#MgAq7

Uwielbiam podróże koleją. Nic mi nie daje tyle radości i odprężenia jak stukot kół o szyny i zmieniający się krajobraz za oknem pociągu.
Jednak jak większość z nas, mam ograniczone możliwości zarówno czasowe, jak i finansowe na ciągłe wojaże. Więc kiedy kasy mało, kupuję sobie chipsy, piwko
i odpalam na kompie YouTube z filmikami Cabview z wybranej trasy kolejowej (dla niezorientowanych, widok z kamery z lokomotywy lub z tyłu pociągu) i jadę w długą :)
Wczoraj przejechałem 7-godzinną trasę z Bergen do Oslo w Norwegii, a w tej chwili "jadę" sobie z Poznania do Świnoujścia.
Tym sposobem spełniam choć niektóre marzenia nie wychodząc z domu, a przy okazji robię to, co kocham :)
LeniwyStudent Odpowiedz

To w sumie jak z moją dziewczyna... Nie mam jej to sobie filmik odpalam...

Odpowiedzi (7)
pysiorex Odpowiedz

Kurczę, jakoś nie wyobrażam sobie przesiedziec 7 h na ogl trasy pociągu, ale skoro autorowi się podoba to cóż... obyś dalej kontynuował swoje podroze i całkiem fajny pomysł ;) (ewentualnie wciąż możesz przebrać się za pieska i zostać 2 psem, który jeździł koleją, lecz nie z tak tragicznym zakończeniem :/)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#hYqNr

Byłam w domu mojego chłopaka i już mieliśmy TO zrobić. Spytałam go tylko, czy ma przy sobie prezerwatywę, odpowiedział "czekaj, zaraz sprawdzę", po czym usiadł na łóżku i zaczął piskliwym głosem nawoływać "kondooooonku... gdzie jesteeeś?". W tym momencie otworzyły się drzwi i stanął w nich jego tata i piskliwym głosem zakwilił "tuuuutaj! jestem tuuuutaj" trzymając w ręku prezerwatywę...
Chyba przejdzie mi ochota na seks na najbliższe... do końca życia.
Cotusiedzieje Odpowiedz

Jak ktoś mówi "kondoN", to od razu wyrabiam sobie o tej osobie opinię...

Odpowiedzi (2)
Arszenik Odpowiedz

Ale co mieliście zrobić? Obierać ziemniaki? Kroić pomidory? Spokojnie, rzeczy można nazywać po imieniu.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#1NvvE

Mój brat jest ode mnie 10 lat starszy. Całe dzieciństwo był moim bohaterem. Idealna równowaga między facetem troszczącym się o słabszych (również dobrą radą czy po prostu wysłuchaniem) a imponującą siłą fizyczną. Zawsze wiedział, kiedy stanąć do walki - głównie w obronie honoru lub pokrzywdzonych przez agresywnych ludzi. Wiedział, kiedy po prostu zostawić sprawę i odejść. Nigdy nie wykorzystywał innych do swoich celów. Był dla mnie wzorem faceta, jakiego chciałam za męża.

On miał problem ze znalezieniem sobie dziewczyny. Zawsze kręciły się koło niego leniwe idiotki, bo wiedziały, że przy nim mogłyby wieść spokojne życie. On chciał czegoś więcej - kobiety z pasją, z ambicjami. Poznał w końcu taką. Była dziewczyną jego przyjaciela. Powoli coś się między nimi rozwijało. Mój brat na jednej imprezie u nas w domu trochę wypił, ona też i jego przyjaciel również. Kazał mi z tym przyjacielem tańczyć, mimo iż nie chciałam, bo nie traktował mnie do końca jak młodszą siostrę kumpla. Brat powiedział, że to nawet lepiej, skutecznie odciągnę uwagę.

Po tej imprezie wszystko poszło szybko, poza moimi oczami. Przyjaciel przestał do nas wpadać, za to jego już była dziewczyna stała się wręcz domownikiem. Wkrótce zamieszkali razem, ona zaszła w ciążę, a on zlał ją porządnie w 6 mies. ciąży. Była obdukcja i składanie zeznań, ale ona mu wybaczyła. Po porodzie znów ją zlał - rozstali się. Dziecko ma 4 lata, brat jest kawalerem, a "bratowa" samotną matką.

Ja wciąż czuję się brudna, że bajerowałam jego kumpla, gdy brat odbijał mu dziewczynę, a teraz nawet nie mam bohatera, który mógłby mnie wysłuchać, doradzić...


Niby nic, ale smutek i żal mam do niego głęboki.
Credit Odpowiedz

Pewnie jako dziecko nie widziałaś w nim złego człowieka, ale jego zachowanie świadczy o tym, że był okropny! To odbicie dziewczyny przyjacielowi, a następnie pobicie jej kiedy była w ciąży?! Brak mi słów...

OnceUponATime Odpowiedz

Bo gdy zawodzą najbliżsi dla nas ludzie, ból jest największy. Również mam 10 lat starszego brata i również zawsze był moim ideałem i wzorem, a obecnie nie mogę patrzeć na to, co robi ze swoim życiem.... Przykre. Trzymaj się, Autorko.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#0EaVb

Byłam kiedyś na wakacjach w Hiszpanii i zaatakował mnie jakiś chłopak z nożem. Mój ojciec był blisko, więc szybko do niego doskoczył i jednym ciosem wybił mu trzy zęby. Chłopak zalał się krwią, przyjechała policja i tak dalej.

Wtedy dowiedzieliśmy się, że Hiszpanii sądy działają bardzo szybko, kiedy jesteś turystą i że istnieje coś takiego jak "La Ley del Menor", czyli coś jakby "Prawo mniejszego". Na mocy tego prawa mój ojciec musiał wypłacić poszkodowanemu (!) 6000 euro.
Elasta Odpowiedz

Brak słów...

piankalawendowa Odpowiedz

To prawie jak w polsce :P

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#9kKJx

Poszedłem kiedyś w środę na imprezę, ale było tam tyle świetnych ludzi, że to się przedłużyło, ale to naprawdę przedłużyło, bo rano postanowiliśmy skoczyć do domów po ciuchy na zmianę i kontynuować balangę. W końcu przebudziłem się, patrzę na zegarek: 9:07, i wtedy sobie uświadomiłem, że to już piątek i trzeba zapierniczać na uczelnię, bo o 10:00 egzamin! Wpadłem zdyszany na uczelnię o 10:05, ale nie zostałem dopuszczony do egzaminu bo... okazało się, że to była już sobota.
zabijsiexdxd Odpowiedz

Jak się bawić to się bawić :)

Odpowiedzi (4)
PuszystyKotek Odpowiedz

Aha 🙂👍🏻

Zobacz więcej komentarzy (4)

#NvLbZ

Moi "kumple" podśmiewają się ze mnie przy piwie, że moja dziewczyna jest gruba. Może nie ma figury modelki, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest gruba.
 
Najlepsze jednak jest to, że dziewczyna jednego z nich przespała się ze wszystkimi pozostałymi, dziewczyna drugiego kiedyś miała na imię Rafał, a trzeci na seks może liczyć tylko jak dostanie zasiłek dla bezrobotnych i pójdzie na tanie dziwki.

Oczywiście im tego nie powiem, bo jestem dobrze wychowany, nie oceniam ludzi po pozorach i nienawidzę się wywyższać w towarzystwie, ale ich hipokryzja naprawdę bawi.
Janka Odpowiedz

Gdzieś to już kiedyś czytałam...

Odpowiedzi (7)
wakethedemon Odpowiedz

To po co jeszcze z nimi na piwo chodzisz? Albo gdziekolwiek?

Zobacz więcej komentarzy (10)

#VezVM

Moja narzeczona miała raka i bardzo ciężko przeszła chemioterapię, straciła wszystkie włosy, a jej organizm był tak wyniszczony, że musiałem pomagać jej naprawdę we wszystkim, od wstania z łóżka, przez jedzenie, aż po wytarcie tyłka. Wyglądała jak koszmar, ale nigdy mi to wszystko nie przeszkadzało, bo zawsze bardzo ją kochałem.

Po czasie zaczęła dochodzić do siebie, włosy odrosły, przybrała na wadze, zaczęła chodzić na siłownię i nabrała jeszcze piękniejszych kształtów niż przed chorobą. Jak tylko mogłem, to wpadałem do niej na siłownię, żeby z nią poćwiczyć. Łączyło mnie z nią tak wiele wspólnych przeżyć, że czułem, że jesteśmy jednością. To wspaniałe uczucie i każdemu je polecam.
Notk Odpowiedz

Jak na doświadczonego anonimowicza spodziewałem się, że po przemianie zostawi Cię zapominając o tym co zrobiłeś dla jakiegoś wykokszonego na siłowni faceta.

Odpowiedzi (3)
szareokno Odpowiedz

Cieszę się, że wszystko dobrze się ułożyło i jesteście szczęśliwi, ale co właściwie nam polecasz? Uczucie bycia jednością czy uczucie wspólnych doświadczeń związanych z rakiem? :( Jak to drugie, a w sumie nie wiadomo, to podziękuję za takie polecanie

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#aaSa9

Siedziałam ostatnio w domku i gotowałam obiad. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. W progu zastałam obcego mężczyznę, który grzecznie się przywitał i spytał, czy nie mam może zbędnych ubrań, bo on ma dziewczynkę mniej więcej w wieku mojej córki - powiedział patrząc z uwagą na mój skarb (lat 11), który właśnie pojawił się w przedpokoju. Pomyślałam sobie - OK, czemu nie, oddam gościowi kilka nienoszonych egzemplarzy, może mała potrzebuje i będzie nosić. Proszę, żeby chwilę poczekał.
Po paru minutach wychodzę na klatkę schodową i podaję panu reklamówkę z ubrankami. Ten wyrywa (!) mi ją, rozgrzebuje zawartość, po czym nagle... łapie mnie za nadgarstek i z jakimś obłędem w oczach pyta, czy mam może jeszcze rajstopki...
zielone... Bo on chce takie SEKSI (!!!)

Wyrwałam się i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Tak mi niedobrze jak wracam myślami do sytuacji i jak wyobrażam sobie dlaczego chciał seksi ubranko dla małej dziewczynki. Cieszę się, że nie zdecydowałam się zapakować mu styranych nieco staniczków mojej córki.
Jeszcze tego samego dnia wychodząc na klatkę znalazłam wysypany worek z czyimiś ubraniami. Może moje rozrzucił gdzieś indziej.
Hikikomori Odpowiedz

Na twoim miejscu prze kilka następnych dni/tygodnie uważałabym na córkę, bo jeszcze ją porwie, albo będzie robił zdjęcia z ukrycia. Facet ewidentnie ma coś nie halo z głową, a z takimi to nie wiadomo.

Odpowiedzi (1)
powinnamsieuczyc Odpowiedz

Alarm by mi się włączył w momencie w którym jakiś obcy facet wiedziałby gdzie mieszkam i ze mam 11letnia córkę.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#9HkbF

Siedząc teraz wieczorem i słuchając starych kawałków Iron Maiden, przypomniało mi się nagle moje dzieciństwo, oraz to, jak nauczyłam się być cwana.

Otóż wieki temu, jeszcze przed posiadaniem internetu, brata trafiła faza na metalową muzykę - którą przy okazji zaraził i mnie, ówczesną piątoklasistkę. Brak internetu nie przeszkadzał mu absolutnie w zgrywaniu całych albumów na płyty (za pomocą kuzyna i jego magicznej skrzynki zwanej modemem). Wkrótce miał całą kolekcję najróżniejszych wykonawców - Iron Maiden, Guns'n Roses, AC/DC, Black Sabbath, oraz różnych innych zespołów.
Teoretycznie powinnam była być zadowolona, prawda? Kolekcja ulubionych wykonawców w domu do posłuchania, cóż więcej życzyć? Otóż niestety brat wtedy nie był zbyt skłonny do pożyczania swoich rzeczy (co się potem na szczęście zmieniło) i wystarczył tylko malutki ślad używania bez jego wiedzy i burzliwa awantura gotowa. Na początku grzecznie nie dotykałam jego płyt, ale gdy zamiast moich ulubionych kawałków puszczał w kółko akurat te mniej przeze mnie lubiane, stwierdziłam, że dość! Nie będę liczyć na łaskę/niełaskę brata.

Mój młody móżdżek szybko wymyślił, że jeśli mam nie dotykać JEGO płyt... to będę miała WŁASNE. Za skromne kieszonkowe dorobiłam się kolekcji czystych płyt CD. Od mamy pod gwiazdkę dostałam etui na płyty, więc miałam, gdzie je schować. I gdy brat wychodził z domu, zaczynałam wcielać swój plan w życie - szybko podbierałam płyty z jego kolekcji, wkładałam do komputera, zgrywałam je w ukrytym gdzieś w masie folderów specjalnym miejscu (modląc się przy okazji, aby szybciej się kopiowało, zanim wróci), a następnie wypalałam CD z utworami. Po tym wszystkim zapisywałam płyty według własnego szyfru (zazwyczaj były to pierwsze litery z nazw zespołu/albumu, jeszcze pomieszane, na wszelki wypadek), chowałam do etui, etui za łóżkiem i już mogłam delektować się ulubionymi utworami.

Z wideoklipami utworów (które z kolei brat miał na dysku) sprawa wyglądała inaczej. Z jakiegoś powodu tylko na jego koncie na komputerze się odpalały - u mnie filmy nie chciały się odtwarzać i teraz pewnie bym wykombinowała czemu, ale wtedy nie umiałam rozwiązać problemu + brak internetu, więc brak źródła pomocy. Ale i tu udało mi się wymyślić podstęp, jak mogłam oglądać bez jego wiedzy. Otóż niektóre jego gry też działały tylko u niego, więc kiedy wychodził, pytałam się, czy mogę sobie pograć. Kiedy tylko go nie było, szybko minimalizowałam grę i oglądałam w kółko wideoklipy. A gdy usłyszałam brzdęk kluczy do domu, natychmiast wyłączałam wszystko i udawałam, że tylko grałam.

Teraz mając internet, mogę to wszystko obejrzeć kiedy chcę. Ale wciąż płytki z dzieciństwa leżą grzecznie na półce, przypominając o cudownym okresie kombinowania i słuchania zakazanego owocu.
A on do dziś o tym nie wie.
bobylon89 Odpowiedz

Nie rozumiem, czemu brat nie chciał pozwolić Ci na zgranie tych utworów na nowych czystych płytach.

Odpowiedzi (6)
nooicoo Odpowiedz

No ale Guns'n'Roses metalem nie nazywajcie... :D

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie