#NOc8z

Kiedyś, jak byłam mała, myślałam, że mogę rozmawiać z drzewami (ponieważ nie miałam znajomych). I siedziałam sobie tak pod drzewami i gadałam różne rzeczy. I jednego dnia, kiedy gadałam do jednego drzewa, które nazwałam Zbyszek, podszedł do mnie dzieciak w przedszkolu i zapytał: gadasz do tego drzewa? Jesteś głupia! Zaczęłam płakać i przytulać się do Zbyszka. I kiedy tak ten dzieciak stał i się ze mnie nabijał, nagle na głowę spadła mu gałąź.
Dzięki, Zbyniu.
IloveMuffins Odpowiedz

Dobry kumpel Zbyszek zawsze do usług.

Odpowiedzi (3)
AkariStyle Odpowiedz

Masz fajnego przyjaciela!

Zobacz więcej komentarzy (9)

#H60ht

Trochę was rozbawię :)

Po koncercie mojego ulubionego zespołu przed samą sceną krzyczałam z tłumem o bis, ale zespół już nie wrócił.

Kiedy w już prawie pustym klubie zbierałam się do domu, ktoś prosto do ucha krzyknął mi "JESZCZE JEDEN". Odwróciłam się z karcącym wzrokiem i powiedziałam "ała, bez przesady, już nie wyjdą".

I stanęłam jak wryta. Twarzą w twarz z moim ulubionym wokalistą :) Śmiech na sali, ale płytę mi podpisał!
amnestia Odpowiedz

Miałam kiedyś podobnie xD Koncert, szał pod sceną, aż tu nagle czuję, że wokół robi się trochę luźniej, tłumy się rozstępują... Patrzę, a za mną stoi jeden z gitarzystów, na dodatek wciąż grając xD Nie mam pojęcia, jak ogarnął sprawę kabli, no ale stał jako żywo, wszyscy klepali go po łysinie, żeby sprawdzić, czy prawdziwy. Żałowałam tylko, że nie mam ze sobą telefonu, takie selfie w tłumie z członkiem zespołu to byłoby coś :D

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#c6syx

Mam autystycznego syna, który od września uczęszcza do przedszkola. Jego grupa składa się z kilkorga dzieci o podobnych problemach. Spotkała mnie ostatnio dość przykra sytuacja.

Jak zwykle rano zaprowadziłam młodego do przedszkola i usłyszałam w szatni rozmowę dwóch pań. Wynikało z niej, że dziecko z zaburzeniami ze spektrum autyzmu to zło wcielone, jeszcze zarazi inne dziecko swoją chorobą, powinno się takie dziecko izolować, a najlepiej zamknąć w jakimś zakładzie, żeby nie miało kontaktu ze światem.
 
Wbrew pozorom mój syn jest radosny, uśmiecha się do innych, ale boi się być dotykany. Do tej pory nie był agresywny w stosunku do innych dzieci.

Jest mi przykro, że w tych czasach dzieci autystyczne czasami są wyśmiewane i szykanowane. One nie wybrały sobie tych zaburzeń, takie się urodziły i nie trzeba je traktować jak dzieci gorsze.
szczypaweczki Odpowiedz

Najważniejsze, że syn zawsze będzie miał wsparcie w Tobie. Nie da się zmienić nastawienia całego świata, ale mimo wszystko należy próbować bo każda osoba, która się "nawróci" to krok w stronę przynajmniej akceptacji. Przecież każdy jest inny. Czasem różne myśli przychodzą do głowy, zwłaszcza jeśli widzimy coś czego nie znamy ale nie daje to nam prawa, żebyśmy ranili czyjeś uczucia. Ja obieram wtedy milczenie. Polecam

DarkPsychopathII Odpowiedz

Nie martw się ten autyzm to pewnie wina szczepionek 😉.
Ps. Tak to ironia

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#icjy4

Gdy byłem mały, od zawsze uwielbiałem mojego starszego o 10 lat kuzyna. Jako jedyny bawił się ze mną, czułem, że mnie kocha. Przychodził do mojego domu tak często jak się dało. Moi rodzice także za nim przepadali, cieszyli się, że nie muszą się mną zajmować.

Pewnego wieczoru, gdy zostałem z kuzynem sam na noc, oglądaliśmy razem bajki. Pamiętam, że siedział za mną i nagle zaczął mnie dotykać. Głaskał mnie po ramieniu, potem niżej, po brzuchu. Nie rozumiałem co robił, w końcu miałem 5 lat. Powiedział, że ma pomysł na nową zabawę. Słuchałem co mówił, ufałem mu, chociaż pomysł wydawał mi się dziwny.

Nie chcę tego zbyt szczegółowo opisywać, ale tak, zgwałcił mnie. To bolało, ale nie protestowałem. Nie wiedziałem, że nie miał prawa tego robić, nikt wcześniej mnie nie uświadomił, że nikt nie może dotykać mnie bez mojej zgody.

Od tamtego dnia czasami mnie dotykał, gdy się bawiliśmy, czasami przychodził w nocy do mojego pokoju, gdy zostawał na noc, nawet jeśli rodzice byli w domu. Chociaż nie chciałem, żeby to robił, nie powiedziałem o tym nikomu, bo nie chciałem, żeby przestał się ze mną bawić.

Dorastałem, byłem uświadomiony przez szkołę czym jest molestowanie, a on coraz rzadziej to robił. Nikt nie wiedział, bo myślałem wtedy, że nikt nie uwierzy, bo kuzyn był dosłownie idealny i lubiany przez wszystkich.

Teraz minęły lata, nie mam z nim kontaktu. Wyjechał za granicę, a ja z biegiem czasu odczuwam skutki tego co mi robił. Myślę o sobie jak o rzeczy, czuję obrzydzenie do siebie i do niego. Kochałem go jak brata i zastanawiam się, jak mógł mi to zrobić.

Tęsknię za jego dobrą wersją. Za osobą, którą był, gdy mnie nie krzywdził.
Sebastian001 Odpowiedz

Jak każda zgwałcona osoba powinieneś pójść do psychologa. Jeśli sprawa nie jest przedawniona pomyśl, że on może nadal krzywdzić inne dzieci. A rodzice powinni uświadamiać dzieci o takich rzeczach już odkąd dzieci mają świadomość co się dzieje wokół.

h0nesteyes Odpowiedz

Chciałabym kiedyś przeczytać wyznanie z perspektywy oprawcy.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#M3w7r

Wydawać by się mogło, że przecież jak się jest parą, i to z długim stażem, to seks jest czymś normalnym, zdrowym, to dobry powód do bliskości.
Ano i owszem, jest, ale tylko wtedy, kiedy jest zdrowy. Nie chciałabym, żeby ktoś oceniał mnie z góry, wywalał z siebie tony epitetów. Uznałam, że poruszę kwestię, która często jest przemilczana, albo wręcz wydaje się niektórym, że to przecież takie normalne, więc o co ci chodzi, dziewczynko.

Były wakacje, paczka bliskich znajomych, kilka dni nad jeziorem. Z moim ówczesnym chłopakiem byłam prawie trzy lata, znaliśmy się praktycznie jak łyse konie. Pierwszy wspólny wyjazd, wieczorne grille z przyjaciółmi w domku letniskowym.
Piliśmy, alkohol lał się srogo, ale nie było żadnych tragedii, nikt nie rzygał itp. Uznałam, że skoro jestem wśród swoich, to też mogę sobie popić, tym bardziej że mam przy sobie swojego faceta. Impreza była udana, pomijam szczegóły, wszystko fajnie, pięknie, ale zrobiło się na tyle późno i "lekko w duszy", że niektórzy uznali, że pora się położyć, bo nie ma co przesadzać, jutro też jest dzień. Ja doszłam do tego samego wniosku, bo czułam już ciężką głowę, świat bujał się milutko, więc oznajmiłam chłopakowi, że idę się położyć, bo zaraz padnę na siedząco. Okej, idzie ze mną, jak twierdzi: też się położę i ci pomogę ogarnąć się do spania.
Banał, nie? W sumie normalka, bo chyba każdy facet pomagał swojej dziewczynie przebrać się do spania, kiedy była w stanie upojenia.

Padłam jak zabita na łóżko, czułam nadchodzący sen, wszystko wirowało, więc chciałam czym prędzej znaleźć się z piżamce. Chłopak, owszem, rozebrał mnie starannie, ale w piżamę nie przebrał. Wziął, co jego zdaniem mu się należało, chociaż nie byłam tego świadoma. Jakieś urywki, brak siły, żeby się odgonić. Cóż, nie przebrał mnie do spania, po wszystkim przesunął na moją stronę łóżka. Rano do wszystkiego się przyznał i był wielce zdziwiony, czemu jestem zła, czemu płaczę, czemu nie chcę z nim gadać. Przecież on, biedny, chciał tylko pojechać bez gumy, a skoro nie protestowałam, to uznał, że może.

Tak, seks w związku jest okej, ale nie taki. I wiem, że jest wiele dziewczyn, a nawet chłopaków, którzy zostają potraktowani przedmiotowo, bo drugiej połówce się NALEŻY. Obrzydlistwo.

Facet jest od dawna eks. Przed długi czas był wielce zdziwiony, czemu mam do niego pretensje, skoro seks jest z miłości, więc skoro go kocham, to w czym problem, a to, że zrobił to bez zabezpieczenia i to do końca, to tylko znaczy, jak poważnie mnie traktuje. AHA.
Ineedjesus Odpowiedz

Wyobraźcie sobie, ze kogoś gwałcicie a potem jeszcze jesteście zdziwieni, ze ma o to do was pretensje. No trzeba być kretynem.

Odpowiedzi (4)
alicjam Odpowiedz

Mnie może i chłopak nie zgwałcił,ale celowo "zmajstrował" nam córkę bo bardzo chciał,mimo że wiedział,że nie planuje i nie chce mieć dzieci bo miałam inne priorytety w życiu, też kitowe uczucie...dobrze,że chociaż Ty autorko mogłaś zakończyć tą relacje bez aż takich konsekwencji😊

Odpowiedzi (19)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#pvBW6

Miałem bardzo ważne spotkanie w pracy, świetnie przygotowany wyszedłem odpowiednio wcześnie, ponieważ nie lubię robić wszystkiego na wariackich papierach. Wchodzę do windy w moim bloku, wraz ze mną sąsiad, który lubi sobie wypić i ewidentnie czuć, że zapomniał o kąpieli. Na następnym piętrze do windy wsiada moja była dziewczyna, która spotyka się (i zdradziła mnie) z facetem z mojego bloku.
Ciężki poranek, ale zawsze mogło być gorzej... No i było.

Winda się zepsuła, zostałem zamknięty na 2 godziny z byłą dziewczyną i śmierdzącym sąsiadem, nie mogłem zadzwonić do szefa, ponieważ nie miałem zasięgu. Mało tego, dziewczynie zrobiło się niedobrze i zwymiotowała na mnie, przez to wszystko ja sam już nie wytrzymałem i również zwróciłem zawartość swojego żołądka.
Zabijcie mnie.
BlachazRdza Odpowiedz

Nie chciałbym tego przeżyć.
Jeśli zdarzyło się to serio - bardzo ci współczuję.

Odpowiedzi (2)
DAB Odpowiedz

Nie zabije cię bo jak do ciebie będę jechała, to się winda zatnie i cię nie zabije

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#n5cLN

Niedawno moja chrześniaczka obchodziła ósme urodziny. Niestety, nie najlepiej dogaduję się z bratem, tatą mojej "córy", więc mam ograniczony kontakt z młodą. Od dwóch lat nie dostaję od brata informacji o imprezie urodzinowej (o wszystkim mówi mi mama, która mocno to przeżywa) i często to wygląda tak, że siłą wpraszam się na imprezę, by móc spotkać się z moją chrześniaczką.

W tym roku niestety nie miałam opcji przyjechać, bo miałam cały dzień zjazd na uczelni. Impreza akurat wypadła w dzień urodzin. Zadzwoniłam do mamy, która była na imprezie i podała telefon Basi. Tralalala, złożyłam jej życzenia, pogadałyśmy o szkole, śwince morskiej, którą zaadoptowała i innych sprawach.
- Słoneczko, a co byś chciała dostać na urodziny?
- Ciociu, nie zależy mi na prezentach, chciałabym, żebyś częściej mnie odwiedzała.
Bardzo cię kocham i dziękuję, że do mnie zadzwoniłaś.

Rozpłakałam się, byłam bezbronna wobec jej słów.
CDF Odpowiedz

Nie musisz się wpraszać na imprezy, weź ją na przykład na jakieś wspólne wyjście na cały dzień. Ot taki fajny czas razem ;)

Rety Odpowiedz

Jeśli chcesz uszczęśliwić siebie, Basię i świnkę morską, to doadoptuj drugiego prosiaczka. Basia będzie miała zwierzątko, Ty okazję do odwiedzin u chrześnicy, a świnka dużo lepszy nastrój.
Kawie domowe są zwierzakami silnie
stadnymi i są naprawdę nieszczęśliwe, żyjąc w pojedynkę.

Odpowiedzi (16)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#nC3Ot

Ostatnio widziałem tu wyznanie o dziewczynie hikikomori. Wpadłem wtedy na pomysł, by opisać tu swoją historię. Więc zacznę od początku liceum.

Nikt się ze mną nie dogadywał, wszelkie próby nawiązania z kimś kontaktu kończyły się fiaskiem. Nawet nie odpowiadali na prośby o podanie pracy domowej. Brakowało mi kontaktów z ludźmi, więc w każdy weekend spotykałem się ze znajomymi z gimnazjum. Jednak w końcu nawet z nimi kontakt się urwał. Zostałem sam. Coraz więcej przesiadywałem w domu, w szkole ciągle robiłem coś na telefonie. Szukałem przez internet ludzi z mojego miasta. Proponowałem kilku osobom spotkanie, jednak żadna nie chciała się zgodzić. W końcu popadłem w depresję, z domu wychodziłem tylko do szkoły, zacząłem wagarować, a moja frekwencja drastycznie spadła, w tym oceny. Mama próbowała mnie z tego wyciągnąć, jeździliśmy do psychologa, a później psychiatry, jednak nic mi nie pomogło. Chciałem popełnić samobójstwo, jednak nie mogłem tego zrobić, gdyż jestem jedynakiem. Nie chciałbym, żeby mama przeze mnie cierpiała.

Cały dzień siedziałem na komputerze i pisałem z ludźmi z internetu. O swojej sytuacji powiedziałem jedynie kilku osobom. Pewnego dnia jedna dziewczyna z GG chciała mnie zapoznać ze swoją przyjaciółką, która również miała kiedyś depresję. Niechętnie się zgodziłem. Była to najlepsza decyzja mojego życia. Po krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że jesteśmy prawie tacy sami, a jednocześnie tacy inni. Dogadywaliśmy się idealnie, a po kilku miesiącach znajomości zakochałem się w niej. Jednak bałem się jej tego powiedzieć, obawiałem się odrzucenia. W końcu nigdy się na oczy nie widzieliśmy. Po dwóch tygodniach od tego momentu zacząłem planować wyznać swoje uczucia. Układałem tę wiadomość w głowie cały dzień, by powiedzieć jej to wieczorem. Ale ostatecznie na nic się to zdało, gdyż to ona pierwsza napisała "kocham Cię". Czułem się wtedy jak najszczęśliwszy mężczyzna na świecie, odpisałem, że ja ją też. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałem chęć do życia.

Postanowiłem się z nią spotkać. Jednak był pewien dość duży problem. Odległość. Ona mieszka w Krakowie, ja w Warszawie. Mimo tego się nie poddałem, wszystko dokładnie zaplanowane. Mama zauważyła, że pierwszy raz od dawna mam chęć wyjść z domu, więc się zgodziła, pod warunkiem, że pojedzie ze mną. Jej rodzice zgodzili się nawet na przenocowanie u niej. Były akurat wakacje, pojechaliśmy z rana i dotarliśmy w południe. Jak wreszcie dotarłem do jej domu i ją zobaczyłem, pierwszy raz od dawna byłem naprawdę szczęśliwy. Cudowne uczucie, chciałem, żeby ta chwila trwała wiecznie. Niestety nic nie trwa wiecznie. Wkrótce musiałem jechać. Jednak nadal mam jedno światełko, promyczek nadziei, którego się trzymam. W przyszłe wakacje znowu do niej jadę. Pod warunkiem, że zdam maturę z dobrym wynikiem.
OPeruit Odpowiedz

Wreszcie osoba z depresją, której nie trzeba dawać rad, tylko gratulować poukładania sobie życia bez wsparcia anonimowych. Podziwiam

Odpowiedzi (6)
CerkiewWasyl Odpowiedz

Życzę powodzenia :*

Zobacz więcej komentarzy (18)

#O4SA3

Jestem dzieckiem (rosłym) z rozbitej rodziny, wychowanym przez matkę.
Ojciec to kryminalista, złodziej, krętacz, ćpun, hazardzista i etc. Całe życie spędził w zakładzie zamkniętym lub karnym, gdzie ja w wieku 16 lat zamiast iść do lepszej szkoły musiałem pracować, utrzymywać rodzinę i opiekować się braćmi. Niestety "mój ojciec" nigdy nie płacił alimentów na mnie czy na rodzinę, totalne zero, null.  Było bardzo ciężko.

Teraz, gdy mam 26 lat, firmę wypracowaną swoimi dłońmi, gdy dobrze zarabiam, mam kochającą narzeczoną, mieszkanie i planuję założenie rodziny, dostałem pismo z sądu, że biologiczny ojciec, dawca nasienia, wniósł pozew o alimenty, bo biedny jest, schorowany, nie ma pracy.

Pytam się: dlaczego ja? Gdzie on był, kiedy ja tyrałem jak beduin? Gdy nie miałem butów, jedzenia, ogrzewania? Gdzie był, gdy matka była chora na nowotwór?
Ktoś powie, że nie mam serca, ale ja wciąż pytam: dlaczego ja mam mu za cokolwiek płacić?
Favela Odpowiedz

Uj bezczelny. Mam nadzieję że trafisz na normalnego sędziego bo jak nie to jeszcze ci go dokwateruje bo nie ma dachu nad głową. Weź dobrego prawnika na początek. No i jeszcze rodzeństwo niech wniesie do sądu o zabranie praw rodzicielskich bo jak mu się z Tobą nie uda to będzie próbował z nimi.

Odpowiedzi (6)
Poroniec Odpowiedz

Znajdź dobrego prawnika i walcz. Jeżeli opowiesz całe swoje dzieciństwo, to jak to wyglądało to na pewno wygrasz. Nie widzę innej opcji.
Nie poddawaj się. Musisz być pewny swego i nie ulegaj. Będzie dobrze. Silny z Ciebie człowiek.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#DAW3f

Listopadowa niedziela. Odwiedziny u dziadków. Siedzę sobie przy stole, a przede mną moja najbliższa i najdroższa rodzina: rygorystyczny ojciec, gderliwy dziadek i dobrotliwa babunia. Gawędzimy, popijamy ciepłą herbatę. Miło, swojsko.

Nagle wstaję. Wszystkie oczy w moją stronę. Nie ma już odwrotu. Drżącym głosem uświadamiam rodzinę, że ich jedyny syn, pilny uczeń i kochany wnuk, pokochał osobę tej samej płci. Cicho wszędzie, głucho wszędzie. Siadam i czekam, co to będzie.

Pierwszy odzywa się ojciec. Streszczając kilkuminutowy wywód: po prostu się mnie brzydzi. Jestem nienormalny, zboczony i wydziedziczony. Trzeba mnie leczyć. Kiwam głową ze zrozumieniem. Po części tego się spodziewałem. Ojciec skończył przemowę, dyszał tylko pod nosem jakieś obelgi.

Wstaje dziadek, człowiek starej daty, równie rygorystyczny co mój rodzic. Patrzy na mnie w milczeniu, po czym z właściwą sobie lakonicznością i ordynarnością rzecze do ojca:
— Synek, ale ty kretyn jesteś. Pierdolisz farmazony. Weź idź mi z domu. Ja pierdolę, patrzeć na ciebie nie mogę.

Po czym bierze zszokowanego ojca za fraki i wyciąga za drzwi. Zatrzaskuje mu je przed nosem i zamyka na klucz. Ojciec dobija się i coś krzyczy, ale dziadek mówi tylko, żeby przywiózł moje rzeczy i teraz mieszkam z nimi, bo do takiego chuja nie pozwolą mi wrócić. Radzi też, aby w drodze powrotnej poszukał mózgu, bo chyba mu gdzieś wypadł.
Kłótnia trwała dobrą chwilę. Ojciec w końcu zrezygnował i poszedł.

Gdy już wszystko ucichło, babcia, która do tej pory spokojnie sączyła herbatę, westchnęła, wymamrotała jak bardzo zawiodła się na swoim synu, po czym oznajmiła, że w najbliższą niedzielę chce poznać mojego wybranka.

Siedziałem roztrzęsiony i z załzawionymi oczami przy stole, nie bardzo ogarniając co się właściwie wydarzyło. Ocucił mnie dopiero dziadek; swoją dłonią wielkości łopaty poczciwie poklepał (ekhem, rąbnął) mnie po plecach i powiedział, że wszystko w porządku, ale jeśli już jestem gejem, to żebym przynajmniej nie był pizdą.
Następnego dnia przyjechał ojciec z moimi rzeczami. Chciał porozmawiać ze mną o mojej "chorobie", jak to zgrabnie ujął, ale babcia odrzekła, że on jest chory. Dziadek polecił mu wypierdalać.

Minęły już jakieś dwa tygodnie, od kiedy mieszkam z dziadkami. Ojciec coś próbuje złapać ze mną kontakt, ale mu nie wychodzi i zazwyczaj kończy się to tym, że palnie coś czego nie powinien i dziadkowi włącza się trigger. Dalszej rodzinie moją przeprowadzkę wytłumaczyliśmy tym, że mam bliżej do szkoły czy coś, w każdym razie nie dopytują. Jeszcze nie wiedzą o tym, że ich krewny interesuje się płcią brzydszą i w najbliższym czasie nie planuje psuć ich wyobrażeń o mojej przyszłej "małżonce", zwłaszcza po niedzielnej akcji. No i ciotka Halyna mogłaby nie przeżyć tej wiadomości.

Cóż, to tyle. Chciałem tylko pokazać, jak fajnych mam dziadków.
KorseyShani Odpowiedz

Muszę pochwalić styl pisania, bo naprawdę rzadko się zdarza na tej stronie, żeby wyznanie czytało się tak płynnie i przyjemnie. Żadnych zbędnych i głupawych metafor i nie przesadna kwiecistość. A dziadkowie super się zachowali ^^

qwerty667 Odpowiedz

Masz cudownych dziadków.

Zobacz więcej komentarzy (41)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie