#S5k6b

Ostatnio przypomniała mi się pewna sytuacja, która miała miejsce w styczniu.

Na początku muszę jednak przyznać, że na ogół jestem ogromnym śpiochem i osobą bardzo leniwą. Bój się Boże, gdy ktoś obudzi mnie przed 13 w weekend.

Była sobota, a ja spałam sobie smacznie i śniłam o różowych jednorożcach, gdy nagle słyszę swoje imię wypowiadane coraz głośniej i głośniej. Moje powieki były tak ciężkie, że tylko jedno oko wygrało z ciężarem. Otworzyłam je leniwie i zobaczyłam ciocię z mamą pochylające się nad moim łóżkiem. Coś do mnie mówiły jednak mój zaspany mózg wychwycił tylko "drewutnia", "pomóż", "utknął ptak". Zanim zdążyłam przeanalizować zdobyte informacje, wyciągnęły mnie z łóżka i zaprowadziły, a raczej zaciągnęły na dół. Dały mi ciepły polar do ubrania, jakieś czarne eskimoski, czapkę z frędzelkami na głowę i z powagą stwierdziły, że mam ważną misję do wykonania. Otóż w drewutni utknął biedny ptaszek i ja muszę im pomóc go stamtąd zabrać.

Mój mózg wyrwany z błogiego snu działa wolniej niż Internet Explorer więc w tym co mówiły nie było dla mnie nic podejrzanego. I tak oto biedna, zaspana ja, ubrana w tęczową czapkę z różowymi frędzelkami, zieloną bluzę polarową, w krótkich niebieskich spodenkach od piżamy i czarnych eskimoskach wyruszyłam na podwórko ratować biedne zwierzątko. Do ręki dostałam nawet kawałek chleba, by zachęcić ptaszka. Śniegu po kolana, zimno wszędzie, a ja z trudem przedzieram się przez śniegowe zaspy z poczuciem obywatelskiego obowiązku i dumą w sercu, że wszystko to by nieść pomoc zwierzakom. Chodziłam zaspana, z ledwo otwartymi oczami po podwórku przez dobre 5 minut próbując zlokalizować drewutnię i wołając przy tym "Gdzie jesteś ptaszku", zanim dotarło do mnie, że tak naprawdę wcale tej drewutni nie mamy.

Rodzinka chciała pośmieszkować, więc zbudzili mnie o 6 rano w sobotę, by ratować nieistniejącego ptaszka z naszej nieistniejącej drewutni. Zdjęcia i filmiki do tej pory podbijają wszystkie rodzinne spotkania.
CzarnaSowa Odpowiedz

A to śmieszki😁

foreverradio Odpowiedz

Chyba bym nie uwierzyła, gdybym sama nie miała kiedyś takiej sytuacji. Moja siostra chodzi spać bardzo wcześnie, a ja jestem typowym nocnym markiem. Około 23 potrzebowałam pilnie jej zeszytu do szkoły, więc ją obudziłam i poprosiłam o notatki. Teraz hit- wstała, podeszła do szuflady, założyła majtki na głowę i poszła dalej spać.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#WCI1J

Jechałam wczoraj do pracy autobusem i w międzyczasie pisałam sms-y z chłopakiem. Za mną-typowy moher, który perfidnie zaglądał mi w telefon i czytał konwersacje. 

Napisałam więc mu, że siedzi za mną jakaś baba czyta wiadomości i że odezwę się później. Baba czerwona i do mnie z ryjem: "Co ty ku*wa pie*rdolisz, nic nie czytałam!" Tsaaaaa...

#fdi6v

Chciałabym Wam opowiedzieć historię o głupocie ludzkiej.
Jestem zwyczajną, młodą kobietą. Mam 21 lat, cudownego męża i najcudowniejszego (dla mnie rzecz jasna) syna. Synu urodził się (co ważne) 5 miesięcy po ślubie. Był planowany, starania zaczęliśmy jeszcze przed ślubem ze względu na małe szanse na potomka z mojej strony, jednak mieliśmy już ustaloną datę w urzędzie. Nie chcieliśmy hucznego wesela, jedynie malutkie przyjęcie dla najbliższych (max. 15 osób), co dla niektórych jest równoznaczne z tym, że była wpadka a my zginiemy marnie.

Zdecydowana większość ludzi wie, że zmarnowałam sobie życie, bo na 100% będę chciała jeszcze poszaleć na dyskotekach (wtf?! Nie znoszę dyskotek) a mąż mi zabroni. Dom? Jaki dom, on nie może mieć dobrej pracy i was nie stać! Ma dobrą pracę? Pewnie ktoś mu załatwił! Nowe auto?? Po co wam to! Widzieliśmy za 1000zł, Niemiec płakał jak sprzedawał, rocznik 1990, no nówka sztuka! Ty do pracy jak mały będzie miał 2 lata?? W domu siedzieć, rodzeństwo małemu zafundować, zająć się domem! Te karierowiczki...

Hitem było to, jak pół rodziny obraziło się na mnie, że do naszego mieszkania (jeszcze wynajmujemy, chcemy spokojnie uzbierać na część domu i resztę na kredyt) nie zaprosimy połowy rodziny na wakacje, przecież mamy gdzie przenocować i nas stać (2 pokoje, pracuje tylko mąż a cenimy sobie nasz spokój) bo mieszkamy zagranicą!
Dlaczego ludzie na siłę chcą poukładać mi życie?

Do tego opowiadania skłoniły mnie wczorajsze wydarzenia. Zadzwonił jeden ze znajomych i poprosił o pożyczkę na samochód, blisko 6000zł, bo my na 100% mamy taką kwotę na teraz a on byle czym nie będzie jeździł bo wstyd. Ten sam, który wtórował złotym myślom opisanym wyżej.
Pointy nie będzie.
Synapse Odpowiedz

Po pierwszym zdaniu myślałem że o mnie będzie to wyznanie ;v

SweetChildOMine Odpowiedz

wstyd by mi było prosić kogokolwiek o pieniądze na cokolwiek, nawet mamy bym o to nie poprosiła, gdyby mnie tak konkretnie sytuacja nie przycisnęła, a co dopiero znajomych.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#BiKSu

Ogólnie to boje się dentysty... Tak, właśnie. Właśnie siedzę i czekam na swoją kolej...
Ktoś ma niezłe poczucie humoru, bo ja tu siedzę wystraszona, a ktoś obok zaczął wiercić wiertarką... Prawie spadam z ławki.
BialaBora Odpowiedz

Moj ukochany wujcio jak już siedział na fotelu dentystycznym, powiedzial, ze zostawil aktowke w poczekalni.Poszedl po nią i juz nie wrocil do gabinetu ;)

Zobacz więcej komentarzy (4)

#iWJzJ

Wczoraj trochę przykozaczyłem do matki, bo nie chciałem sprzątać pokoju. Mój bałagan, mój porządek. Matka wezwała ekipę sprzątającą i od wakacji mam płacić czynsz. Załatwiła mi praktyki na wysypisku śmieci, żebym czuł się jak w domu. No tak się dzieci nie traktuje!
miocardium Odpowiedz

Mamie trzeba przyznać, że się w tańcu nie pier*oli :D

Odpowiedzi (2)
Cuddy Odpowiedz

Nie wiem, w którym równoległym wszechświecie się tak dzieci nie traktuje, ale na tym taką konsekwencję się chwali. Brawo Mama!

Zobacz więcej komentarzy (18)

#xZJKE

Opowieść o tym jakim ścierwem może być mężczyzna. Na moim własnym przykładzie.
Większość z was pewnie wie jak to jest w liceum ze sprawami sercowymi: związki są szybkie i wybuchowe jak laska dynamitu. Co chwile ktoś się rozstaje i ponownie schodzi, tak w kółko. Ze mną było inaczej.

Znałem Ją od podstawówki. Miła, zawsze uśmiechnięta i co najważniejsze niezwykle delikatna w swej naturze i urodzie. Wydawałoby się, że są to szczeniackie podrygi, ale aż do połowy liceum, robiłem wszystko by Ona była jak najszczęśliwsza. Nawet, gdy pustka zaglądała mi i moim rodzicom do kieszeni, wyskubywałem parę złoty przeszukując stare spodnie, by móc jej kupić na urodziny ulubiony tort. Komplementowałem, chodziłem z nią po sklepach, pomagałem nosić zakupy, rodzice kazali jej kupić. Nie liczyło się nic oprócz jej towarzystwa i orzechowych oczu.

W liceum ostatecznie się stało: powiedziałem wprost co czuje. Znacie to uczucie ulgi, gdy po długim nurkowaniu bierzecie pierwszy wdech nad wodą? Tak właśnie się czułem, gdy Ona uśmiechając się odparła, że czuje to samo. Potem było niesamowicie. Ojciec zawsze mi powtarzał, że mężczyzna musi się w emocjach powstrzymywać, lecz nawet jego twarde słowa nie spowalniały walącego serca, jak gdybym miał zaraz runąć w przepaść, gdy Ona szła w moją stronę przywitać się jak to robiła codziennie.
W pamięć najbardziej zapadł miodowy zapach jej włosów, gdy ją przytulałem.

Ona nie została dłużna mojej wylewności w miłości do niej. Gdy tylko mogła, pomagała mi w języku Polskim, którego jako ścisłowiec szczerze nienawidziłem, sama wprowadzała poprawki krawieckie do mojego garnituru na studniówkę, rozumiała i nawet częściowo podzielała moją fascynację militariami. Gdy przed egzaminem maturalnym poprawiała mi krawat i włosy, chciałem się dosłownie zapaść w jej oczach na zawsze.

Nie wiem co we mnie wstąpiło w pomaturalne wakacje. Zacząłem na nią warczeć, potem wybiórczo ignorować, aż w końcu całkowicie odciąłem kontakt. Nie wiem czemu się tak zachowałem. Śmiałem się, gdy moja mama kazała mi wyjść przed dom, gdzie stała Ona , która chciała porozmawiać o tym co mi się stało. Myślałem że jestem twardy, gdy wyglądając przez okno widziałem jak Ona siada na schodach i zaczyna płakać.

Teraz po czterech latach czuje się jak ostatnie ścierwo. Oto ja, wydawałoby się, przeciętny facet, złamał totalnie i bez powodu serce jednej z najpiękniejszych istot na Ziemi. Nie mogę normalnie spać, z myślą jaki naprawdę okazałem się w środku.

Wyrywam sobie włosy z głowy, chcąc cofnąć czas i naprawić wszystko jak to tylko możliwe. Gdybym tylko mógł, walnąłbym siebie z przeszłości serdecznie w pysk.
Boże, jeżeli istniejesz: pokaraj mnie za to draństwo wieczną samotnością.
PanTofelek Odpowiedz

List. Napisz do niej list- szczery jak ten do Anonimowych.

Odpowiedzi (4)
PotworMorski Odpowiedz

A mówią, że to kobiet nie da się zrozumieć.

Zobacz więcej komentarzy (21)

#Hta2V

Cześć Anonimowi! Może to nie jest temat na wyznanie, ale zauważyłam coś, co mnie zaniepokoiło lub co najmniej zdziwiło.
Oczywiście mam konto na anonimowe.pl i poza tym, polubiłam kiedyś stronę anonimowych na Facebooku. Pewnego razu na FB pojawiło się wyznanie, które już wcześniej widziałam na stronie. Weszłam w komentarze, żeby zobaczyć co sądzą ludzie, tym bardziej zaciekawiona, że sama wcześniej się na jego temat wypowiedziałam.

Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłam, że jeden komentarz to dokładna kopia mojego, zamieszczonego na stronie. Nie pamiętam imienia i nazwiska, wiem tylko, że ta osoba miała Elzę z "Krainy lodu" na profilowym.

Nie chce mi się wierzyć, żeby strona zamieszczała najwyżej punktowane komentarze pod fikcyjnymi nazwiskami na Fb., ale do głowy przychodzi mi tylko to, albo ogromne parcie na fejm, jakiegoś zdesperowanego użytkownika anonimowych.
Jeśli druga opcja, jest tą właściwą, pozdrawiam Cię, drogi użytkowniku. Chyba masz nudniejsze życie, niż moje...
Synapse Odpowiedz

No moich to nikt nie podrobi, bo na co komu z 60 minusów ;v wylicze komentarze, oblicze plusy i minusy, i zbadam średnią ocen ;)

Odpowiedzi (4)
PantaiLuar Odpowiedz

Też miałam taką sytuację ;) Olej to, nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś żeruje na cudzych pomysłach ;)

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#oXc0f

Jestem uzależniony od... Gum.
W domu mam TYSIĄCE wszelkich rodzai gum, od zwykłych (miętowych, balonowych) po niemieckich, rosyjskich, japońskich, a także o smaku wymiotów, czy fasolek wszystkich smaków.

Gumy żuję wszędzie. W domu, w szkole, ucząc się, grając.
Gumy potrafię żuć po kilka godzin dziennie, Tak wiem, że mam problem, i próbuje z tym walczyć.
Wiem o tym tylko ja, no i wy :).
piasta Odpowiedz

Nie, nie tylko my o tym wiemy. Każdy z twojego otoczenia to wie. Przecież to doskonale widać, czy ktoś żuje gumę.

Odpowiedzi (1)
Zygfryda Odpowiedz

Gumy o smaku wymiotów??? Ostro

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#Lo6h4

Po maturze z matematyki miałam sen, w którym byłam chora. Poszłam do lekarza i on przepisał mi leki w proporcji dwa pierwiastki z trzech.
emmar Odpowiedz

Wyczuwam, że był lekki stresik przed maturą

Odpowiedzi (2)
LetItDie Odpowiedz

Przypuszczalnie, za rok będą mi się w głowie wyzywali Mickiewicz ze Słowackim za pomocą matematyki.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#KYim2

W 2010 roku, kiedy chodziłam do 4 klasy jechaliśmy na wycieczkę szkolną na 2-3 dni, jestem ze wsi i wtedy nie jeździłam na żadne dalsze wyjazdy ani moi rodzice więc nie mieliśmy walizki ani nawet żadnej torby i mimo moich próśb o jej kupno zostałam spakowana w zwykłą wieeeelką sklepową reklamówkę. Nikt nie robił mi z tego żadnych docinek, ale i tak było mi wstyd.
VC103221 Odpowiedz

Mogli cię chociaż w jaś plecak spakować. Przecież chodziłaś do szkoły, więc jakiś plecak/tornister musiałaś mieć...

FoxyLadie Odpowiedz

Strasznie głupie zachowanie, no trochę wyobraźni by się rodzicom przydało. Jak nie kupić, to zawsze można było od kogokolwiek pożyczyć, nie wiem... Jakoś strasznie mnie to zbulwersowało. 2010 to już nie aż taki ciemnogród, nawet w najbardziej zacofanych wsiach.

Przynajmniej miałaś spoko grupę.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie