#oprlc

Kilka dni temu miałam lekcję nauki jazdy, podczas której zjechałam przypadkiem głęboko na pobocze. Instruktor zapytał mnie, czemu jestem nieobecna. Odpowiedziałam po prostu: Nie wiem.

Cóż, głupio było mi się przyznać, że z zaciekawieniem patrzyłam się na kota, który schodząc do rowu, zatrzymał się i po prostu zaczął SRAĆ.
SpanieMoimNalogiem Odpowiedz

Jak to mówią: są rzeczy ważne i ważniejsze :D

Madzia15 Odpowiedz

Nie ma to jak przyszli Polscy, odpowiedzialni kierowcy😂

Zobacz więcej komentarzy (3)

#Hsg70

Odnosząc się do wielu tutaj wyznań, nie dowiedziałam się o seksie z pornoli. Moi rodzice są bardzo pruderyjni. Do wieku 13 lat nie wiedziałam dokładnie skąd biorą się dzieci. Trochę tylko kojarzyłam, że kobieta i mężczyzna muszą być "blisko", ale jak blisko, to już mi rodzice nie chcieli mówić.

W szkole akurat mieliśmy pierwszą lekcję WDŻ i nauczyciel na niej nieokreślenie powiedział, że jak chłopak i dziewczyna są blisko razem i nie uważają, to może dojść do ciąży.

Siedząc razem z kolegą w ławce tak się tego wystraszyłam, że aż zostałam po lekcjach, żeby wygadać się nauczycielowi. Powiedziałam mu, że miałam "bliskie stosunki" z jednym chłopakiem i obawiam się ciąży. Nauczyciel nagle spanikował i zapytał jak bliskie, a ja na to "siedziałam z nim razem w ławce dzisiaj".

Otóż po wielkich brakach wiedzy (i wielkiej niechęci pytania kogokolwiek na ten wstydliwy temat) wytłumaczyłam sobie, że jak dwie osoby przeciwnej płci czują coś do siebie, to wystarczy tylko, żeby stały albo siedziały blisko siebie, a hormony wydzielane przez ich miłość wnikną do siebie przez ubrania i tak kobieta jest zapłodniona.

Niestety biedny nauczyciel musiał mi wszystko tamtego dnia wytłumaczyć.
ToTylkoJa90 Odpowiedz

Nauczyciel nie był biedny, lecz głupi. Skoro zobowiązał się uczyć tego przedmiotu, powinien to robić jak należy, a nie bawić się w metafory. O rodzicach nie wspominam, bo aż słów mi brak.

Odpowiedzi (7)
Ryoka Odpowiedz

Edukacja seksualna to jedna z tych rzeczy, ktora jest najbardziej zaniedbywana u dzieci przez przekonania lub wstyd dorosłych. Tak nie powinno byc, bo to slowa tych wlasnie doroslych decydują o tym jaki obraz rzeczywistosci tworzy sie w glowach dzieci. To najlepszy przyklad....

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#wf6o6

Było już wiele wyznań o babciach - Typowych Moherowych Beretach - ale podzielę się z wami czymś, co naprawdę mnie wkurzyło.

Jadąc autobusem (a było naprawdę duszno i gorąco) w godzinach popołudniowych - co wiąże się z tym, że autobus przypomina puszkę szprotek - ustąpiłam miejsca kobiecie w zaawansowanej ciąży. Kilka przystanków dalej wsiadła babcia. Stanęła nad tą dziewczyną w ciąży i patrzy. Rozpoczęła się symfonia - ulubiona dla osób starszych 60+ - wzdychań, ochów i achów, połączona oczywiście z układem choreograficznym, w którego skład wchodziło wycieranie twarzy chusteczką, łapanie się za serce i czoło. Ogólnie przedstawienie z ciągłym spoglądaniem na panią w ciąży, czy to na nią w ogóle działa i czy ruszyło ją sumienie. Ciężarna naprawdę już unikała kontaktu wzrokowego z tą babą i patrzyła przez okno.

Oczywiście wtedy zaczęło się sapanie, że ta kobieta w ciąży jest niewychowana (?!), bo nie ustąpi jej miejsca i w ogóle ona jest starsza i się jej należy. Ciężarna zwróciła jej uwagę, że jest w ciąży, a ta na to, że ona w jej wieku i w jej stanie ustępowała miejsca starszym.
Naprawdę miała już wstawać (a naprawdę było duszno, no i było widać, że jest jej słabo), kiedy ja spojrzałam na tę kobietę w ciąży i pokazałam jej ręką, żeby została na miejscu.
Następnie spojrzałam na tę babę i zwróciłam jej uwagę, że ta kobieta jest w ciąży i nie będzie ustępować miejsca, bo to jest nawet niebezpieczne, żeby w taki upał wstawała z miejsca w takim tłumie, a jak wiadomo, czasem nawierzchnia drogi jest nierówna i autobusem po prostu trzęsie.
Baba zaczęła się oczywiście wykłócać, że ona jest stara, że coś jest strzyka, bla bla bla.
Powtórzyłam jej dokładnie to samo co wcześniej, a ta zaczęła się na mnie drzeć, że jestem niewychowana. Oczywiście nie omieszkałam babci przypomnieć, że to chyba z nią jest coś nie tak i jak chce bardzo usiąść, to może usiąść na podłodze albo na dachu, tam też są miejsca. Była taka wk#$&#a , że myślałam, że zaraz wybuchnie.
Ludzie w autobusie przyglądali się nam jakbyśmy grali w jakiejś telenoweli. I kiedy myślałam, że to już będzie koniec tego słownego sparingu wraz z pojedynkiem na miny, które stroiła ta babka - złapała mnie za nadgarstek w celu "przywrócenia mnie do porządku'' (?!). Chciałam już jej coś powiedzieć (oczywiście zaraz po tym jak wyrwałam moja rękę z jej o dziwo mocnego uścisku), kiedy jakiś pan krzyknął - "Halina, o co ty się k#$@a kłócisz , przecież i tak już wysiadasz. Znowu robisz cyrk, idź lepiej zrób na drutach skarpetki dla Janka".

Babka strzeliła buraka i wysiadła na następnym przystanku.

A, no i wspomnę, że cała akcja odgrywała się w ciągu 4 przystanków, które wcale nie były jakieś długie.
mamyczas Odpowiedz

Pewnie zostanę ostro zminusowany, ale czy NAPRAWDĘ tylko ja w życiu nie spotkałem wrednego mohera w komunikacji miejskiej? Prawdę mówiąc trochę trudno już mi w takie historie uwierzyć, a klimaty komunikacji miejskiej są mi bardzo dobrze znane, jeżdżę autobusem/tramwajem od wielu lat i jeszcze nigdy nie byłem świadkiem takiej sytuacji.

Odpowiedzi (14)
GoMiNam Odpowiedz

Tak jak kilka dni temu w metrze, po godzinie 16. Kobieta próbowała wsiąść z wózkiem, a jakaś pani kazała jej wysiąść i czekać na kolejne metro, bo gdzie się dziewczyna z wózkiem pcha, skoro nie można / nie wolno do metra wchodzić z wózkiem?

Wspominałam, że to był pierwszy wagon z maszynistą, gdzie jest oznaczenie, że jest miejsce dla wózków i rowerów? :)

Zobacz więcej komentarzy (4)

#EoahX

Pewnego ranka szykowałam się jak zawsze do pracy. Mieszkam z dwiema dziewczynami (takie tam studenckie klimaty). Na moje nieszczęście, złapał mnie potworny ból brzucha i poczułam, że czym prędzej muszę do toalety. Niestety była zajęta, kumpela brała z rana solidny prysznic. Czekałam w bólach 5 minut, prosiłam żeby się pospieszyła, ale i tak już było za późno. W pewnym momencie nastąpiła kulminacja, wiedziałam już że nie zdążę i zrobiłam kupę do kosza na śmieci w pokoju... Zaraz potem szybko wyniosłam worek na balkon i na koniec pozbyłam się go wychodząc ze śmieciami ostatnia z mieszkania.
Nigdy więcej takich sytuacji :/
Antarees Odpowiedz

Daję plusa, bo po sobie posprzątałaś :)

Odpowiedzi (4)
wmw Odpowiedz

Osobne wc ma swoje zalety:-)

Zobacz więcej komentarzy (4)

#J0A82

Wczoraj rano obudziła mnie wiadomość od koleżanki ze studiów, a w niej link do pewnego portalu z sekskamerkami i jedno słowo: "wtf".

Wpierw pomyślałem, że to jakiś wirus, a link wiedzie w rzeczywistości do zupełnie innej strony niż mi się wydaje, więc go nie otwierałem.

Przeleciał cały dzień i wieczorem moja ciekawość wzięła górę. Postanowiłem otworzyć ten link. Moim oczom ukazał się profil jakiegoś gościa, który niestety akurat był offline. Byłem więc zawieszony w próżni. Trudno, założyłem konto, dodałem faceta do obserwowanych i poszedłem spać.

Wstaję dzisiaj rano i pierwszą rzeczą, jaką robię, jest zalogowanie się na ten portal. Poszczęściło mi się - typ akurat nadawał! Wciąż jednak nie wiedziałem, czego się spodziewać - może ktoś z naszych znajomych postanowił zrobić karierę?

Wchodzę więc w transmisję i czuję, że robię się na przemian blady i czerwony. Przed kamerką facet. Nago oczywiście. Kamerka z twarzą. Twarz zaś - praktycznie identyczna jak moja, podobnież i budowa ciała - obaj dość szczupli. Dosłownie kilka detali nas różniło - w miejscach, których na co dzień postronni nie oglądają.

Plus - nie wiedziałem, że z takim wyglądem można robić karierę w sieci. Gość cieszy się jakimś tam powodzeniem na tej stronie, co mile łechce także moje ego.

Minus - czuję się skrępowany, zażenowany i bezsilny. I tak nikt nie uwierzy w moje zapewnienia, że to nie ja. Próbowałem przekonać koleżankę, że to ktoś podobny (bardzo) do mnie, a nie ja sam. Niby przyjęła do wiadomości, ale nie wydaje mi się, żebym ją przekonał.

W bunkrze już nie ma miejsc, prawda?
Agatka80 Odpowiedz

Najlepiej by było, żeby zobaczyła was jednocześnie, czyli z Tobą obejrzała gościa, jeśli on nadaje na żywo. Zawsze możesz też zaprezentować jej różnice. ;-)

CarolTWD Odpowiedz

Co to za problem włączyć kamerkę na żywo tego gościa i tym samym udowodnić, że to nie ty?

Zobacz więcej komentarzy (7)

#J4ZmO

Jestem autorką wyznania #m1Qve. Chciałam opisać moją pierwszą (i ostatnią) randkę z kanareczkiem. W komentarzach zarzucaliście mi że akcja jest zmyślona i szczeniacka. Nie była zmyślona, ale zgadzam się w pełni, że głupia.

Z Piotrkiem umówiłam się w sobotę ok godziny 15.00. O 18.00 zaczynał się koncert w filharmonii, na który kupiliśmy bilety. Mieliśmy więc 2 godziny na rozmowę w kawiarni. Gdy przyszedł, jego ubiór niezbyt przypadł mi do gustu. Miał na sobie koszulkę polo i spodenki do kolan w szkocką kratę. Oczekiwałam od niego bardziej stosownego ubioru, dlatego nie rozpoznałam go od razu. On podszedł, popatrzył na mnie i (bez przywitania) zapytał czemu się tak bardzo umalowałam (miałam delikatny makijaż).

W kawiarni rozmowa niezbyt się kleiła. On odpowiadał mi krótko i sztywno, unikał kontaktu wzrokowego. Szczytem było gdy wstał od stołu i powiedział "Idę srać". Gdy wrócił nastała pora płacenia oświadczył, iż nie wziął ze sobą portfela, dlatego musiałam zapłacić za nas oboje. Gdy wyszliśmy powiedział, że chyba powinien się jednak przebrać a do jego domu jest tylko 100 metrów i czy nie możemy do niego podejść. Zgodziłam się. Po drodze podszedł do kiosku i kupił paczkę papierosów (a podobno nie wziął portfela).
W jego mieszkaniu zaproponował, abym zostawiła teczkę (szłam na tą randkę od razu po wykładzie) a przyjedziemy po nią po koncercie. Moja zgoda to był BŁĄD przez duże "B" i "Ł" i "Ą" i "D".
Na koncercie po ok. godzinie coś się stało i zarządzono 45 minut przerwy technicznej. Wszystko fajnie ale mieszkam na totalnym zadupiu a ostatni autobus miałam o 22.30. To oznaczało ze jeśli koniec, planowany na 21.00 przedłuży się o 45 minut to na 100% nie zdążę. Dlatego z koncertu chciałam wyjść o 21. Jednak Piotr zaproponował, abym spała u niego. Co to to nie! Po moim ostrym sprzeciwie powiedział, że on nie ma zamiaru się zrywać wcześniej i albo śpię u niego, albo bulę na taksówkę. Okłamałam go i powiedziałam, że jeśli da mi klucze, to będę czekać u niego w mieszkaniu, ponieważ bardzo źle się czuję. Łaskawie dał mi te klucze, ponieważ byłam już w stanie wybuchowości nadnaturalnej. Poszłam tam, teczkę wzięłam, klucz wbiłam w ziemię od kwiatka na klatce schodowej, napisałam mu SMS, w którym poinformowałam o zerwaniu kontaktu i o kluczu w doniczce i pojechałam do domu.
Nigdy już nie odwalę takiej żałosnej akcji. Nigdy.
jakisLogin0001 Odpowiedz

Ja bym się zmyła jak poszedł "srać". Olać filHarmonię.

Odpowiedzi (3)
C2U Odpowiedz

Jakoś mam dziwne wrażenie, że koleś chciał Cię w ten sposób spławić bo w ostatnim momencie stwierdził, że jednak nie chce się z Tobą spotkać, ale jest zbyt wielką pipą, by to powiedzieć wprost...:D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#umqpz

Możecie się ze mnie śmiać, że wierzę w teorie spiskowe, ale ja i tak swoje wiem. Jestem święcie przekonany, że istnieje spisek uknuty przez producentów... skarpetek.

Poszedłem sobie na zakupy do jednej z większych galerii handlowych w moim mieście. Jakoś tak mnie przycisnęło obfite śniadanie, które zjadłem parę godzin wcześniej. Szybko zlokalizowałem toaletę, wszedłem do kabiny i z wielką radością pozbyłem się balastu.
Co najgorszego może spotkać kogoś, kto własnie skończył dwójeczkę? Tak jest - okazało się, że na uchwycie nie ma papieru. Zacząłem przetrząsać kieszenie. Cokolwiek - jakiś rachunek, albo chociaż bilet, czy skrawek zużytej chusteczki do nosa. Nic.
Uwierzcie mi - byłem tak zdesperowany, że pewnie podtarłbym się i banknotem dziesięciozłotowym, gdybym tylko takowy znalazł. A tak siedziałem na klopie w jakimś handlowym molochu i kwiliłem sobie cichutko... Nie było wyjścia. Zdjąłem buty i ściągnąłem moje skarpetki. Tak, to nimi własnie wyczyściłem swój odwłok.

Wściekły, jak jasna cholera, zajrzałem do innych kabin. Nigdzie nie było papieru!
Już po kilku krokach zrobiły mi się obtarcia na kostkach. Potrzebowałem nowych skarpetek. Wychodzę z toalety i co widzę? Centralnie naprzeciwko ubikacji stoi sobie taki mały straganik, co to je stawiają w centrach handlowych. Główny asortyment? Pieprzone skarpetki! Przypadek
Zaprawdę powiadam wam - babeczka sprzedająca rzuciła mi takie złowieszcze spojrzenie. Ona doskonale wiedziała po co przyszedłem.

- Numer 44, jak mniemam?
-Taaaa...

Nie illuminaci, nie masoni, nie Żydzi, nie cykliści, kosmici, koncerny farmaceutyczne... To producenci skarpet pociągają za sznurki! Możecie się ze mnie śmiać, że wierzę w teorie spiskowe, ale ja i tak swoje wiem...
livanir Odpowiedz

Toż to istny spisek! Mi sie coś takiegonie przydarzyło, pewnie jest skierowany tylko na Ciebie! Uważaj na siebie dobrze ci radze, oni cie obserwują!

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Tak to je jak se chodzi do jakiś tam galeri handlowych

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#qGrEz

Uwielbiam patrzeć na piorące się ubrania w pralce. Uwielbiam ten widok wirujących ubrań. To mnie uspokaja. Czasami potrafię przez cały czas przesiedzieć obok pralki i obserwować co się teraz dzieje, ile czasu zostało i jaka jest teraz faza prania. Po wszystkim po prostu wyciągam pranie i rozwieszam.
Dużo czasu na tym tracę, ale mimo wszystko strasznie to lubię. Na szczęście nikt o tym nie wie :)
Solange Odpowiedz

Mój kot też to lubi.

Odpowiedzi (3)
DzienDobryWitam Odpowiedz

A ja miałam zawsze pralkę ładowaną od góry i nawet nie wiem jak to jest :(.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#YLr8I

Pracuję jako kelner w restauracji przy trasie, z racji czego bardzo często naszymi gośćmi są kierowcy z różnych krajów.

Ostatnio podszedł do mnie gościu, zaczął wymachiwać rękami i krzyczeć "dusz! dusz!".
No a ja ciemna masa się przestraszyłem, bo myślałem, że chce mnie udusić, wcisnąłem taki magiczny przycisk znajdujący się pod kasą, który automatycznie wzywa ochronę.

Po paru minutach wbiegają dwa byki wraz z kierownikiem i pytają się co się dzieje, no to im mówię, że koleś mi grozi, że mnie udusi.

Okazało się, że to jakiś Rusek i chciał się dowiedzieć, czy są u nas prysznice.

Kierownik śmiał się z ochroniarzami i dokazywał, a na koniec mnie zwolnił.
PanAnonim Odpowiedz

Co? Zwolnił cię za to że nie zrozumiałaś jakiegoś słowa, wystraszylaś się i wezwałaś ochronę?

Odpowiedzi (2)
Dzulia Odpowiedz

Coś mi się nie chcę w to wierzyć...

Zobacz więcej komentarzy (8)

#6mTEB

Byłem ciekawy, jak moi "tolerancyjni" rodzice zareagowaliby na to, że jestem gejem (a nie jestem, po prostu miał to być taki żarcik).

No i po całej sytuacji nasuwa mi się jedno pytanie... Ma ktoś może pokój do wynajęcia dla wyrzuconego z domu 19-latka??? :/
LaczkiZDupy Odpowiedz

Możesz mieszkać u mnie w szafie, jeśli będziesz moim przyjacielem ;)
A co do rodziców... opada wszystko, co mogło opaść ://// Swoją drogą, już kilkakrotnie spotykałam się z czymś takim : religijni rodzice akceptują, a ci "tolerancyjni" wywalają z domu...

Odpowiedzi (8)
Margaret Odpowiedz

Rodzice nie mogą wyrzucić Cię z domu. Jeśli to zrobili, możesz żądać alimentów. Rodzice mają obowiązem utrzymywać swoje dziecko/dzieci (podstawowe utrzymanie) do 26 roku życia - jeśli się uczysz.

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (13)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie