#JxxCZ

Kolega z liceum biegał za mną 6 lat. Niszczył mi wszystkie związki oraz odstraszał zainteresowanych mną mężczyzn, przez co 3 lata byłam sama.
W końcu, kiedy udało mu się mnie w sobie rozkochać, zostawił mnie po 4 miesiącach, mówiąc, że to jednak nie jest to.
MrsFlamel Odpowiedz

Możliwe, że przez te wszystkie lata stworzył sobie tak wyidealizowaną wersję Ciebie, że jak się okazało że jesteś "tylko człowiekiem" to się rozczarował

Marian6660 Odpowiedz

"Po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni":)?

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#DN0Ua

Kojarzycie może z amerykańskich filmów imprezy typowych nastolatków, które kończą się interwencją policji? Nie tak dawno temu miałem podobnie. Tylko zamiast picia alkoholu, przypadkowego seksu i darcia się do wręcz niemożliwie głośnej muzyki... graliśmy w "Chińczyka".
LaczkiZDupy Odpowiedz

Ja kiedyś skręciłam kostkę grając w Monopoly :D

Odpowiedzi (13)
majer Odpowiedz

Cyba jakieś mocne homerulesy z negatywną interakcją musieliście zaimplementować...

Zobacz więcej komentarzy (8)

#48VOY

Wśród rodziny i znajomych krąży opinia o mnie, że jestem fatalną ogrodniczką. Konkretnie chodzi o kwiaty, jakie mam w domu. Z zasady od zawsze ubóstwiałam kwiaty, o czym wszyscy wiedzą i tym bardziej jest dla nich czystą groteską fakt, że prawie żaden kwiatek u mnie uchować się mimo to nie może.

Nikt jednak nie wie, że kwiaty, które mam na parapetach, zostały zakupione już w tak opłakanym stanie.
Wiadomym jest, że kwiaty w marketach łatwo nie mają. Są ładne przez pierwsze dni, gdy są wystawione. Później nikt się nimi nie zajmuje, co sprawia, że powoli dogorywają. Chodzi o to, że gdy idę do sklepu i widzę przecenę na kwiatach, bo już ledwie żyją, to kupuję takie i próbuję je ''zreanimować''. Niektóre udaje się odratować, ale niestety w większości przypadków kwiaty giną, bo zaniedbania poczyniły zbyt wielkie zniszczenia.

W taki oto sposób ludzie obserwują u mnie kwiaty w bardzo fatalnym stanie (naśmiewając się, że moja ręka morduje je), nie wiedząc, że już takie są przeze mnie kupowane.

PS
Odratowane kwiaty, które na nowo pięknie kwitną, są przeze mnie rozdawane przy jakichś okazjach typu imieniny itp.

PPS
Przez to nikt nie chce dawać mi w prezencie kwiatów, bo uważają, że i tak je zmarnuję, a ja bardzo lubię dostawać kwiaty.
grzejniczek Odpowiedz

Było dawno temu w zamierzchłych stronach Anonimowych wyznanie o dziewczynie która katowała nowo kupione kwiaty, a kiedy były na skraju totalnego uwiędnięcia zaczynała je ratować. W ten sposób znajdowała te najsilniejsze, które później najładniej rosły.

Odpowiedzi (6)
XX2411 Odpowiedz

To może powinnaś to wszystkim powiedzieć?

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#0lDnK

Historia opowiedziana mi przez mamę.

Pewnej nocy poszła spać do kuchni, gdzie mieściły się dwa łóżka, jej oraz babci z dziadkiem. Przed spaniem jak zwykle modliła się do figurki nad łóżkiem. Miała problemy z zaśnięciem, bo coś ją męczyło, ale po pewnym czasie udało jej się. Nagle coś w nocy usiłowało ją wybudzić ze snu. Poczuła lekkie szturchnięcie i ciągnięcia, ale na tyle delikatne, aby jej nie poruszyć. Mama obróciła się, ale nikogo nie było w pokoju. Zlękniona i przestraszona schowała się pod kołdrę.

Nie minęło parę sekund, gdy nie mogła oddychać. Wyszła z łóżka i zaczęła się dusić. Wszędzie był dym. Usiłowała budzić dziadków, po czasie się udało. Jej rodzeństwo spało w pokoju obok kamiennym snem. Ich również trudno było wybudzić. Zaczęła się akcja gaszenia pożaru, na szczęście obyło się bez ran i dużych zniszczeń w domu. Dzięki mojej mamie nikt nie zginął, bo w porę zainterweniowała.

Do dzisiaj nie wiemy, kto był sprawcą tajemniczego obudzenia mamy, ale ona wie doskonale, że ktoś z góry czuwał nad nią.
Aha, sprawcą pożaru była jedna z sióstr, zostawiła podłączoną lokówkę po tym, jak kręciła włosy lalkom.
Julcziana Odpowiedz

Myślałam, że śpiąc z rodzicami w pokoju usłyszy jak uprawiają seks, a tu taka niespodzianka :o

Odpowiedzi (2)
justmazur Odpowiedz

Czy tylko ja przeczytałam, że siostra zostawiła podłączoną lodówkę?

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#PH4j9

Mieszkam z dziewczyną. Ma ona psa, małego kudłacza w stylu maltańczyka.
Jest ona na mnie często zła (pozytywnie), że jej pies często woli mnie. Bo ciągle za mną lata, chce się głaskać. Daję mu smakołyki itd.

Uwielbiam zwierzęta, psy i koty, ale ten jej pies tak mnie wkurwia, że często mam sadystyczne myśli i wyobrażam sobie, że robię mu coś złego.

Po czym daję mu kolejny smakołyk z uśmiechem na twarzy.
CzujeszStrach Odpowiedz

Masz nadzieję, że się udławi ? XD

Odpowiedzi (2)
Kirk99 Odpowiedz

Z pamietnika malego psycholka ... :D

Zobacz więcej komentarzy (13)

#HP2Rs

Jak miałem jakieś 10, może 12 lat, posiadałem duże kompleksy na temat swojego siusiaka. Miałem zlepienie napletka, ale ja to odbierałem jako mały rozmiar (skoro się zlepiło, to nie rośnie).
Moja psychika nie wytrzymała, i musiałem się komuś wyżalić.
Poprosiłem więc kuzynkę i swojego kolegę (4 lata młodsi ode mnie) do pokoju, i będąc w szlafroku odsłoniłem swoje klejnoty, oznajmiając "mam małego!".

Małego nie mam, ale wydarzenie te ostro wryło się w moją psychikę, skoro to pamiętam.
ehcah Odpowiedz

wyobraziłam sobie to dramatyczne wyznanie... śmiechłam ;D

Ohwellson Odpowiedz

Nie wierzymy na słowo....
Pokaż!

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#oYzX1

Od dłuzszego czasu intrygowała mnie pewna technika "wspomaganego przesłuchiwania" (czyt. tortur), a mianowicie waterboarding. W skrócie: kładzie się pacjenta na lekko nachylonej desce głową w dół i wlewa wodę do nosa. Waterboarding jest dość popularny, bo jest tani, prosty i podobno bardzo skuteczny.

Nie miałam wątpliwości co do taniości i prostoty, natomiast nie mogłam uwierzyć w skuteczność. Co aż tak strasznego może być w tym, że ma się wodę w nosie? Chińczycy sami sobie płuczą zatoki i są bardzo zadowoleni.

Tak mnie to gryzło, że postanowiłam spróbować.

Sama.

W wannie.

Efekt? Atak paniki na parę minut, ból na 10.5 dola, gil na pół metra i trauma na resztę życia. Nie polecam, chociaż z drugiej strony... ciekawe przeżycie, bo pokazuje, jak bardzo można nie znać własnego ciała.
little38 Odpowiedz

ból na 10.5 dola? co to znaczy?

Odpowiedzi (5)
Kuudere Odpowiedz

Dlatego właśnie ja techniki sado-masochistyczne testuję tylko z osobą towarzyszącą.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#PSC1z

Chodzę do gimnazjum. Koledzy z mojej klasy dziwią się, dlaczego pani ze sklepiku szkolnego zawsze odkłada dla mnie największą bułkę słodką i dlaczego zawsze uśmiecha się, jak mnie widzi.
Rada jest prosta: po prostu jestem dla niej miły, zawsze jak coś kupuję, to mówię "proszę" czy "dziękuję", nie z chęci korzyści, tylko z czystej uprzejmości, bo zostałem tak nauczony. Najwidoczniej pani ze sklepiku chce mi się jakoś odwdzięczyć za moją uprzejmość.
Czasami warto być miłym ;)
Minttu Odpowiedz

Czasami? To jest(a raczej powinno być) normalne zachowanie.

Odpowiedzi (5)
Kuudere Odpowiedz

Ja jeszcze dodaję do tego „Miłego dnia” - może i głupie, ale jeśli istnieje choć minimalna szansa, że w ten sposób poprawię danej osobie minimalnie nastrój, warto.

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#ZH1mX

Jako że trwa ukochany przez studentów czas (sesja), trzeba pozdawać egzaminy. No właśnie.

Kilka dni temu miał być egzamin z bardzo prostego przedmiotu, z którego bardzo trudno nie zdać, jeśli cokolwiek się wie. 15 pytań zamkniętych, ponad połowa jednokrotnego wyboru. Żyć nie umierać.

Profesor wchodzi do sali, my za nim, rozdaje każdemu 3 kartki (1 kartka z pytaniami, 1 kartka z arkuszem odpowiedzi i 1 kartka z diagramem do kilku zadań). Jako że mało zadań, egzamin miał trwać jedynie 30 minut. Mnie poszło bardzo szybko, w istocie prawie wszystko wiedziałem. Oddaję po niespełna kwadransie, wychodzę. Przed salą dowiaduję się, że jakiś człowiek nic nie wiedział, bo oddał pusty arkusz, a przecież to taki prosty egzamin.

No... To tym kimś byłem ja. Dowiedziałem się o tym, widząc uroczą ocenę niedostateczną.

Tak. Zapomniałem zaznaczyć odpowiedzi na karcie odpowiedzi. Zabijcie mnie.
LaczkiZDupy Odpowiedz

Uuu, co to za przedmiot? Rozważę to przy wybieraniu studiów :D

Odpowiedzi (8)
GrazynaPiczkas Odpowiedz

Pomodle se za ciebie za przyplyw madrosci zyciowych

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#pqrAv

Nie wierzyłam, że w komunikacji miejskiej czasami wybuchają wojny pomiędzy moherami a zwykłymi ludźmi, jednak przekonałam się o tym sama..

Wieczór, wsiadam sobie do tramwaju. Tramwaj pusty w środku, oprócz jednej babci siedzącej sobie przy oknie. Ja spokojnie tuptam sobie na moje ulubione miejsce i siadam. Jako że dzień ciepły, a ja się zmachałam biegnąć na przystanek - zdejmuję czapkę.
Z babcią nie dzieliła nas spora odległość, spojrzałam raz w tamtą stronę i zauważyłam, że ona się strasznie wyzywająco na mnie gapi. Widać było, że chce coś powiedzieć (no i się nie myliłam).

Zaczęła szarżować na mnie z oskarżeniami, jak to dzisiejszy chłopacy nie szanują miasta, że nawet na bilet mi szkoda 2 zł, a jak będą kontrolerzy, to pewnie ich zwyzywam albo bójkę zacznę!! Poza tym, po moim wyglądzie, to ja pewnie z jakiegoś klubu wracam, też pewnie podpalałem trybuny!

Pierwszy raz w moim życiu spotkała mnie taka sytuacja, nie mogłam uwierzyć, że serio ktoś właśnie oskarża mnie o spalenie trybun, może jeszcze koty wieszam na płotach?
No nic, zaczęłam od tego, że posiadam miesięczną kartę miejską, której nie muszę zawsze kasować, a potem dodałam, że ja jestem DZIEWCZYNĄ.
Do teraz żałuję, że się w ogóle odezwałam.

Ta baba zaczęła krzyczeć i mówić, że jakby jej córka była TRANSEM, toby ją z domu wypierd*liła, że kto to widział, aby jakaś 14-latka (mam 16 lat) postanowiła zostać babochłopem, wstyd, obrzydlistwo, pewnie te trybuny tym bardziej spalam!

No to ja już trochę zestresowana odpowiadam, że włosy mam na jeża przez CHEMIOTERAPIĘ, którą przeszłam z powodu nowotworu złośliwego, a teraz czekam sobie jak odrosną, nie jestem żadnym transseksualistą i nawet nie wiem gdzie u nas w mieście są te nieszczęsne trybuny!

Co na to ona? Najpierw wyśmiała mnie w twarz, bo każdy wie, że dzieciaki nie chorują na nowotwory, to po pierwsze (chyba że na białaczkę, ale to te dużo mniejsze!), a po drugie, że jakbym nie wiedziała, to raka nie da się przeżyć. Ale że skoro teraz tak obleśne kłamię, bo wstyd mi, że upodabniam się do chłopów, to może rzeczywiście powinnam mieć tego raka i umrzeć...

Powiedziała mi to prosto w twarz. Tak po prostu.
Wysiadłam na następnym przystanku.
Wiem, że niektórzy potrafią rzucać ripostami i tak dalej, ale ja nie... W tamtym momencie zrobiło mi się cholernie przykro, z trudem powstrzymałam się od płaczu po zamknięciu drzwi tramwaju.

Po tym wszystkim co przeszłam, żeby być zdrowa, jakaś "babunia" w tramwaju mówi mi, że powinnam umrzeć...

Nie wiem, czy mogłam to gdzieś zgłosić, po przyjściu do domu postanowiłam jak najszybciej wyrzucić z głowy to całe wydarzenie i tyle. Jednak teraz, chcąc nie chcąc, zawsze trochę boję się wyjść na miasto :(
Igotnojams Odpowiedz

W zimę chyba jakiś wylęg tych moherów jest. Jedne żmije chowają się pod ziemią, a drugie wyłażą. A Ty autorko nie martw się! Ty pokonałaś raka, ona z debilizmem musi żyć.

Odpowiedzi (1)
AenyeZirael Odpowiedz

Ale bym Cię teraz przytuliła, nie przejmuj się takimi babami :(

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (37)
Dodaj anonimowe wyznanie