#Kjz89

To wyznanie będzie off-topem.
Od kiedy anonimowe stały się gabinetem psychologa? Co drugie wyznanie i masę komentarzy napisały osoby, które od wielu lat żyją z niby ciężką depresją i tak im źle, tak niedobrze. Depresja to choroba. Idźcie do lekarza i dajcie sobie pomóc albo znajdźcie jakąś grupę wsparcia. Ten ma fobię - paniczny lęk przed klamkami, tamtej źle, bo oddano ją do domu dziecka albo nauczyciel pogonił ją za ubiór niezgodny z regulaminem szkoły, chociaż był zgodny (okropny ten nauczyciel - nie mam co do tego wątpliwości) i piszą tylko po to, żeby ludzie się nad nimi poużalali. Takie problemy wymagają leczenia, a nie przypadkowych komentarzy przypadkowych ludzi z internetu. Tym bardziej, że wszystkie te komentarze odbite są z trzech szablonów:
-Też tak miałem/am.
-O Boże! Tak strasznie współczuję. Nie wiem co bym zrobił/a w takiej sytuacji :(
-Idź do psychologa! On na pewno Ci pomoże! Trzymaj się!
Z dwojga złego, lepsze już są wyznania o kupie i zapchanym tronie. Oczywiście teraz w komentarzach się oburzycie, że jestem niewyrozumiały, że nieczuły, niemiły, cham i prostak. Dawne anonimowe były miejscem, które chętnie codziennie odwiedzałem, bo można było poprawić sobie humor, bo były tu (nawet jeśli nieprawdziwe) zabawne i kompromitujące historie zasługujące na status anonimowych albo nawet wspomnienia z dziecięcych wybryków z kategorii "Top Secret". Teraz znaczna część wyznań jest dołująca, ale w końcu lubimy się dołować, nie?
Nichtine Odpowiedz

[Szablon 1]
Też tak mam!
A tak serio, ostatnio zaczęłam z rozmysłem omijać wyznania, w którym po szybkim zerknięciu na treść wychwytywałam słowo "depresja". To nie tak, że umniejszam powagę tej choroby... Te wyznania są po prostu schematyczne. To samo z "fetyszem", kolejne nadużywane na tej witrynie słowo.

Odpowiedzi (1)
Pesymisja Odpowiedz

Taa, od dłuższego czasu jest milion wyznań typu "mam depresje", każde z nich jest takie samo, pomimo tego że ich autorzy myślą że są różne. Anonimowe stały się miejscem dla atencjuszy, którzy potrzebują uwagi i współczucia od zupełnie obcych ludzi. Żałosne, naprawdę.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#Q5HuG

Z reguły nie pamiętamy za wiele z wczesnego dzieciństwa, jednak czasami spotykają nas takie rzeczy, które pamiętamy bardzo dobrze, mimo upływającego czasu. Mój tata zmarł kiedy miałam 4 lata, w ogóle go nie pamiętam, jakim był człowiekiem, pogrzebu, nawet nie jestem w stanie powiedzieć czy go kochałam, jest dla mnie zupełnie obcą osobą. Po prostu wiem że był taki człowiek, że był moim biologicznym ojcem i ze zdjęć wiem jak wyglądał. Ze zdjęć i jednego, jedynego wspomnienia z nim związanego. Widzę to bardzo wyraźnie, teraz jak o tym piszę jestem tam znowu, mam 4 lata i właśnie wyszłam z domu, pamiętam dokładnie że było ciepło, trawa była soczyście zielona, na jabłoni przed domem pokazały się białe kwiatki. Pamiętam jak idę za dom, słyszę ptasi śpiew i jestem szczęśliwa. Mijam róg domu, widzę mojego tatę jak stoi pod oknem, właśnie przerwał naprawę samochodu, srebrnego starego poloneza, całkiem dobrze się prezentował, mimo że nadkola zżerała rdza. Ojciec pił pomarańczowy sok z wysokiej przezroczystej szklanki. Uśmiechnął się do mnie, odłożył szklankę na parapet, okno było szeroko otwarte, z zewnątrz widać było białe firanki, sielankowy obraz, do czasu. Szeroko uśmiechnięty ojciec po odłożeniu szklanki chyba chcę zrobić krok w moją stronę, ale upada na ziemię. Od razu do niego podbiegam i krzyczę w okno, "mamo, tata upadł, tata upadł". Pojawia się głowa mojej mamy, zaraz znika, ja kucam przy tacie, potrząsam nim. Nie mija chwila, koło mnie jest moja mama, zaraz odchodzi, woła sąsiada, razem wnoszą ojca do mieszkania i kładą na kanapie. Przyjeżdża karetka, sanitariusze stwierdzają zgon.
Widzę to tak bardzo wyraźnie, ale bez emocji, pamiętam co wtedy czułam, a teraz nie czuję nic.
amnestia Odpowiedz

To wspomnienie może być fałszywym obrazem wykreowanym przez Ciebie kiedyś, a zapamiętanym przez Twój mózg, albo coś w tym stylu. Może zapytaj występujących w nim mamy i sąsiada, żeby się upewnić, że miało to miejsce naprawdę :)

Zobacz więcej komentarzy (1)

#j7me1

Mam psa, owczarka niemieckiego. Sara to pies-anioł. Kocha wszystkich ludzi i inne zwierzęta. Jedyną osobą nie lubiąca Sary, którą znam jest były chłopak Marty - Michał. Poza tym, że nie lubi zwierząt (co według mnie było już wystarczającym powodem do zakończenia tej znajomości), Michał był poprostu chamem i idiotą. Już za dzieciaka (chodziłam z nim do jednej klasy) "zdobywał" serca dziewczyn. A, że tak niewyobrażalnie trudno było powiedzieć "nie" którejś z nich, to nasz Michaś bywał w kilku związkach w tym samym czasie. Oczywiście nie trwały one długo, ale dziewczyny w tym wieku, zaślepione wielką miłością do niego nie chciały uwierzyć w opowiadania tych, które już te "związki" przeszły. Przecież wszystko można wytłumaczyć zazdrością, prawda?
W każdym razie Michał był świnią. Ale ludzie się zmieniają. Więc kiedy będąc już po studiach dowiedziałam się od siostry, że ona i Michał są już od paru miesięcy w dość poważnym związku oraz, że chce go przedstawić rodzicom - nawet się ucieszyłam, w końcu to jej szczęście.
No i tak jakoś wyszło, że w piątek spotkaliśmy się we trójkę w pizzerii, a dopiero w niedzielę Marta miała przedstawić Michała rodzicom.
Kiedy go zobaczyłam od razu go poznałam, nic się nie zmienił. Miał ten sam uśmiech. Miałam więc już tylko nadzieję, że "w środku" jest jednak odmieniony. Niestety, przekonałam się dość szybko, że tak nie jest.
Kiedy oni poszli zamówić dla nas pizze, ja czekałam przy stoliku. Idiota, zostawił włączony telefon, mało tego, miał akurat otwartą rozmowę na messengerze. I kiedy zobaczyłam nową wiadomość, to może odruchowo, a może poprostu z ciekawości spojrzałam w jego telefon. Ten cham będąc na spotkaniu, pisał z inną dziewczyną o tym, co zamierza z nią robić wieczorem! Wściekłam się i musiałam o tym szybko powiedzieć siostrze.
Ale Marta mnie wyśmiała. Nie chciała sprawdzać telefonu Michała, bo to niepotrzebne, bo sobie ufają. Pokłóciłyśmy się, ale i tak chciałam przemówić jej do rozumu. I pomogła mi w tym właśnie Sarcia przy rodzinnym obiedzie. Przez cały czas siedziała przy Michale, przynosiła mu swoje zabawki i chciała się bawić. On nie zwracał na nią uwagi, bo nie dało się jej nawet odgonić.
W pewnym momencie Michał zaczął klepać się po udach. Sara od szczeniaka była uczona, że poklepanie czegoś to dla niej "zaproszenie". Wystarczyło poklepać kanapę, żeby na nią wskoczyła. Kiedy była jeszcze małym pieskiem, wdrapywała mi się na kolana właśnie po takim znaku.
I na szczęście nie zapomniała o tym! Kiedy Michał to zrobił, Sara z radością wskoczyła na Michała i przewróciła go tyłem na ziemię. Kiedy już leżał, spod podwiniętej koszuli było bardzo dobrze widać malinki, mnóstwo malinek! Widząc je, nasz tato żartobliwie zapytał Martę, kto jest ich autorem. A Marta nie wiedziała! I tak właśnie rodzinny obiad zamienił się w wielką burzę...
Mimo nerwów i krzyków uważam, że to było piękne. Kłamca zdemaskowany, siostra uratowana. Za to Sara dostała droższą karmę, niż zwykle, a więc wszyscy szczęśliwi ;)
ArcyCiekawaNazwa Odpowiedz

Bardzo fajne wyznanie.Jakoś specjalnie nie przeszkadzało mi to ze nie powiedziałaś od razu kim jest Marta ☺

CzarnaSowa Odpowiedz

Piękne wyznanie! Na początku powinnaś od razu napisac kim jest Marta, ale poza tym super sie czytało😊 Przesyłam mnóstwo głasków dla Sary 😊😊😊

Zobacz więcej komentarzy (1)

#M60Oq

Zeszłej nocy tak się upiłem, że zesrałem się w drodze do kibla. Dobrze, że nie zdążyłem wstać z łóżka, to się przynajmniej wyspałem.

#TMwgq

Właśnie siedzę w przychodni, w kolejce do ginekologa. Czas się dłuży, wieje nudą, więc po przeczytaniu nowych wyznań na tej stronie, troszkę się rozejrzałam po pacjentkach. Jedna z nich bacznie obserwowała drugą, siedzącą niedaleko mnie. Miała dziwny wyraz twarzy, dlatego mnie zainteresowała. Jak już ta druga, co bliżej mnie siedzi, wstała.. okazało się, że ubrudziła krwią krzesło. Wszyscy udają, że nic się nie widzą. Wstałam, poszłam do łazienki i po prostu to wytarłam. Sama zastanawiałam się: "A właściwie po co to robię?" Doszłam do wniosku, że chyba dlatego, żeby ta pani się nie wstydziła, kiedy już wyjdzie z gabinetu. Poza tym ona chyba jest w ciąży... a ja sama niedawno tak krwawiłam..
DzieckoRosemarry Odpowiedz

Współczuję tej kobiecie. Jeśli faktycznie była w ciąży to bardzo niedobry znak :(

Zobacz więcej komentarzy (1)

#Oe4EV

Mam 16 lat, uczę się bardzo dobrze wszystko jest w porządku. Nie wiem czy to na robię błąd, czy to ja nie widzę swojego postępowania ale musiałam się komuś tu wyżalić. Moja mama o wszystko się mnie czepia... Mam powoli dość, ucze się rewelacyjnie, ona tego nie dostrzega. Wyzywa mnie od pustaków, od tępych dziewczyn. Mówi mi, ze się za mocno maluje, fakt może maluje się jak większość dziewczyn w moim wieku ale mam do tego kreski. Czy aż tak mnie to postarza? Wyzywa mnie od dziwek, pudernic. Mówi żebym szła do zawodówki bo TAK SIĘ ZLE UCZĘ. Większość mam kolegów, mało koleżanek-mówi ze jestem puszczalska i latawica. Powiedzcie mi co ja mam zrobic? Mam już powoli dość... dzień w dzień musi się drzeć

#HlF57

Kiedy byłam dzieckiem zawsze się zastanawiałam czemu nie jestem starsza od mojej kuzynki (ona jest z grudnia '95) skoro ja jestem z lutego ('97). Myślałam sobie że przecież luty jest szybciej niż grudzień.



Tak jestem blondynką.

#wJBeq

Pewna szesnastolatka w naszej małej miejscowości związała się z chłopakiem po 20-stce (X), ok, niby nic niezwykłego, no ale..
Nadszedł w końcu ten moment kiedy ona już mu nie wystarczała, chciał odejść, co ona na to, pytacie?
A no to proste! Zaszła w ciążę, celowo (co jest ważne w tej historii).
Czas mijał, rodzice wiedzieli, u lekarza potwierdzone, no i dowiedział się X..
A teraz co on na to, pytacie?
"albo ja, albo dziecko".
Kogo wybrała?
Jego.
Dziecko "usunęła" samodzielnie.
Nie wtrącam się w to co kto robi ze swoją ciążą, ale ta sytuacja wygląda jakby ciąża była zabawą. Jakby można dawać i odbierać życie kiedy się chce.

#3S2U2

Poznałam się z pewnym chłopakiem w wakacje poprzedniego roku. Był uroczy ,na początku nie zwracałam zbytnio na niego uwagi, a on z dnia na dzień pokazywał się z jak najlepszej strony. Starał się o mnie jak tylko mógł chociaż ja i tak nie dawałam nam żadnych szans.Jest rok ode mnie młodszy , więc pomyślałam , że bez sensu być z młodszym od siebie.Ale zaryzykowałam.Zaczęliśmy się spotykać. Szukałam osoby towarzyszącej na wesele ,więc zaprosiłam go, czemu nie.Tak bardzo chciał abyśmy byli razem, zapewniał , że nie będę niczego żałować , że mnie uszczęśliwi jak nikt inny. Coś mnie jednak w nim urzekło , więc postanowiłam dać mu szansę. Wszystko było pięknie, jak z bajki.W grudniu zaszłam w ciążę.Troszkę się przeraziłam , ponieważ za krótko się znaliśmy ,ale gdy mu powiedziałam o tym to bardzo się ucieszył i zaczął mnie pocieszać i zapewniać , że damy sobie radę.Uspokoiłam się. Niestety po krótkim czasie zaczął mnie olewać.Coraz rzadziej się do mnie odzywał . Pisałam , dzwoniłam ,pytałam się czy coś się dzieje , skąd taka zmiana i dlaczego tak rzadko chce się widywać.Tłumaczył się wiecznie tym , że jest zmęczony po pracy i musi iść spać.Czułam , że coś jest nie tak .Okazało się , że wolał imprezować z kolegami niż wspierać mnie w tym trudnym dla mnie okresie.Każde wolne spędzał z kolegami,poświęcał im każdy swój wolny czas.Po jakimś czasie przeprosił mnie i powiedział że takie zachowanie już nigdy się nie powtórzy.Uwierzyłam mu bo strasznie go kocham .Jednak po zaledwie miesiącu znów zaczął się tak zachowywać albo i jeszcze gorzej.Spotykaliśmy się raz lub dwa razy w miesiącu i to z mojej inicjatywy chociaż dzieli nas zaledwie 13 km i to ja zawsze musiałam do niego jeździć ,ponieważ on nie miał czym.Dosłownie musiałam go prosić o spotkania bo on nie wykazywał żadnych chęci.Mówił mi , że mnie kocha ale jakoś zaczęłam w to wątpić.W końcu moja cierpliwość się skończyła.Kazałam mu wybierać między mną i naszą córeczką ,a kolegami.Byłam praktycznie pewna że wybierze nas .Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.Wybrał kolegów i jeszcze perfidnie zapytał się mnie ile będę chciała alimentów.Wtedy moje życie rozsypało się w ciągu sekundy...
Co się dzieje z wami facetami..czy są jeszcze na świecie porządni,dorośli i odpowiedzialni mężczyźni?
KinderWord2017 Odpowiedz

Mówisz że faceci tacy źli i nieczuli
Ale popatrz na siebie
Nie chciałaś go bo młodszy
Przespałaś się z nim po krótkim czasie znajomości
Skoro byłaś gotowa na seks trzeba bylo pamiętać o konsekwencjach
Co nie zmienia faktu że z niego świnia
W tych czasach każdy musi zadbać o siebie sam

Zobacz więcej komentarzy (3)

#bUjq4

Niedawno przeczytałem wyznanie, że jakaś kobietą powiedziała że jest lesbijką tylko dlatego, bo nie mogła już wytrzymać nacisku, że nie ma jeszcze chłopaka.
Otóż zrobiłem podobnie...A zrobiłem to tylko po to żeby mieć spokój w domu. Od co najmniej 3 miesięcy słyszę tylko żę coraz to Nowa koleżanka to moja dziewczyna...Mamo, Tato...wybaczcie wasz syn stracił dziewczynę i nie chce kolejnej.
Dodaj anonimowe wyznanie