#ZnFea

Uczęszczam do technikum na kierunku informatycznym.

W dniu dzisiejszym nauczyciel polecił podłączyć kompa, sprawdzić, czy działa, wziąłem się więc do roboty! Przewodzik zasilający, przewodzik do monitora, mysz, klawiatura i w sumie nic więcej nie potrzeba!!

Odpalam więc listwę zasilającą i nagle moje bębenki uszne wypełnia całkiem donośny huk, potem cisza w klasie i zapach spalonego kurczaka...

Szybkie rozeznanie, bezpiecznik i rezystor w zasilaczu będzie do wymiany - próba reanimacji wspomnianego elementu - znowu huk, tym razem większy niż poprzednio, tak wielki, że nauczyciel, który całą lekcję przesiaduje na swoim fotelu, podniósł się z płomykami w oczach, krytykując naszą akcję ratowniczą z brzydkim słowem na "k" w zdaniu xD.

Całe zajście zaszło tylko dlatego, że ktoś wcześniej przełączył standardowe napięcie wejściowe zasilacza na 115V - którego, co ciekawe, używa się tylko w Trynidad i Tobago oraz Barbadosie (na co komu takie funkcje?!) - oczywiście ta anonimowa osoba była wielokrotnie nazywana debilem przez całe 3 godziny lekcyjne, na szczęście pilnie próbowałem uratować sprzęt, więc do mnie nikt nie miał pretensji...

...Nikt nie wie, że to byłem ja...

...Nikt ( ͡° ͜ʖ ͡°)
PantaiLuar Odpowiedz

Przez naprawianie własnych błędów można stać się bohaterem :)

Odpowiedzi (1)
tn2 Odpowiedz

Zrobiłem kiedyś podobnie bo chciałem sprawdzić co się stanie...
Teraz studiuję elektronikę ;)

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#eFQmE

Wkurza mnie niemiłosiernie jak miesiąc w miesiąc muszę się prosić o to by szef wreszcie przelał mi wynagrodzenie na konto. Jestem jego "prawą ręką" i traktuje mnie ja "córkę", ale jak przyjdzie koniec miesiąca rżnie takiego głupa, i zawsze jestem ostatnia do wypłaty.

Siedzę teraz wkur.....na i piszę to wyznanie, a ten stary pryk myśli, że ciężko pracuję - jaka płaca taka praca!
PS. A wypłaty ani słychu, ani widu...
Mandragora13 Odpowiedz

Zawiadom PIP i szukaj innej pracy. On musi ponieść karę. Jak nie będzie reakcji to nigdy tacy jak on nie będą szanować pracowników

36873 Odpowiedz

Pogadaj z nim, myślę że się dogadacie.

Dla ssącego nic trudnego :D

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#Euclx

Nie lubię pracować. Nie cierpię wstawać rano i iść do zakładu pracy. Nie znoszę robić tam rzeczy, których efekt zobaczę za jakiś czas. Nie mogę patrzeć na współpracowników. Uwielbiam za to po pracy iść do sklepu i kupować składniki na obiad. Ba! Już o 12 planuję co ugotować. Potem prasowanie, jak nie ma co, to wyciągam np same spodnie z szafy, tak dla rozrywki. W międzyczasie coś umyć, poszyć na maszynie, wstawić pranie... Kocham mój dom. Uwielbiam robić posiłki dla mojego męża. Sprzątać, prać, piec, prasować. Nie mam na to czasu, bo praca, przez co czuję się chronicznie nieszczęśliwa... Pięć lat studiowania na uniwerku, pisanie magisterki, podyplomowe... A ja tak bardzo chciałabym być kurą domową...
kupilimnienabazarze Odpowiedz

A myslalas o zatrudnieniu sie jako pomoc domowa, czy cos w tym rodzaju?

jdmgirl Odpowiedz

Może zacznij pracować jako pomoc domowa?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#U1NT6

Było to dobre kilkanaście lat temu, jak babcia się rozchorowała. Nic poważniejszego - gorączka, bolące gardło, katar, osłabienie, ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. Wtedy jeszcze pracowała, więc postanowiła wybrać się do lekarza, coby dostać kilka dni wolnego na zregenerowanie sił. Jak jest babcia, to był jeszcze dziadek, kombinator jakich mało. Zdrowy jak ryba, pełny sił, ale pracować się nie chciało, więc stwierdził, że pójdzie sobie z babcią do tego lekarza, bo co mu szkodzi.

Poszli razem, babcia weszła pierwsza, dostała opiernicz, że symuluje (!), jednak jakoś udało się wyskrobać trzy dni urlopu. Babcia nie dość, że chora, to jeszcze zła, ale te trzy dni to zawsze coś. Później wszedł dziadek. Wyszedł z tygodniowym zwolnieniem z pracy i pełnym współczuciem od lekarki :D
Ten dar perswazji.
kultowa0 Odpowiedz

Minął się z aktorskim powołaniem. Ewentualnie polityka też by mu siadła.

Odpowiedzi (3)
UpadlyKociak Odpowiedz

Spodobał się jej po prostu.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#Akwlu

Kiedyś opisywałem tutaj historię swojego pechowego dnia. Przyjęła się całkiem nieźle (tak, wiem, bawi was ciapowate nieszczęście innych, szatany). Dziś, przed minutą dostałem natchnienia.
Generalnie jestem typem pechowca przez duże "Pe". Sytuacji, w których los kopie mnie w dupę przeżyłem multum, więcej niż sąsiad Mirek ma koni pod maską nowego Golfa II. Myślę sobie tak: Skoro ja mam przekichane, to może Wy chociaż się z tego pośmiejcie?

1. Byłem dziwnym dzieckiem. Jako że w latach berbecia piaskownica przed domem była moim królestwem, nie odchodziłem od niej na krok. Robiłem w niej wszystko - od babek z piasku do zaspokajania prostych potrzeb fizjologicznych. Któregoś dnia znalazłem w niej mały kamyk - ot, zwyczajny, szarawy taki. Nie pasował mi pewnie do ogólnej artystycznej koncepcji kupy piachu i kilku desek, dlatego jak najszybciej włożyłem go do nosa. Zaciągnąłem kinolem, poprawiłem gacie i sru do domu. Problemy z tego tytułu mam do dzisiaj, bo kamień tkwił tam 2 tygodnie i wykrzywił mi przegrodę nosową. Wystarczy delikatny strzał po twarzy i już dostaję z niego choroby wściekłych krów (czyt. okresu).

2. Byłem dziwnym dzieckiem. Lat - 5, godzina 21, zima. Na dworze ciemno. Tata w salonie przy zgaszonym świetle usypia moją małą 2-miesięczną siostrę. Chcę mu potowarzyszyć w tym jakże ciekawym procederze. Gówn... Nic nie widzę. Siadam na stole zamiast na fotelu. Stół jest ze szklaną szybą. Huk, wycie siostry, wycie moje, drze się ojciec. Wyjmowanie z pośladów miliona szklanych kawałków. Do dziś nie siadam na szklanych stołach. Siostra do dziś ma jakąś nadwrażliwość emocjonalną, łączę to z tamtym wypadkiem.

3. Jakoś w podstawówce był szał pał na granie w piłkę nożną. Haratało się w gałę przy każdej okazji, choć jakiś super sprawny manualnie nie byłem. Leci piłka, to ją kopię. I gdy tak w plenerze beztrosko oddawaliśmy się sportowym emocjom, dziwnym trafem połknąłem komara. Biedak zaplątał się w czeluściach mojego przełyku, a ja jeszcze biedniejszy krztusiłem się ze łzami w oczach. Poszedłem więc w kierunku domu (graliśmy w ogrodzie), aby napić się wody. Idąc zauważyłem jakąś sklejkę drewnianą, coś przykrywała. Co z tego, że obok mam 20m2 trawnika, przejdę sobie po tym. Gruby jakoś mocno nie byłem, ale namoczona sklejka niestety łupnęła pod moim ciężarem. Wpadłem do miejsca, gdzie odprowadzana jest deszczówka, głębokie toto na dwa metry. Towarzyszyło mi kilka zdechłych żab oraz jakieś liście. Smród niemiłosierny, ubrania do utylizacji, psychika nie pozwala grać w piłkę na świeżym powietrzu.

4. Problem jest w tym, że mi, zwykłemu zjadaczowi chleba oraz innych big maków, taki pech towarzyszy w życiu codziennym. Mocniejszy wiatr - pokaźna gałąź spadnie mi na łeb. Jedyna mina na trawniku w parku - no ja nie wdepnę? Nowy kubek - przecież ktoś to musi w końcu rozbić! CDN... może.
Lubiedaktyle Odpowiedz

Piszac o minie na trawniku, przypomniało mi się jak szłam z rodzicami zima do kościoła (ubrana jak księżniczka) i poslizgnelam się na lodzie, twarzą w kupę :)

Odpowiedzi (3)
PurpleLila Odpowiedz

Czyli jak już wpadłeś do tej wody to przestales się krztusic komarem?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#SpZln

Początkiem niech będzie informacja, że aktualnie mam 21 lat i żyje mi się dobrze. Nie będę się rozpisywać za bardzo, bo nie chcę, aby ktokolwiek ze znajomych mnie w tym rozpoznał. Do rzeczy.

Kilka lat temu zostałam zgwałcona w swojej rodzinnej miejscowości. Po zajściu mężczyzna, który to zrobił, zniknął z powierzchni ziemi, a ja nie zgłosiłam zdarzenia na policję. Cóż, byłam dzieckiem, które w dodatku w domu nie miało łatwo. Od rodziców nauczyłam się, że emocje trzymać należy w ryzach, nie wydziwiać, w dodatku nawet choroby zawsze były udawane, bo mi nigdy, ale to nigdy nie mogła po prostu dziać się jakąś krzywda. Tak więc napisałam o gwałcie w zeszycie, który chciałam wysłać do bliskiej osoby, mieszkającej na drugim końcu Polski. Niestety, rodzice znaleźli zeszyt. I wiecie co?

Minęło kilka lat, a oni w dalszym ciągu nie wierzą w to, że coś takiego mnie spotkało.
kobitka26 Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem, jak mozna nie interweniowac w takiej sprawie...

Cuddy Odpowiedz

Rozumiem, wychowanie dziecka na silną, samodzielną i pewną siebie osobę.
Ale poza tym trzeba lać uczucie i wsparcie.
Współczuję.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#cq3OU

Niedawno obchodziłam swoje 18. urodziny. Rodzina ciągle się mnie pytała co takiego chcę na nie dostać, ale akurat zbierałam na coś, więc prosiłam wszystkich o pieniądze. Ale nie wszystkim się to spodobało, bo to osiemnastka, to trzeba prezent. Więc wymyślili, że kupią mi lekcje, żebym się uczyła jeździć i zdała na prawko.

Moja mama sikała ze szczęścia normalnie, bo od dawna już mi zawracała głowę tym prawem jazdy, że mam zrobić, bo to super, że będę mogła wszędzie jeździć i bla bla. Problem w tym jest taki, że nigdy nie przeszkadzała mi jazda autobusem czy tramwajem i nie wyobrażam sobie siebie jako kierowcy. Po prostu. Mam dwie lewe nogi, brak koordynacji ręka-oko, a jak siedzę na miejscu pasażera, to moja mama ma mnie dość, bo jak jedziemy, to zawsze mówię: "jedź wolniej, zaraz wjedziesz mu w dupę" i ogólnie sram w gacie.
Więc rodzince kategorycznie zabroniłam kupowania mi lekcji itd.

W dniu urodzin, podczas wręczania mi do rąk koperty, już wiedziałam co to jest. Więc jednak mi kupili. Potem, gdy rozmawiałam z mamą, zostałam nazywana egoistką, bo nie doceniam prezentu, że rodzina się tak wykosztowała.
Ja to naprawdę doceniam, uwierzcie mi, wiem jaki to był wydatek i to naprawdę miły gest.... ale ja się do tego nie nadaję... Boję się, że prędzej zabiję siebie i instruktora, niż zdam to prawko.
moniaa1212 Odpowiedz

Dobrze że jestes odpowiedzialna w odroznieniu do twojej rodziny :/
Nie ma co na sile sie gdzies pchac skoro sie tego nie czuje

Odpowiedzi (6)
Liluth Odpowiedz

Miałam tak samo. Zmieniło się na jazdach. Spróbuj chociaż.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (28)

#kpDCJ

Właśnie zostałam nazwana "pierdolonym gówniarzem" przez moją mamę, dlatego że:
1. Poprosiłam chłopaka o umycie mi głowy, a to jest karygodne żeby siedzieć razem w łazience, bo za jej czasów coś takiego było nie do pomyślenia!
2. Bo leżymy na łóżku oglądając film, a nie siedzimy na krzesłach przy stole.
3. Bo wychodzę z nim gdzieś (a gdy jesteśmy w domu, to z kolei dostaje mi się za to, że jestem leniem i tylko siedzę w domu).
4. Uczę się, a przecież jest dziś msza w kościele.

Każdego dnia zbieram ochrzan za każdy mój ruch, każde "nie takie spojrzenie", codziennie słyszę że w końcu mi wpi***oli itp.
Czy ktoś jeszcze ma taką matkę, czy tylko ja mam takiego pecha? :(
OMBoze Odpowiedz

Kto dzisiaj ogląda filmy siedząc na krześle :o

Odpowiedzi (5)
kurnawszystkozajete Odpowiedz

Ja jestem szmatą bo napisałam kartkówkę na czwórkę ;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (50)

#PGOYq

Przyjechałam na weeknd do rodziców. Moja mama zobaczyła mnie w koszulce bez stanika pod spodem. Zrobiła mi ogromną awanturę, że mam tak duże cycki, że są większe niż jej... Do tej pory myślała, że noszę staniki z push upem. Obraziła się.
kooltv Odpowiedz

Awanturę o cycki? Że niby specjalnie je sobie takie ulepiłaś? :D

Odpowiedzi (2)
kamehameaaa Odpowiedz

masz bardzo "dojrzałą" mamuśkę. PS. Gratuluje cycków.

Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie