to, Autorze!!

Zobacz więcej komentarzy (3)

#Tccpu

W wyznaniu na temat interwencji był duży pozytywny odzew, dlatego jako były policjant także postanowiłem napisać parę.

Pojechaliśmy do bloku gdzie miał mieć miejsce wybuch na 3 piętrze. Po takim zgłoszeniu człowiek przygotowany jest na najgorsze. Ale nic z tych rzeczy. Przyjechaliśmy pierwsi, ale na miejscu cisza i spokój. Dwa okna rzeczywiście wyleciały, ale poza tym blok stoi jak stał. Po przyjechaniu strażaków, którzy wyłamali drzwi okazało się, że rozsadziło zbiornik... z bimbrem. Właścicielem bomby alkoholowej okazał się Pan w bardziej średnim wieku.

Też blok. Tym razem ostatnie piętro. Sąsiedzi z dołu zadzwonili, że ten na górze ich zalewa. Drzwi otwiera dwoje dzieci w wieku podstawówki i gimnazjum. Rodziców brak, wszędzie mokro. Okazało się, że rodzice nie chcieli im kupić basenu więc same sobie zrobiły w łazience.

Zima, godzina około 3 rano, pustka kompletna. Stoimy na parkingu większego marketu. Jest to fajne miejsce bo ma się oko na duży obszar. Często też ludzie łamią tam przepisy, a i skoro pijanych klubowiczów tamtędy wraca.
Na parking wpada ford który "driftuje" na ręcznym. Zrobił z 2 kółka, nawrotkę i zanim zdążyliśmy zareagować podjeżdża do nas. Wysiada gość w wieku szkolnym i od razu:
"Panie policjancie ku*wa gdybym ja was zobaczył wcześniej to nigdy bym tak nie zrobił". Dostał mandat za brak trójkąta, a za drifty pouczenie.

Lato, stoimy na światłach, a obok nas kłóci się dwójka młodych ludzi. Nie przeszkadza im nawet nasza obecność i ich otwarte szyby. Bluzgi lecą co drugie słowo. Aż nagle dziewczyna w szale z całą swoją siłą postanawia wysiąść. Niestety uderzając drzwiami prosto w nasz samochód. Jej twarzy po tym chyba do końca życia nie zapomnę.

W sezonie letnim posadzili mnie na tajny motocykl. Po dłuższym czasie jazdy w słońcu, musiałem zatrzymać się pod sklepem aby uzupełnić płyny. W tym samym czasie podjechała grupka motocyklistów, która rozpoczęła ze mną dialog który brzmiał mniej więcej tak:
- Uważaj w stronę x bo ku*wy czają się w krzakach. Nas już zatrzymali. Na szczęście ch*je nie przyj*bali się do rejestracji (miał ją przygiętą) i wydechu.
- Dzięki wielkie, ale jestem bardziej po ich stronie.

Puściłem ich dalej, ale zdziwieni byli mocno.

Wyprzedzamy tajną ciąg samochodów z prawego pasa. Po wróceniu na prawy pas wyprzedza nas samochód i nagle hamuje. Przyspiesza i znów przed nami hamuje prawie do 0 (tzw. Szeryf). Gość się zdziwił jak włączyliśmy bomby. Dostał 500zł za samo zdarzenie, kilkaset za inne + auto wróciło na lawecie, bo stan nie był idealny.

Zatrzymaliśmy kierowcę który przekroczył prędkość o około 60km/h. Okazało się, że pasażer ma uciętą w połowie rękę. Oszczędzając szczegółów nie było najlepiej, gość już nie kontaktował. Przetransportowaliśmy go do karetki z którą spotkaliśmy się w połowie. Na szczęście uratowali go.
Antarees Odpowiedz

Wolę to niż niekończące sie wyznania o depresji, więc pisz więcej :3

inst1234 Odpowiedz

Więcej takich historii!

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#7ujf1

Uwaga, będzie obrzydliwie.

Lata temu (okolice 17-tki), pojechałam ze znajomymi i moim ówczesnym chłopakiem na krótkie wakacje pod namioty. Dodam, że nie konsumowaliśmy jeszcze (ponad rocznego, w naszym mniemaniu bardzo poważnego) związku, ja byłam dziewicą, on prawiczkiem. Wiadomo było zatem, co się kroi, miłość wyznana i oboje chcemy...

Wieczorem pobalowaliśmy w grupie, potem porozchodziliśmy się do namiotów. Mój mężczyzna wypił (jak się okazało, niejednego) "kielona na odwagę", ale upierał się, że wszystko w porządku i "da radę"! Nie bełkotał ani nie szedł na czworakach, zachowywał się normalnie, uznałam więc, że rzeczywiście jest ok. Wcześniej romantycznie wręczył bukiet kwiatów polnych, gumki mieliśmy, podeszliśmy do sprawy odpowiedzialnie. Rozbieram się więc i kładę, lekko wystraszona i podekscytowana jednocześnie...

Gdy tymczasem chłopak po ściągnięciu gatek puścił na ziemię solidnego pawia.
Ciężko było to ukryć (w dodatku lekko dostałam rykoszetem), nastrój oczywiście prysł. Przyjemnie nie było, sama z trudem powstrzymałam jedzenie wracające do ust, ale wstałam, żeby mu jakoś pomóc (starałam się zrozumieć, że nerwy, alkohol, no cóż - nie dziś). Chłopak w stresie najwyraźniej próbował wybrnąć żarcikiem, bo... umoczył rękę w tym, co z siebie wyrzucił i przejechał nią po swoim penisie, mówiąc, żebym wracała na miejsce, poślizg będzie!

Nie wytrzymałam, wyleciałam z namiotu, porzygałam się, następnie ogarnęłam i poszłam po znajomych, żeby pomogli posprzątać (ups, wypiliśmy za dużo... zrozumieli, pomogli i przygarnęli, gdy wietrzyliśmy).
Chłopak jakoś się wymknął, żeby się umyć, nie byłam w stanie do niego podejść w tym momencie, czysta groteska. Żodyn się nie dowiedział, co tam się stało (on potem udawał, że nie pamięta).

Zakończenie: nigdy się nie kochaliśmy, zerwaliśmy niedługo później (z innego powodu: zdradził, przespał się z inną, okazał się niezłą mendą - nie pytałam, jak poszło tym razem...). Ujawniam tajemnicę na Anonimowych - pozdrawiam, P.!
majer Odpowiedz

Pewnie tamta doceniła poślizg.

Odpowiedzi (3)
MiT Odpowiedz

Czyli rzygi uratowały Cię przed dupkiem 😂.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#QeodQ

Ludzie, cóż za żenująca sytuacja się właśnie wydarzyła...

Pracuję w dość dużej firmie i uczestniczyłam dziś w zebraniu zarządu. Wszystko idzie świetnie, każdy przedstawia swoje racje i wtedy przychodzi kolej na mnie. Głęboki wdech i idziesz, dziewczyno! Rozpoczynam swój wywód, gdy nagle zakręciło mnie w nosie i... kich. Oczywiście nie był to zwykły psik. Z mojego nosa wyleciała potężna koza i wylądowała na dokumentach przede mną. Glutek (imię zmienione, żeby było anonimowo) wyglądał jakby z nosa wypadł mi kawałek mózgu... Chwila ciszy, konsternacja, szybka akcja, chusteczka w rękę, przepraszam i sprzątam gościa. Jak gdyby nigdy nic kończę moją prezentację i udaję się na moje miejsce.

PS Nikt tego wydarzenia nie skomentował, cieszę się, że jesteśmy już jednak dorosłymi ludźmi :)
XX2411 Odpowiedz

Myślałem, że tak się rozluźniliście po tym wydarzeniu, że ktoś puścił pawie, ktoś inny zsikał się w kącie, ktoś inny puścił bąka morderce, itp. A Wy tylko przeszliście nad tym do porządku dziennego. Rozczarowałem się.

Jamama Odpowiedz

Z ciekawości jak kichasz to nie zaslaniasz ust/nosa rękami? Żenującej sytuacji by nie było i zapewne ludzie w pobliżu nie zostaliby potraktowani drobinkami...

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#SLfxV

Powiem tyle: Mam na imię Dżesika, mam 16 lat. Moja mama to Karina. Ojciec zostawił nas, jak miałam 10 lat, odszedł do kochanki. Matka mojego ojca, czyli moja babcia, to Grażyna. Dziadek od strony mamy to Janusz. Moja matka poznała Sebastiana... i będzie miała z nim syna, którego nazwą (już postanowione) Brajan.

Tak, jestem jedną z przedstawicielek tak szlachetnego cebulackiego rodu!
h0nesteyes Odpowiedz

Że też takie zmyslone gowno weszlo do poczekalni.

Odpowiedzi (2)
XX2411 Odpowiedz

Czyli, co czas na dziecko??

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#QtIhT

Jestem w związku od 4 lat, układa nam się bardzo dobrze. Z okazji naszej 4 rocznicy postanowiłem oświadczyć się Oli. Zorganizowałem wszystko zaczynając od restauracji a kończąc na spacerze nad jeziorem, które Ola tak bardzo uwielbiała.

Jednego nie przewidziałem, w momencie kiedy zadałem jej najważniejsze pytanie, zdążyła wyszeptać "tak", w jej oczach pojawiły się łzy i straciła przytomność. Zadzwoniłem na pogotowie, przyjechali bardzo szybko. Później pamiętam wszytko jak przez mgłę - droga do szpitala, czekanie z jej rodzicami na lekarza, nie wiedziałem co się dzieje, tak bardzo chciałem być przy niej i ja przytulić. W końcu lekarz powiadomił nas, że Ola miała w głowie tętniaka, który pękł.

Operacja się udała. Moja księżniczka jest w śpiączce, codziennie przy niej czuwam i mam żal do siebie, że nie zareagowałem, kiedy mówiła, że cięgle boli ją głowa i kiedy było jej słabo. Nie przejmowałem się tym, a dziś modlę się do Boga, by otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie jak zawsze. Jeśli ona z tego nie wyjdzie, moje życie straci cały sens.

Proszę was, kochani, nie lekceważcie nawracających bólów głowy, życie mamy tylko jedno, dbajmy o nie. Ja rozumiałem to dopiero teraz, kiedy moja ukochana walczy o życie.
Przepraszam musiałem się komuś wyżalić i proszę was o trzymanie kciuków za Olę.
parohot Odpowiedz

Obudzenie sie to polowa sukcesu... wiem bo mja druga polowka tak mial... zycze aby ola sie obudzila i byla soba

Odpowiedzi (1)
Skuta Odpowiedz

O kurczę, współczuję. Strasznie sie boję, że pewniego dnia coś takiego przytrafiłoby się moim bliskim albo mi, nie da sie na to przygotować. Trzymam kciukasy!

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#Z0lFL

Po przeczytaniu wyznania #RE0rP postanowiłam opisać właśnie przeżycie.

Sytuacja miała miejsce jakieś 2-3 miesiące temu. Dojeżdżam do pracy tramwajem. Tego dnia, z rana, stałam przy drzwiach. Na jednym z przystanków wsiadł facet i stanął obok mnie, dosyć blisko. Nie zwróciłam na to uwagi, tramwaj był zatłoczony. W pewnym momencie poczułam jak coś wbija mi się w krocze. Spojrzałam lekko w bok, ten facet miał torbę od laptopa, w pierwszej chwili pomyślałam, że to róg tej torby i lekko się odsunęłam. Ale to wciąż się wbijało, a ja dopiero po kilku sekundach zorientowałam się, że to nie róg torby, tylko jego ręka. Facet po prostu macał mnie po kroczu, a ja, zamiast zrobić cokolwiek stałam jak sparaliżowana.

Ten oblech przebierał palcami i robił to coraz mocniej. Oblewało mnie gorąco, ręce zaczęły się pocić. Bałam się bardzo. I jednocześnie wstydziłam. Facet zasłaniał to przed innymi pasażerami torbą, więc nikt nie zwracał uwagi, a ja cała aż się trzęsłam. Nawet nie wysiadłam na najbliższym przystanku. Dopiero po przejechaniu dwóch ruszyłam skamieniałe nogi i wysiadłam. Nie wyszedł za mną. Chwilę mi zajęło dojście do siebie.

To co mnie uderzyło najbardziej, to mój brak reakcji. Zawsze czytając historie molestowania/napastowania powtarzałam sobie, że ja na pewno bym zareagowała, gdybym była w takiej sytuacji. Byłam. Nie zrobiłam nic.
FoxyLadie Odpowiedz

Więcej takich wyznań! Niech ci najmądrzejsi, którzy zawsze wiedzą, jak by się zachowali w danej sytuacji, zobaczą, że guzik wiedzą, dopóki nie przekonają się na własnej skórze.

Przykro mi, że cię to spotkało. Wiem, jak strach może sparaliżować i nie ma w tym ani trochę winy ofiary.

Odpowiedzi (35)
Marchewka159 Odpowiedz

Ja ciągle powtarzam, że zareaguję. Obcy facet w autobusie zaczął przesuwać rękę po mojej pupie, dostał ode mnie kilka niemiłych słów. Ostatnio kobieta dyszała mi na karku w kolejce w sklepie- odwróciłam się i grzecznie zwróciłam uwagę, aby zachowała dystans. Dziecko na przystanku ocierało mi się o nogi- powiedziałam jego opiekunowi, że mnie to krępuje.

17 lat temu, gdy jako dziecko byłam molestowana, nie potrafiłam tego zrobić...

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie