#SpZln

Początkiem niech będzie informacja, że aktualnie mam 21 lat i żyje mi się dobrze. Nie będę się rozpisywać za bardzo, bo nie chcę, aby ktokolwiek ze znajomych mnie w tym rozpoznał. Do rzeczy.

Kilka lat temu zostałam zgwałcona w swojej rodzinnej miejscowości. Po zajściu mężczyzna, który to zrobił, zniknął z powierzchni ziemi, a ja nie zgłosiłam zdarzenia na policję. Cóż, byłam dzieckiem, które w dodatku w domu nie miało łatwo. Od rodziców nauczyłam się, że emocje trzymać należy w ryzach, nie wydziwiać, w dodatku nawet choroby zawsze były udawane, bo mi nigdy, ale to nigdy nie mogła po prostu dziać się jakąś krzywda. Tak więc napisałam o gwałcie w zeszycie, który chciałam wysłać do bliskiej osoby, mieszkającej na drugim końcu Polski. Niestety, rodzice znaleźli zeszyt. I wiecie co?

Minęło kilka lat, a oni w dalszym ciągu nie wierzą w to, że coś takiego mnie spotkało.
kobitka26 Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem, jak mozna nie interweniowac w takiej sprawie...

Cuddy Odpowiedz

Rozumiem, wychowanie dziecka na silną, samodzielną i pewną siebie osobę.
Ale poza tym trzeba lać uczucie i wsparcie.
Współczuję.

Szaramysz Odpowiedz

Po 3 latach zwierzylam się matce, że mnie zgwałcono. Stwierdziła, że to moja wina. :)

JaAnna

Nie wierzę w to, co przeczytałam... Nie wiem, jak można coś takiego powiedzieć jakiejkolwiek tak skrzywdzonej osobie, a co dopiero swojemu dziecku...
Bardzo współczuję :(

wmw Odpowiedz

Ech zal mi takiego zachowania...nierozuniem. wygrzebalabym gada spid ziemi i zatlukla, gdybu cos takiego spotkalo moje dziecko. Twardy charakter ok ale nie za kazda cene. Dzieci powinny mie zaufanie do rodzicow i nie powinny sie ich bac, a rodzice powinni wsoiera swoje dzieci i troszczyc sie o nie!

maskotka54 Odpowiedz

Idioci, po prostu idioci...
Współczuję ci strasznie autorko i podziwiam, że mimo wtedy tak młodego wieku się nie załamałaś. Silna z ciebie kobieta ;)

Kapciora Odpowiedz

Jak moja mama sie dowiedziała (po x latach) to taki raban podniosła, darła sie niemiłosiernie i płakała na przemian. Wszystko z bezsilności i z poczucia winy. Była dla mnie ogromnym wsparciem do samego końca mojej przygody z sądami. Nigdy sie jej nie odwdzięczę. Myśle, ze do tej pory wini siebie za to, co sie stało. Albo, ze nie zauważyła wcześniej.

DarkPsychopath Odpowiedz

Patrząc na to co ja czy siostry wypisywaliśmy w naszych "zeszytach" to też by nikt nie uwierzył ,gdyby tam była jakaś powAżna rzecz .Ja jak coś pisałem to miałem tam taki misz masz, że nikt by sie nie połapał to tytuł pioseniki,to jakiś wzór chemiczny, obok niego jakiś adres ,średnia na koniec roku i czasem wychodziły z tego dziwne lub straszne rzeczy....

Jak trzynastoletnie dziecko pisze w zeszycie o gwałcie to choćby się nie wierzyło, sprawdza się, skąd dziecku takie "pomysły" przychodzą do głowy i normalny rodzic przeprowadza z tym dzieciakiem rozmowę. Poza tym czemu z założenia rodzic ma nie wierzyć w coś tak poważnego tylko dlatego, że dziecko ma mniej niz 15 lat? To znaczy, ze nie moze dziać mu się krzywda?

Passionflower

Ja byłbym mega zaniepokojony, gdybym znalazł jakąkolwiek wzmiankę o gwałcie w zeszycie dziecka.

DarkPsychopath

Moi rodzice mając czwórkę dzieci byli przyzwyczajeni, że piszemy durnoty.Jedna moja siostra opisywała procedury w czasie sekcji zwłok ,druga interesowała się nazistowskim badaniami , a ja z ciekawością zgłębiałem temat opętań. I wczyscy jakoś wyszliśmy na ludzi

Passionflower

Ale jest różnica pomiędzy zapiskami z przebiegów nazistowskich eksperymentów, a "wczoraj zostałam zgwałcona". Jeśli wzmianka o gwałcie nie jest prawdą, to w takim razie jest wyjątkowo chorą fantazją, o którą i tak należy wypytać dziecko.

Dodaj anonimowe wyznanie