#XmVFv

Mój tato to Władimir Putin...
 
Mam 4 rodzeństwa, z czego trójka jest starsza. Wiadomo jak to jest mieć starsze rodzeństwo, mają na ciebie duży wpływ i mogą wszystko tobie wmówić.
Jak byłam mała, mi i młodszemu bratu powiedzieli, że rodzice nas kupili w targowy czwartek na rynku od Rumunów. Nasz tata to Putin, a sprzedał nas, bo nie chciał się do nas przyznać.
Gdy widziałam Putina w telewizorze, ze smutkiem chwaliłam się, że to mój tata.
DarkPsychopath Odpowiedz

Jak Władimir to przeczyta to wyśle po was czołgi...

Odpowiedzi (2)
FanFanaMagdyGesler Odpowiedz

A Hitler to twój martwy dziadek od strony mamy;)

Zobacz więcej komentarzy (9)

#EWt3e

Kiedy byłem jeszcze dzieckiem, pojechałem z klasą na wycieczkę do Wieliczki. Zwiedzaliśmy tam "groty" i atrakcją było lizanie wszystkiego. Potem weszliśmy do sali, w której wszystkie postacie zrobione były z soli. Wszyscy grzecznie oglądali, ale ja musiałem, nie wiadomo dlaczego, musiałem je polizać. Potem spostrzegłem najbardziej realistyczną postać. Podszedłem do niej. Chwilę na nią patrzałem. Nie ruszała się, więc postanowiłem też ją polizać. Jednak gdy polizałem rękę, nie poczułem słonego smaku, lecz normalną skórę.
Wtedy okazało się, że nie była to figura, tyko nieruszający się pan przy wejściu, który bardzo dziwnie się na mnie popatrzał, a potem zaczął śmiać.
bocadillo Odpowiedz

To ja w muzeum figur woskowych zrobiłem zdjęcie figurze takiego fajnego zombiaka. Po chwili jednak ta "figura" podeszła do mnie i się spytała jak wyszło zdjęcie :D

HandsomeBanana Odpowiedz

Widząc jak ludzie nie myją rąk po wyjściu z toalety ni odważyłbym się lizać tych ścian

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#LzI7m

Kojarzycie te minutniki w kształcie jajek, czy innych cudów niewidów? Otóż ja i moja siostra, będąc jeszcze niewinnymi dzieciakami, znudzeni ciągnącymi się w nieskończoność zakupami, postanowiliśmy nastawić wszystkie minutniki na ten sam czas. Brzmi jak niewinny żarcik? Taki miał być.
Mija 10 minut, ja i siostra znudzeni wleczemy się za rodzicami, nagle... wszystkie minutniki w ryk na pół sklepu. Nie minęło kilka minut, a jakaś gostka zaczyna krzyczeć, że ktoś zasłabł. Przyjechało pogotowie i zabrało jakąś staruszkę, właśnie z okolic działu z tymi szatańskimi urządzeniami. My z siostrą w jęk, że zabiliśmy mochera, że na zawał zeszła itp. Na szczęście potem się okazało, że to nie nasza wina, tylko babka była na coś chora.
rabarbarerupction Odpowiedz

Ja kiedyś znalazłam w domu i zabrałam do szkoły, nastawiłam 15 min przed końcem lekcji. Tak się akurat złożyło, że w szkole mieliśmy charakterystyczny dzwonek, taki sam jak w minutniku. Zadziałało, nauczycielka wypuściła nas na przerwę...

Odpowiedzi (1)
Twinpeaks Odpowiedz

Ja się minutnikiem bawiłem w alarm bombowy.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#1Dw7o

Anonimowo prosto ze szpitala.

Leżę w szpitalu już prawie miesiąc, nuda mnie tu pożera żywcem wyjadając moje szare komórki jak sęp padlinę... A dlaczego tu jestem ? Przez najlepszego przyjaciela (w sumie byłego). Ale od początku.

Kupiłem sobie nowy telefon, modny czarny nowoczesny wypasiony z aparatem i innymi bajerami. Co ważne, identyczny jak mojego przyjaciela siostry. Wszak przez to, że ona go miała, przekonałem się, że jest taki super.

Mój eksprzyjaciel jest typem faceta, który przy wzroście 198 cm waży przeszło 130 kg, a ja mam 175 i 70 kg. Dobrani jak Karol Krawczyk i Tadzio Norek... na moje nieszczęście.

Andrzej, gdy u niego byłem, zaczął bawić się moim telefonem, z ciekawości chyba albo nie wiem, bo w końcu siostra ma taki sam. Ostatnie co pamiętam to telefon lecący w moją twarz, twarz Andrzeja, mord w jednym oku, w drugim obłęd i wielka jak maczuga pięść zmierzającą w mój nos...

W sumie: złamany nos, 3 zęby wybite, jeden ukruszony, złamania szczęki, 4 żebra złamane, wybite 4 dyski, złamana ręka w nadgarstku, druga (uff) wybita, złamana noga, ogólne potłuczenia, wstrząs mózgu i odbite płuca. Pobił mnie, skopał i zrzucił z balkonu, bo na telefonie znalazł rozbierane zdjęcia swojej siostry (17 lat, istny anioł, piękność, muza, jak sen, jak mara, jak życie i śmierć) i filmik z akcji, na której widać miłość ustną wykonywaną na pewnym narządzie męskim.
Tak, dobrze się domyślacie, to był telefon siostry.
Gdy wszystko się wyjaśniło przeprosił mnie, ale dla mnie to koniec przyjaźni...
Jedno czego nie wie nikt to fakt, że mimo że to telefon siostry, to operatorem kamery owego filmiku i fotografem byłem ja...
Ot, najbardziej tajemnicza tajemnica.... Gdyby było mnie widać na tymże filmie... Zginąłbym.

PS Z siostrą jego nadal mam "kontakt" i niczego nie żałuję, jesteśmy dorośli.
Pusia Odpowiedz

Ja rozumiem, że brat chce bronić swojej małej siostrzyczki, ale kuźwa co mu do tego, że jego dorosła siostra pozuje do nagich zdjęć i nagrywa sceny łóżkowe? Nawet jeśli robiłaby to z jego najlepszym przyjecielem, to po co obijać mordę? Dorośli ludzie to są. Co on myślał, że zmusił ją do tych rzeczy? Co za kawał debila.

Odpowiedzi (8)
Flessan Odpowiedz

To juz kuzwa nawet nie jest pobicie tylko jawna proba morderstwa, no sorry takie obrazenia? I jeszcze wyrzucenie przez balkon? Mam nadzieje ze ten psychol skonczy w zamknieciu

Zobacz więcej komentarzy (10)

#PF3Pe

Wczoraj mój tata przyszedł do domu ze spotkania z kolegami cały poobijany. A wszystko zaczęło się od pytania jednego z kolegów taty, który zapytał, czy lepiej kupić psa, czy może raczej kota...

Kilka lat temu przygarnęliśmy do domu kota. Możecie uznać, że przesadzam, ale dla nas był to najwspanialszy zwierzak na świecie. Nigdy nikogo nie podrapał, nie niszczył mebli, uwielbiał towarzystwo, ale wyczuwał, jeśli ktoś za nim nie przepada - wtedy odchodził do innego pokoju lub wychodził na zewnątrz, choć nikt go nie wyganiał. Miał tylko jedną wadę - uwielbiał ogród naszych sąsiadów.

Do dziś nie wiem czemu - może koty z natury są wredne, a ponieważ w domu nie wyżywał się na nikim, to postanowił męczyć psa sąsiadów. Nie robił nic szczególnego, ale uwielbiał siadać przed szklanymi drzwiami do ogrodu i gapić się na psa, który wyjść do ogrodu akurat w tym momencie nie mógł. A jak mógł, to kot siadał za płotem, którego pies przeskoczyć nie mógł i... nadal się na niego gapił. Natomiast pies sąsiadów to ten typ, który szczeka na wszystko i wszystkich. Gapiący się na niego kot był jak oliwa wlewana do ognia, czego ścierpieć nie mógł nasz sąsiad. Rzucał więc w niego kamieniami, oblewał go wodą z pistoletu na wodę, kupił nawet pistolet na kulki, ale kiedy tylko jego żona podpatrzyła co robi, to zrobiła mu kilkugodzinną awanturę. I to w dodatku taką głośną, że mimo słuchawek na uszach usłyszałam, że wystąpi o rozwód, jeśli jeszcze raz tknie naszego kota (aby wyjaśnić - jego żona naprawdę uwielbia zwierzęta i nie wyobraża sobie jak ktoś, kogo pokochała, może je krzywdzić).
Po tej awanturze postanowiliśmy ograniczyć zwierzakowi samowolne wyjścia do minimum, ale skubany był przebiegły jak diabli. Na smyczy wychodzić w ogóle nie chciał, ale za to wystarczyło na chwilę otworzyć drzwi lub okno, żeby z prędkością światła wyleciał z domu. Niestety, podczas jednej z takich akcji nie wrócił do domu, a gdy go już znaleźliśmy, to był martwy. Ze względu na miejsce i obrażenia głowy, uznaliśmy, że przejechał go samochód.

Przejdźmy teraz do dnia wczorajszego. Tata, jak i jego koledzy, byli już w stanie upojenia alkoholowego, kiedy zaczęła się dyskusja o zwierzakach. Szczególnie nasz sąsiad, który golnął sobie jeszcze przed spotkaniem. Właśnie dlatego mu się wymsknęło jako argument, że koty są głupie, bo jak podał trutkę naszemu, to dureń ją zeżarł. Na reakcję długo nie musiał czekać, mój tata po chwili okładał go pięściami. Sąsiad się rzecz jasna zrewanżował. Ostatecznie koledzy ich rozdzielili, chwilę porozmawiali i się rozeszli.

Podobno sąsiad zabił naszego kota, ponieważ nie mógł znieść już szczekania swojego psa.
Kurwa, zajebiste rozwiązanie. W tym momencie szczeka na deszcz.

Puenty nie ma. Wiedzcie tylko, że cenzurowałam wypowiedź ile się da.
Nuttalia Odpowiedz

Powiedzcie o tym jego żonie. Jeżeli istotnie jest taką osobą, która nie da skrzywdzić zwierząt (w końcu zrobiła mu awanturę o rzucanie w kota) to możecie być pewni, że to będzie wystarczająca zemsta...

Odpowiedzi (1)
RandomowaBaba Odpowiedz

Wyrwałabym gościowi nogi z dupy, wsadziła do gardła i usmażyła na oleju gdyby zrobił coś takiego mojemu.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#jYL2q

Studiuję na Uniwersytecie Warszawskim. Mój kierunek wymaga sporo czytania, więc parę razy w tygodniu korzystam z BUW-u (Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie). Są tam komputery, na których można skorzystać z katalogu biblioteki, sprawdzić sygnaturę czy zamówić książki. O dziwo spora część ludzi po użyciu owych komputerów zapomina wylogować się ze swoich kont bibliotecznych, co stało się źródłem mojej rozrywki.

Za każdym razem, gdy zobaczę zalogowaną osobę, zamawiam na jej koncie ilustrowaną wersję Kamasutry, do odbioru w wypożyczalni.
Morgenrot Odpowiedz

Pewnie kilku już nauczyło się wylogowywania... Albo przynajmniejpoznało nowe pozycje. ;)

Odpowiedzi (1)
Abq3002 Odpowiedz

Karniaki weszły na nowy poziom okropności

Zobacz więcej komentarzy (20)

#iNijk

Kiedy miałam jakieś 8-9 lat, żeby popisać się przed kuzynem i koleżanką, dość często udawałam stosunek seksualny z ogromną pandą pluszakiem.

Nawet nie mogę się łudzić, że nie pamiętają, bo rozpowiedzieli o tym wszystkim naszym wspólnym znajomym, którzy zalewają mnie wiadomościami ze zdjęciami pand.

Nikt się nawet nie domyśla, że nadal zasypiam w objęciach tego pluszaka :>
JakisTaki Odpowiedz

Wierna jesteś ;)

Odpowiedzi (1)
softkitty Odpowiedz

Prawdziwa miłość:)

Zobacz więcej komentarzy (16)

#TfdJI

Zainspirowana jednym z wyznań postanowiłam podzielić się geniuszem nauczyciela WDŻ, który uczył mnie w gimnazjum. Właściwie nie był on nauczycielem, a księdzem.

Dzięki niemu dowiedziałam się, że:
- Antykoncepcja jest zła dla naszej psychiki, ponieważ odbieramy szanse na życie tylu biednym dzieciaczkom.
- Okres to kara dla kobiety za niezajście w ciążę.
- Wszystkie orientacje seksualne to wymysł. Kobiety pociągają mężczyzn, a mężczyźni kobiety. I tyle.
- Dzieci z in vitro umierają w wieku niemowlęcym 60% częściej niż te poczęte naturalnie.
- 10/10 dzieci z in vitro popada w depresję po dowiedzeniu się o swoim "pochodzeniu".
- 9/10 dzieci z in vitro popełnia samobójstwo.
- Aborcja jest tym samym co antykoncepcja.
- Choroby weneryczne to kara za seks przedmałżeński. Nie da się zarazić np. wirusem HIV przez kontakt zarażonej krwi z twoją krwią.
- Osoby z tatuażami to przestępcy.

Ostatnio spotkałam go w kościele i powiedziałam mu prawdę. Jestem panseksualną, biromantyczną dziewczyną z tatuażami, narodzoną dzięki metodzie in vitro, która nigdy nie miała problemów z psychiką spowodowanych sposobem mego poczęcia bądź wykorzystaniem antykoncepcji, której partner ma wirus HIV przekazany przez swoją matkę, która zaraziła się przez kontakt z krwią.
Oh well.
Inba Odpowiedz

Mówi, że okres jest karą dla kobiety za nie zajście w ciążę, ale jakby spotkał taką 12-letnią dziewczynę w ciąży to najpewniej by ją zwyzywał

Odpowiedzi (2)
DeathFairy Odpowiedz

Jeśli okres jest karą dla kobiety za nie zajście w ciążę, to strach pomyśleć czym jest poród... Jakim prawem ksiądz uczy WDŻ? Co on może wiedzieć o kobiecej biologii lub antykoncepcji, poza tym, co głoszą naukofcy rodem z KUL-u? Zamiast rzetelnej wiedzy młodzież słucha bzdur rodem z salki katechetycznej

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (33)

#3DwFg

Jestem studentem Informatyki na AGH, właśnie skończyłem 2 rok. Do tego, żeby dorobić, udzielam korepetycji z zakresu matematyki i informatyki #biednyStudent. Żeby znaleźć uczniów, ogłaszam się na grupach fejsbukowych itp.

Historia właściwa:
Na jednej z tych grup napisał do mnie chłopak z 1 roku fizyki, który ma problem z pewnym zagadnieniem z programowania - no idealnie! Umawiamy się na zaraz po egzaminach w "maku" w rynku.

Przychodzi umówiony dzień i godzina. Jadę na miejsce i czekam. Piętnaście minut, pół godziny... Piszę do chłopaka, gdzie jest, on mówi, że w maku. Szukamy się i nic. Tknęło mnie, żeby sprawdzić miasto, w jakim studiuje.

Wrocław.

Pozdrawiam z krakowskiego maka.
GeniusYoongi Odpowiedz

Coś nie pykło.

AndyAnderson Odpowiedz

Niby tak, ale nie do końca. 🤔

Zobacz więcej komentarzy (9)

#uCPUL

Sporo ostatnio historii o matkach niszczących poczucie własnej wartości swoich córek. Spróbuję Was przelicytować.

Zdaniem mojej matki byłam nie tylko tłusta, ale i obleśna, zapryszczona, ohydna. Tak obrzydliwa, że ludziom miało chcieć się rzygać na mój widok. Pamiętam, jak raz zawlokła mnie za włosy przed lustro i krzyczała, żebym na siebie popatrzyła, bo tak nie wygląda normalny człowiek.

Święcie w to wierzyłam. Przez lata codziennie walczyłam ze sobą, by wyjść z domu, bo wstydziłam się pokazywać ludziom na oczy. Próbowałam dbać o siebie, ćwiczyć, ograniczać jedzenie, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrażałam sobie, że kiedyś będę chociażby normalna. Chciałam być zwyczajnie brzydka, ale nie ohydna, nie taka, by ludziom robiło się niedobrze.

W końcu mama zrobiła dla mnie jedna dobrą rzecz - zmusiła mnie do pójścia do endokrynologa. Okazało się, że nie dziwota, iż "normalne" diety nie działały, a podstawowe badania nic nie wskazywały. Był szpital, specjaliści, wreszcie wyjaśniło się, co mi jest. Specjalna dieta i leki pomogły. Wreszcie byłam zwyczajnie brzydka.

Skoro jednak dieta i leki pomogły i doprowadziły mnie do prawidłowej wagi, pomyślałam, że mogę bardziej, więcej. Zaczęły się bulimia i lekomania. Do tego odkryłam, że jako zwyczajnie brzydka i cholernie łatwa dziewczyna wzbudzałam zainteresowanie. Cieszyło mnie to i byłam w stanie niewyobrażalnie się upokorzyć, byle tylko zasłużyć na czyjąś uwagę. Gdyby nie ślepy traf i niezwykle szczęście, które postawiło na mojej drodze cudowną osobę, nie wiem, gdzie bym dzisiaj była.

A teraz smaczki.

Smaczek 1.
Niedawno przypadkiem znalazłam swoje zdjęcia z tego ohydnego okresu. Byłam w szoku. Ze zdjęć patrzyła na mnie normalna, sympatyczna, zdrowa dziewczyna. Brzydko ubrana (bo pamiętam, że nie widziałam sensu w dbaniu o strój), z małym brzuszkiem widocznym wtedy, gdy siedziałam i paroma pryszczami na buzi - jak każda nastolatka. Pewnie miałam lekką nadwagę, ale gdzie te obrzydliwe wory tłuszczu i gnijąca skóra, które powinnam chować przed wzrokiem ludzi?

Smaczek 2.
Mama zwierzyła mi się, że miała do swojej matki ogromny żal o to, że zabiła w niej poczucie własnej wartości i szydziła z jej wyglądu.
CzarnaSowa Odpowiedz

Dlatego będąc matką często przypominam sobie błędy własnej i pracuję nad sobą, bo kilkakrotnie przyłapałam się na tym, że powielam jej zachowania :-(

niepa Odpowiedz

Mi moja mama lubi powtarzać, że powinnam schudnąć (noszę s/m). I wywołała we mnie taki wstręt do własnego ciała, że mam do niej ogromny żal. Potem patrzę na zdjęcia sprzed 5 lat i widzę śliczną, szczupłą dziewczynę, która była zakopana w kompleksach...

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie