#4UHUM

Święta Bożego Narodzenia.

Wraz z mamą, siostrą i jej chłopakiem pojechaliśmy do dziadków w odwiedziny. No i jak to bywa, ciasta pojedliśmy, ryby pojedliśmy, opłatkiem się podzieliliśmy, to dziadek pac - wódeczka na stół. No i wszyscy sobie gadamy, pomału pijemy (tu zaznaczę, że mam skończone 19 lat), ale babcia jak to babcia, co dwie minuty z tekstem "córciu, weź sobie jeszcze tego ciasta… albo rybę zjedz, bo się zmarnuje". A po chwili znowu mówi: "Mateusz, tej rolady ci nałożę, bo kto to będzie jadł… albo rybę zjedz, bo się zmarnuje!". I tak babcia co chwilę do każdego z takim tekstem. Ja już byłem po paru kieliszkach, a babcia zirytowana, że pełno jedzenia na stole, nikt nic nie je, bo my już nażarci…

W końcu wzięła mój talerz, nałożyła mi jakiejś rolady czy ryby, podstawiła pod nos i srogim głosem, jakby do dziecka, powiedziała: "Jak tego mięsa nie zjesz, to więcej wódki nie dostaniesz!" :D
XX2411 Odpowiedz

I dobrze! Bo wódke to każdy chce pić, ale jeść to już nie ma komu.

KiedyKulturalnie Odpowiedz

Kiedyś Panowie, zabory i komuna rozpijała, a teraz babcie

Zobacz więcej komentarzy (8)
Słuchajcie, okropna rzecz się stała... Facebook z bliżej nieznanych nam powodów SKASOWAŁ fanpage Anonimowych Wyznań i teraz otwieramy nowy - jeśli chcecie czytać historie i najlepsze komentarze do anonimowych historyjek to prosimy

polubcie nowy FB Anonimowych

i zaproście znajomych, którzy uwielbiali anonimowych!

#odXqp

Mam taki rodzaj skóry, na którym bardzo łatwo robią się blizny. Niestety nie tyczy się to tylko kolan i łokci (ech te rowery...), ale również twarzy - będąc nastolatką lubiłam wyciskać pryszcze, byłam wręcz od tego uzależniona, czego efektem jest to, że mam ją ponaznaczaną śladami. Całą, poza nosem i policzkami, chociaż tyle się organizm zlitował. Teraz mi to nie przeszkadza, bo zbledły i przykrywam je podkładem, gorzej było w gimnazjum. Wtedy było połączenie ich i świeżych pryszczy, mimo opieki dermatologa wyglądało to średnio.

Pod koniec pierwszej klasy, kiedy przerobiliśmy cały materiał, oglądaliśmy na biologii film dokumentalny o trądzie. Mi się podobał, ale jednemu chłopakowi przypadł do gustu aż za bardzo. Kojarzycie ten typ człowieka, który tak bardzo nie ma życia, że musi niszczyć go innym? To ten. Do repertuaru wyzwisk (na szczęście nigdy nie odważył się na nic więcej, ale dla mnie, jako wrażliwca, było to aż nadto i on dobrze o tym wiedział) dodał, że jestem trędowata. Nie do końca wiem, skąd mu się to wzięło, bo zmiany skórne w przebiegu tej choroby wyglądają inaczej. Ważne, że kiedy mnie tylko widział, tak się ze mną witał, kilka, nawet kilkanaście razy dziennie.

Dla mnie, jak już wspomniałam, było to trudne. Rodzice, mimo najszczerszych chęci, nie zdołali dać mi rady lepszej, niż nie przejmowanie się nim. Zwróciłam się do wychowawczyni, po olaniu sprawy przez nią do ulubionej nauczycielki od historii. Ona wysłuchała mnie, otarła łzy i powiedziała, że jeszcze nie wie, co z tym zrobi, ale mu nie popuści.

Okazało się, że wiele robić nie musiała. Był nieklasyfikowany chyba z trzech przedmiotów, z kolejnych dwóch miał jedynki na koniec. Nie przeszedł klasy, po wakacjach już go nie spotkałam. Z tego, co wiem, to nie skończył technikum, teraz pracuje czasem na czarno, ale generalnie stacza się coraz bardziej. Czy mam mściwą satysfakcję? Trochę. Ale też myślę, że gdyby spotkał odpowiednich ludzi, którzy by naprawdę okazali mu zainteresowanie (w domu miał biedę i patologię), by się tak niekoniecznie musiało skończyć. Te wyzwiska pewnie też z tego powodu były. W gruncie rzeczy szkoda mi go.
MissWiko Odpowiedz

Oj znam takich dupków. Mnie też w szkole prześladowano. Jeszcze kilka lat temu życzyłbym im wszystkiego co najgorsze, ale teraz dojrzałam i mało mnie obchodzi, co się z nimi dzieje. Niech im się powodzi nawet lepiej niż mnie.

vasiravana Odpowiedz

Z jednej strony, ok, miał w domu patologię i zapewne to odreagowywał, ale mi ciężko by było komuś takiemu wybaczyć. Nic nie usprawiedliwia bycia chamskim bez powodu wobec kogoś i dręczenia go. A to jak potoczyły się jego losy... Znam wiele osób z ciężkich środowisk, którzy dzięki własnej ciężkiej pracy się z tego wyrwali. Ale to trzeba chcieć, a nie liczyć, że samo przyjdzie.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#ipLpd

Kilka historii o pracownikach.

1. Najświeższa, bo z poprzedniego tygodnia.
Przychodzi pracownik do firmy ze zrobionymi badaniami na pierwszy dzień pracy. Praca zaczyna się o 7. Poszedł z brygadzistą na montaż, po czym po jakiejś niedługiej chwili brygadzista dzwoni do kierownika i pyta się go, czy nowy jest na bazie. Jakież było zdziwienie, gdy razem zaczęli go szukać, a po nim nie zostało nawet ubrań. Na szczęści był tak miły i "odpowiedzialny", że wysłał wiadomość informującą o tym, że dostał pracę za granicą.
2. Był pracownik, co chciał podwyżkę z tego względu, że, jak to określił, "zamyka i otwiera" bramę. To był jego jedyny argument.
3. Jeden obywatel miał bardzo trudne poniedziałki, zawsze miał w ten dzień rozwolnienie i nie mógł przyjść do pracy, a informację o tym pisał zawsze bardzo wcześnie rano, koło 3 - 5, na pewno wtedy akurat go przycisnęło ;)
4. No i pracownik - legenda.
Przy malowaniu na rusztowaniu belek w pozycji leżącej jeden pracownik przywiązał swoją rękę do tej właśnie belki i wyglądał, jakby malował cały czas (pędzel cały czas w ręku), a że pracy dużo, a miejsce takie, że człowiek przechodząc tylko spojrzał, to widział rękę w górze i nic nie podejrzewał. Wielkie było zdziwienie, gdy po całym dniu nic nie było pomalowane.
majer Odpowiedz

Temu czwartemu daj podwyżkę za pomysłowość.

Odpowiedzi (1)
bazienka Odpowiedz

ad 2 jesli przychodzil pierwszy i wychodzil ostatni znaczy robil nadgodzin powinien dostawac wiecej
chyba ze sam sobie to zaordynowal, bez sugestii przelozonych

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#3iXSF

Nie jem mięsa ani ryb od kiedy pamiętam. Moi rodzice jedli wszystko i tego starali się nauczyć też mnie i moją siostrą. No cóż, nie udało się. Kiedyś próbowali mnie zmuszać, jednak zauważyli, że to nie pomaga, a ja dalej nie chciałam tego jeść, więc przestali. Nigdy nie wybrzydzałam, nie żądałam ani nie gotowałam dla siebie nic innego. Jak na obiad były ziemniaki z kotletem i surówka, to jadłam ziemniaki z surówką. Zupę gotowaną na mięsie jadłam, nie było to dla mnie problemem, a nawet z czasem rodzice pozmieniali część przepisów tak, aby każdy z nas był zadowolony. Taki stan rzeczy był zrozumiały dla każdego z mojej rodziny, nikt mnie nie zmuszał do robienia czegoś wbrew mojej woli, ja tak samo nie nawracałam ich.

Gorzej było poza domem, o ile nastolatkowie i ich rodziny nie mogły tego pojąć, to już w ogóle cyrki pojawiły się u rodziny mojego męża. „Przecież człowiek jest mięsożercą”, „Jak zajdziesz w ciążę, to będziesz musiała zacząć jeść mięso”, „Jak tak można jeść, tylko na sałacie?!”. Nie jestem nawiedzoną osobą i naprawdę nikogo nie zmuszam, aby przestał jeść mięso. Nawet czasem coś mięsnego ugotuję dla męża albo kupię mu szynkę. Ja po prostu nie jem, bo nie lubię, bo nie jest mi to potrzebne - to wszystko. Nie przypisuję do tego żadnej ideologii. I naprawdę nie potrafię zrozumieć, dlaczego skoro ja nikogo nie namawiam, nie obrażam i nie patrzę się dziwnie jak coś je, to dlaczego dla innych jest to takim problemem?! Dziwne spojrzenia, głupie teksty, wyśmiewanie się, no po co?
InneKonto Odpowiedz

Kiedyś miałam dokładnie tak samo jak ty. Żadnego mięsa nie jadłam, a rosół kochałam. Wszędzie mi wciskali na talerz coś z mięsa (no bo jak to tak? Dziecko bez białka nie urośnie). W końcu jak dorosłam mogłam sama robić obiad i się okazało że lubię mięso ale zależy jak przygotowane i przez kogo np. lubię schabowego ale nie lubię mielonego (pulpeciki czy coś), lubię pierś kurczaka (smażone, w panierce najlepsze), a nie lubię nóżki z kością również z kurczaka, ryby jem tylko smażone.

Pantagruel Odpowiedz

Witam w klubie! Mięsa nie jem od dziecka, bo po prostu nie lubię, brzydzę się. Nikogo nie namawiam, żeby brał ze mnie przykład, bo każdy sam decyduje, co je, a czego nie.
Moja rodzina to przyjęła, nikt nie miał problemu. Mama specjalnie gotowała dla mnie zawsze drugi obiad (kochana kobieta) :)
Za to otoczenie nie mogło tego zrozumieć. Mimo że nie manifestowałam tego w żaden sposób.
Eh, co chwila byłam i jestem zasypywana pytaniami "to co Ty jesz, jak nie jesz mięsa?"... Serio, już nie wiem, jak mam na to żałosne pytanie odpowiadać.
Jak byłam w liceum, to wprost usłyszałam od matki mojej koleżanki, że jestem GŁUPIA, bo nie jem mięsa. Ale już wolę być głupia, niż potem wymiotować :D

Zobacz więcej komentarzy (15)

#wC1GI

Mama myła mi włosy aż do końca gimnazjum, a ja nie widziałam w tym nic dziwnego.
Zabijciesiewszyscy Odpowiedz

W sumie zależy od relacji z mamą, jak się ma długie to czasem dobrze żeby ktoś pomógł, miłe to.

Helabela Odpowiedz

Mam 20 lat i nie istnieje dla mnie większą przyjemność niż to kiedy mój chłopak myje mi włosy, czuję wtedy przywiązanie i bezpieczeństwo :D

Zobacz więcej komentarzy (11)

#974So

Zaproponowałam mojemu 5-letniemu synkowi, żebyśmy zjedli coś z McDonald’s na niedzielny obiad. Mały powiedział, że nie chce. Po chwili dodał: „ugotuj mi zupkę, bo jest zdrowa, frytki nie są zdrowe”.

Moje dziecko jest mądrzejsze ode mnie.
wergil Odpowiedz

Doceń to i zacznij gotować smacznie i zdrowo. Wyjdzie cię taniej niż w Macu 😂

Deaneris Odpowiedz

A czy to jest anonimowe?
Czy nie przyznałabyś się nikomu do tego?
Czy się tego wstydzisz?
Myślę, że nie, więc po co to wyznanie jest na głównej? To są ANONIMOWE, a nie chwalimy się mądrością dzieci. Więc moim zdaniem, to nie powinno tu być.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#GSuGt

Ostatnio przewija się tutaj sporo wyznań ofiar molestowania, i w związku z tym chciałabym podzielić swoją historią, która ciąży mi na sumieniu i właściwie sama nie wiem co o tym sądzić.

Miałam wtedy około 9-10 lat, i w moim domu przeprowadzany był generalny remont. Robotnicy kręcili się po domu cały dzień, i spali w pokojach gościnnych naszego domu. Ponieważ były wakacje, jako znudzona dziewczynka chętnie „pomagałam” im podając młotek czy nalewając wodę do wiaderka z zaprawą. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili, udawali, ze moja pomoc jest nieoceniona co sprawiało, ze tym bardziej chciałam z nimi przebywać. Szczególnie jeden, M. zlecał mi wiele „zadań” i mówił o tym jak jestem fantastycznym budowlańcem i widzi dla mnie przyszłość w tej branży.

W nocy przed dniem zakończenia prac i ich wyprowadzki M. przyszedł do mojego pokoju i wsunął rękę w moje majtki. Byłam tak przestraszona, że nie mogłam się ruszyć, więc udawałam, że śpię. Serce waliło mi jak młotem, a on dalej mnie dotykał. W końcu zebrałam się w sobie i nadal udając, ze śpię przekręciłam się na bok i wyciągnęłam przed siebie nogi, żeby go odepchnąć. Poskutkowało. Wyszedł z pokoju, a ja zostałam tam sama ze swoimi myślami i walącym sercem.

Do dzisiaj nikt nie wie, co zaszło w tej nocy. I sama ta historia jest jest tym anonimowym elementem.
Anonimowe jest to, ze jego wcześniejsze zainteresowanie mi imponowało, więc sama często chciałam zwrócić jego uwagę. Na swój dziecięcy sposób podrywałam go uśmiechając się do niego, siadając mu na kolanach, głaszcząc go po głowie. Wiedziałam już wtedy mniej więcej co to flirt, seks itp. Byłam mocno uświadomionymi dzieckiem i w moim ówczesnym mniemaniu, na znane mi jako dziecku sposoby staram się wzbudzić w nim zainteresowanie.

Podobno nic nie tłumaczy aktów pedofilii, bo tym właśnie było jego zachowanie, ale gdzieś w środku mam poczucie, ze to naprawdę ja go sprowokowałam i dostałam do czego chciałam.
Lorayne Odpowiedz

On był dorosły, więc nie ważne co robiłaś, to powinien był się opanować.

WillaWianki Odpowiedz

A choćbyś i miała lat 19, albo 29, albo 39 - żadna forma flirtu nie usprawiedliwia obmacywania śpiącej osoby. Natomiast jeśli dziecko próbuje "flirtować" z dorosłym, to psim obowiązkiem tego dorosłego jest natychmiastowe i zdecydowane ukrócenie tej sytuacji - czy to przez zwrócenie dziecku uwagi, czy przez ograniczenie z nim kontaktu.

Zobacz więcej komentarzy (10)

#5OSyA

Nie ma na świecie osoby, która denerwowałaby mnie bardziej niż moja siostra.

A tak konkretniej. Siostra jest ode mnie 8 lat starsza. Gdy miała lat 19, wydała na świat swoje pierwsze dziecko, córkę. Po pół roku od jej urodzenia, siostrze zostały ograniczone prawa rodzicielskie, ogólnie lubiła sobie wypić, pójść na imprezę i sypiać z nowo poznanymi mężczyznami. Pomocy od moich rodziców nie chciała, dziecko trafiło do biologicznego ojca, chłopak nie chce na siostrzenicę alimentów, siostra dziecka do tej pory widzieć nie chce.

Przez hulaszczy tryb życia, siostra poroniła minimalnie 4 razy (liczę tylko te "razy" gdy moja mama chodziła do niej do szpitala przynosząc ciuchy, jedzenie itd.).

W wieku 24 lat urodziła kolejne dziecko. Ojciec nieznany. Nasza mama obiecała jej pomoc w opiece nad synem, czy też czasem wspierać finansowo ale tylko jeżeli ograniczy imprezy. Zastosowała się.

Od tamtej pory minęły cztery lata, a ja mam zszargane nerwy. Siostra jest u nas codziennie od rana do wieczora. Gdy tylko wrócę do domu, od razu słyszę "o przylazłaś w końcu, zajmij się nim". Siostra nie wie co to znaczy - posprzątać po sobie i dziecku. Jej syn przeklina, pluje na ludzi, gryzie i bije. Gdy zwracam mu uwagę, że tak nie można, zaczyna płakać jakbym go ze skóry obdzierała. W rezultacie słyszę "to tylko dziecko/to nie twoje dziecko, więc go nie pouczaj/weź idź do siebie/jak będziesz miała dzieci to...".

Często też słyszę, że powinnam rzucić szkołę, znaleźć sobie faceta i urodzić dziecko. A faceta trzeba upolować, więc powinnam się zacząć ubierać w kuse spódnice czy wyuzdane bluzki, a nie spodnie jak facet. Żebym zaczęła się zachowywać jak normalna dziewczyna.
Szlag mnie trafia gdy udaje taką odpowiedzialną, doświadczoną i najmądrzejszą na świecie.
KiedyKulturalnie Odpowiedz

Wiesz, masz 21 lat, więc może studia w obcym mieście by Ci dobrze zrobiły? Odpoczęła byś od domowej atmosfery. Siostry nie zmienisz. Twoja mama dba jak może o wnuki. Rozmawiać to trzeba mieć z kim, żeby coś zmienić, a Ty nie masz.

Odpowiedzi (1)
Feniks06 Odpowiedz

Jak Ci znowu powie że to nie Twoje dziecko i żebyś go nie pouczala to jej odpowiedz ze to nie Twoje dziecko więc niech Ci go nie wciska do zajmowania.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#LabUN

Krąży nade mną jakaś klątwa. Gdzie bym nie poszła w gości/ do restauracji/ na kebaba/ na wesele, zawsze trafi mi się włos w jedzeniu (oczywiście nie są to moje włosy). Mało jest rzeczy, które obrzydzają mnie tak jak to, a najgorzej jest wtedy, kiedy go przeoczę i muszę wyciągnąć z ust. Ludzie często się dziwą dlaczego rzadko jem na mieście, a w gościach wszystko dokładnie przegrzebuję.

Miarka się przebrała kiedy w ostatnim kebabie znalazłam ich aż 3, a przy kolacji wygrzebałam go ze słoika dżemu. Brzydzę się już jeść, jeśli nie przyrządzam czegoś sama. Co ciekawe, nigdy nie przydarzyło się to nikomu innemu w moim towarzystwie. Błagam wszystkie osoby które to czytają: związujcie swoje włosy, gdy gotujecie/przyrządzacie jedzenie, to jest naprawdę obrzydliwe.
Fallin Odpowiedz

Czy tylko mnie jakoś specjalnie nie obrzydzają włosy w jedzeniu? Czasem sie zdarzy i tyle

Odpowiedzi (4)
friki Odpowiedz

Tez tak uwazam. Mam traume z podstawowki. Ktoregos dnia w szkole dopadl mnie mega glod, a kanapki zostaly w domu. Znajoma z klasy zaproponowala, ze sie podzieli. Byla to prosta kanapka ze srem i maslem. Wszystko bylo by ok, ale biarac pierwszego gryza zaczal sie ciagnac z metrowy, gruby wlos mamy kolezanki. Ow wlos do polowy byl blond, reszta ciemny
odrost. Odruch wymiotny momentalny, uczucie glodu zniknelo rownie szybko.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#KjT80

Działo się to, kiedy miałam 10 albo 11 lat, nie pamiętam dokładnie. W każdym razie siedziałam sobie obok mojej prababci przy stole, a ta jedząc obiad, zapytała: "Oooo! Helenko, a czy ty masz już włosy ma swojej (uwaga, uwaga) małej cipeczce?'' Tak, to pytanie było mega niezręczne, zwłaszcza, że słyszała je cała rodzina siedząca przy stole. Na dodatek kiedy się zaczerwieniłam i nie odpowiedziałam, powiedziała "Odpowiedz! No co, babuni się wstydzisz?!"

Dobra, zrobiło się to bardzo żenujące, odpowiedziałam, że nie mam ochoty o tym mówić, zwłaszcza przy jedzeniu. A ta się obraziła, bo jej zdaniem "nie okazuję szacunku dla jej osoby i w dodatku jeszcze pyskuję".
asienaebaam Odpowiedz

A Ty babcia masz jeszcze włosy na swojej starej pizdeczce?

Odpowiedzi (5)
GrumpyMule Odpowiedz

Niewychowany bachor 😂 Babuni sie wstydzisz? 😉

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie