#C3Sgn

Kiedyś umówiłam się na pierwszą randkę z kolesiem z mojego miasta. Wydawał mi się dziwny, ale chciałam dać mu szansę. Na wszelki wypadek na spotkanie do torebki wsadziłam nóż.

Już na spotkaniu zadzwonił do mnie telefon, a w tym czasie zapytał, czy mam może pożyczyć chusteczkę. Kazałam otworzyć sobie torebkę i wyjąć. Otwierając ją, zauważył na wierzchu nóż. Potem zapytał mnie, po co noszę nóż w torebce.

Dobrze, że była jesień, powiedziałam, że z rodzicami na grzybach byłam i zapomniałam wyjąć.
NarnijkawGlanach Odpowiedz

Jeśli byłby aż tak "dziwny" że czułabym się bezpieczniej biorąc nóż na spotkanie to chyba wcale bym nie ryzykowała...

dodworemyslen Odpowiedz

Nóż do samoobrony tylko przeszkadza, silniejszy człowiek Ci go zabierze, lepiej gaz czy takie coś co piszczy strasznie głośno.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#n5STH

Może zacznę od tego, że uchodzę za miłego, sympatycznego i mało konfliktowego człowieka. Pracuję w jednej z tysięcy średnich firm jako pracownik biurowy i nie będę tutaj podawać konkretnego stanowiska. Wielką wagę przykładam do odpowiedniej diety, więc każdego wieczoru starannie przygotowuję swoje "drugie śniadanie", bym był pełen energii i mógł sprostać problemom codziennego dnia w pracy.

Jednak od pewnego czasu zaczęło się dziać coś bardzo niepokojącego, powiedziałbym nawet, że wkur***jącego. Z biurowej lodówki ktoś zaczął mnie perfidnie okradać z mojego pysznego "drugiego śniadania", a o przypadku i pomyłkach nie mogło być mowy, ponieważ działo się to notorycznie.
Jako człowiek poważny, w poważnej firmie, nie miałem zamiaru nagłaśniać sprawy i robić z siebie biednej ofiary przed kolegami z pracy. Aby uniknąć "śmieszkowania", postanowiłem rozwiązać tę sprawę nietypowo.

Zacząłem od sporządzania "drugiego śniadania" z co najmniej jednym nieświeżym składnikiem, przypuszczałem, że złodziej, jak się posra, zostanie łatwo zidentyfikowany.
Minął tydzień takiego "dawkowania", jednak bez jakichkolwiek rezultatów, ktoś tu miał mocny żołądek, jak rasowy padlinożerca.
Pełen frustracji byłem gotów zaprzestać korzystania z lodówki, dać za wygraną i skończyć z szukaniem winowajcy. Najpierw jednak ostatnia, największa próba.

Stało się! Mój bezpośredni przełożony musiał zakończyć pracę wcześniej z powodu "złego samopoczucia". Dodatkowo, z informacji jakie dostałem od zaprzyjaźnionej sprzątaczki, zostawił po sobie kiepską atmosferę w toalecie. Istnieje niemałe prawdopodobieństwo, że ten złodziej to właśnie czyta, doskonale wiem, że lubi tę stronę, a mi niczego nie udowodni.

Jak chcesz, to możesz dalej kraść, ja natomiast zrobię ci z dupy jesień średniowiecza, dosłownie.
unkn0wn Odpowiedz

Takie szczere "marnowanie czasu" lepsze niz popularne apele. Oby wiadomosc dotarla ;-)

szinigami Odpowiedz

Jakoś od początku wyznania miałam przeczucie, że winowajcą będzie Twój szef :D

Zobacz więcej komentarzy (4)

#ex0BE

Moja bliska przyjaciółka znalazła sobie chłopaka. To jej pierwszy poważny związek. Długo zwlekała z przedstawieniem go naszej paczce znajomych. Idealna okazja nadarzyła się podczas mojej imprezy urodzinowej.
Wszyscy byli bardzo przejęci, my – bo w końcu poznamy wybranka jej serca, ona – z oczywistych przyczyn i on – chcący wypaść jak najlepiej przed przyjaciółmi swojej dziewczyny.

To wypadł. Tak się upił, że obrzygał mi kota.
Kuudere Odpowiedz

Mogło być gorzej. Mógł obrzygać Ciebie.

Odpowiedzi (3)
Karo Odpowiedz

Też tak kiedyś miałam. Bardzo się denerwowalam, miałam poznać znajomych mojego chłopaka, którzy w dodatku nie mówili po polsku. Mało jadłam, na pusty żołądek w stresie wypilam za dużo no i... Nie jest to coś czym się warto chwalić, ale różnie bywa.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#Ff5CO

Kiedy mój mąż odszedł do swojej kochanki, mój świat legł w gruzach. Tylko ten, kto był zdradzony wie, jaki to ogromny ból, gdy osoba, której ufasz i kochasz najmocniej na świecie, uznaje cię za niewystarczająco dobrą.

Zostałam sama w środku budowy naszego domu, z 10-letnią córka. Praca, budowa, wychowywanie małej - ogrom obowiązków, które musiałam wykonać sama, mnie przytłoczył. Ulgę znajdowałam w kieliszku wina po kąpieli, jednak z czasem kieliszek nie wystarczał i wypijałam połowę butelki każdego wieczora. Mam ojca alkoholika, więc doskonale wiedziałam, do czego to prowadzi.

Szukając zajęcia dla siebie i rozrywki dla córki, zaczęłam co wieczór czytać jej po rozdziale książki z serii o Harrym Potterze. Historia nas wciągnęła, pozwalając oderwać myśli i zabierając wystarczająco dużo czasu, abym nie miała go na picie. Uniwersalne prawdy zawarte w książce pozwoliły mi zdystansować się do swojej sytuacji i odzyskać równowagę. Wyobrażanie sobie mojego eks jako Voldemorta również pomogły, szczególnie gdy próbował do mnie wrócić skruszony po tym, jak jego nowa dziewczyna wydoiła go z ostatniej złotówki i zostawiła na lodzie.

Tak oto świat, do którego przenosiłam się w dzieciństwie i pomógł mi je przetrwać, uratował mnie jeszcze raz w dorosłym życiu.

Czytajcie książki. Pomogą wam oderwać myśli od szarej rzeczywistości, dostarczą odpowiedzi na dużo pytań i niekiedy nawet uratują życie - tak jak mi uratował je mały czarodziej i jego przyjaciele.
KatpissNeverclean Odpowiedz

A propos: jest taka przemowa Willa Smitha, w której daje on dwie rady na życie: "bieganie i czytanie". Bieganie jest po to, żeby przezwyciężać swoje słabości, a także żeby nauczyć się cierpliwości w oczekiwaniu na efekty. Czytanie zaś jest po to, że jak powiedział Smith - wszystko, co mogłoby Ci się przydarzyć w życiu już zostało opisane w jakiejś książce, czytanie daje więc odpowiedzi na wszystkie pytania.

Odpowiedzi (1)
Nerodia Odpowiedz

Uważam, że Voldemort na to nie zasłużył

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#InRBo

Kiedy byłam małym "gunwiarzem", myślałam, że przykazanie "Nie cudzołóż" oznacza "Nie śpij w cudzym łóżku"... No i pewnego razu przed pierwszą komunią świętą poszliśmy z klasą się wyspowiadać. No i oczywiście ja, pewna, że śpiąc u kuzynów/braci/rodziców zgrzeszyłam, wyznałam, że dopuściłam się "cudzołóstwa"...

Reakcja księdza była wybitna - następne pół godziny spędziłam z katechetką, która tłumaczyła mi znaczenie poszczególnych przykazań.
Lavandavanda Odpowiedz

A nie miała tego wytłumaczyć wszystkim dzieciom przed spowiedzią?:-)

Odpowiedzi (3)
Lalamalowana Odpowiedz

Spoko, u mnie w podstawówce katechetka powiedziała dosłownie "nie cudzołóż czyli nie śpij w cudzym łóżku". Na szczęście byłam ogarniętym dzieckiem i zrozumiałam o co chodzi.

Zobacz więcej komentarzy (11)

#2GIad

Mam pięć lat młodszego brata, z którym w dzieciństwie bardzo często bawiłam się klockami.
Kiedy miałam 10 lat, byłam bardzo zafascynowana serialami paradokumentalnymi. Z tym wiązał się lęk, że kiedy się źle zachowam wobec jakiejś koleżanki, to ta pozwie mnie do sądu. Miałam non stop koszmary z tym związane, ale to już temat na inne wyznanie.

Pewnego dnia postanowiłam wykorzystać moją wiedzę nabytą przez oglądanie seriali podczas zabawy, w której każde z nas miało osobny dom, rodziny itd. Wymyśliłam, że zostanę komornikiem. Mój brat nie wiedział co komornik dokładnie robi, do czasu, gdy zajęłam najlepsze wyposażenie jego domu... i spowodowałam u niego serię koszmarów związanych z komornikiem, który zajmuje nasz dom.

Po kilku miesiącach tłumaczeń mojego taty, dotarło do niego, że komornik nie może ot tak zabrać komuś domu.

Byłam wyrodną siostrą, w sumie to nadal jestem ;)
CindyCin Odpowiedz

Przynajmniej nie polozylas mu swoich smierdzacych majtek na twarz, tak jak moj brat mi gdy spalam, a on mial imprezke z kolegami.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#plglL

Dorastałam w normalnej polskiej rodzinie. Wszystko było dobrze, rodzice mnie kochali, dziadkowie również. Był tylko jeden problem, moi rodzice nie wstydzili się mówić przy mnie o seksie, w filmach bez problemu oglądali ze mną sceny erotyczne.

Może to nie wydaje się takie dziwne, ale muszę zaznaczyć, że rodzice myśleli, że nie rozumiem o czym mówią, że nie wiem co się dzieje na ekranie. A ja zakłopotana całą sytuacją udawałam, że nie zauważam w tym nic złego, że nie wiem o czym mówią kiedy ojciec proponuje, żeby mama zrobiła mu wieczorem loda.
Teraz pozostaje mi tylko pilnować, by takie coś nie działo się przy mojej córce.
mordimer0madderdin Odpowiedz

jestem za rozmawianiem z dziećmi o seksie od najmłodszych lat, jeśli kiedyś będę miała swoje, to na pewno nie będę im wciskać kitu, że dzieci przynosi bocian czy inna kapusta. no ale proponowanie loda przy dziecku to już przesada xD i nie chodzi o to, że to dziecko, tylko że proponowanie loda przy kimkolwiek jest po prostu żałosne.

Odpowiedzi (1)
Sebastian001 Odpowiedz

Rodzice na medal.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#04ebV

Nikt z nas nie lubi, kiedy w kolejkach w sklepie ktoś się na nas pcha. Ja wprost tego nienawidzę, sama trzymam stosowną odległość od ludzi przede mną.

Razu pewnego robiłam zakupy w popularnym dyskoncie z robaczkiem w logo. Ruch względnie spokojny, ustawiłam się do kasy, przede mną może trzy osoby. W myślach obliczam kwotę za zakupy, kiedy usłyszałam ich. Banda dzieciaczków w wieku 7-8 lat rozpierzchła się rozwrzeszczana po sklepie w poszukiwaniu maskotek. Każde z dzieci pogrzebało w koszu z wymarzonymi pluszakami, wybrało tego jedynego i hurtem zlecieli się do kasy - do tej za mną. I całą grupką zaczęli się rozpychać. Odsuwam się i odsuwam, ale brakuje mi miejsca. Nie chcę napierać na ludzi z przodu, bo to niegrzeczne. Zrobiłam to, co pierwsze przyszło mi na myśl, jak tylko ogarnęłam, że dzieciaczki sięgają mi do pasa.

Puściłam soczystego cichacza, który owiał zacną dzieciarnię zapachem gołąbków z obiadu. Momentalnie grupka rozpierzchła się, a ja mogłam w spokoju dopełnić transakcji. Polecam, dobry protip na rozpychających się ludzi!
RickForrester Odpowiedz

Ostatnio nastolatka zwróciła mi uwagę, że powinnam ruszyć dupę do przodu, bo przedłużam kolejkę ( nie wiem jak, bo przede mną jedna osoba stała). Powiedziałam wprost, że jak lubi ucisk mogę ją wózkiem dogiąć do taśmy.

Odpowiedzi (3)
mlody123 Odpowiedz

Kurde i mam smaka zjeść gołąbki :(

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (8)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie