#wWbB2

Kiedy byłem mały, bardzo lubiłem jedną ze swoich cioć. Lubiłem ją do tego stopnia, że na Wigilię złożyłem jej następujące życzenia: "Życzę ci ciociu, żeby ci nigdy nie zabrakło soli i żeby ci się dom spalił, bo wtedy z nami zamieszkasz".
Chociaż było to ładne kilkanaście lat temu, rodzina wypomina mi to co roku.

Nie, cioci nie spalił się dom. I nie mam pojęcia o co chodziło z solą.
Dyyyyk Odpowiedz

Przynajmniej byłeś kreatywny podczas składania życzeń :D

AnonimowyzAnonimowic Odpowiedz

może robiła bardzo dobre potrawy a jej głównym składnikiem była sól?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#CtSp4

Chodziłem wtedy do gimnazjum. Nie byłem jakoś specjalnie przystojny, mimo to sporo dziewczyn się za mną oglądało. Przyczyną był dość pokaźny wzrost. Po prostu chciały nosić wysokie szpile, a nie jakieś płaskie, dziecinne klapki. Cyc urósł i musiały pokazać jakie to one dorosłe.

A ja? Cóż, trzymałem je na dystans. Nie wiedziałem, gdzie mógłbym zabrać taką dziewczynę, jak miałbym poinformować o niej rodziców i co najważniejsze, jak wyglądałby nasze pocałunki. Typowe rozterki nastolatka.

Jakoś to wszystko przepadło, gdy jedna z nich do mnie zagadała. Okazało się, że nawet potrafię posługiwać się językiem polskim. Na początku strzelałem jakimiś żenującymi sucharami, ale wykazała dużo cierpliwości i wytrwale dążyła, bym to właśnie ja został jej partnerem na balu gimnazjalnym.

Pewnego dnia poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu eseju na konkurs. Miałem szukać odpowiednich źródeł i ocenić efekt końcowy. Ale oczywiście ubzdurałem sobie, że to randka. Wyszykowałem się na pedancika, a biblioteczne półki mijałem z gracją i dostojeństwem. Próbowałem zabłysnąć wiedzą zdobytą na chemii, ale mieliśmy tę samą nauczycielkę, więc nie pykło. W końcu dostrzegłem możliwość pokazania się z dobrej strony.

Bidula nadaremnie próbowała stawać na palcach, żeby dosięgnąć książki z najwyżej półki. Spojrzała na mnie sarnimi oczami i rzuciła:
- Tymek, pomożesz mi?
- Ależ oczywiście.
Scena jak z ckliwego filmu romantycznego. Ja, sięgający po wielkie tomiszcze i ona pode mną, mała, bezbronna. Czas zwolnił, by drastycznie przyspieszyć.

Tak. Upuściłem książkę na jej łeb.
Jęknęła z bólu, ja przerażony się szarpnąłem, ona poleciała na regał. Stałem jak widły w gnoju, czekając na ochrzan. Odwróciła się, otrząsnęła i próbowała zaśmiać.
Poszliśmy razem na bal, najwidoczniej uznała, że to był jednorazowy wybryk. Złamałem jej wtedy paznokcia drzwiami i próbowałem go dokleić przy pomocy gumy do żucia, znalezionej pod krzesłem. Nie osądzajcie mnie, myślałem, że to genialny pomysł.

Dodatek: Na studniówkę poszedłem już z inną damą. Niechcący wylałem na nią wódkę, jak pech to pech. Wytłumaczyłem, że ta pachnie lepiej od jej perfum. Tu mocno zniszczyłem sobie zabawę, bo wszyscy faceci chcieli z nią po tym tańczyć i na mnie zabrakło czasu.
Tak że może kiedyś byłem rozchwytywany jako towarzysz wszelakich imprez, teraz słabo mi idzie. Bo jaka kobieta chciałby iść na wesele czy osiemnastkę w stroju ochronnym?
anonimowalaska Odpowiedz

Jak kolega od cukierni ;p

Odpowiedzi (15)
TheGameChanger Odpowiedz

Dzięki pocieszyles mnie, że są jeszcze inni podobni do mnie, trzymaj się autorze kiedyś się uda, tak się bynajmniej okłamuje :D

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (44)

#dh4J0

Kocham wszystko, co jest związane ze świętami Bożego Narodzenia.
Ostatnio siedząc w samochodzie i czekając na mamę włączyłam swoją płytę z kolędami. Wyobraźcie sobie miny osób przechodzących obok, które widzą mnie, rozkładającą swoje zwłoki na przednim fotelu (środek lata), a w tle głośne GLORIA, GLORIA, GLOORIIAAA...

Ostatnio sprzątałam balkon i słuchałam owych niesamowitych utworów, nucę sobie już którąś kolędę i nagle sąsiad z góry śpiewa, a właściwie wrzeszczy na całe osiedle "cóż masz niebo nad ziemiany...". Później kolejną kolędę śpiewaliśmy razem.

Pozdrawiam wszystkich, którzy śpiewają kolędy cały rok :)
PricefieldForever Odpowiedz

Moja mama by cię zaadoptowała :D

Odpowiedzi (1)
GeniusYoongi Odpowiedz

A choinkę też dalej trzymasz?

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#A3wax

O tej historii nie wie nikt, oprócz mojego męża. I nikt nigdy się nie dowie, oprócz Was.

Jestem młodą nauczycielką i od roku pracuję w przedszkolu. Sytuacja miała miejsce w czerwcu tego roku, w grupie dzieci 4-letnich.
Jak wiadomo, dzieci są różne, najróżniejsze. Pewna dziewczynka w tej grupie to żywe srebro, jest wręcz nadpobudliwa, taki trochę "diabeł wcielony", ciągle się wierci, jedząc zupę wylewa ją jakimś sposobem na wszystkie strony, a gdy siedzimy w kole na dywanie i bawimy się lub uczymy, siada obok mnie i zaczepia, zawsze "bada" moje nogi, sprawdza materiał ze spodni, wchodzi mi na kolana, albo też pod. Ogólnie mówiąc wszędzie wejdzie.

Pewnego dnia pilnowałam dzieci siedząc na malutkim krzesełku, Ola wdrapała mi się na kolana, a po chwili zaczęła mi się przyglądać i dotykać mojej szyi. Zanim zareagowałam zdążyłam pomyśleć, że chyba przygląda się moim zmarszczkom, lecz Ola, drapiąc delikatnie moją szyję, spytała "co się pani tutaj stało?".

I wiecie co? Przypomniałam sobie, co robiłam z mężem w nocy i co zostawił mi na twarzy i szyi, a że chwilę wcześniej wyszliśmy spod prysznica, to nie wykąpałam się, a rano zapomniałam zetrzeć to zaschnięte nasienie z szyi :/

Myślałam, że spalę się ze wstydu... przed samą sobą.
Cotusiedzieje Odpowiedz

Może jestem mało...spontaniczna? Nie wiem, jak to nazwać, ale nie poszlabym spać ze sperma na twarzy i szyi :D

Odpowiedzi (5)
fatamy Odpowiedz

Hahaha mocne :-D

Zobacz więcej komentarzy (7)

#sbvaR

Zawsze byłam święcie przekonana, że Krzysztof Kolumb był Polakiem.
szareokno Odpowiedz

Na sprawdzianie z historii w gimnazjum mieliśmy wymienić kilku polskich renesansowych artystów. Moja koleżanka napisała "Michał Anioł", bo to przecież takie polskie nazwisko <3

Sokzkaktusa Odpowiedz

Co ciekawe, niedawno czytałam w wikipedii legendę o Królu Władysławie Warneńczyku i tam jest wzmianka że ten o to król mógł być ojcem Krzysztofa kolumba( jest to jednak tylko taka teoria, jedna z wielu zresztą) tak naprawdę to nikt do końca nie wie kim z pochodzenia był Kolumb. Jedni mówią że portugalczykiem inni że Włochem a jeszcze inni że Hiszpanem. Pozdrawiam

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (27)

#sdDcU

Szef spóźniał się z wypłatą. Jako że byłem przez to cholernie wkurzony, umyłem jego kubki do kawy szmatą do mycia podłóg. Zrobiłem to zapominając o monitoringu w biurze.

Szef później mył sam swoje kubki, ale z wypłatą więcej się nie spóźnił.
LerArJu Odpowiedz

Działa? Działa.

kaikamahine Odpowiedz

Aż mnie dziwi, że nie zostałeś zwolniony :o

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#xcn7C

Byłam mała, jednak tej historii nie zapomnę nigdy.
Jako 3-latkę zawsze kąpała mnie mama. Pewnego razu, kiedy naga stałam w łazience i czekałam na mamę, do środka wtargnął mój o dwa lata starszy brat. Kiedy zobaczył mnie taką jak Pan Bóg mnie stworzył, wpadł w histerię, bo jak on stwierdził "chce mieć to samo co ja". Przez ponad miesiąc latał z nożyczkami do mamy z płaczem, żeby ucięła mu siusiaka.
Teraz, kiedy ma już 24 lata i stałą partnerkę, z pewnością cieszy się z tego, że jednak nie ma tego co ja :d
Patka2407 Odpowiedz

To dobrze, że sobie sam nie obciął...

Odpowiedzi (5)
nata Odpowiedz

Dziwi mnie, że skoro dzieli was tak mała różnica wieku, nie widzieliście się nigdy nago. Ja bardzo lubiłam kąpać się z bratem.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#nO5On

Kojarzycie może taki mem "Skoro Darek to Dariusz, to dlaczego Marek to nie Mariusz"? 

Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że mój wujek tak na prawdę ma na imię Mariusz. Nazywa się tak, ponieważ dziadek myślał, że Marek to zdrobnienie.
Ktosiesmiejeten Odpowiedz

Mama mojego byłego chłopaka ma na imie
Marzanna, bo jej tata myślał, ze to to samo imie co Marzena.

Odpowiedzi (7)
FajnyJaponskiKibel Odpowiedz

Ja zawsze myślałam, że skoro Mirek to zdrobnienie od Mirosława to Darek to Darosław 😂😂

Odpowiedzi (15)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#jX3Ar

Moi rodzice poznali się jako gówniarze i traf chciał, że mama zaszła w ciążę. Decyzja była szybka - ślub. Ani moja mama, ani mój tata nie byli gotowi na to, aby zapewnić mojemu bratu normalny i zdrowy dom. Pojawiłam się ja, a w mojej mamie coś pękło. Po wielu patologicznych sytuacjach mama wykorzystała fakt, że tata siedział w areszcie, spakowała się i uciekła. Rozpłakana 21-latka z dwójką małych dzieci w zimną noc. Mama zamieszkała z bratem na kawalerce u swojej mamy i ojczyma. Ja trafiłam do mojej prababci. Na początku miało być na chwilę, ale zostałam u babci przez prawie 8 lat. I właśnie tej kobiecie dedykuję to wyznanie.

Początki, które pamiętam, były okropne. Kiedy mama przychodziła do mnie w odwiedziny, to chowałam jej buty, aby tylko mnie znowu nie zostawiała lub potrafiłam wołać przez dziesięć minut z ósmego piętra, aby wróciła, bo bardzo ją kocham. Babcia zawsze była w pobliżu, aby pocieszyć takiego opuszczonego oseska. To właśnie moja babcia nauczyła mnie podstaw gotowania, szycia, układania puzzli. Zabierała mnie na pierwsze wakacje, pokazywała kawałek Polski. Do dziś jestem święcie przekonana, że to ona wymyśliła krzyżówki i dlatego znała do nich wszystkie rozwiązania. Z czasem babcia zaczęła się starzeć. Kiedy ja rosłam w siły, ona powoli podupadała. Do szafki, do której w końcu mogłam już sięgnąć, ona już nie mogła. Mieszkałam już z mamą i kończyłam gimnazjum, gdy moja ciocia (jej córka) postanowiła, że zabiera ją do siebie. Nasze kontakty ograniczyły się do raz/dwa razy w miesiącu. Tak to jest w życiu, że im dłużej kogoś nie widzisz, tym więcej zmian zauważasz. Moja ciocia przeżywała horror. Starość to straszna choroba. Za każdym razem, gdy babcia nie zdążyła do łazienki, to płakała i przepraszała. Prosiła mnie, abym ją wywiozła w miejsce, w którym nie będzie problemem. Za każdym razem, gdy żegnałam się z babcią nie wiedziałam, czy to nie jest mój ostatni raz.
Mijały tak lata, a babcia nadal była w stanie tuptać na papierosa, mimo prawie stu lat :) Kiedy znów wylądowała w szpitalu, odwiedziłam ją i siedziałam u niej parę godzin, spóźniając się tym samym na inne spotkanie. Jak się domyślacie, to było moje ostatnie spotkanie z kobietą, która nazywała się moją drugą mamą.
Ponoć przez śmiercią bardzo prosiła, abym ją odwiedziła i dużo płakała z powodu mojej nieobecności. Moje poczucie niewdzięczności będzie mnie prześladować do końca życia.
To nie jest historia z morałem. To jest tylko kolejna historia udowadniająca, że życie jest smutne.
margolin Odpowiedz

Czy ja wiem czy smutne? Ludzie się rodzą i umierają, taka jest kolej rzeczy. Mając w swoim życiu taką kobietę jak twoja babcia możesz nazwać swoje życie "smutnym"? Wiadomo, nie ma jej, jest tęskno, ale babcia zawsze będzie w twojej pamięci. :)

Odpowiedzi (1)
wolves Odpowiedz

Aż mam łzy w oczach. Wcale nie jesteś niewdzięczna, widać to po tym jak opisujesz całą relację. Nie zamartwiaj się!

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie