#qCIjp

Mam 36 lat. Męża, dzieci, ułożone życie. Życie płata nam figla co jakiś czas i zaliczamy wpadki, tak gdzieś raz do roku. Ze względu na to, że moje poprzednie ciąże znosiłam bardzo źle, to za każdą wpadką dokonuje usunięcia płodu. Było ich już chyba z 6, nie liczę już. I tak, zabezpieczamy się i tak dalej, ale po prostu mamy pecha. Dodam, że raz doszło do wpadki, kiedy brałam tabletki antykoncepcyjne.

Tu gdzie mieszkam usunięcie jest legalne i można to zrobić bezpłatnie na służbę zdrowia. Jedyny problem, że trzeba odczekać 6 tygodni, bo wcześniej nie usuną. Jest to dla mnie najgorszy czas - czekanie i ból od objawów ciąży. Ja w sumie to nawet mogłabym mieć kolejne dziecko, mogłabym je nawet urodzić, bo moje porody były łatwe, ale ktoś musiałby za mnie być w ciąży. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie przejdę przez 9 miesięcy ciąży i tego, jak okropnie się czułam i jak się zachowywałam.

Co w moim wyznaniu jest anonimowego? Ze względu na to, że zawsze moje usunięcia są na początku 7. tygodnia, to za każdym razem decyduję się na usunięcie medyczne, a nie chirurgiczne. Mówiąc krótko, dają mi tabletki i wracam do domu, po czym czekam, aż zacznie się proces poronienia. Za każdym razem kiedy czuję, że płód wyszedł, latam do łazienki. Wtedy ściągam go z podpaski i myję pod wodą i sprawdzam jak wygląda, a potem rozgniatam w palcach i spłukuję w toalecie. I tak dla waszej informacji. W 7. tygodniu nie ma nóg, rąk, czy głowy albo oczu, jak to wam kłamią. Wygląda to raczej jak duży skrzyp krwi, tyle że nie jest aż tak czerwony. Czasem wylatuje razem z łożyskiem, a czasem osobno. Czasami widać pępowinę. Nie śmierdzi, ma zapach normalnej krwi. Nie takiej z okresu, bo w sumie krew z okresu nie śmierdzi, śmierdzi pot zmieszany z tą krwią.

Nie mam wyrzutów sumienia. Jedyne czego żałuję za każdym razem, to te 6 tygodni piekła, przez jakie przechodzi mój mąż i dzieci, kiedy czekam na to poronienie. Staję się wtedy straszną osobą. Wręcz jakbym była kimś innym. Coby wszystkich uprzedzić, mąż wreszcie stwierdził, że woli iść na poddanie się wazektomii, bo on też ma już dosyć tych piekielnych 6. tygodni ze mną.
Flecik Odpowiedz

Pierwszą moją myślą była właśnie wazektomia . Ciągłe prowokowanie poronień nie jest obojętne dla Twojego zdrowia.

tewu Odpowiedz

Zmyślone w celu gównoburzy

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (23)

#xnEJV

Chciałabym Wam opisać historię, która miała miejsca ponad 10 lat temu, nadal nie mogę uwierzyć w to, co mnie spotkało.

Wychowałam się bez ojca, z matką, która mnie nienawidziła. W wieku 17 lat zaczęłam pracę, musiałam dokładać się do rachunków, sama płacić za jedzenie, bilet miesięczny do szkoły, nawet w pewnym momencie musiałam wziąć wolne, aby uczyć się do próbnych egzaminów. Zachorowałam dość poważnie, a po opłaceniu wszystkiego okazało się, że nie starczy mi na leki. Mama stwierdziła, że nie pomoże mi, bo muszę nauczyć się samodzielności. Pieniądze na leki musiałam pożyczyć od babci.

Matka gnoiła mnie przy każdej możliwej okazji. Moim marzeniem były studia medyczne. Nie słuchałam obelg ze strony matki, cały wolny czas spędzałam nad książkami. Udało się, z moimi wynikami byłam pewna, że się dostanę! Ale niestety, to nie był tani interes, wyjechałam za granicę na 3 lata, aby mieć 100% pewność, że będę w stanie wszystko opłacić i się utrzymać. Wróciłam, dostałam się na studia i wyprowadziłam. Dawałam sobie radę, byłam szczęśliwa, żyłam w swojej bańce mydlanej, nie dostrzegając tego, co się dzieje wokół mnie.

Moja bańka prysła, gdy przyjechałam na święta do matki. To, co zobaczyłam, przeszło moje wyobrażenia. Okazało się, że matka zmusza mojego brata, który był w wieku 16 lat do pracy, jego pieniądze przepija, a siostra w wieku 13 lat miała spore problemy psychiczne. Zrobiłam awanturę jak nigdy, matka powiedziała wprost, że jak chcę, to mogę ich zabrać do siebie! Rozumiecie? Oddała mi dzieci jak zabawki... Jak się okazało, mówiła poważnie, załatwiła wszystkie formalności, aby moje rodzeństwo przeprowadziło się do mnie i mogło zmienić szkołę. Ja w tydzień znalazłam nowe mieszkanie, tak aby każdy miał swój pokój. I wiecie co? To była najlepsza decyzja na świecie!

Udało mi się znaleźć dodatkową pracę, brat również dorywczo pracował, nigdy nie wzięłam od niego ani grosza, chciałam, aby miał to na swoje przyjemności, a siostrę zapisałam do psychologa i dołożyłam wszystkich starań, aby wreszcie była szczęśliwa, wyszła na prostą, na szczęście nasz brat robił to samo! W pewnym momencie wprowadziła się do nas moja dziewczyna, która przez moje rodzeństwo została przyjęta otwartymi ramionami. Było bardzo ciężko, często miałam chwile załamania, ale wiedziałam, że nie mogę się poddać.

I tak żyjemy do dziś, każdy w swoich 4 ścianach (prócz mnie i mojej dziewczyny, my nadal jesteśmy razem), ale z ogromną miłością do siebie, z mamą nie mamy kontaktu. Jedyna rodzina to babcia i ciocia od strony matki, które wspierały nas od zawsze i które również są dla mnie całym światem. Cieszę się, że po wszystkich przeciwnościami udało nam się wyjść na prostą. Ja skończyłam studia, moje rodzeństwo jest w trakcie, każdy robi w życiu to, co sprawia mu radość. Wam też życzę dużo szczęścia:)
Wrath1 Odpowiedz

Minus.

Odpowiedzi (22)
elka6 Odpowiedz

Bo to tak właśnie działa. Matka załatwia wszelkie formalności, rodzeństwo przeprowadza się i nikt - absolutnie nikt - nie orientuje się, że dwójka małoletnich dzieci przebywa u siostry bez żadnego umocowania prawnego. W czasach, gdy nawet zgody na przejrzenie głowy przez higienistkę i wyjście z klasą do kina udziela opiekun prawny. Oczywiście nie słyszałaś o pokrywaniu przez powiat kosztów utrzymania dziecka, wystąpieniem z urzędu o alimenty od matki ( w sytuacji, gdy wszystkie formalności rzeczywiście są załatwione jak należy) i dlatego musiałaś wymyślić dorywczą pracę 16 -letniego brata.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#5LazN

Z moją mamą nigdy nie miałam najlepszego kontaktu, jednak zawsze mogłam na nią liczyć. Dla historii ważne jest to, że od zawsze pracowała za granicą, gdzie spędzała połowę swojego życia. Gdy byłam dzieckiem, związek moich rodziców powoli zaczynał się psuć, jednak nigdy nie dano mi tego odczuć. W pewnym momencie mojego życia byłam już na tyle "dojrzała", aby zrozumieć poniektóre sprawy i wtedy właśnie mama zaczęła mi mówić o swoich zakochaniach i partnerach, których poznawała (wciąż przy tym będąc w związku małżeńskim z ojcem). Po kryjomu spotykała się z nimi będąc za granicą lub jeździła do nich przed powrotem do Polski. Jedyną osobą, która o tym wiedziała byłam ja.

Po czasie poznałam osobiście jednego z jej chłopaków, w tym samym czasie w toku był rozwód. Był bardzo miłą, aczkolwiek nachalną osobą, która bardzo lubiła eksponować fakt, że ma pieniądze. Mama znała go od paru tygodni. Usłyszałam wtedy hasło - wyjeżdżamy za granicę. Mieliśmy zamieszkać z tym właśnie mężczyzną. Wyjazd jednak miał się odbyć dopiero kilka miesięcy później, jednakże nachalność mamy i jej chłopaka sprawiły że wyprowadziliśmy się bardzo szybko, bo trzy tygodnie po moim pierwszym spotkaniu z nim. Tato o niczym nie wiedział i dostałam odgórny zakaz informowania go o szczegółach. Po prostu miałyśmy wyjechać z nadzieją na lepszą przyszłość. Wszystko odbyło się tak szybko, że dopiero po wyprowadzce zdałam sobie sprawę z tego, że wcale tego nie chciałam.

Warunki mieszkania i atmosfera w domu pozostawiały wiele do życzenia, miałam zakaz rozmawiania na temat taty z kimkolwiek, dodatkowo kilka dni po przyjeździe zostałam wysłana do niemieckiej szkoły, co dla nastolatki bez znajomości języka było czymś strasznym. Byłam notorycznie namawiana do odcięcia się od moich znajomych z Polski. Postanowiłam powiedzieć tacie o tym i po wielu komplikacjach wspólnie z moimi przyjaciółmi zorganizowałam powrót do domu. Na wychodne usłyszałam, że mam do mamy nie dzwonić już nigdy więcej.

Od przyjazdu do Polski zaczęłam z tatą otrzymywać pozwy, nieprzyjemne SMS-y, momentami groźby. Próby zgłoszenia ich kończyły się daremnie. Zgłoszeń na policję i spraw w sądzie pojawia się coraz więcej, byłam przesłuchiwana w szkole, a duża część pozwów jest wytoczona przeciwko mnie, ponieważ mama i jej partner chcą abym trafiła do ośrodka poprawczego. Nie muszę mówić, że razem z tatą nie mamy zbyt wielu pieniędzy, a brak alimentów i koszta sądowe pogarszają sprawę. Z powodu limitu znaków oraz by zachować anonimowość nie mogę opisać więcej sytuacji, a przysięgam - jest tego o wiele więcej. To wszystko kosztuje nas dużo nerwów, a świadomość, że robi mi to własna matka, wpędza mnie w osłupienie. Wkrótce kończę 18 lat, jednak wiem, że i wtedy nie zaznam spokoju, a wręcz wszystko się nasili.

Eh, życzcie mi powodzenia.
Norskekatten Odpowiedz

A może na obronę zaatakuj ją? O znęcanie się psychiczne, niepłacenie alimentów, alienacje rodzicielską lub nękanie? Poszukaj darmowych porad prawnych.

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Wywiezienie niepelnoletniego dziecka z kraju, jesli rodzice sa podczas rozwodu/rozwiedzeni wymaga zgody drugiego rodzica. Matka nie moze sobie ot tak zabrac dziecko ze szkoly, wywiezc za granice i nie mowic ojcu. W takich przypadkach jest to porwanie i i twoja matka i jej partner wyladowaliby w wiezieniu.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#gmBTO

Moja koleżanka, z którą nie mam już bliskiego kontaktu i zawsze byłyśmy w stosunku do siebie raczej sceptycznie nastawione (a na pewno ja do niej) ma w najbliższych dniach urodzić.

Codziennie sprawdzam na jej profilu na fejsie, czy nie dodała tam zdjęcia ze swoim malutkim dzieciątkiem.

Dla mnie to bardzo anonimowe, bo wstydzę się opowiedzieć o tym co robię bliskim. To wręcz moja obsesja, żeby wiedzieć co u niej i jej dziecka. Czasami na jej profilu oglądam też jej zdjęcia, kiedy już była w ciąży lub z mężem i jest tam taka uśmiechnięta jak nigdy.

Nie wiem dlaczego mam taką potrzebę? Może jej zazdroszczę, może się cieszę jej szczęściem, może trochę nie dowierzam tej ciąży i bardzo szybkiemu ślubowi? A może za nią tęsknię, bo dopiero po czasie doceniłam naszą znajomość? Nieważne jaki jest powód: uważam, że to co robię jest dziwne.
PokemonPikaPika Odpowiedz

Ta strona zmierza ku końcowi. Bez minusów takie osoby będą co chwila dorwać podobne wyznania. Straszne...

Odpowiedzi (7)
Killbill Odpowiedz

Jeśli uważasz to za dziwne, to tego nie rób.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#G2EJn

Mój brat jest 10 lat starszy ode mnie. Zawsze była to dla mnie kolosalna różnica wieku - sami rozumiecie, kiedy ja byłam na etapie klocków, mój brat wchodził w mistyczny czas dojrzewania. Były chwile, kiedy nie dogadywaliśmy się ani trochę - on miał dosyć młodszej siostry, którą trzeba było niańczyć, a ja widziałam w Tymonie wzór, każdą chwilę chciałam spędzać z nim. Z nim i z jego najlepszym przyjacielem, Danielem. Jest to przyjaźń z gatunku tych prawdziwych, znają się od dziecka, Daniel był traktowany jak członek rodziny, nasi rodzice się przyjaźnili.

Tymon i Daniel praktycznie w tym samym czasie znaleźli sobie stałe partnerki, rozpoczęli pracę, a ja wyjechałam na studia do stolicy. O ile Tymon się ustatkował, ożenił, wybudował dom, o tyle Daniel pozostaje z Natalią w narzeczeństwie i zajmuje się głównie swoją firmą informatyczną. Mieszkałam sama i czasem potrzebowałam pomocy z zaliczeniem niektórych przedmiotów (lub najzwyczajniej z usterkami w domu), Daniel, jako naprawdę dobry informatyk, co jakiś czas odwiedzał mnie i pomagał w zrobieniu tego wszystkiego. Czasem przyjeżdżał z Natalią, czasem z Tymonem i jego żoną (w tym czasie załatwiał też papierologię w urzędach dotyczącą firmy), a po zrobieniu wszystkiego szliśmy imprezować.

W któryś weekend wyszłam do pobliskiego pubu, zdana sesja, jest co opijać. Szukając wzrokiem wolnego stolika i przyjaciół spostrzegłam Daniela. Siedział sam sącząc piwo, zdziwiłam się, bo nie zapowiadał żadnej wizyty. Przysiadłam się, a on opowiedział, że najzwyczajniej ma doła, kryzys emocjonalny, wsiadł w samochód i przyjechał do ulubionego pubu w tej okolicy, właściwie sam nie wie po co. Postanowiłam, że nie ma co siedzieć na mieście. Zamówiłam jedzenie i poszliśmy do domu. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy, ale przechodząc do sedna - Daniel wyznał mi, że boi się ożenić z Natalią, ponieważ... nie jest do końca taka jak ja.
Zatkało mnie, ale szczerze - on był dla mnie wzorem idealnego mężczyzny, taki zestaw cech, czarujący charakter mnie interesował w facetach. Dlatego miałam tylko jednego poważnego chłopaka w życiu.

Pewnie teraz myślicie, że rzuciliśmy się sobie w ramiona i żyliśmy długo i szczęśliwie. Niestety.

W tym wszystkim nawet nie chodzi o różnicę wieku - ja jestem po 20, on po 30 - takie związki istnieją... ale od małego wmawiano nam, że jesteśmy jak rodzina. Że Tymon i Daniel będą mnie bronić przed całym złem jako starsi bracia. Natalia nawet nie brała mnie pod uwagę jako jakieś "zagrożenie związku", wręcz przeciwnie, jako małą siostrę Daniela. Smutno mi, że to wszystko się tak potoczyło, bo... może jesteśmy sobie pisani? Jednak nie wiem, co powiedzieliby na to rodzice, Tymon.

Spędziliśmy resztę nocy rozmawiając o tym wszystkim, a rano dostałam buzi w czoło i pożegnanie. Jestem smutna, zła, ale jednocześnie wiem, że tak musi być.
Odpowiedz

Żeby rozwiać wątpliwości - studiuje informatykę dlatego pomoc Daniela była dla mnie wybawieniem, on sam nigdy nie zostawał u mnie noc, na imprezy chodziliśmy kiedy przyjechała cała ekipa.
Co do zakończenia - nie doszło między nami do żadnego zbliżenia. Za bardzo szanuję Natalię by zrobić jej coś takiego, Daniel z resztą też. Wydaję mi się, że rozmowa dała mu komfort psychiczny, nie było między nami chemii w tamtym momencie - tylko bezradność.

Odpowiedzi (3)
Lorayne Odpowiedz

Em, no wiesz co, skoro on boi się ożenić z Natalią to może powinien to przemyśleć i podjąć jakąś decyzję?
A co do związku to myślę że akurat rodzice chyba nie mieliby nic przeciwko, wręcz przeciwnie, pewnie by się cieszyli, że to ktoś kogo znają i komu ufają. Gorzej z bratem, ale myślę, że też do ogarnięcia.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#gH3sZ

Jestem świeżo upieczoną mamą (tak, wiem, jestem młoda, niedoświadczona, nie znająca jeszcze życia itp). Ostatnio często na Facebooku itp pojawiają się posty o tym jak matki mają ciężko, że są niewyspane, w piżamach, nieuczesane, nieumyte, uciekają pod prysznic żeby się wypłakać itp. I nagle pełno kobiet udostępnia takie posty jak to one mają źle, są zmęczone.


Zastanawiam się wtedy po cholerę robiłaś i chciałaś te dzieci? Żeby się użalać nad sobą jak to matka ma źle? Chyba wiedziałaś jaki to obowiązek mieć dzieci, choćby jedno. Najpierw udostępniasz post, że jestem dumna z bycia mamą, mam super dzieci i ogólnie jestem szczęśliwa, a za chwilę dziwne obrazki matki karmiącej, która nie ma czasu nawet się uczesać czy przebrać z piżamy w normalne ciuchy. 


Ja osobiście póki co (mam wyjątkowo grzeczne dziecko, wiem, że nie każdy ma takie szczęście) nie miałam dnia, żeby ani się nie umyć, uczesać, przebrać a do tego w ciągu dnia zdążę ogarnąć dom, zrobić obiad i jeszcze znaleźć czas na odpoczynek (oczywiście mąż mi pomaga,ale wiadomo, że nie zawsze jest w domu). Wśród moich znajomych i rodziny nie widziałam jeszcze młodej mamy, która wygląda na zaniedbana. Moim zdaniem te obrazki są robione po to, żeby kobiety mogły się nad sobą użalać i mieć pretensje. Zastanówcie się czy cieszycie się z macierzyństwa czy jednak jest to dla was takie straszne. I zanim zechcesz mieć kolejne, dobrze się zastanów.
Tarara Odpowiedz

I masz taką potrzebę samochwalenia się tutaj? Nienawidzę takich kobiet- "och patrzcie na mnie jestem idealna mama,zawsze uśmiechnięta,umalowaną a na dodatek piorę sprzątam i gotuje".Masakra,jakbyś wyjrzała poza czubek własnego nosa dostrzegła byś że życie tych ludzi różnie się układa,są lepsze i gorsze dni.Wiecej empatii pani idealna Mamo. Gardzę takimi ludźmi jak ty...

Odpowiedzi (10)
PrzezSamoH Odpowiedz

Na takie historyjki to polecam Facebooka i grupę "mamy mamom". Tam kobiety chca czytać takie przemyślenia.
Też wyglądam na zadbaną, gdy wychodzę z domu. A wczoraj znalazłam ziemniaka w staniku. 🙉 Myślicie, że powinnam napisać wyznanie?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (26)

#AQSjj

Moi rodzice, odkąd pamiętam, byli bardzo zapracowanymi ludźmi. Ojciec wracał z pracy, jadł coś, ogarniał higienę osobistą i zasypiał przed telewizorem. W tym czasie matka przychodziła do mojego pokoju, siadała na skraju łóżka i rozmawiała ze mną. Potem kładła się obok mnie i kazała włożyć sobie rękę pod koszulkę i dotykać jej piersi. Mówiła, że to całkiem normalne, że w taki sposób zapoznam się z kobiecym ciałem i gdy kiedyś będę miał dziewczynę, nagość nie będzie dla mnie tematem wstydliwym. Później musiałem przez kilka minut całować ją w usta, dekolt i szyję. Miałem 10 lat. Gdy miałem 11 lat, doszło do tego wchodzenie na mnie. Siadała w okolicy krocza, zataczała delikatne koła biodrami i całowała w usta. Nic więcej.
Rodzice się rozwiedli, gdy miałem 12 lat, opiekę przyznano ojcu, a mi zakazano kontaktu z nią.

Do tej pory zastanawiam się co by się stało, gdyby ojciec nie przyłapał matki na zdradzie i nie rozstał się z nią. Mam już ponad 20 lat, a tę rutynę pamiętam jakby to wydarzyło się wczoraj. Jak przez pierwsze kilka tygodni ze strachu sztywniały mi nogi, jak ze wstydu nie mogłem spojrzeć ojcu w oczy. Jak po kilku tygodniach zrozumiałem, że jestem bezsilny i to będzie się trwało.
Aż w końcu jak po dwóch latach z przerażenia zsikałem się w majtki, gdy ojciec nagle wszedł do mojego pokoju, nakrywając nas.
Norskekatten Odpowiedz

Boże...to straszne co robiła. Bardzo ci współczuję i mam nadzieję, że wszystko z tobą w porządku.

malyObrusik Odpowiedz

Całe szczęście że udało się to zakończyć i sąd przyznał ojcu opiekę

Zobacz więcej komentarzy (9)

#2k33r

Jestem kobietą. Gdy byłam dzieckiem około 6-letnim, miałam zawsze pod poduszką zapas takich kolorowych materiałowych chusteczek do nosa. Pod osłoną wieczoru pod kołdrą ładowałam te chusteczki zwinięte w rulon w spodnie od pidżamy, tak by trzymały się i imitowały penisa. Przez spodnie "go" dotykałam i wyobrażałam sobie, że jestem chłopakiem.

Nie ma to związku z moją tożsamością - od razu zaznaczę, bo byłam po za tym normalną dziewczynką, później nastolatką i obecnie żoną i matką. :-)
Mapsi Odpowiedz

Osoby transpłciowe też są normalne :)

Odpowiedzi (18)
Silverwitcher Odpowiedz

No i to jest anonimowe! :)

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#HxQLG

Kiedyś zagrałam w serialu paradokumentalnym, który emitowany jest w telewizji.
Grałam patologiczną matkę, która wiecznie śpi pijana, a dziecko nie ma co jeść. Tak się składa, że moje dziecko miało dokładnie tyle samo lat ile chłopczyk, który grał mojego syna.

Odcinek był kręcony u nas w mieście, a na casting poszłam z koleżanką, żeby spróbować czegoś nowego, i udało się. Pomyślałam, że zawsze to jakieś nowe doświadczenie i co? Moi sąsiedzi nie dali mi żyć, po zobaczeniu tego odcinka co chwilę miałam policję w domu, że krzywdzę dziecko i jestem pijana. Niestety, ale mieszkałam w kamienicy wśród staruszków, którzy uwierzyli w to co zobaczyli w tv i nie dało im się przetłumaczyć, że to jest serial, że odgrywałam rolę, a moje dziecko ma się dobrze, ja pracuję, nie żyję z zasiłków, a mój mąż jest za granicą i jesteśmy normalną rodzinę.

W końcowym efekcie musiałam się wyprowadzić, bo nie dałam już rady psychicznie znieść tego, co nam robili. Zgłaszanie na policję też nic nie dało. Teraz już wiem, że drugi raz bym nie dała się namówić na takie coś, choć pamiątkę mam super :)
Silverwitcher Odpowiedz

Bo u niektórych, na starość mózg jest w postaci płynnej, i przelewają się newsy z tvp i radio maryja

Odpowiedzi (2)
tramwajowe Odpowiedz

Moja sąsiadka to co zobaczy w takich serialach później opowiada jako historię kogoś z swoich znajomych.
Nie wiedziałbym o tym, ale kiedyś był u mnie wujek akurat jak była sąsiadka. Jak poszła, to mnie wujek uświadomił, bo sam to ogląda.

Zobacz więcej komentarzy (10)

#dtfjm

Historia sprzed chwili.

U mnie w sklepie jest taki koszyk na zakupy, gdzie kładzie się produkty na przecenie.
Patrzę... słodycze, więc podchodzę, oglądam. Nagle jakaś babeczka mówi, że mam zostawić jej zakupy.

Do teraz palę się ze wstydu.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Jedyne mocniejsze od tego wyznanie jakie czytałem na tej stronie to o tej lasce która dała się dobrowolnie bić i rżnąć pięciu menelom na jakiejś działce albo innym squacie, bo ją to kręciło. Ale to też daje radę.

Odpowiedzi (12)
Jsksldkdj Odpowiedz

Mam takie historie 5 razy dziennie i nigdy mi nie przyszło na myśl żeby napisać o tym wyznanie :v

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie