#XPauf

Niedawno stałam przed apteką, ponieważ czekałam, aż zostanie otwarta. Moja mama mnie poprosiła, abym przed szkołą zamówiła tabletki dla mojej młodszej siostry (piszę zamówiła, bo trudno dostać te leki od ręki, przez to, że choroba mojej siostry jest bardzo rzadka). Więc stoję sobie, kopię kamyczek butem pod tą apteką, podchodzi do mnie na oko siedemdziesięcioletni mężczyzna i pyta, czemu taka smutna stoję. Ja nic mu nie odpowiedziałam, bo jakoś ciężko mi mówić komuś całkiem obcemu o mojej sytuacji (nie to co na anonimowych, tutaj mogę wszystko pisać xD, najwyżej wyznanie zostanie usunięte).

I wyobraźcie sobie takiego dziadziusia, który zaczyna mi opowiadać żarty, ale nie byle jakie żarty! Jego humor był czarniejszy niż asfalt kładziony przez ebolę w Afryce (przepraszam wszystkich, którzy nie lubią tego typu humoru) :D

Później cały dzień na myśl o tym człowieku byłam wesoła. Takich ludzi szczerze doceniam. Bo kogo w tych czasach interesuje całkiem obca osoba?
Brawa dla tego człowieka :)
36873 Odpowiedz

Czarny humor jest jak dziecko z rakiem - nigdy się nie zestarzeje :D

Odpowiedzi (7)
BulkaZaglady Odpowiedz

Czarny humor jest jak nogi - nie każdy je ma. ;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#mSwYU

Moi przyjaciele to takie turbo-śmieszki. Żarty są u nas na porządku dziennym, a każde spotkanie to jak gra w śmieszkową ruletkę. Zwykle nie jest to nic poważnego - ot, żeby kogoś z deczka nastraszyć lub narobić mu obciachu. Nie spodziewałem się jednak, że tym razem wypadnie na mnie.

Piątek, więc spotykamy się na domówce-popijówce, coby uczcić przeżyty tydzień. Trochę przeholowałem i alkohol sprawił, że zamiast opowiadać durne dowcipy (bo to zwykle robię pod wpływem), zaliczyłem zgona i leżałem z głową pod stołem.

Ocknąłem się jakąś godzinę później, alkohol jeszcze nie wywietrzał mi z głowy. Pierwsza myśl: Umieram! Otwieram oczy - ooo, nie umarłem. Poruszyłem się i uświadomiłem sobie, że coś mnie trochę uciska w szyję. Patrzę - krawat, marynarka, nawet buty, skąd tu się wziął garnitur? Chciałem go rozluźnić, gdy spostrzegłem, że leżę w czymś dość ciasnym i wyłożonym materiałem, nade mną sufit. Wstałem i rozglądam się za szklanką wody, ale zamiast tego zauważyłem moich kumpli w garniturach. Wszędzie palą się świece i stoi moje duże zdjęcie, a ziomeczki popłakują, co chwila mówiąc coś w stylu "taki młody", "miał całe życie przed sobą", "nigdy o nim nie zapomnimy".
No to krzyczę "ej, chłopaki, tu jestem!", ale oni wciąż płaczą. Przestraszyłem się nie na żarty i myślę "Kuhhhhwa! Umarłem! To był prawdziwy zgon!", po czym wstałem i z krzykiem uciekłem do innego pokoju. Tam usłyszałem śmiech ziomeczków, co mnie zdziwiło, bo kto się śmieje na pogrzebie? Wróciłem trochę przyczajony, a kumple leżą na podłodze i się śmieją. W tej sekundzie wszystko do mnie dotarło - ja żyję, a oni mnie wkręcili.
Kiedy już trochę ucichli, jeden z nich objaśnił mi plan. Na imprezie podsunęli mi kilka mocniejszych, przez co szybko odleciałem. Wtedy przystąpili do akcji. Wujek jednego z ziomków ma zakład pogrzebowy, więc pożyczyli trumnę. Przebrali siebie i mnie w garnitury, zapalili świece i włożyli mnie do trumny. Kiedy zauważyli, że wracam do żywych, zaczęli przedstawienie. Chcieli mnie wkręcać dłużej, ale nie wytrzymali i roześmiali się.

Na szczęście nie wpadli na pomysł, żeby to nagrać i wrzucić na jutuby. Mimo wszystko zemsta będzie słodka!
jakisLogin0001 Odpowiedz

Tyle wysiłku włożyli w żart, należy się za to plus :)

FoxyLadie Odpowiedz

Nie jestem zwolenniczką pranków, ale ten jest naprawdę śmieszny i nieszkodzący nikomu 😊.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#QoiLU

Niedawno brafitterka uszyła mi stanik, mój pierwszy w życiu stanik!

Wszystko fajnie, tylko jestem 40-letnim facetem, przechodzącym ciążę współczulną ze swoją małżonką.
Taki bonusik od życia.
veriki Odpowiedz

Tylko właściwie po co ten stanik? Bo nie rozumiem :/

Odpowiedzi (3)
Poroniec Odpowiedz

To może...wyjaśnię.
Zespół kuwady (in. zespół couvade, ciąża współczulna) – naturalny fenomen występowania objawów ciążowych u części mężczyzn oczekujących urodzenia swojego dziecka przez partnerkę. Występuje to u par silnie związanych emocjonalnie, także to dobry znak - gdyby nie było silnej więzi nie wystąpiłoby to, częściej jest to podczas pierwszego dziecka. (Zespół kuwady występuje u 11–36% partnerów ciężarnych kobiet).
Mogą pojawić się nudności, wzdęcia, wzrost masy ciała i inne objawy, które przeżywa kobieta podczas ciąży. Objawy ustępują od razu po porodzie.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#WgEE1

Pracowałem w jednej z firm produkujących bankomaty jako programista. Zajmowałem się dużym projektem razem z moim kolegą. On był odpowiedzialny za interfejs graficzny, ja za całą resztę.
Po kilku miesiącach ciężkiej pracy projekt został zakończony i wdrożony na produkcję.

Pewnego dnia dzwoni do nas klient z reklamacją i opisuje nam sytuację:
Na infolinię dzwoni klient:
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Dziki ch*j.
- Słucham???
- Dziki ch*j. Tak właśnie powiedział mi wasz bankomat.

Okazało się, że kolega tym komunikatem sprawdzał, czy wszystko mu działa.
Na szczęście nikt nie został zwolniony, a poprawka została zrobiona bardzo szybko.
gustav199020 Odpowiedz

Ale smiechłem

KasiX43 Odpowiedz

O mało nie oplułam monitora kawą :D

Zobacz więcej komentarzy (3)

#ARW7J

Z 4 lata temu na stronie pewnej znanej drogerii był konkurs. Można w nim było wygrać laptop. Warunkiem konkursu było ułożenie hasła reklamującego wkładki Tena Lady. Hasło to miało być umieszczone na bilbordach w największych miastach.

Konkursu nie wygrałam. W sumie nie wiem czemu. Bo kto nie chciałby zobaczyć bilbordu z hasłem: "Tena Lady fajna sprawa, suche majtki to podstawa"?
MamWywalone Odpowiedz

Ekstra! Jakbym miał kupić dziewczynie wkładki i zobaczyłbym takie hasło, nie zastanawiałbym się ani chwili. I podejrzewam, że wielu facetów miałoby podobnie :)

Odpowiedzi (3)
1234678 Odpowiedz

Dla mnie bomba. ☺

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#O17CJ

Macie najlepszego przyjaciela? Ja tak. Teraz już tak. Chcę opowiedzieć tu najgorszy okres w moim życiu. Pięć lat, podczas których miałem dwie próby samobójcze.

W trakcie imprezy (2 lata temu) Miłosz stwierdził, że musi wyjść wcześniej, bo jego matka potrzebuje pomocy (jest naprawdę bardzo słaba). Chciałem iść z nim, ale powiedział, że nie będzie psuł mi zabawy. Do domu miał blisko, więc się zgodziłem. To był ostatni raz, kiedy go widziałem, aż do 3 września tego roku. Nie potrafiłem sobie wybaczyć. To była jedyna osoba, za którą oddałbym moje życie i przeze mnie go porwali. Moment, w którym dowiedziałem się, że mój braciszek nie wrócił do domu, był najgorszym w moim życiu.
Szukałem go wszelkimi sposobami. Szukała policja, zatrudniłem prywatnego detektywa. Dopiero on coś zdziałał. Zaczął szukać coraz głębiej i dotarł do niemieckiego gangu, który doprowadził go do porywaczy. Tylko, że jego już tam nie było. Był na Ukrainie. Wykorzystywany jako męska prostytutka.
Prawie go nie poznałem, kiedy go zobaczyłem. Był inny, przerażony. Tak bardzo go przepraszałem, płakałem... Tłumaczyłem, że nic nie mogłem zrobić. Dwóch dorosłych facetów leżących na ziemi, płaczących że szczęścia i przytulających się tak, że nie można rozróżnić kończyn - i tak przez pół godziny. Agencja detektywistyczna klaskała, a ja miałem znów swojego aniołka. Nie sądzę, że ktoś zainteresuje się tym wyznaniem, ale dla mnie jest bezcenne.
BellaIza Odpowiedz

To ja przyczepię się faktów, jak zwykle:
- "Pięć lat, podczas których miałem dwie próby samobójcze."
Pięć lat. Potem nagle:
- "W trakcie imprezy (2 lata temu) Miłosz stwierdził, że musi wyjść wcześniej, bo jego matka potrzebuje pomocy (jest naprawdę bardzo słaba)."
Jednak dwa lata temu (a co z pozostałymi 3?), jego matka potrzebuje pomocy, a za chwilę:
- "Moment, w którym dowiedziałem się, że mój braciszek nie wrócił do domu, był najgorszym w moim życiu."
"Mój braciszek" - więc jego matka czy wasza matka?

Sorry, ale nie trzyma mi się to kupy...

Odpowiedzi (12)
mojaksiazka Odpowiedz

Ale co się działo przez resztę czasu, te trzy lata, o których nie wspominasz w wyznaniu?

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#fX3EL

O tym, dlaczego warto pomagać innym.

Wracam z pracy tramwajem, zmęczona jak sto pięćdziesiąt. Wchodząc, zajmuję ostatnie wolne miejsce. Przystanek dalej do wagonu wchodzą dwie dziewczyny, które stają centralnie nade mną. Jedna z nich dziwnie się zachowuje, chyba nie najlepiej się czuje, druga próbuje pomóc. Po chwili dziewczyna w lepszej formie pyta, czy mogę ustąpić miejsca jej chorej koleżance. Naprawdę jestem zmęczona, już mam powiedzieć NIE... ale altruistyczna postawa wygrywa, więc niechętnie wstaję i przesuwam się do przodu tramwaju, żeby sprawdzić, ile przystanków będę się męczyć na stojąco.

Zdążyłam odejść może z 3 metry, kiedy dziewczyna, siedząca już na "moim" miejscu, puściła taki haft, że otaczających ją pasażerów zarzygała do suchej nitki. Siła rażenia jak w azjatyckim horrorze, zapach sugerował nieudolny powrót po tygodniowej imprezie.

Czuję się, jakbym oszukała przeznaczenie.
IceIce Odpowiedz

Nadal zmęczona, ale CZYSTA! Wygryw :D

DivyaGeller Odpowiedz

Jakby mnie ktoś zarzygał w tramwaju to bym go chyba zamordowała. Jak komuś chce się rzygać to niech się nie ładuje do tramwaju! Rany, dlaczego ludzie są tacy beznadziejni.

Odpowiedzi (19)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#RyMtI

Dość wcześnie, bo już w podstawówce zaczęłam się masturbować. Ale nie w jakiś normalny sposób... Pierwsza rzecz, która - jak sobie dużo później uświadomiłam - mnie podnieciła, to był program w telewizji o metodach tortur. Nawet nie oglądałam całego, tylko urywek o jakimś przetrzymywaniu osób w niewygodnych pozycjach z drewnianymi listwami wrzynającymi się dość boleśnie między nogi. Mała ja chciała się przekonać jak to jest i po zabarykadowaniu się w toalecie odtworzyłam taki układ dzięki desce do prasowania, kaloryferowi i położonym na nich trzonku od mopa. Wtedy byłam bardzo blisko pierwszego w życiu orgazmu.

Jednak ostatecznie pierwszy orgazm przeżyłam przywiązując ręce (samodzielnie) do kaloryfera dwoma paskami od spodni (w taki sposób, że paski się zaciskają na nadgarstkach, gdy się za nie pociągnie) i "nadziewając" się na końcówkę kija od mopa, zapartą o drugą ścianę. Zabawy z wiązaniem dopiero zaczynałam. Wiele razy w różnych miejscach domu związywałam się sama, doszłam do takiej wprawy, że potrafiłam przywiązać sobie zarówno nogi i ręce, a tylko prawą ręką mogłam się samodzielnie z tego uwolnić.

Zawsze pilnowałam, żeby nikt tego nie zauważył, wszystko miałam zaplanowane. Do pewnej sytuacji, kiedy moja sporo starsza siostra postanowiła wrócić do domu jakieś 30 min wcześniej niż zwykle. Byłam akurat sama w domu, przywiązana do maszyny do ćwiczeń stojącej w salonie. Oczywiście zupełnie nago. Zanim weszła do domu, musiała przejść przez podwórko, na które miałam całkiem dobry widok z salonu, więc zaalarmował mnie o jej przybyciu radosny pies, który akurat sobie biegał luzem na zewnątrz. Wpadłam w lekką panikę, zaczęłam się szarpać, pogarszając sytuację. No i pies mnie uratował, bo tak pociesznie wyglądał, że siostra postanowiła się z nim chwilę pobawić, zanim weszła do domu. Jakoś się rozplątałam, szybko ubrałam i jeszcze w ostatniej chwili udało mi się pozbyć pasków. Roofy dostał ode mnie później najlepszą karmę, jaka była w zoologicznym...
kirkel Odpowiedz

Nie chciałabym postawić się w roli jednego z twoich rodziców, gdyby Cię na tym przyłapali. Zupełnie nie wyobrażam sobie co można dziecku w takiej sytuacji powiedzieć

Odpowiedzi (3)
Dragoon Odpowiedz

I to się nazywa BDSM i bycie ostrą w łóżku! A nie, jak wiele, po obejrzeniu czy przeczytaniu Twarzy Greya i ich dodanie pikanterii polega na zawiązaniu jej oczu i dalej leżeć jak kłoda.

Odpowiedzi (10)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#eVgZC

W dzieciństwie, nie wiedząc jeszcze jak powstają dzieci, wymyśliłem sobie bardzo (jak dla mnie) realistyczną i niepodważalną teorię "robienia" dzieci.

Wiedziałem wówczas, że do tego potrzebny jest osobnik płci męskiej i żeńskiej, że to koniecznie musi odbywać w łóżku oraz osobniki te muszą być nagie. Mianowicie z tej teorii wynikało, że osobnik płci żeńskiej zachodził w ciążę poprzez dotknięcie swoją pupą pupy osobnika płci męskiej.

Wierzyłem w to do takiego stopnia, że gdy nocowałem u swojej cioci (a ze względu na swój młody wiek i strach przed nocnymi duchami spałem z nią w jednym łóżku), całą noc pilnowałem, aby nasz pupy nie dotknęły się, ponieważ nie chciałem mieć dziecka, gdyż nie byłem jeszcze gotowy, by wychować nowe pokolenie.
Dzulia Odpowiedz

Z twojego toku rozumowania wynika, że byliście nadzy...

Odpowiedzi (6)
LaczkiZDupy Odpowiedz

Spłodziłbyś swojego kuzyna :D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie