#ZnX35

Będą hejty, ale co mi tam.
Dwa lata temu poznałem (niech będzie) A.
Zaczęło się od niewinnych życzeń urodzinowych, a skończyło na tym, że pisaliśmy praktycznie bez przerwy 3 dni i 3 noce.
A. zwierzała mi się, jak bardzo źle ją traktują w domu, jak to jest cały czas upokarzana.. moja reakcja była natychmiastowa: wprowadź się do mnie!

No i się wprowadziła. Wprowadziła też swoje porządki, polegające na tym, że przez środek mojej maleńkiej kawalerki była tylko wąziutka ścieżka, wszędzie indziej góry jej ciuchów, kosmetyków, papierów i ona sama - na kanapie przed telewizorem maluje paznokcie.
Raz grzecznie poprosiłem, drugim już ostrzej powiedziałem ''zrób tu porządek, bo jak ja zrobię. to wszystkiego będziesz szukać na wysypisku''. To był błąd. Zaczęły się wyzwiska, że jestem chuj, że jestem taki sam potwór jak jej rodzice (to już wiem na czym polegało złe traktowanie i upokarzanie), że jak ja śmiem jej kazać sprzątać A SAM NIC NIE POSPRZĄTAM (pracowałem po 12h dziennie, nawet nie było kiedy naświnić).

Pałka się przegła, kiedy o tym, jak to źle ją traktuję (pominęła sprzątanie, zastępując je ciężką pracą w polu, do której ją zmuszałem) zaczęła wypisywać do swoich kumpli. Jednego z nich wysłałem na OIOM, kiedy on próbował tam wysłać mnie, i na pełnym wkurwie jej powiedziałem, że jak nie przestanie opowiadać głupot i nasyłać na mnie kolegów, to niech pamięta, że ja też mam kolegów i może się coś stać.

Chyba ją to przeraziło, bo próby wpierdolenia mi za ''wykorzystywanie'' jej urwały się.
Jednocześnie zaczęły się kłopoty finansowe, co oczywiście nie podobało się A. Co chwilę podsuwała mi nowe oferty pracy (mimo że pracę miałem), chyba myślała, że drugi etat wezmę... Na pytanie czemu sama nie znajdzie etatu, tylko mi szuka drugiego, wpadła w szał: ''Bo ty chcesz, żebym ja się męczyła! Żebym pracowała i żebyśmy się w ogóle nie widywali! Jak będę pracować, to sobie inne dupy będziesz sprowadzał!''.
Z mojej strony było krótko: "Idziesz do roboty albo wypierdalaj, nie chcę cię więcej widzieć".

Właśnie odebrała ostatni worek z ciuchami.
Od godziny w końcu święty spokój.
sauron Odpowiedz

Czemu mają być hejty? Dobrze zrobiłeś, głupia larwa dostała to, co sama sobie zgotowała. :P

Odpowiedzi (1)
Shido Odpowiedz

Mając miękkie serce trzeba mieć twardą dupę.

Skoro domagasz się hejtu to: Hejtuje za to że nie wypierdzieliłeś pasożyta po nasłaniu kumpli na Ciebie.

Zobacz więcej komentarzy (26)

#8ZjW3

Pewnego słonecznego dnia, jak zwykle nudnego, postanowiłam zajrzeć na olx. Jako że razem z kolegą nie grzeszymy rozumem, nie mogło się to dobrze skończyć. Otóż co znaleźliśmy w dziale za darmo? Dwa stare wózki inwalidzkie. W sumie to czemu by nie wziąć? Zawsze byliśmy ciekawi, jak to jest na nich jeździć.

Odebraliśmy je, wyczyściliśmy i w drogę. Podjechaliśmy na most. Pod górkę jeszcze jakoś poszło, ale z hamowaniem gorzej. Stoi grupka ludzi, ja próbuję się nie śmiać i jakoś zjeżdżam, a kolega... Kolega zapoczątkował małą katastrofę :') Wjechał w słupek i wyklinając 5 minut wykręcał, po czym z rozpędu z akrobatyką godną szybkich i wściekłych wyleciał na kilka metrów do przodu na trawę.
Ludzie przerażeni lecą pomóc, a on wstał, otrzepał się, stwierdził "pierdolę, nie jadę",  zabrał wózek i poszedł :D
Nigdy nie widziałam lepszego wyrazu twarzy u ludzi. Żeby hejtów nie było dodam, że ciekawość zaspokojona, a wózki trafiły do potrzebujących :)
strazak91 Odpowiedz

twoje wyznanie przypomniało mi o pewnej historii . Poznałem kiedyś 10 letniego chłopca który podczas wypadku uszkodził kręgosłup . rzadko odwiedzam w szpitalu ludzi do których zostałem zadysponowany na akcję . Jednak zrobiłem jeden wyjątek , chłopak się załamał ze prawdopodobnie będzie jeździć na wózku do końca życia . wpadłem na pomysł żeby pożyczyć wózek inwalidzki i zabierać chłopaka na różne wycieczki gdzie tylko sobie za życzył pokazałem mu ze to nie jest żadne ograniczenie . Po 3 tygodniach powiedział ze zawsze marzył być kierowcą tak jak jego tata , mieć fajną bryke. powiedział już mam fajną bryke kiedyś wymienię na większą . Teraz ma 15 lat I ma duży dystans do siebie mówi ze nie piję bo nigdy nie jeździ po alkoholu .

Odpowiedzi (1)
gitarzystka Odpowiedz

Moim zdaniem to by było super, gdyby np. w VI klasie każde dziecko przeżyło "dzień na wózku". Wiecie taka akcja uświadamiająca nt. osób z niepełnosprawnością i ich ograniczeniach. Myślę, że sporo dzieciaków mogłoby nabrać sporo pokory po takim przeżyciu i więcej empatii wobec inwalidów. A pewnie ostrożności też. :)

Fajnie by było, gdyby najpierw jedna połowa klasy poruszała się na wózkach, a drugą część dnia pozostali. Wtedy byłoby od razu porównanie jak duża jest różnica pomiędzy poruszaniem się na nogach i na wózku, a do tego jaak duża jest różnica pomiędzy poruszaniem się na wózku samodzielnie, a jak z pomocą (np. przy wsiadaniu do autobusu).

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#CsLpC

Wszyscy wiemy, że publiczne toalety to z natury miejsca niebezpieczne i nieprzyjazne użytkownikom. I o tyle, o ile wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do takich atrakcji jak porozrzucany papier toaletowy, tajemnicze dziury w drzwiach, mocz dookoła ubikacji i tym podobne ślady bytności ludzi pierwotnych, to jednak owemu przybytkowi udało się mnie zaskoczyć.

Toaleta była płatna, a cały mechanizm polegał mniej więcej na tym, że wrzucało się dwa złote, by móc się tam zamknąć na najbliższe 15 minut. Po upływie tego czasu, drzwi automatycznie odblokowywały się, a nad nimi ponownie wyświetlał się napis "wolne".

Zachęcona takim oto widokiem, wrzuciłam swoją dwójkę i otworzyłam drzwi.
Widok, jaki ukazał się moim oczom w następnej kolejności, był o wiele mniej zachęcający. Pewien starszy mężczyzna, stojący nad ubikacją, spokojnie oddawał się urokom masturbacji. Na mój widok odwrócił się i bez skrępowania oświadczył:
- Dobrze, że pani wrzuciła, bo w tym wieku to trochę ciężko dojść w piętnaście minut.

Stałam w drzwiach; mój mózg się nieco zawiesił. A ów starszy pan, wyglądem przypominający milutkiego dziadziusia, który daje dzieciom cukierki, dodał (nadal trzymając swój sprzęt w rękach):
- Ale niech pani zamknie te drzwi. Z jednej albo z drugiej strony. Ja tu zaraz zwolnię!
Wybrałam jasną stronę toalety i wyszłam. Moje dwa złote pozostawiłam w prezencie.
EeeMacarena Odpowiedz

Chyba wolałam toalety, gdzie samemu można było zdecydować czy już się skończyło, czy nie... 🙁

Odpowiedzi (1)
Dajka11 Odpowiedz

W moim mieście jest podobny typ toalety.
Mówię na tą toaletę "statek kosmiczny", bo jak wejdziesz czujesz jakby toaleta się lekko kołysała.

Mam nadzieję, że to nie było w "statku kosmicznym", ale i tak przez następne miesiące będę go unikać ;_;

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#P7i5w

Siedzę w autobusie.
Patrzę przez okno...

O nie! Jakiś chłopak żegna się z dziewczyną, rozkłada ręce, chce ją ewidentnie przytulić, a ta... zbija mu piątkę.

Współczuję, kolego :D
amnestia Odpowiedz

Ej, ale są czasem tacy nieogarnięci ludzie, np ja, którzy tak średnio umieją odczytywać sygnały innych. Zdarzyło mi się nie raz kogoś uściskać i potem zdać sobie sprawę, że on chyba chciał mi pione przybić, albo właśnie przybić piątkę, kiedy druga osoba ewidentnie chciała pożegnać się bardziej osobiście. Nie robię tego jednak na przekór nikomu, po prostu taki ze mnie kartofel w kontaktach międzyludzkich i tak jakoś wychodzi. Jest cień nadziei, że to nie okrutny friendzone, tylko koleżanka z wyznania miała tak samo :D

Odpowiedzi (9)
LordRahl Odpowiedz

Zabolało nawet mnie. Łącze się w bólu kolego.

Zobacz więcej komentarzy (13)

#NOem1

Kilka dni temu jadę autobusem. Wsiada babeczka z chłopcem na wózku. Dziecko niepełnosprawne. Jakiś autyzm czy coś. Postawiła wózek naprzeciwko maszyny do kupowania biletów. Odwróciła na chwilę wzrok. Nagle dziecko z impetem walnęło głową w maszynę.

Mogłoby się zdawać, że zrobiło to specjalnie Ja, kątem oka, zobaczyłam tylko zdezorientowaną twarz chłopaka, język wywalony na zewnątrz i oczy wychodzące z orbit. Matka od razu się nim zajęła. Głaskała i uspokajała.

Sęk w tym, że ledwo powstrzymałam się od śmiechu. I od tych kilku dni, za każdym razem jak sobie o tym przypomnę, to chce mi się śmiać.
Zabijcie mnie, ale to było takie komiczne!
agata417 Odpowiedz

Kolega kiedyś postanowił wspiąć się na naprawdę wysokie drzewo. Był parę metrów nad ziemią, gdy gałąź się złamała i spadł. Wszyscy się przerazili a ja zaczęłam się śmiać, bo tak zabawnie wyglądał lecąc. Inni zaczęli mnie opieprzać, że z czego się śmieję skoro mógł się zabić a mi zrobiło się jeszcze weselej. Koledze nic się nie stało ale patrząc ma moją dziwną reakcję sądzę, że w tym autobusie też bym miała problem, żeby zachować powagę. Normalnie mi wstyd.

MariannaNalesnik Odpowiedz

Ja tez sie usmialam. Jestem zlym czlowiekiem

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#SDbg1

Ostatnio przeczytałam wyznanie, w którymś ktoś mylił Leonarda DiCaprio z Leonardem da Vinci w wieku 12-15 lat.

Powiedziałam o tym mojemu narzeczonemu. Odpowiedział "I co? Ja też nie rozpoznaję ich obrazów".

Ma 21 lat...
Nie czuj się gorszy, ktoś zawsze ma bardziej sfazowane życie.
GraczLoLa Odpowiedz

No dobra, ale to w końcu który co maluje? ;-)

Odpowiedzi (3)
GrazynaPiczkas Odpowiedz

Nikt nie powinien zaprzatac myslami o leonardach, liczy sie Bóg i modlitwa

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#KG7ve

Znacie takie opowieści o Sebkach, którzy wręcz panicznie boją się homoseksualistów płci męskiej? Ano jeden taki chodził ze mną do szkoły średniej. Typowy samiec alfa - metr szejsiont pięć, głowa zawsze na łyso, buty tylko adasia i zazwyczaj prawilny dres, który od święta zmieniał na powycierane jeansy. Do rzeczy.
Dla owego mentalnego Sebka każda normalna czynność była przejawem gejostwa. Przykłady? Proszę:
- Nosisz stopki zamiast długich fuzekli? Gej.
- Bierzesz kąpiel w wannie zamiast prysznica? Gej.
- Używasz żelu pod prysznic zamiast mydła? Pewnie żeby dla swojego chłopaka pachnieć.
- Chodzisz do fryzjera? No jak nic gej.
- Do szkoły przyniosłeś coś innego do jedzenia niż prawilne kanapki z mortadelo i musztardo lub nie daj Boże sałatkę? Pewnie po lekcji idziesz nadstawiać tyłek kolegom.

Mógłbym tak wymieniać i wymieniać, ale... najciekawszą rzeczą jest to, że delikwent po wypiciu kilku głębszych robił coś bardzo dziwnego. Zaczynał klepać swoich kumpli po tyłkach, przewieszał się przez ramię czy kładł dłoń na klacie. Raz nawet polizał jednego w głowę, bo jak się tłumaczył, miał ją bardzo gładką, świeżo ogoloną żyletką.
Do tej pory nie wiem, co gość miał w głowie.
amnestia Odpowiedz

Możliwe, że był homo i nie akceptował swojej seksualności, dlatego atakował innych.

cathymoor Odpowiedz

Przypomina mi się pułkownik Fitts z "American Beauty". Ten, co szykanował swojego syna za potencjalny homoseksualizm, bo sam miał takie zapędy.
Czasem tak jest, że najgłośniej krzyczą ci, co mają najwięcej do ukrycia (przed sobą).

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#pk3zm

Niektórzy mogą wiedzieć, co to airsoft, ale dla tych, którzy nie kojarzą, jest to sport podobny do paintballu. Różnica jest taka, że strzela się z replik broni i małymi plastikowymi kulkami bez farby. Często nosi się do tego mundury i wymagane są zaledwie odpowiednie okulary. Jest to coś, co lubię robić w cieplejszy okres roku, lecz jak każdemu, zdarzają się drobne błędy.

Między misjami (cały dzień jest podzielony na różne misje: np. zdobądź flagę, odbierz zakładnika etc.) jest zakaz strzelania z broni i każdy ma obowiązek jej zablokowania. To drugie jest czymś, co często wypada mi z głowy.
Stoimy w lesie, słuchamy raportu z misji, wszyscy trzymają lufy w dół. I nagle się to dzieje. Przypadkowo naciskam na spust i strzelam do kogoś z bliska w łydkę. Tak. To cholernie boli nawet z daleka. Już stres, bo za strzał z bliska i w strefie bez strzelania są ostrzeżenia, a czasami kary (zależy od tego, czy prowadzący jest bardzo prawny czy też nie, a nasz tego dnia był nieco poddenerwowany).
Gościu jednak widać nie usłyszał strzału - zbyt skupiony na rozmowie z kumplem obok. Uderzył się z całej siły w łydkę, rzucając głośnym "Cholerne mrówki!". Patrząc w dół dało się zauważyć, że stoimy pośród czerwonych mrówek.
Szybka blokada broni i odsunięcie się z miejsca zbrodni.

Nikt nie wie, że to moja wina, a nie mrówek. Nikt.
VeroniaKitty Odpowiedz

Jedynie mrówek mi żal, że ktoś je opieprzył za nic... :/

Odpowiedzi (1)
Shadowka Odpowiedz

Oj a propos błędów podczas rozgrywek ASG to ja mam na koncie bardziej kompromitujący, ale w sumie nikt o nim nie wie. Kiedyś schowana za drzewem, prawie leżąc w liściach, dostrzegłam, że musiałam niefortunnie gdzieś lufą w ziemię uderzyć bo na jej końcu była ziemia i jakiś mech. Ogólnie rzecz biorąc to nie powinno się przykładać palca do lufy, ale z rozpędu szybko chciałam wyciągnąć ten grunt i co? Tak pechowo to robiłam, że.. strzeliłam sobie w palec. Z odległości 1 cm. To dopiero bolało ;D jeden jedyny raz na miliard kiedy taką głupotę odwaliłam

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#bfjhO

Nadszedł wrzesień, zmierzch zapada coraz szybciej i dzięki temu mogę częściej realizować moje hobby. Mianowicie lubię oglądać przez okna jak wyglądają czyjeś mieszkania. Żelazna zasada - jeśli ktoś jest akurat w pokoju, odwracam wzrok. Nigdy też nie gapię się otwarcie (zawsze kątem oka) i nie stoję komuś pod oknem, bo zdaję sobie sprawę, że i bez tego moja rozrywka jest mocno popieprzona.

Po zmroku (zimą najchętniej) spaceruję po osiedlu i zaglądam w niezasłonięte okna. Lubię się wtedy zastanawiać, kim są ludzie, którzy tam mieszkają - np. ma dużo książek i notatek na półkach, może student, ciekawe, co studiuje.

Mam swoje ulubione "miejscówki" - "zielony pokój", pomalowany na zielono i z ogromną ilością roślin doniczkowych.

"Kocie mieszkanie" - z kilkoma wielkimi drapakami dla kotów i całym systemem półek, legowisk i zabawek dla czworonogów. Czasami nawet widać hasające kotki.

Staram się to robić jak najrzadziej, no ale... Ciągnie mnie do tego.
Luizaplease Odpowiedz

Też tak robię, chociaż u mnie to trochę smutne, bo wyobrażam sobie że Ci ludzie mają pewnie lepsze życie niż ja

Odpowiedzi (1)
Etiuda9 Odpowiedz

Polecam wycieczke do Anglii - tam wiekszosc ludzi nie uznaje firanek a czesc nawet zaslon! Tez czasami zerkam z ciekawosci!

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#NRLAc

Działo się to parę ładnych lat temu, kiedy to świętowaliśmy pierwszą komunię mojego młodszego kuzyna. Miałam wtedy jakieś 10 lat. Na imprezę przyjechała oczywiście rodzina z całej Polski. Miedzy innymi jego ciocia z drugiej strony wraz z córkami. Jedna w moim wieku, druga miała wtedy jakieś 5 lat.

Moja mama stwierdziła, że z racji tego, że na przyjęciu ma być sporo dzieci, to weźmiemy jakieś moje gry i zabawki, coby się nie nudziły. I tak jak stała zapakowała do worka wszystko co zobaczyła wchodząc do mojego pokoju. W tym moje 2 ulubione konie. Ubóstwiałam te zabawki. Zawsze zazdrościłam ich koleżankom, a jak w końcu je dostałam, nie potrafiłam się z nimi nigdzie rozstać.

Niestety na przyjęciu wyżej wymieniona 5-latka również zaczęła się nimi bawić. Pod koniec imprezy mały gnom stwierdził, ze ich nie odda. Jej matka oczywiście żadna reakcja. Poszłam się poskarżyć mojej mamie, że to są moje zabawki; doskonale wiedziała, jak bardzo mi na nich zależało. Moja mama jedynie stwierdziła, że mam nie przesadzać, przecież to tylko zabawki i POZWOLIŁA ZATRZYMAĆ JE TEMU WYJĄCEMU SMRODOWI. MOJE ZABAWKI!
11 lat później dalej mam wyrzuty.

Postąpiła tak również z wieloma innymi moimi rzeczami, ale o tym może później.
Lyssa Odpowiedz

Moja babcia potrafiła mi zabrać zabawkę, którą dostałam dzień wcześniej na urodziny (nie od niej) i dać komuś innemu,..

Odpowiedzi (3)
18ed Odpowiedz

Będąc w ciąży przeczytałam artykuł a propos 'podziel się, daj chłopcu się pobawić'. Artykuł był genialny. Wracam do niego często. Główną nauką, jaką z niego wyciągnęłam było, że jeśli człowiek (dziecko) coś dostał, to to jest jego własność i on decyduje co z tym robić.
Wierzcie mi, powiedzieć: 'to jest zabawka Kasi, nie moja. Kasia decyduje.' daje super satysfakcję, uczy szacunku do dziecka.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (26)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie