#T3Ww0

W klasie mamy zwyczaj, aby w święta dawać sobie nawzajem to, co dana osoba chce dostać. Pech chciał, że wylosowała mnie osoba, która mnie po prostu nienawidzi (typowy seba, podczas gdy ja jestem bardziej kujonem). Zdziwiło mnie, że podszedł i zapytał, co chcę dostać. Odpowiedziałem, że jako miłośnik roślin chciałbym jakąś dostać. Uśmiechnął się i powiedział "Nie ma sprawy".

Rzeczywiście nie ma sprawy. Dostałem od niego wsadzony w piękną doniczkę z kokardą barszcz Sosnowskiego :D Nie wiem, jak go zdobył w zimę :D Kisnę do dziś z tego, a badyl rośnie.


PS Bałem się, że mi kupi konopie indyjskie czy coś :D
malapanda Odpowiedz

Wszystko spoko, tylko to jest strasznie niebezpieczna roślina, parzy nawet na odległość, więc nie trzeba go nawet dotykać. Poza tym strasznie szybko się rozrasta, a pozbycie się go bywa trudne. Rozumiem miłość do roślinek ale to już jest nieco za dużo

Odpowiedzi (2)
Tevatai Odpowiedz

Autor wyznania chyba nigdy nie byl w poblizu barszczu sosnowskiego. Nie dosc, ze rozrasta sie to to i w gore i na boki na naprawde ogromna wielkosc to jest niebezpieczne nawet na odleglosc.
Poza tym, samo zalozenie kokardy sprawiloby temu "Sebkowi" pokazne oparzenia nie mowiac juz o wsadzeniu w doniczke :v

Zobacz więcej komentarzy (6)

#hKnij

Wkurza mnie to, że moi rodzice biorą prysznic średnio co trzy dni. Mama. Tata potrafi raz w tygodniu. Wodę mamy ogrzewaną bojlerem. Wiadome jest, że włączam ten bojler codziennie wieczorem. Wtedy się zaczyna: "DLACZEGO WŁĄCZASZ WODĘ, PRZECIEŻ WCZORAJ SIĘ MYŁAŚ", "TERAZ BĘDZIESZ CODZIENNIE SIĘ KĄPAĆ?" "MYŚLISZ, ŻE NAM PIENIĄDZE NA DRZEWACH ROSNĄ, ŻEBY CODZIENNIE WŁĄCZAĆ PIEC?".
Bojler jest w działaniu przez piec, który jest na olej, a olej, jak wiadomo, jest coraz droższy.
"NIE MUSISZ SIĘ MYĆ, PRZECIEŻ MOŻESZ SIĘ PODMYĆ PRZY UMYWALCE", "KIEDYŚ TO SIĘ BRAŁO KĄPIEL RAZ W TYGODNIU W NIEDZIELĘ I NIKT NIE MIAŁ PROBLEMU".
Naprawdę walczę o ten piec ile mogę, ale zdarza się, że przegrywam, BO ODWALIŁO MI, ŻE CHCĘ SIĘ MYĆ CODZIENNIE.

Wstyd mi za nich i za siebie, że zdarza mi się przyjść do szkoły nieumyta poprzedniego dnia.
paszala Odpowiedz

A w garku nie możesz sobie wody nagrzać i umyć się w misce.

Odpowiedzi (7)
Lavellan Odpowiedz

Też mi wpajano taką zasadę, myślałam nawet, że to normalka i każdy tak robi. Dopiero w gimnazjum (chyba w drugiej klasie) na biologii był poruszony ten temat. Od tamtego momentu myję się codziennie, ale przez długi czas dalej mi wmawiano, że raz w tygodniu (w niedzielę oczywiście) wystarczy 😐 Nadal trudno mi pojąć jak można tak mało uwagi poświęcać higienie.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#qlljY

Trafiłam w internecie na reklamę genetycznego banku komórek jajowych. Popatrzyłam na swoje dziecko i poczułam przypływ ogromnej miłości. Takiej, jakiej nie będzie dane zaznać parom borykającym się z problemem bezpłodności.

Nie mogłam spać, nie mogłam jeść, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak wielkim szczęściem jest dziecko. Wtedy podjęłam decyzję dołączenia do grona dawczyń.
Nie planuję kolejnego dziecka, jestem zdrowa, córka jest zdrowa, dlaczego nie miałabym podzielić się z innymi darem rodzicielstwa?

Zarejestrowałam się w banku, czekam niecierpliwie na odzew, może już niedługo dzięki mojej komórce w jakiejś kobiecie zabije serce wyczekanego dzieciątka. Nie mogę się doczekać! :)
MamWywalone Odpowiedz

Poczytaj wcześniej o tym. Oddanie komórki jajowej to nie jest takie hop siup, jak oddanie spermy. Miedzy innymi, jeśli się zakwalifikujesz, czeka Cię faszerowanie się sztucznymi hormonami. Te 4 tysiące to w sumie nie tak dużo, a obciążenie dla organizmu spore.

Niemniej jednak, szacunek za chęć pomocy.

GeddyLee Odpowiedz

I przy okazji zarobisz niemały hajs. Win-win!

Zobacz więcej komentarzy (4)

#BPzy1

Sytuacja miała miejsce około dwóch lat temu, kiedy byłam z mamą na zakupach w supermarkecie.

Zwykle podczas zakupów to mama prowadziła wózek sklepowy i stała np.
w kolejce do stoiska z mięsem, a ja wybierałam produkty i spacerowałam między półkami. Tak też było tamtego dnia.

Stałam przy stoisku z pieczywem, a mama w kolejce. Dodam, że nie zachowywałam się podejrzanie; po prostu stałam i czytałam etykiety. W pewnym momencie stanęła obok mnie kobieta, na oko 60-70 lat. Nie zwracałam na nią uwagi, klientka jak setki innych, dopóki nie usłyszałam, że zaczęła szeptać coś pod nosem. Potem przysłuchałam się temu, co mówi. Nie było to trudne, bo przestała w pewnym momencie szeptać i mówiła po prostu cichym głosem. Odmawiała gorączkowo "Zdrowaś Mario". Jestem raczej bezkonfliktową osobą, postanowiłam się wycofać. I wtedy się zaczęło.

Obok stoiska z pieczywem była wystawiona wysepka z kartonami mleka. Ja, wycofując się, obeszłam dookoła tę wysepkę i chciałam udać się do mojej mamy. Nagle kobieta wraz ze swoim wózkiem zaczęła gonić mnie dookoła tej wysepki, wykrzykując na cały sklep: "Zdrowaś Mario, łaski pełna...". Po chwili stanęłam, a ona zaczęła wydzierać się po mnie: "Gdzie masz wózek?! Kradniesz, jesteś złodziejką! Zdrowaś Mario, łaski pełna... Koszyk gdzie masz?! Pan z Tobą, Błogosławionaś Ty między niewiastami". Nie wiem, co mi się stało, ale byłam w takim szoku, że nie byłam w stanie wydusić nic z siebie poza "proszę mnie zostawić". Nie spotykam zwykle biegających za mną po sklepie staruszek.

Oczywiście personel zajął się kobietą, wyproszono ją; wcześniej też zaczepiała innych klientów. Ale kurczę, co się tam właściwie odwaliło?
RainWing Odpowiedz

Brzmi, jakby była chora psychiczne.

Odpowiedzi (1)
VeroniaKitty Odpowiedz

Jak do tego doszło, nie wiem? :o

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#kxGpY

Nie jest łatwo być rozwodnikiem w poszukiwaniu miłości, zwłaszcza na portalach randkowych...
Szybkie fakty: małżeństwo trwało niecałe 3 lata, ale sam związek prawie 10, rozwód orzeczony z winy żony, dzieci brak, zobowiązań wobec byłej brak, kontaktów z byłą brak.

1. 90% kobiet na tych portalach już na wstępie zaznacza, że rozwodnikom mówi ''nie'' - no trudno, ich wybór i pozostaje mi to uszanować. W kilku przypadkach wdałem się w rozmowę na ten temat i głównym powodem odrzucenia jest... uwaga, uwaga... to, że ktoś się rozwiódł świadczy o tym, że jest dzieciakiem niegotowym na poważny związek.
No tak - w końcu jeśli ktoś jedną trzecią życia spędził z jedną partnerką, to w kwestii poważnych związków musi być mniej doświadczony od kogoś, kto dziewczyny zmienia średnio raz w miesiącu.

2. Fajna dziewczyna, świetnie nam się gadało przez internet, po pewnym czasie zaproponowałem spotkanie...
- Oj... No wiesz... Nie miałam pojęcia, że tak się zaangażujesz. Przykro mi to mówić, ale nie masz u mnie szans - jesteś rozwodnikiem...
- Szkoda, że nie powiedziałaś wcześniej. A mogę spytać, czemu ten fakt mnie skreśla?
- Bo rozwody ZAWSZE są z winy obu stron. Znam twoją wersję, ale nie znam wersji twojej byłej, przez co nie mogę ocenić, co jest z tobą nie tak.
- No nie będę cię umawiał z moją byłą, ale jeśli to ci pomoże, na spotkanie mogę przynieść uzasadnienie wyroku, przeczytasz tam obie wersje i uzasadnienie osoby postronnej...
- Nie. Coś na pewno jest z tobą nie tak i nie zamierzam się w to pchać. Żegnaj.

3. Inna fajna dziewczyna. Tym razem doszliśmy już do etapu spotkania. Kiedy wyciągnąłem portfel, żeby za coś zapłacić, zwróciła uwagę na zdjęcie w moim portfelu - przedstawiało mojego zwierzaka (bez podtekstów!). Rozmowa zeszła na temat tego, co poza pieniędzmi trzymamy w portfelach... Wtedy wyciągnęła ze swojego portfela spory plik zdjęć i zaczęła mi je pokazywać
- To jest Tomek, mój były z liceum, a to Maciek, były ze studiów, a to Grzesiek - rozstaliśmy się pół roku temu, a tu Marcin... (i tak w ten deseń przez kolejnych 20 zdjęć, przy niektórych trochę dłuższy opis).
Kilka tygodni wcześniej postanowiłem, że z oceną dziwactw poczekam co najmniej do trzeciego spotkania, więc mimo że wiedziałem, iż jest to bardziej niż dziwne, zachowałem pokerową twarz i spokojnie wysłuchałem jej historii.
Jakiś czas później, na tym samym spotkaniu, padł temat motoryzacji...
- Miałem kiedyś Toyotę... Bardzo miło wspominam ten samochód...
- Czemu już nie masz?
- Była żona przed rozwodem się uparła, że bierze samochód, a ja w końcu uległem...
- Wiesz co... W ogóle nie masz do mnie szacunku! Ciągle mówisz o byłej żonie! To jednak prawda, że rozwodnicy ciągle myślą o swoich byłych! Nie zamierzam dawać się tak traktować!!! Żegnaj!!!

Uprzedzając pytania:
- drugiego spotkania nie było
- trzeciego też.
36873 Odpowiedz

Chłopie, mogłeś pomyśleć o tym wcześniej, przed rozwodem. Wdowcy mają o wiele łatwiej! :)

Odpowiedzi (1)
Twinpeaks Odpowiedz

Trzecia pani, ta z kolekcją zdjęć byłych to najlepszy numer:D
Nie poddawaj się, powodzenia chłopie!

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#Du5oW

Gdy mam gorszy dzień, uwielbiam wieczorem, przed kąpielą, zrobić sobie mocny make-up. Gdy już odwalę się jak szczur na otwarcie kanału, wchodzę pod prysznic (jedna ściana w mojej kabinie prysznicowej jest lustrem) i leję na siebie wodę. Uwielbiam widok, jak cała tapeta ze mnie spływa. Gdy jestem taka rozmazana, często wyobrażam sobie, że jestem jakąś księżniczką ze złamanym sercem :D

PS Jestem 30-letnią, zrównoważoną psychicznie kobietą na wysokim stanowisku.
kokos03 Odpowiedz

Jestem na wysokim stanowisku kto też?

Odpowiedzi (5)
JestemNumeremCztery Odpowiedz

Nie wiem dlaczego ludzie podkreślają czy w ogóle dodają informację typu "pracuję na wysokim stanowisku", gdy tak naprawdę ta informacja jest zbędna. Jakby pani sprzątaczka czy po prostu ktokolwiek z prostym zawodem był gorszy i dla niego dana sytuacja to normalka, a ja pracuję na wysokim stanowisku to oh, oh wyżej sram niż dupę mam i ja tego nie mogę robić, bom dama nad damy, pani nad paniami oh, oh!

Zobacz więcej komentarzy (5)

#Eyl4R

Parę zdań o mnie - zaraz kończę 3 klasę liceum, pochodzę ze szczęśliwej rodziny, nigdy nie narzekałem na brak czegokolwiek, mam przyjaciół, lecz na razie dziewczyny brak.
To tak słowem wstępu.
A historia właściwa zaczyna się od tego, że pewnego razu zamówiłem pizzę, nic niezwykłego, warto jednak wspomnieć o dziewczynie, która mi tę pizzę przywiozła. No, nie powiem, spodobała mi się... W tym momencie jesteśmy na tym etapie związku, gdzie ja czekam, aż ona znowu trafi z dostawą do mnie i wtedy zdobędę się na odwagę by zagadać. Bo mimo że widziałem ją już parę razy, to jeszcze tego nie zrobiłem.

Ale nie jest to jednak opowieść o mojej nieudolności umówienia się na randkę.

Nie, nie, nie... Moim problemem jest moja rodzina. Jako że mam z całą rodziną dość dobre relacje, na ostatnim spotkaniu rodzinnym opowiedziałem im o owej niewieście, której imienia nie znam i o tym, że mi się podoba. Wiecie, na początku takie śmichy-chichy, że w końcu ktoś mi się podoba, a potem pytanie - "Ale ty naprawdę nie chcesz celować wyżej niż dostawczyni pizzy?".

Przyznam zatkało mnie. Nawet nie wiem, kto o to spytał, ale parę osób podłapało temat i niby żartem, niby serio, że córka koleżanki to jest fajna i nawet po rodzicach firmę będzie miała.
Ludzie, którzy całe życie uczyli mnie, że żadna praca nie hańbi i że nie można nikogo oceniać mówili mi takie rzeczy...
OK, niech im będzie. Niech gadają swoje.

Parę dni później rozmawiałem z dwójką moich przyjaciół. Im też opowiedziałem historię o mojej dostawczyni pizzy i o moich nieudanych staraniach.
I od razu usłyszałem - "Eee... z taką pracą to słabo, kogoś lepszego by się przydało".

No kurde... spojrzałem wtedy na moich przyjaciół, żaden z nich nie przepracował nawet dnia w swoim życiu (nie żebym ja miał czym się chwalić, w ciągu 18 lat pracowałem łącznie przez 2 miesiące, po miesiącu w ostatnie i wcześniejsze wakacje), obaj, tak jak ja, żyją wyłącznie za pieniądze rodziców... i jednak oni mają czelność mówić, kto jest lepszy bądź gorszy w zależności gdzie pracuje... Jednocześnie obaj narzekają, jak to nigdzie nie ma fajnych dziewczyn.
Natychmiast zmieniłem temat i już do niego nie wracałem.

I nie wiem, co się tak naprawdę stało, nigdy bym się nie spodziewał takiej reakcji od mojej rodziny, moich przyjaciół. Jeszcze jakby tylko jedno z nich to powiedziało, ale oboje? Kocham ich wszystkich i jestem pewny, że jakbym naprawdę zaczął się z tą dziewczyną umawiać, to nikt by o niej złego słowa nie powiedział, ale sam fakt, że to była ich reakcja na wiadomość jak ją "poznałem"... Nie mogę przestać o tym myśleć.

I nie mówię, że dziewczyna jest świetna, może być okropna, nie znam jej, więc nie mogę stwierdzić. Spodobała mi się, to chcę zagadać, nie zwracając uwagi na to, czy i gdzie pracuje...
Przyznam szczerze, że jestem rozczarowany moim otoczeniem.
CzujeszStrach Odpowiedz

Ja również jestem rozczarowana twoim otoczeniem.

AmziToIzma Odpowiedz

Też jestem rozczarowana, szczególnie przez to, że wiele młodych osób zwyczajnie sobie DORABIA w weekendy, czy inne dni wolne jako barmani/kelnerzy/dostawcy itp., co przecież nie wyklucza ich z nauki, studiów, czy poważniejszych planów na przyszłość. A nawet jeśli ktoś rezygnuje z dalszej edukacji i pracuje z własnej woli w tego typu pracy, to nie nam to oceniać. Znam osoby pracujące np. za barem kilka lat, na stałe, bo im się to podoba, są świetni w tym, co robią i pracują często za naprawdę wysoką stawkę...

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#8KKWB

Po tym, co tu wyczytuję, doszedłem do wniosku, że ludzie mogą mnie brać za typowego PS (Pospolitego Sebę). Dwa metry wzrostu, dresik, piwko, siłka, zaczepki, bo czemu nie? No trudno, inni muszą z tym żyć. Seba jak to Seba, zawsze silny i niewzruszony człowiek ze stali, no cały ja (a przynajmniej tak myślałem).
Muszę powiedzieć też kilka słów o mojej młodszej siostrze, jest typową nastolatką kochającą azjatycki pop (gardziłem, naśmiewałem i dokuczałem, że wszyscy jej ''idole" to "części rowerowe", a ich nie lubię).

Pewnego dnia coś mnie tykło, by zajrzeć siostrze do kompa. Zaglądam w historię, a tam wszystko z YT, włączyłem przypadkowy utwór, było to nagranie wykonane na koncercie. Obejrzałem, posłuchałem, ścisnęło mnie w klacie, zupełnie nie wiedząc czemu, urzekła muzyka, barwa głosu, wszystko, zamknąłem kompa. Pół dnia nie dawało mi to spokoju, poszedłem na YT, postanowiłem odszukać teledysk, znalazłem. Obejrzałem i... Płakałem pół nocy jak głupi, tak mnie to dotknęło. Jeden głupi filmik, a zmienił moje podejście, doceniłem rodzinę, odciąłem się od toksycznych kumpli, rzuciłem zwyczaj piwkowania, zacząłem bardziej szanować swoją kobietę. Żyję lepiej, moi bliscy dzięki temu też.

PS
Wokalista i zarazem autor utworu jest gejem.

PS 2
Uprzedzając pytania o filmiki:
1) https://www.youtube.com/watch?v=hZBUIzm4tqQ
2) https://www.youtube.com/watch?v=-3TmzrEDuJ8
PanZielony Odpowiedz

Pierwszy raz, ktoś podaje Linki do tak isrotnych rzeczy, wielkie propsy ;)

Odpowiedzi (1)
Accio Odpowiedz

Strzałka w górę już za samo podanie linków!

Zobacz więcej komentarzy (20)

#MrAWG

Jestem 23-letnim chłopakiem. Studiuję, mam przyjaciół i cudownego chłopaka - jesteśmy razem od 2 lat. Dogadujemy się ze sobą świetnie i dzielimy wspólne zainteresowania - cud, miód, maliny, poza jednym aspektem.

A mianowicie, jestem pasywem (dla niewiedzących - tym na dole) i mój partner jest bardzo dobrym kochankiem podczas gry wstępnej - potrafi mnie rozpalić do granic możliwości, ale jest o wiele gorzej podczas akcji właściwiej, ponieważ... penis mojego chłopaka jest bardzo mały - co prawda nigdy nie pytałem o dokładne wymiary, ale podczas erekcji ma co najwyżej 4 cm. Wyczytałem, że przypadłość ta nazywa się mikropenis i można odpowiednimi operacjami powiększyć interes o kilka centymetrów, ale... nie mam pojęcia, jak mogę poinformować o tym chłopaka - nie chcę wpędzić go w jeszcze większe kompleksy (przez długi czas nie chciał współżyć...), ale seks z nim ani trochę mnie nie satysfakcjonuje - praktycznie go w sobie nie czuję i często podczas stosunku muszę jednocześnie się mastrubować, aby dojść do finiszu...

Odpowiadając na pytania - nie, nie mogę być "na górze", bo przyjemność odczuwam tylko wtedy, gdy czuję kogoś w sobie. Wibratory również odpadają - z tego samego powodu, co pogadanka o tym problemie.

Z charakteru jest dla mnie idealny i nie jestem w stanie wyobrazić sobie związku z kimś innym, ale ta sytuacja powoli mnie wykańcza.
PsychoPatyk Odpowiedz

Przypomniała mi się anegdotka, jak dziennikarz przeprowadzał wywiad z artystą
- Czy to prawda, że jest pan aktywnym homoseksualistą?
- Homoseksualistą tak. A czy aktywnym? Hmmm, zazwyczaj pasywnym...

Odpowiedzi (1)
Twinpeaks Odpowiedz

Najlepiej delikatnie, ale bez owijania w bawełnę.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie