#SR5I5

Kiedy byłam mała chciałam zrobić dla Mikołaja spaghetti, żeby się nie zasłodził pierniczkami. Nigdy nie rozumiałam czemu mama tak odwodziła mnie od tego pomysłu :/
LaczkiZDupy Odpowiedz

Też nie rozumiem, przecież spaghetti jest pycha, a ciastka pewnie już mu się przejadły...

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#qOonX

Przeczytałam wyznanie dziewczyny o zakrzepicy z powodu brania tabletek antykoncepcyjnych i postanowiłam dodać coś ważnego od siebie: tabletki antykoncepcyjne mogą wywołać w przyszłości (przynajmniej dla takich osób jak ja) wylew do mózgu, czyli tak zwany udar, który kończy się przeważnie kalectwem, śmiercią, ponowną nauką chodzenia i mówienia itd. Skąd to wiem? Powiedział mi to starszy neurolog, jak trafiłam z silnymi neurologicznymi objawami aury (dysfatycznej) migrenowej, do szpitala. Samo branie antykonceptów kilka lat temu wywołało u mnie migrenowe bóle głowy, których wcześniej nigdy nie miałam. Wobec tego odstawiłam tabletki, ale jak widać, nawet po kilku latach mam nadal problemy. Aura dysfatyczna objawia się trochę jak udar mózgu: ostre zaburzenia widzenia, mowy, nie rozumiałam co do mnie ludzie mówili, nie potrafiłam przeczytać nic ze zrozumieniem - wrażenie jest takie jakby się zapomniało jak to jest umieć czytać i ogólnie bardzo ciężko mi się myślało. Byłam tym wystraszona i wezwano karetkę. A teraz jestem także przerażona tym, że tabletki hormonalne mogą wywołać takie skutki uboczne, a przepisuje się je bez badań...jak witaminki. Dodatkowo smuci mnie fakt, że kobiety muszą marnować swoje zdrowie, by zapobiec niechcianej ciąży.
account Odpowiedz

Jak trafiłaś Autorko na lekarza, który Ci je przepisał bez żadnych wcześniejszych badań ani nic, to się dziwię że je brałaś :/ Poza tym, zapominasz o jednym - tabletki anty są też lekiem stosowanym w innych kwestiach niż zapobieganie ciąży.

jakisLogin0001 Odpowiedz

Z jednej strony są wypisywane jak witaminki a z drugiej strony kobiety lekceważą ich negatywne skutki. Skupiają się tylko na pożądanym efekcie. Chyba mało kto czyta ulotki leków. A co marnowania zdrowia, jest tyle metod antykoncepcji, że zazwyczaj jest alernatywa.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#SsNjO

Piłam z moim chłopakiem, w pewnym momencie trochę mnie zmogło. Zasnęłam. Ocknęłam się z jego penisem w ustach. Obudziło mnie to że ruszał moja głową i zaczęło mi się w niej kręcić. Trochę czuję się wykorzystana...
CzujeszStrach Odpowiedz

Trzeba było ugryźć chama.

DwaGrosze Odpowiedz

Obrzydliwe. Słusznie czujesz się wykorzystana.

Zobacz więcej komentarzy (8)

#ocbf2

Nigdy nie oglądałam horrorów. Ba! Nawet bałam się ich mimo, że ani jednego nie oglądałam. Same opowieści znajomych sprawiały, że miałam gęsią skórke. Ale przyszedł ten czas. Starsza siostra nie chciała iść sama do kina na Annabelle: Narodziny zła. Długo mnie namawiała aż wreszcie lekko wkurzona zgodziłam się. Z fabuły filmu pamiętam jedynie początek, ponieważ później zasnęłam. Nie obudziły mnie ani krzyki ludzi (siostra opowiadała, że było na prawde głośno), ani nawet dźwięki z filmu. Jak sie obudziłam, a raczej zostałam obudzona ludzie powoli wychodzili. Niektórzy patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem, ale mnie to nie obchodziło, ponieważ była to jedna z moich najlepszych drzemek w życiu :D Od tamtej pory zawsze sie zgadzam by iść z kimś na horror i zawsze kończy sie to tak samo :D
RainWing Odpowiedz

Twoja podświadomość postanowiła cię zabezpieczyć.

Kiblossawka Odpowiedz

Też tak chcę. Dzisiaj przeczytałam sobie jakiś głupi thriller i teraz boję się iść do łazienki...

#3IpkS

Wiele osób uważa gimnazja za wielkie zło - młodzież w najgłupszym wieku zrzucona do jednej szkoły.
Zdarzają się ludzie, co są strasznie brutalni w stosunku do nas (mieszkam w małej wiosce). Chcesz być uprzejmym, powiesz "dzień dobry", ale NIE. Odpowiedzi nie dostaniesz. Nie zaprzeczę, są typowe "patusy" w moim wieku, ale wrzucanie wszystkich do jednego worka?
Ale dobra, ja nie o tym.

Podstawówka
Grzeczny, spokojny (aż za bardzo) chłopiec i pilny uczeń. Nie byłem jakoś bardzo nie lubianą osobą, miałem swoich kolegów i się z nimi trzymałem, ale odczuwałem to, że nie którzy mnie nie lubią. 0 innych kontaktów poza tym, nawiązywania nowych znajomości. Byłem strasznie nieśmiały, mało otwarty na innych. Starsi często mnie zaczepiali, a ja nie potrafiłem odpowiedzieć, zareagować. Z niektórymi osobami z klasy miałem jakieś zatargi - już nawet nie pamiętam o co.

Gimnazjum
Zaczynało się tak samo, siedzisz z tymi samymi kolegami (jedyny gimek w okolicy), na 25 osób w klasie masz 11 osób, które znasz - reszta to obce twarze. Przez pierwszą klasę nic się nie zmieniało. Inni nawiązują nowe znajomości, a ty siedzisz ciągle z tymi samymi osobami... Po jakimś czasie demony przeszłości powróciły i zaczęły się pojawiać zatargi z rówieśnikami. "Prawo lasu - słabszy znika"
Bałem się konsekwencji, zdania rodziców, co inni sobie pomyślą. Bałem się zareagować. Czułem się źle w swoim ciele - nie byłem gruby, ale szczupły mocno też nie.
W drugiej klasie coś zaczęło się zmieniać - niby powoli, ale jednak. Coś we mnie pękło. Zacząłem ćwiczyć. Powoli otwierałem się na ludzi, na nowe znajomości. To był przełom. Miałem nowych kolegów, koleżanki. Pierwszy raz zacząłem czuć się szczęśliwy, spełniony. Zmieniłem się diametralnie. Wróciło poczucie humoru, śmieszkowanie, dystans do siebie, a wraz z treningami i postępami pewność siebie. Gdy ktoś mnie zaczepia to potrafię odpowiedzieć - nie jestem "chłopcem do bicia", ale żebyście mnie też źle nie zrozumieli - nie stałem się taki jak moi oprawcy. Nie zaczepiam nikogo.
Rozwijanie znajomości - świetne uczucie.
Przywiązałem się do nich. Do mojej klasy, do moich znajomych. Jestem z nimi szczęśliwy.
Obecnie mija 3 klasa. Jestem pozytywnym i uśmiechniętym chłopakiem. Staram się, aby inni nie byli tacy smutni jak ja kiedyś.
Coraz częściej myślę o tym jaki będzie tego finał - większość znajomości się skończy... Boję się, że w szkole średniej nie będę mógł się odnaleźć, że będę znowu zamknięty w sobie...
Mój wiek jest jaki jest, zdaję sobie z tego sprawę, ale ci "typowi gimnazjaliści" to tylko mniejsza część, przez którą obrywamy my wszyscy...
W komentarzach pewnie pojawi się jakiś hejt, lincz, ale jak dla mnie to gimnazjum jest najlepszą rzeczą jaka mi się przytrafiła w życiu.
Musiałem się trochę wygadać :)
SuperTrudnyNick Odpowiedz

Jejku. Czuję się, jakby to wyznanie napisało moje alter ego. Może jedyną różnicą jest to, że nie doceniałam tak do końca mojego gimnazjum, dopóki nie poszłam do liceum. A teraz tak straszliwie chciałabym się cofnąć o rok...

Zobacz więcej komentarzy (1)

#hTNE3

Gdy nie mam z kim rozmawiać to w głowie tworzę różne rozmowy z osobami które tak naprawdę nie istnieją. ☺

#TwUu3

Z M. byliśmy już ze sobą według mnie dość krótko (ale biorąc pod uwagę niektóre związki osób w naszym wieku to już długo). Mimo to był to już poważny związek. Nie jesteśmy już dziećmi, nie znającymi życia. Podchodzimy z jednego miasta, lecz oboje studiujemy w miastach bardzo odległych od siebie. Z tego powodu nie zawsze mieliśmy dużo czasu dla siebie. Choć ja zawsze dostosowywałam się do niego. Nadszedły wlantynki. Byłam bardzo zadowolona, bo nie widziałam się z M. prawie trzy tygodnie. Raz ja nie wracałam do domu, raz on. No i tak wyszło. Siedzimy sobie i rozmawiamy. M. bawił się moim telefonem. Lubił to, dlatego nie było to nic dziwnego dla mnie. Nagle powiedział, że ma teraz tylko pół godziny. Wyjaśnił mi powodu tego,poprostu znów nie zrobił to co niego należy i jak zawsze przypomniało mu się w najmniej odpowiednim momencie. Zaproponował, że powinniśmy spotkać się wieczorem. Zgodziłam się, bo późniejsza godzina też była dla mnie bardziej odpowiednia. Wróciłam do domu i zajęłam się swoimi sprawami. Kiedy nadszedł wieczór postanowiłam do niego napisać. Wtedy okazało się, że nie mam jego konwersacji, ani nic co było z nim wspólnego. Byłam w szoku. Nie rozumiałam o co chodzi. Piszę do niego. Nic. Dzownie. Nic. Czekałam godzinę, dwie, trzy.. Aż do rana. Zrozumiałam, że nie przyjedzie. Byłam załamana. Chciałam wyjaśnień. Pisałam, ale tylko odczytywał. Nie dowiedziałam się dlaczego tak zrobił. Popołudniu 15 lutego chciałam jeszcze raz napisać, lecz okazało się, że zablokował mój profil na portalu społecznościowym oraz mój numer telefonu. Od środy nic nie jem, prawie nie śpię. Jestem cieniem siebie. Czuję się źle. Nie rozumiem dlaczego. Czy byłam za brzydka, nie wystarczająca, ma nową dziewczynę, przestałam być obiektem jego uczuć... Najgorsza jest ta nie wiedza. Dlaczego tak zrobił..? Napisałam to wyzwanie, aby wyrzucić to z siebie. Tylko dlatego.
Lavandavanda Odpowiedz

Ciesz się, że ta łajza wylazła z niego teraz, a nie np. na dwa tygodnie przed urodzeniem Waszego wspólnego dziecka, gdzie miałabyś dla niego wzięte dwa kredyty. Spróbuj wyobrazić sobie taką sytuację i doznaje ulgi po powrocie do rzeczywistości. I nie żałuj kolesia, który nie ma wystarczająco dużo odwagi, żeby szczerze porozmawiać.

Odpowiedzi (2)
ketis16 Odpowiedz

Najżałośniejsze zerwanie ever.

#yzxzt

Generalnie jestem czlowiekiem, który stara się dbać o rzeczy, ale nie robię też afery, gdy coś się zniszczy. Żona samochód zarysuje – trudno, nie ma tragedii. Telefon spadnie i pęknie wyświetlacz – zdarza się. I generalnie takie samo mam podejście do wszystkich przedmiotów…z wyjątkiem książek. Książki są dla mnie świętością i nie wyobrażam sobie, że mógłbym jakąś zniszczyć. Od dziecka byłem wychowywany w domu z dużą ilością książek i uczono mnie, że nie należy ich niszczyć, trzeba o nie dbać, itd. I tak mi zostało do dziś, tylko, że teraz zahacza to niemal o obsesję.
Duzo czytam i kupuję dużo książek. Każda nowa kasiążka jest przynoszona do domu i odstawiana na półkę w biblioteczce. I tam sobie stoi. A co robię ja? Ja ściągam tą książkę w formie eBooka i czytam na tablecie. Ktoś mógłby powiedzieć, że wystarczy kupować eBooki i po problemie. No właśnie nie do końca – ja muszę mieć papierową wersję książki. Czasem wchodzę do pokoju z biblioteczką I patrzę sobie na moją liczącą kilkaset pozycji kolekcję – 90% książek, które się w niej znajdują, dotykane były tylko kiedy je przynosiłem do domu. Ale na samą myśl, że mógłbym otworzyć książkę I złamać jej grzbiet, albo pobrudzić kartki przyprawia mnie o dreszcze.
OnaJePierogi Odpowiedz

Oj jakie to smutne. Zdajesz sobie sprawę, jak musi być przykro takiej nieczytanej książce?! Po moich widać, że były wiele razy czytane i cieszę się z tego!

PaniczFoch Odpowiedz

Kurczę, to ja bym chyba od ciebie dostała niezłe manto :D Im bardziej lubię daną książkę, tym większe ślady użytkowania nosi.
Moja ulubiona seria ma pogięte grzbiety, pozaginane rogi i pozakreślane ołówkiem co ciekawsze cytaty. W jednej z części chyba nawet jest plamka krwi.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#81ogF

Od lat cierpię na bezsenność. Nie byłam w stanie nic z tym zrobić, nie działał na mnie żaden szum, żadne leki (!) ani różne inne sposoby, a próbowałam wielu rzeczy.

Z natury jestem strasznym zmarzluchem, dlatego mam w domu farelkę. Zawsze jak jej używałam, robiłam się jakaś taka śpiąca, czasami nawet zdarzało mi się zasnąć. Nigdy jednak nie zwracałam na to szczególnej uwagi, lecz ostatnio zauważyłam, że właściwie jest to bardzo dobry sposób na moją bezsenność. Włączę sobie farelkę, podgrzeję się więc zimno mi nie będzie, wyłączę i spokojnie zasnę.

Zastanawiałam się, czy to usypia mnie ten szum wydawany przez farelkę czy ciepło, ale okazało się, że to ciepło. Dodatkowo ciepło z wszelkich innych źródeł mnie nie usypia - tylko to z farelki.

PS. dla niewiedzących - a wiem, że tacy są - farelka to takie urządzenie a'la wiatrak, po prostu tak jak wiatrak chłodzi zimnym powietrzem, tak farelka dodatkowo grzeje ciepłym powietrzem.

#6VxhE

Zawsze chciałam córkę. Zawsze. Niestety, okazało się że nie możemy mieć dzieci naturalnie. Pozostało in vitro. Udało się. Myślałam że wszystko jedno kto się urodzi.Obdarowana zostałam 2 chłopcami. Niestety, okazało się że nie wszystko jedno. Rozum mówił - super, że w ogóle macie dzieci, mogłoby ich nie być wcale, dobrze że są, zdrowe, ładne. A w głębi straszny żal, bo to inny świat, dla mnie mega odległy. Nie rozumiem chłopców, nie bawią mnie ich zabawy, samochody, bitwy, żołnierzyki, wrzaski, bijatyki.
Chcieliśmy 3 dziecko. Znów in vitro. Znów syn.
Jestem koszmarną matką. Nie akceptuję w głębi duszy swoich własnych dzieci.
LaczkiZDupy Odpowiedz

Może szczęście ci dopisze i któryś z chłopców będzie trans

T0RI Odpowiedz

A co jeśli urodzi się córka i w wieku 4 lat powie że nie chce sukienki, a mając 7 poprosi o zapisanie na karate?

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie