#qzWkL

O pozorach.

Mam 30 lat, mój partner 31. Staraliśmy się o dziecko i się udało. Wychodzę z nim na spacerki z widocznym już brzuszkiem. Niby nic dziwnego, ale opiszę nasz nietypowy wygląd. Ja wyglądam na dużo młodszą niż jestem, jeszcze się mnie pytają o dowód, żeby było śmieszniej, to pytają zwłaszcza kiedy się pomaluję, bo chyba wtedy biorą mnie za dziewczynę, która chce wyglądać doroślej.
Mój ukochany w drugą stronę. Wysoki, broda dodająca +10 lat, zmarszczki wokół oczu i do tego laseczka, o której chodzi z przyczyn zdrowotnych.

Uwielbiam, jak ludzie krzywo się patrzą, a najbardziej jak komentują. Wtedy mogę odpowiedzieć tekstem, który kilka lat temu zobaczyłam w internecie.

"Każdy ocenia wedle swojego zepsucia" :D
jakisLogin0001 Odpowiedz

Ostatnie zdanie do zapamiętania :)

Odpowiedzi (2)
Darkman Odpowiedz

Miałem podobnie. Nas dzieliło 10 lat, a przez moją brodę różnica wydawała się jeszcze większa. Do tego partnerka niższa o ok 20cm.;> Gdy na nas krzywo patrzono, rzucałem "Chodź, tatuś Ci kupi" i inne wariacje w zależności od sytuacji, dotykając, klepiąc czy łapiąc za tyłek lub/i całując w usta... Mina "co wrażliwszych" bezcenna:P
Tak, wiem, spalę się w piekle, ale wejdę tam wejściem dla personelu;)

Zobacz więcej komentarzy (7)

#ZVYsR

Koleżanka chciała zeswatać mnie z kumplem jej męża. Po wysłuchaniu historii, że och, że ach, że taki fajny, oraz obczajeniu profilu na Facebooku, pomyślałam - w sumie co mi szkodzi? Wymieniliśmy ze sobą kilka wiadomości i postanowiliśmy się spotkać.

Niestety szanowna przyjaciółka "zapomniała" powiedzieć, że ów jegomość waży jakieś 30 kg więcej niż na zdjęciach.
Dobra, mawiają, że wygląd nie ma znaczenia, więc nie ma co się zniechęcać, trzy głębokie (wdechy rzecz jasna) i ahoj przygodo!

Randka minęła bardzo przyjemnie, facet sympatyczny, szarmancki, zabawny.
I tak sobie mijały tygodnie, były kolejne spotkania, pierwsze buziaczki, przytulaski, aż w końcu po kilku głębszych (tym razem kieliszkach wina) wylądowaliśmy w łóżku.
I wiecie co? Myślałam, ze puszczę pawia.

Nie dość, że prawie mnie udusił kładąc się na mnie, to jeszcze przy samej grze wstępnej spocił się jak, krótko mówiąc, świnka.

Prawda jest taka, że bardzo mi na nim zależy. Wiem, że mogę na nim polegać, świetnie się dogadujemy, ale brzydzę się jego wielkiego brzucha. Próbowałam z nim rozmawiać na ten temat, ale on nie widzi nic złego w swoim wyglądzie i nie zamierza nic zmieniać. A ja czuję, że tracę szansę na miłość tylko przez jego wygląd.

Teraz hejtujcie, żem szon i pustak.
healthandsafety Odpowiedz

Nie ma czego hejtowac. Dalas mu szanse mimo, ze jego wyglad fizyczny Cie odpychal od poczatku. Jakby facet chcial zadbac o siebie to pewnie bys z nim byla i wspierala. Ale jesli on uwaza, ze wszystko jest ok, to nie ma co sie meczyc. Bo po 1 - pociag fizyczny w zwiazku jest wazny. Po 2 - zdrowie, facet jest otyly (tak przypuszczam), nic nie chce z tym robic, nie wynika to z choroby, wiec krzywdzi siebie, bo zaraz sie chorob nabawi na wlasne zyczenie. Takich ludzi trzeba omijac.

letskilleachother Odpowiedz

No przecież romantyczny związek to nie tylko porozumienie dusz, bo od tego mamy przyjaciół, ale też pociąg fizyczny. Więc jak go nie czujesz to sobie odpuść, nic się w tej kwestii nie zmieni — mówię z własnego doświadczenia. A tego kwiatu jest pół światu :)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (20)

#6u6Xx

Gdy chodziłam do podstawówki, miałam z koleżankami zwyczaj, że w dzień, w który miałyśmy najmniej lekcji, chodziłyśmy po szkole na pizzę. Żeby później nie bawić się w rozliczanie, która ma ile oddać, umówiłyśmy się, że zawsze bierzemy tę samą pizzę, tylko za każdym razem inna z nas płaci. Uzgodniłyśmy, że kupujemy według naszej kolejności według dziennika lekcyjnego. Ja byłam ostatnia w kolejce.

Gdy przyszedł dzień, że ja miałam zapłacić za pizzę, rano chciałam wyjąć ze skarbonki pieniądze, a mama spytała, na co mi te dwie dychy. Powiedziałam, że zabieram dziewczyny na pizzę, bo moja kolej zapłacić. Wiedziała dobrze, że z nimi chodzę po lekcjach do pizzerii, bo wspominałam czemu później wracam. Nagle matka zaczęła się drzeć, że nikt mnie nie lubi, że próbuję kupić koleżanki, żeby się ze mną trzymały i zabrała mi moje oszczędności. Na nic moje tłumaczenia, że przecież tyle razy ja jadłam za darmo.

Wtedy naprawdę dziewczyny przestały mnie lubić i uważały za sępa, że chodziłam za darmo, a jak moja kolej, to nie postawię. I tak oto do końca podstawówki nie miałam koleżanek.
niechcedorastac Odpowiedz

Nawet nie wiem jak to skomentować... Przykro mi, że najbliższa osoba tak zniszczyła Ci relacje. Mam nadzieję, że wpływu na Ciebie i Twoje wybory nie miała zbyt długo.

tramwajowe Odpowiedz

Warto czytać anonimowe, żeby się uczyć jakim rodzicem nie być.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#KN81M

Było to może z 3-4 lata temu (miałam 17-18 lat) Pierwszy dzień miesiączki, brzuch bolał mnie niemiłosiernie, w domu leków brak. Postanowiłam jednak zwlec się z łóżka i poczłapać do Stonki, jak wstałam z łóżka, tak poszłam (dres, zero makijażu i rozczochrana oraz po prawie nieprzespanej nocy). Miałam gdzieś, co myślą inni, potrzebowałam czegoś przeciwbólowego i tylko to się liczyło.
Kiedy już byłam na miejscu, wzięłam wodę i tabletki (kolejka na 4-5 osób i 3 kasy otwarte). Stojąc myślałam tylko o tym, żeby wrócić do łóżka i schować się pod kołdrę.

Nagle zjawia się ON. Pech chciał, że stałam ostatnia, a oni podeszli do tej kolejki gdzie ja. Mężczyzna zaczyna krzyczeć na mnie, że bezczelna i niewychowana jestem, bo nie przepuściłam w kolekcje jego ciężarnej żony. Tak, nie zrobiłam tego, ale nie zrobiłam tego złośliwie (nieraz puszczałam takie kobiety albo osoby z jednym lub dwoma produktami przed siebie), wtedy zwyczajnie nie patrzyłam za siebie, dopiero po jego krzykach się obejrzałam, kobieta miałam ledwie widoczny brzuch (znawcą nie jestem, ale musiał to być początek ciąży).

Facet robi awanturę na cały sklep i drze się na mnie. Normalnie coś bym mu powiedziała, ale w tamtym momencie tylko się odsunęłam, żeby ich puścić.
Jego żona spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem i powiedziała do niego, że ma przestać robić jej wstyd, że przecież nie urodzi za 5 min, a ja mam tylko 2 rzeczy i wyglądam słabo, widać, że źle się czuje, a oni mają pełny kosz zakupów i nigdzie się nie spieszą. Dodatkowo poprosiła jeszcze panią przede mną, żeby mnie puściła pierwszą (w jej oczach serio musiałam źle wyglądać).
Podziękowałam tylko i wróciłam do domu z zakupami.
Nie ma morału, ale jestem wdzięczna tamtej kobiecie za zrozumienie.
Diavel Odpowiedz

Zawsze się zastanawiam, jakim cudem takie miłe kobiety kończą z takimi bucami. Masochizm?

Odpowiedzi (10)
FioletowyDandelion Odpowiedz

Mogłaś mu odpowiedzieć "też jestem w ciąży ch*ju" i plask z liścia.
Nie wiem czy by podziałało, ale chciałbym stać z boku i patrzeć.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#Qn1aP

To co napiszę będziecie wiedzieć tylko Wy i mój psycholog.

Pół roku temu mój szef próbował mnie zgwałcić. Nie pamiętam, jak udało mi się uciec z biura. Pamiętam za to, jak znalazłam się w domu i przez długi czas płakałam pod prysznicem.
Nigdy nikomu o tej sytuacji nie powiem. Tylko mój terapeuta wie i pomaga mi z tym wszystkim sobie poradzić. Od tego czasu nie pracuję, bo boję się chodzić na rozmowy kwalifikacyjne z obawy, że będę rozmawiać z mężczyzną.

Pewnie będziecie mi radzić, bym zgłosiła to na policję. Mądre rady, niestety ja nie mogę tego zrobić. Boję się, że stracę męża. Nie, nie odszedłby ode mnie dobrowolnie. Mój mąż jest zawodowym bokserem, to człowiek, który w obronie rodziny jest w stanie zabić. I właśnie tego się obawiam. Wiem, że nie umiałabym go zatrzymać gdyby wpadł w szał, wiem, że poszedłby od razu do byłego szefa i doszłoby do rękoczynów. Boję się, że mój mąż trafiłby do więzienia za minimum ciężkie pobicie. A ja wiem, że moja psychika by tego nie wytrzymała. Tylko dzięki temu, że mam męża, który mnie wspiera (mimo że nie do końca wie skąd mój zły stan psychiczny) jestem w stanie walczyć ze swoimi lękami i traumą, jaką mam po tym zdarzeniu.
Jestem słaba, ponieważ wiem, że to bydlę może próbować zrobić krzywdę innej dziewczynie. Ale nie jestem w stanie narazić męża na więzienie.
wergil Odpowiedz

Radziłbym napisać anonimowy donos na policję i do innych organów. Napisać do prasy i czekać na rozwój wypadków. Może się okaże, że jest więcej ofiar, którym jednak coś zrobił. Wtedy będzie dużo łatwiej.

kasabianka Odpowiedz

Rozumiem Cię. Co prawda ja nie miałam takiej sytuacji ale wiem, ze gdybym miała, mój mężczyzna zareagowałby tak, jak zareagowałby Twój mąż. Współczuje Ci, ze nie możesz nic zrobic... Ale chyba w tej sytuacji naprawdę lepiej nie robic sobie dodatkowych problemów i jedyne co mzoesz robic, to ostrzegać inne kobiety przed tym gnojem

Zobacz więcej komentarzy (10)

#infLd

Uwielbiam odkurzać, kiedy podłoga w mieszkaniu jest bardzo brudna. Dźwięk obijania się różnego brudu o rurę odkurzacza sprawia mi dziką przyjemność. Żałuję, że nie mam ogromnego mieszkania. Mogłabym dłużej szaleć po podłodze z moim przyjacielem.

Dla jednych odkurzanie to udręka, dla mnie czysta (i to dosłownie) przyjemność.
Morgenrot Odpowiedz

Możesz wpaść do mnie posłuchać, jak odkurzacz zasysa rozsypany koci żwirek...

Odpowiedzi (5)
acetylotrojfosforan Odpowiedz

Szynszyle to idealne zwierzęta dla Ciebie.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#ZmcDV

Będąc w młodszych klasach podstawówki, chodziłam na obiady na stołówkę. Jadałam praktycznie wszystko oprócz jajka sadzonego, ale zwykle prosiłam wtedy o dokładkę zupy i z reguły nikt nie robił z tego problemu.
Pewnego roku doszła świetliczanka "z powołaniem", która niekiedy chciała aż nadto pilnować porządku i kontrolowała, czy dzieci nie oddają pełnych talerzy. Pech chciał, że raz udało jej się trafić na konfrontację mnie i owej nieszczęsnej potrawy.

Na swojej dopasowanej małej czarnej miała nie tylko jajko sadzone, ale i lekko przetrawioną już zupę z dokładką.
AmziToIzma Odpowiedz

Ja w podstawówce byłam zapisana na śniadania, podchodziłam rano do okienka i dostawałam kanapkę i coś słodkiego, do tego jakiś soczek, za darmo, bo moim rodzicom się wtedy nie przelewało i się "załapałam" na taką akcję. Któregoś dnia podchodzę do okienka, mówię nazwisko, a babka do mnie, że mnie nie ma na liście i nic nie dostanę. Okazało się, że szkoła stwierdziła, że jednak jesteśmy "za bogaci" na taką pomoc i bez poinformowania moich rodziców z dnia na dzień mnie wykreślili. I siedziałam w szkole głodna kilka godzin, mi było przykro, a moi rodzice byli wściekli, że szkoła nie poinformowała ich o takiej decyzji i przez to pół dnia nic nie jadłam, bo nie dali mi kasy, pewni tego, że mam jedzenie załatwione.

Odpowiedzi (12)
Morgenrot Odpowiedz

Kiedy wreszcie ludzie się nauczą, że zmuszanie dzieciaka do zjedzenia czegoś, czego nie lubi, może doprowadzać do takich efektów...?

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#WIfV0

Gdy byłam młodym gagatkiem, spędzałam dość dużo czasu z kuzynem śmieszkiem. Pewnych wakacji zaproponował mi fascynujący (jak wtedy mi się wydawało) konkurs. Przez parę dni mieliśmy ''zbierać'' swoje bąki do 5-litrowych baniaków po wodzie, a potem wywąchać zwycięzcę - mistrza bąków. Z zapałem zbierałam swoje okazy w ukryciu, tak żeby babcia nie dopytywała się co ja wyprawiam.

Nadszedł dzień konfrontacji stulecia. Najpierw mieliśmy niuchnąć w swoje baniaki, a potem się wymienić, żeby móc ustalić, kto wygrał. Włożyłam nos w swój baniak i trochę się zawiodłam, niby coś tam było czuć, ale bez rewelacji. Nie pomyślałam wcześniej, że przecież przy każdym otwieraniu baniaka, żeby zebrać swój okaz, część gazów się po prostu ulotni. Gdy podniosłam wzrok na kuzyna, ten patrząc się na mnie wprost zwijał się ze śmiechu. Okazało się, że jak zwykle zrobił mnie w bambuko i on sam nic do swojej butelki nie zbierał. Odszedł wciąż się ze mnie podśmiechując.

Ale to prawie tak, jakbym wygrała, co nie? Niestety ta historia niczego mnie nie nauczyła i w swoim młodym życiu jeszcze wielokrotnie dałam mu się zrobić w balona.
TakaJakasNazwa Odpowiedz

Pewnie myślał, że kobiety nie pierdzą i chciał Cię zdyskwalifikować w pierwszej rundzie.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#zggcY

Na ostatnim finale WOŚP ustawiłam się razem z koleżankami w kolejce po herbatę.

Już z daleka było widać żołnierzy, którzy rozdawali napoje. Jeden z nich miał zeza (czego nie zauważyłyśmy od razu).
W pewnym momencie, gdy byłyśmy bliżej, wyżej wspomniany żołnierz z uśmiechem na ustach zapytał, jaki napój podać.
Patrzył przy tym na ludzi znajdujących się za nami.
Po braku odpowiedzi zapytał jeszcze raz i znowu nikt mu nie odpowiedział.
Po 3 próbie poddał się, znikając na zapleczu.

Po chwili ścięłam się, że pan zwracał się do nas, ale niestety przez swoją chorobę nie mógł na nas patrzeć.

A my, jak ostanie idiotki, za każdym razem oglądałyśmy się na ludzi za nami...

Dawno nie było mi tak wstyd.
gitarzystka Odpowiedz

Koleś może tak zmylać przeciwników na froncie. Taktyczne. :D

A tak serio, to ostatnio w KFC obsługiwał mnie pan z zezem. I w pierwszej chwili też nie mogłam ogarnąć o co chodzi, a mój wzrok przeskoczył kilka razy pomiędzy jego oczami (wcześniej był zasłonięty przez osobę stojącą przede mną w kolejce i jego twarz zobaczyłam dopiero w momencie, gdy już stanęłam przed nim). Też mam wyrzuty sumienia, że mógł się poczuć niemiło. :/

Odpowiedzi (1)
Nashi Odpowiedz

Żołnierz z zezem?
Sama jestem w wojsku i wiem że taka osoba nie przeszła by pozytywnie badań lekarskich

Odpowiedzi (24)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#qz4th

Jak byłem w 3 gimnazjum, zaprzyjaźniłem się z dziewczyną z przeciwnej klasy. Karolina miała tyle lat co ja, czyli 16, fajnie się z nią rozmawiało. I gdy moje uczucie do niej rosło okazało się, że ma chłopaka... Smutno było mi z tym faktem, bo naprawdę czułem do niej coś więcej. Jednak od pewnego dnia nie odpisywała mi na wiadomości i nie było jej w szkole. Po 2 tygodniach wróciła do szkoły, była smutna, nie odzywała się do nikogo i nic ją nie obchodziło. Po wielokrotnych pytaniach powiedziała, żebym przyszedł do niej po szkole. Gdy już byliśmy w jej pokoju zalała się płaczem, przytuliła mnie i wyjawiła, że jej chłopak ją zgwałcił. Byłem zaszokowany, jednak tuliłem ją dalej i pocieszałem. Rodzice już o tym wiedzieli i sprawa była zgłoszona na policję i toczyło się postępowanie.

Nie minęły 2 miesiące, a znowu zapłakana powiedziała o tym, że jest w ciąży. Wtedy nie myślałem o niczym innym a tylko o tym, jak być przy niej i jej pomagać. Nie chciała usuwać dziecka. Chciała urodzić i dać je rodzicom w opiekę. Chodziła do szkoły, nie było widać jeszcze brzucha, a po wakacjach miała indywidualne nauczanie.
Przez czas jej ciąży zbliżyliśmy się jeszcze bardziej, nawet mogę powiedzieć, że czułem się prawie jak ojciec. Jej rodzice powiedzieli mi na osobności, że tylko przy mnie czuje się dobrze i jest spokojna, powiedzieli również, że mają do mnie zaufanie i mogę przychodzić do niej kiedy chcę.

Dziecko się urodziło, ja biegałem wokół dziecka jak mały samochodzik, aby pomóc Karolinie. Wtedy zapytałem o chodzenie i się zgodziła, byłem zadowolony jak nigdy. Moi rodzice wiedzieli o tej sytuacji i miałem od nich pochwalę i że są ze mnie bardzo dumni.

Dziś mamy po 24 lata, Igora traktuję jak swoje dziecko. Karolina pozbyła się lęków po gwałcie i nie budzi się ze strachu w nocy. Chcę z nią stworzyć rodzinę.
A, i mam nadzieję, że Igor doceni kiedyś, że ma tak młodych rodziców ;)
Garfield Odpowiedz

Mimo że ja sam obawiałbym się troszkę się związku z dziewczyna która ma już dzieci.... To zachowałeś się dobrze i jeśli się zakochałeś to szacun. Wielu starszych facetów nie potrafi zająć się swoim dzieckiem.

Odpowiedzi (1)
PorcelanowyBiskwit Odpowiedz

Jesteś wspaniałym człowiekiem. Mało kto w tym wieku zachowałby się tak odpowiedzialnie.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie