#4EN1e

Ostatnio coraz częściej poruszany jest temat aborcji, a dokładniej jej zakazu przez rząd. Długo się zastanawiałam, czy w ogóle jest jakiś sens pisać to tutaj, lecz w końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam podzielić się moją historią, a raczej wspomnieniem.

Z Jolą przyjaźniłyśmy się od dziecka, mieszkałyśmy w jednym bloku, a że była rok starsza, to nie chodziłyśmy do jednej klasy. Mimo tego spędzałyśmy ze sobą prawie każdą wolną chwilę.
Był sierpień, prawie koniec wakacji. Jola miała wtedy 13 lat, ja 12. W wiosce obok organizowane były dożynki na boisku, na których niestety nie mogłam być obecna, bo od dawna rodzice mieli zaplanowany wyjazd wakacyjny do rodziny, a mi nie robiło to w sumie żadnej różnicy. Jola natomiast potrafiła bardzo ładnie śpiewać, więc jak co roku występowała na scenie, wszyscy ogólnie ją znali. A jak wiadomo, na takich imprezach często sprzedawane jest piwo, więc i niektórym upić się nietrudno.

Nastał wieczór, Jola poszła do toi toi, które były oddalone kawałek od imprezy. Na scenie grała muzyka, ludzie tańczyli, głośno było, a przy toi toi niestety ani oświetlenia. I jak się już pewnie domyślacie, Jola została zgwałcona i pobita. Przez 3 podchmielonych, przeszło pięćdziesięcioletnich facetów. Po wszystkim sama wróciła na imprezę, zawiadomiono pogotowie i policję.
Gnoje zostali aresztowani, ale nie o sam gwałt chodzi.

Jola trafiła do szpitala. Lekarze oczyścili ją, w szpitalu spędziła tydzień. Ja zdążyłam wrócić z wyjazdu, odwiedziłam ja w szpitalu. I mimo że wiedziałam przez co przeszła, Jolka w miarę dobrze sobie z tym radziła, miała kilka siniaków, była trochę przestraszona, ale nic poza tym. Po wyjściu ze szpitala dochodziła do siebie w domu, odwiedzałam ją prawie codziennie, a 2 tygodnie po całym zdarzeniu wróciła do szkoły.
 
Wszystko wróciło do normy, aż tu nagle szok. Jolka jest w ciąży. Wiadome było, że to z gwałtu, bo Jolka nigdy wcześniej nawet się nie całowała, a co dopiero mówić o świadomym współżyciu.
I koszmar się zaczął, gdy dowiedzieli się o tym jej rodzice. Dlaczego? Nie, nie dlatego, że ich córka jest ciąży. Koszmarem stało się to, że Jolka musiała to dziecko urodzić. Jej rodzice byli typowymi fanatykami religijnymi, co sąsiedzi i ludzie z miasta pomyślą, jeśli oni pozwolą na aborcję. Jolka prosiła, błagała, mówiła, że nie chce tego w brzuchu, nie chce demona, który w jej rośnie, ale jej rodzice byli stanowczy. Z każdym dniem było z Jolką gorzej, popadła w depresję, biła się po brzuchu, krzyczała, ale dalej nic.

4 miesiące. Tyle wytrzymała. W 7 miesiącu ciąży uciekła z domu, znaleźli ją 3 dni później w lesie z podciętymi żyłami szkłem z butelki. A rodzice? Rozwiedli się, wyjechali za granicę, ojciec się zapił. A ja nie potrafię nie porównywać rządu do jej teraz zniszczonych rodziców. Oby tylko zakończenie było inne.
SweetChildOMine Odpowiedz

Gwałt to bestialstwo. Zmuszanie kobiety (w tym przypadku dziecka!) by urodziła dziecko "z gwałtu" jest równie okropnym bestialstwem. I nie piszcie, że dziecko jest niczemu winne. Kobieta też nie. Taka ciąża to bardzo często może być jeszcze gorsza niż sam gwałt

Odpowiedzi (19)
Poroniec Odpowiedz

Po prostu nie wierzę. Nawet pod takim wyznaniem musiały się odezwać głosy, że aborcja to zło.
Mowa o trzynastolatce, o zgwałconym dziecku. Zmuszonym do urodzenia dziecka.
A. No i dziewczynka popełniła samobójstwo.
Może jeszcze dopiszcie, że teraz płonie w piekle, bo samobójstwo to grzech.
Po prostu brak mi słów. Tracę siły, tracę wiarę w ludzi...a i tak mam jej bardzo mało.
Jestem w szoku.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#1mr3u

Jestem kucharzem w dużej kuchni przemysłowej. Czasem mam do zrobienia około 300 kotletów schabowych, a co za tym idzie, trzeba je wszystkie opanierować.

Dziś w nocy nie mogłem zasnąć, miałem odczucie, że jestem tradycyjnym, polskim schaboszczakiem. Całym ciałem czułem, że jestem nieopanierowany i ta myśl nie dawała mi zasnąć przez kilka godzin.
AnonimowyzAnonimowic Odpowiedz

więcej .... przypraw... proszę....

Szprot Odpowiedz

I to jest wyznanie...

Zobacz więcej komentarzy (12)

#wphov

Gdy poznaliśmy się z moim mężem, oboje paliliśmy. Nie zliczę ile to razy padały teksty "od jutra rzucamy", które oczywiście nie przynosiły efektów. W końcu któregoś razu wyjechaliśmy do Niemiec z premedytacją nie biorąc ze sobą fajek. Tam papierosy są bardzo drogie, więc liczyliśmy na to, że będzie nam szkoda wydawać aż tyle kasy.

Pierwsze dni były ciężkie ale udało się! (Pewnie dlatego, że w pobliżu nie było żadnego sklepu, ale pozwalam sobie łudzić się, że to moja silna wola). Przez dwa tygodnie pobytu w Niemczech ani razu nie zapaliliśmy, w końcu czułam się wolna!

Tak dla jasności, zawsze inicjatorem naszego "rzucania" był mój mąż, to on zawsze narzekał, że tyle kasy idzie na fajki, że to nic fajnego itd. Kiedy więc jakiś miesiąc po powrocie mój mąż zaczął dziwnie często wynosić z własnej woli śmieci, co chwilę miał coś do zrobienia w piwnicy, a na moje ciche "zjadłabym coś słodkiego" od razu leciał do sklepu - nabrałam podejrzeń. No dobra, nie podejrzeń, tylko pewności, że znów pali.
W pierwszym odruchu chciałam mu zrobić awanturę, bo przecież już dwa tygodnie nie palił, najtrudniejszy okres przebrnął i znowu się pcha w to świństwo, ale pomyślałam sobie, że przecież jest dorosły i nie mogę mu mówić co ma robić, a gdy się dowie, że ja wiem - zacznie palić oficjalnie w domu. Siedziałam więc cicho korzystając z tego, że mam własnego posłańca gotowego lecieć do sklepu po jedno jajo :)

W końcu po jakimś czasie zaszłam w ciążę i urodziłam śliczną córeczkę. Kilka dni po powrocie ze szpitala uknułam diaboliczny plan...

Za każdym razem, gdy mój mąż wracał ze sklepu czy piwnicy (czyli fajeczki) i podchodził do nas, nasza córcia (jeśli nie spała akurat) zaczynała płakać. Zawsze kiedy podawałam mu ją na ręce - płacz. No to my w Google od razu "dlaczego dziecko płacze tylko u mnie" i wyszło, że dziecko może reagować na zapachy. Ja oficjalnie o jego paleniu nic nie wiedziałam, więc sugerowałam, żeby się nie perfumował jakiś czas, zmienił żel pod prysznic. To oczywiście nie pomogło. Gdy w końcu któregoś dnia cały ranek mąż siedział na tyłku i nigdzie nie wychodził - podałam mu naszą córcię, a ta spokojna jak aniołek. Mąż chyba sam doszedł do wniosku, że młodej przeszkadzał smród fajek i przestał palić.

Dziś młoda ma 5 lat, a mężuś już chyba raczej do nałogu nie wróci.
Pomyślicie: to nie historia na Anonimowe? Szczypałam naszą dzidzię za każdym razem, gdy podawałam ją tatusiowi, żeby płakała...
wyrafinowana Odpowiedz

ostatnie zdanie mnie zabiło XD

Odpowiedzi (2)
Twinpeaks Odpowiedz

Dobry z Ciebie numer:)

Zobacz więcej komentarzy (33)

#E1WrT

Tak się złożyło, że mój facet musiał zrobić pranie. Zadzwonił do mnie, jak to zrobić, a że było tylko parę koszulek mówię mu, żeby ustawił na ten najkrótszy program. Chodziło mi o ten 30-minutowy.

On znalazł jednak jeszcze krótszy program! Geniusz nie przeczytał, że jest on podpisany "odpompowanie" i nawet mu przez myśl nie przeszło, że pranie raczej nie wypierze się w minutę...
cane Odpowiedz

Mój regularnie wyłącza wirowanie i dziwi się, że "ubrania są całe mokre, chyba pralka się zepsuła".

i tak średnio co tydzień...

Odpowiedzi (2)
Elena123 Odpowiedz

Skąd Wy bierzecie tych facetów?

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#9b39k

Pracowałem w różnych firmach, zawsze mieliśmy kuchnie, a w nich lodówki, w których mogliśmy trzymać swoje jedzenie lub napoje. W każdej firmie znikało mi jedzenie i ktoś pił moje napoje.

W każdej firmie dosypywałem proszki na przeczyszczenie do jedzenia i napojów (które sam przynosiłem), a swoje do zjedzenia chowałem do szafki.
A żeby was, złodzieje, posrało!
RudaWiewiorcia Odpowiedz

Prawidłowo. Tylko żebyś się nie pomylił;)

bazienka Odpowiedz

i co? chroniczna sraczka wsrod wspolpracownikow?

Zobacz więcej komentarzy (6)

#sdrkF

Miałam 7 może 8 lat, nigdy nie lubiłam jeździć do rodziców mojego ojca, ale nie mówiłam dlaczego, bo się bałam. Za każdym razem kiedy tam zostawałam "mój dziadek" mnie dotykał w miejscach intymnych, kąpał się ze mną, dotykał mnie... Byłam mała i tego nie rozumiałam. W wieku 9 lat powiedziałam o tym mojej mamie, była zdruzgotana po tym jak się dowiedziała, zgłosiła sprawę na policję, ale oni nic z tym nie chcieli zrobić, bo dziecko to dziecko, dużo mówi... Po tym wszystkim poszła załatwić to po swojemu, do rodziców mojego ojca, którzy wszystkiego się wyparli. Zapomniałam dodać że "moja babka" doskonale wiedziała co się dzieje, ale nic z tym nie zrobiła, bo tak było wygodnie...

Byłam później szantażowana, że jak będę opowiadać o tym, to stanie mi się coś złego, mój ojciec nigdy mi w to nie uwierzył. Wyśmiał mnie i moją mamę. Dzisiaj mam 20 lat i nigdy nie uprawiałam seksu, przy jakimkolwiek zbliżeniu powraca do mnie przeszłość, która mnie blokuje, próbuję z całych sił wyprzeć to z pamięci, ale wraca ze zdwojoną siłą, co powoduje wstręt do samej siebie, mimo że nie jestem niczemu winna.

Mam wielką nadzieję, że uda mi się wygrać tą walkę i będę mogła żyć normalnie.
doznudzenia Odpowiedz

Wreszcie matka, która zareagowała jak należy.
A ojciec i jego rodzinka to niezła patologia.

Odpowiedzi (7)
milA00 Odpowiedz

Przez takie ludzkie szmaty psychika zniszczona do końca życia. Oby Ci się udało żyć normalnie tego Ci życzę.

Zobacz więcej komentarzy (13)

#KQcbg

Mój chłopak na rocznicę związku wraz z moimi urodzinami kupił nam wycieczkę do Tajlandii. Ja uradowana, chociaż strasznie bałam się lecieć samolotem i nie wiedziałam jak to zniosę. Jednak podróż powietrzna była bardzo fajna i przekonałam się do samolotów.

Pierwszy dzień zostaliśmy w hotelu, bo padało, ale następnego dnia poszliśmy w Bangkok na całego, aby jak najwięcej zwiedzić i porobić zdjęć. Dopiero po zmroku to miasto ożyło i pokazało, jakie jest piękne. Mój chłopak podszedł do jakiegoś faceta, który nosił jakąś kartkę z napisem "ping-pong". Ja stałam przy stoisku z jedzeniem, ale chłopak zaraz wrócił i bardzo naciskał, aby iść na ping-ponga, bo to takie fajne itd... Dziwnie się zachowywał, ale cóż, poszliśmy.

Każdy wchodzący dostał po paletce i nie za bardzo rozumiałam, po co płacić za takie rzeczy, skoro pograć mogę w domu. Jednak to co tam zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jakaś goła pani wchodziła na scenę, nakładała na piłki wazelinę, wkładała je w miejsca intymne... i strzelała do tłumu, który te piłeczki odbijał. Wytrzymałam tam do końca, odbiłam 2 piłki.
wyrafinowana Odpowiedz

w koncu Bangkok co nie

JemCiastka Odpowiedz

Hmm, widzę, że również oglądałaś Globestory, gdy opowiadała o Bangkoku

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#hxUks

Jakieś 15 lat temu, gimnazjum. Czasy, gdy nokia 3310 to było coś.

W mojej klasie była dziewczyna, bardzo ładna, niewysoka.
Raz poprosiła mnie, żebym dał jej wysłać SMS-a z mojego telefonu, bo ona nie ma nic na koncie.
Dałem jej telefon. Za 10 minut przychodzę go odebrać, a ona mówi, że wpisała swój numer. Patrzę, jest zdrobnienie, mówię "fajnie" i tyle, nigdy nie napisałem, bo nie załapałem o co chodzi.

Zrozumiałem sytuację jakieś 10 lat później.
Whereru Odpowiedz

Lepiej późno niż wcale........

Oprawca Odpowiedz

I co, napisałeś ?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#3I4zv

Moja historia...?

Miałam z 13 lat, jeździłam często do babci w weekendy autobusem do pobliskiego miasta. Kiedyś od znajomej mamy dostałam gaz pieprzowy - żebym czuła się bezpiecznie.

Pewnego razu, jak wracałam wieczornym autobusem, dosiadł się obok mnie starszy facet (ok. 40 l.). Ja zawsze siadałam z dala od okna, żeby w razie czego zwiać.
Po ruszeniu autobusu zaczął mnie smyrać po nodze. Nie wiedziałam co robić, sparaliżowało mnie. I wtedy przypomniałam sobie o gazie, wypaliłam mu nim w oczy i zaczęłam krzyczeć.
Kierowca od razu zatrzymał autobus, otworzył drzwi i wywalił gościa w szczerym polu, po czym zadzwonił na policję i poinformował o zaistniałej sytuacji.
Facet trafił do więzienia, był poszukiwany.

Teraz mam 35 lat i nadal noszę gaz przy sobie :)
SorryEverAfter Odpowiedz

Super, zarówno autorka, jak i kierowca zareagowali odpowiednio :)

Odpowiedzi (2)
GotowanaKielbasa Odpowiedz

A to nie jest niebezpieczne rozpylać gaz w autobusie? Mówię o współpasażerach. Czasem by się przydało użyć, ale zawsze bałam się właśnie zrobienia komuś niewinnemu krzywdy...

Odpowiedzi (10)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#jzqET

Wracając z jazd wraz z moim instruktorem, odebrałam jego syna ze szkoły. Sytuacja wyglądała miej więcej tak:
- Krystianku, to jest pani Daria.
Na co dziecko głośnym szeptem:
-To ta, o której mówiłeś, że nie umie jeździć?

Mój instruktor zrobił się czerwony... I speszony powiedział:
- To nie moje dziecko.

Wybuchłam takim śmiechem :D Nawet nie zrobiło mi się przykro przez to, że tak nieudolnie starał się wybrnąć z sytuacji :D
Niezapowiedziana05 Odpowiedz

Nauczysz się dopiero jeździć gdy będziesz miała prawo jazdy dłuższy czas ;)

Odpowiedzi (3)
Xinesis Odpowiedz

Przecież się uczysz to nic dziwnego że nie umiesz jeździć :)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie