#ABkoG

Ja, lat może z 10, zafascynowana Simsami 3, dowiedziałam się, że wyszedł dodatek ze zwierzętami. Nie znałam jeszcze magii torrentów, a wiedziałam, że rodzice mi go nie kupią. Mimo to bardzo chciałam mieć w swojej rodzince psa. Więc co zrobiłam?

Zrobiłam nową rodzinę, jakąś babkę, męża dla niej i... dziecko. Małe, czarne dziecko i dałam mu na imię Rex. Obok domu jego "właścicieli" postawiłam mu osobny pokój, który był jego budą. Postawiłam tam tylko łóżeczko i parę zabawek. Nie uczyłam go chodzić ani mówić, tylko załatwiać się do nocnika, no bo przecież psom nie zmienia się pampersów.

I tak sobie Rex żył, bo nie dorastał. Zmieniłam w opcjach długość życia małych dzieci na ekstremalną.
Tak sobie żył, dopóki nie zdobyłam upragnionego dodatku.
Wtedy oczywiście moja rodzina otrzymała prawdziwego czworonoga, a z pomocą kodów zmieniłam Rexa w normalnego, białego chłopca, który od tamtej pory spokojnie wiódł swoje życie, nieświadomy swojej psiej przeszłości.

#unLRP

Moją żonę poznałem na siłowni. Ćwiczyłem, ona też. Nawiązaliśmy kontakt. Umówiliśmy się na randkę, drugą, piątą. Staliśmy się parą. Spotykaliśmy się na siłowni i razem ćwiczyliśmy. Nasze sylwetki były naprawdę godne pozazdroszczenia. Pasja nas bardzo połączyła. Zamieszkaliśmy razem. Miłość kwitła. Oświadczyłem się. Ustaliliśmy datę ślubu. Zaproszenia, sala, sukienka, garnitur... Pobraliśmy się. Oboje pracujemy i dobrze zarabiamy. Mając iść kolejny raz na trening pytam żony czy idzie ze mną. Odpowiedziała, że źle się czuje i nie da rady. Ok. Zero problemu. Poszedłem sam. Kolejny trening poszedłem sam. Następny i następny tak samo. Przez prawie 2 lata moja żona przestała ćwiczyć, dbać o siebie. Tylko wiecznie je. Przytyła z 52 kg do prawie 100 kg, a ma 168 cm wzrostu. Żadne tłumaczenie, że to niezdrowe, że może zachorować na cukrzycę nie dają rezultatu.

Zabrałem żonę do lekarza. Lekarz tłumaczył jej, że musi zrzucić wagę bo konsekwencje mogą być złe. Nie przekonało jej to. Zabrałem żonę do psychologa. Kilka miesięcy spotkań, rozmów. Nic nie przynosi efektu. Jak grochem o ścianę. Żadne rozmowy, kłótnie po prostu nie działają. Nic. Po prostu stwierdziła, że przestała ćwiczyć. Wiecznie się objada. Potrafi o godzinie 1 w nocy zamówić największą pizzę, zjeść i iść spać, a 3 godziny wcześniej największy kebab.

Jesteśmy małżeństwem na papierze. Nie dochodzi między nami do zbliżeń bo "boli ją głowa, jest zmęczona".

Do korpo gdzie pracuję przyjęto ostatnio pewną nową dziewczynę. Śliczną, uśmiechniętą blondynkę o niebieskich oczach, długich nogach. Poznaliśmy się na jednej z przerw. Jakież było moje zdziwienie jak spotkaliśmy się na siłowni gdzie ćwiczę. Na imprezie firmowej przetańczyliśmy cały wieczór. X wie, że mam żonę i wie co się dzieje. Coraz bardziej między nami czuć chemię. Jest wolna, młodsza. Ma pasję i chce ją rozwijać. Kiedy jadę do pracy myślę o niej, po pracy tak samo. Zakochuję się. Ona we mnie też.

Nie wiem co mam robić. Z jednej strony mam żonę, mieszkanie jest na mnie, dobry samochód, ciekawą pracę. Ale z drugiej strony nie chcę się okłamywać. Przestaję kochać swoją żonę. Najlepszą rozrywką dla niej jest włączenie Netflixa, jedzenie pizzy i picie coli. A dla X? Zrobienie czegoś ciekawego, szalonego, poznawanie smaku życia. Czuję się dość dziwnie. Przy rodzinie i znajomych okłamuję wszystkich mówiąc jak między nami jest dobrze, że wszystko się układa. Czuję się podle. Wobec wszystkich. Moja żona nie widzi w tym problemu bo "jesteśmy małżeństwem i trzeba pokazać, że jest dobrze". Coraz częściej myślę o rozwodzie. Żona ma gdzie się wyprowadzić.

Nawet pisząc to wyznanie moja żona je dużą ilość kabanosów. Na drugiej karcie piszę z X. Rozmowy z X dają mi jakiś spokój wewnętrzny. A żona? Nawet nie interesuje się co robię.

#Ay4D2

O tym, że szwagier może zdradzać moją siostrę dowiedziałem się w sumie przypadkiem. Po prostu podsłuchałem niechcący jego rozmowę z kolegą. To była tylko chwila, ale wystarczająca bym zorientował się, że obaj mają zamiar wybrać się na prostytutki. Nie dałem po sobie poznać, że dosłyszałem ich słowa, ale postanowiłem uprzedzić o zdradzie siostrę. W końcu to moja rodzina siostra. Poszedłem prosto do niej i wyjawiłem w czym rzecz.

- Co dokładnie słyszałeś? - spytała zaniepokojona.
- Jak twój mąż pytał tego drugiego, czy idą razem na kur*ę.
- Na kur*ę? - powtórzyła siostra ściągając brwi. - Krzysiek nie używa takich wyrazów.
- Powiedział "kierwę" czy coś w tym stylu.
- Aha - skinęła głową a na jej ustach pojawił się uśmieszek. - I co, poszli na tą kierwę?
- Nie wiem - wzruszyłem ramionami. - Chyba tak.

Parę chwil później siostra natknęła się na męża we wnęce z tyłu za garażem. Palił papierosa z Zenkiem.

- Ty znowu na kierwie? - zapytała z wyrzutem. - Miałeś już nie palić.
- Nie da się rzucić tak z dnia na dzień - odpowiedział lekko zmieszany i chyba trochę zaskoczony moja obecnością za plecami siostry.

Okazało się, że u szwagra kierwa oznacza papieros. Że w tym regionie Polski wszyscy mówią na papierosy "kierwy". No i wyszło na to, że po*pierdoliłem własnego szwagra do jego własnej żony, że ten cichcem jara fajki. Masakra.

#iBPTi

Agata, moja koleżanka, zaprosiła mnie na „kawę i ploteczki”. Lubię ją, więc wpadłem do niej wieczorem tego samego dnia. Wypiliśmy kawę, pogadaliśmy, było fajnie, miło i przyjemnie, więc zagadaliśmy się trochę dłużej. Kiedy się zorientowałem, która jest godzina, podziękowałem jej bardzo i poszedłem do domu.
Następnego dnia usunęła mnie ze znajomych na fejsie i zablokowała wszelkie kontakty. Od jej przyjaciółki dowiedziałem się, że jestem bydlakiem i zrobiłem Agacie straszną krzywdę. Ciągle nic nie rozumiałem... Dopiero później wygadała się, że Agata liczyła na wspólną noc, a ja zachowałem się jak świnia wychodząc. To podobno niszczy ją jako kobietę, a mnie jako mężczyzną.

Zrozum kobietę.

#lJKe1

Przy łóżku mojego syna (siedem miesięcy) mam przymocowaną „elektroniczną nianię”. Ostatnio przeżyłem chwile grozy, bo po odłożeniu go do łóżka i zamknięciu drzwi po chwili odbiornik w drugim pokoju włączył się (pewnie dziecko się wierci)... Zajrzałem – syn leży tak, jak go przed chwilą odłożyłem. Wyszedłem z pokoju i sytuacja powtórzyła się – za każdym razem nie było widać, by młody ruszał się lub kręcił. Zostałem z nim, żeby sprawdzić co się dzieje – oczywiście nic przez ten czas się nie wydarzyło... Aż do chwili, kiedy wyszedłem z jego pokoju – niania zaczęła wariować.
Tego dnia syn spał z nami, bo odwiedziny zmarłych dziadków trochę się przedłużyły.

#mDv74

Ostatnio spełnił się jeden z moich największych koszmarów. Jestem osobą bardzo skrytą, która boi się publicznych wystąpień i w ogóle ma problem z odnalezieniem się w społeczeństwie, więc jestem tym kolesiem, który słysząc, że ktoś jest na klatce, czeka parę minut, żeby nie naciąć się na sąsiada i nie mówić mu „dzień dobry”. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie.

W każdym razie dopadła mnie biegunka. W zatłoczonym pociągu. Wszedłem do toalety i będąc w połowie zdejmowania spodni i łamania się nad kiblem, w bardzo spektakularny sposób dowiedziałem się, że nie zamknąłem dobrze zamka w drzwiach. Jakiś koleś je otworzył i zobaczyłem z 5 osób patrzących na mnie z mieszanką zdziwienia i obrzydzenia. Byłem w takim szoku, że powiedziałem tylko „dzień dobry”.

#ZPbzD

Swego czasu jeździłam na wakacje do ciotki na wieś. Parę domów dalej mieszkała mała dziewczynka. Nie opowiadała żadnych z kija wyssanych opowieści, nie śpiewała niczego strasznego, nie mówiła nic, co mogłoby przerazić. Nie musiała. Wystarczyło samo jej spojrzenie... Nigdy nic sama nie broiła, jedynie podjudzała innych do tego. Śliczna mała dziewczynka, której bałam się spojrzeć w oczy... Do dziś dzień nie wiem czemu budziła we mnie niepokój.

#9Ewu7

Opowieść trochę obrzydliwa, więc jeśli jesz - nie czytaj tego.

Jakiś czas temu w pracy poczułem potrzebę pójść do toalety. Otwierając klapę sedesu zobaczyłem, że jest uświnione naokoło. Zdawałoby się, że to resztki papieru. Zrobiłem po lekkiemu, zamknąłem klapę i na wszelki wypadek i spłukałem. Na szczęście nie ochlapało mnie, okazało się bowiem, że ktoś zapchał kibel, a po spłukaniu wszystko dosłownie pływało.

Na szczęście następnego dnia wszystko było elegancko.
Dodaj anonimowe wyznanie